Rząd australijski opublikował nową Narodową Strategię Obrony i Zintegrowany Program Inwestycyjny – dokumenty opisujące otoczenie państwa, możliwe zagrożenia i środki niezbędne, aby się im przeciwstawić. Drobnym w kontekście objętości tych dokumentów, ale ciekawym elementem jest zapis o konieczności poszukiwania następcy samolotu wczesnego ostrzegania i dowodzenia Boeing E-7A Wedgetail.
Rozdział 6 Narodowej Strategii Obrony zawiera priorytety zakupowe poszczególnych rodzajów sił zbrojnych w celu zwiększenia ich potencjału. W kontekście sił powietrznych wśród pożądanych zdolności wymienia się między innymi możliwość doboru celów i atakowania przeciwnika na większym dystansie niż obecnie, zdolność do prowadzenia ekspedycyjnych operacji lotniczych, zdolność do obrony kluczowych instalacji wojskowych przed atakiem ze strony szybkich pocisków dalekiego zasięgu oraz stworzenie dużych zapasów amunicji.
Środkami do osiągnięcia zakładanych celów ma być integracja przeciwokrętowych pocisków kierowanych AGM-158C LRASM z samolotami F/A-18F, F-35A i P-8A, integracja pocisków antyradiolokacyjnych AGM-88G AARGM-ER z samolotami EA-18G i F-35A, pocisków AGM-158B JASSM-ER z F/A-18F i F-35A, pocisków Joint Strike Missile z F-35A czy opracowanie pocisków hipersonicznych możliwych do przenoszenia przez F/A-18F.

Australijski E-7A Wedgetail startuje z bazy Nellis w USA.
(Department of Defence / CPL Nicci Freeman)
Dalej mają być rozwijane samoloty bezzałogowe w rodzaju MQ-28A Ghost Bata przeznaczone do realizacji misji rozpoznawczych i uderzeniowych. Do tego, jak pisaliśmy wczoraj, samoloty transportowe C-27J Spartan mają być zastąpione flotą samolotów komercyjnych o zasięgu umożliwiającym swobodne operowania na obszarze Oceanu Spokojnego. I wreszcie jednym zdaniem wspomniano o zastąpieniu E-7A samolotem nowej generacji.
Jedynie nieco więcej informacji zawarto w Zintegrowanym Planie Inwestycyjnym, w sekcji poświęconej zintegrowanej obronie przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Ogółem w ciągu dekady rząd zamierza przeznaczyć na ten cel 14–20 miliardów dolarów australijskich, a część z tej sumy przypadnie na „utrzymanie efektywności samolotów wczesnego ostrzegania i dowodzenia E-7A Wedgetail oraz kontynuowanie rozwoju i planowanie ich zastąpienia w kooperacji z partnerami międzynarodowymi”.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Wyłonienie następcy E-7A nie jest na razie traktowane priorytetowo. Wdrożenie nowych samolotów jest planowane na lata 40. Na razie na ten cel przeznaczono 5 milionów dolarów, ale docelowo cały program może osiągnąć wartość 10–15 miliardów. Kwoty te nie obejmują środków na rutynowe utrzymanie E-7A w służbie do tego czasu.
E-7A Wedgetail został zbudowany na bazie pasażerskiego Boeinga 737-700ER, ale ze wzmocnionym podwoziem z wersji 737-800. Samolot jest napędzany dwoma silnikami CFM56-7B27A o ciągu 121 kiloniutonów każdy. Prędkość przelotowa wynosi 760 kilometrów na godzinę, pułap operacyjny – 12 500 metrów, a zasięg – 6500 kilometrów. Zasięg i długotrwałość lotu mogą być zwiększone dzięki instalacji do tankowania w czasie lotu.

Australijski E-7A Wedgetail w eskorcie amerykańskiego i brytyjskiego F-35B oraz pary EA-18G podczas ćwiczeń „Talisman Sabre 2025”.
(Department of Defence / SGT David Gibbs)
Serce systemu stanowi radar AESA Northrop Grumman Multi-role Electronically Scanned Array (MESA), który może wykrywać jednocześnie 3 tysiące celów powietrznych, morskich i lądowych, równocześnie śledzić 180 z nich i naprowadzać myśliwce na 24. Dla celu wielkości myśliwca maksymalny zasięg wykrywania również ma sięgać ponad 600 kilometrów, jeśli ten znajduje się powyżej radaru, lub 370 kilometrów dla celów lecących poniżej. Cele morskie mają być wykrywane z odległości 240 kilometrów. Ponadto antena radaru ma możliwość wykrywania ruchomych celów lądowych i mapowania terenu.
Radar MESA opracowano na przełomie lat 80. i 90., a w jego konstrukcji wykorzystano doświadczenia z radarami AN/APY-2 z E-3 Sentry. Został zaprojektowany z myślą o uzyskaniu jak najmniejszej masy i jak najmniejszej ingerencji w kadłub nosiciela. Radar ma 10,8 metra długości i 3,4 metra wysokości. Boczne anteny są umieszczone w pionowej płetwie i pokrywają pole 120 stopni po prawej i lewej burcie. Płaska antena umieszczona u góry odpowiada za wykrywanie celów z przodu i z tyłu w zakresie 60 stopni. Razem daje to dookolne pole obserwacji.
Poza radarem samolot jest wyposażony w wiele środków łączności, w tym satelitarnej, i łącza wymiany danych Link 11, Link 16, JTIDS i OTCIXS. Dane są wyświetlane na dziesięciu stanowiskach operatorów wyposażonych w kolorowe ekrany o przekątnej 21 cali.

Brytyjski Wedgetail AEW Mk.1 w towarzystwie zespołu pokazowego Red Arrows.
(AS1 Iwan Lewis RAF / UK MOD © Crown copyright 2025)
Otwartym pytaniem pozostaje to, jaki będzie nowy samolot wczesnego ostrzegania. Platformy obecnie dostępne na rynku oferują różne zdolności, ale te najlepsze są w podstawowych parametrach porównywalne z E-7A. W tym momencie nie widać też żadnego przełomowego rozwiązania technicznego, które będzie gotowe do wdrożenia w ciągu piętnastu lat. Amerykanie w bólach kontynuują program zakupu własnych E-7 i chociaż będą miały one inne wyposażenie, podstawowy sensor, radar MESA, pozostanie bez zmian.
Przynajmniej początkowo, bo pojawiły się pierwsze bardzo ogólne informacje na temat nowszej wersji oznaczonej nieformalnie E-7 Advanced. Na jej temat nie wiadomo właściwie nic, poza tym, że amerykańskie siły powietrzne rozesłały do przemysłu zapytanie, co przedsiębiorstwa są w stanie dostarczyć, aby zwiększyć zdolności samolotu. Wśród spekulacji na pierwszym miejscu wymienia się oczywiście nowy radar, ale bez podawania producenta, konkretnej konstrukcji czy choćby parametrów, którymi mógłby się charakteryzować. Wspomina się również o możliwości zastosowania nowego nosiciela w miejsce Boeinga 737, ale jest to rzecz wtórna. Do tego zadania da się wykorzystać właściwie dowolny samolot pasażerski.
Gdyby bardziej puścić wodze fantazji, można by pomyśleć o pewnym rozwiązaniu rodem z Chin. Tamtejsi inżynierowie rzekomo pracują nad systemem samolotów bezzałogowych, które operowałyby w stratosferze na wysokości około 20 tysięcy metrów. Co ciekawe, ich podstawowym sensorem mają być czujniki podczerwieni, które mają być skuteczniejsze w wykrywaniu samolotów stealth niż radary. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyposażyć je również w radary.
Duża wysokość lotu zapewnia duży zasięg radaru, a brak załogi umożliwia długie przebywanie w powietrzu. Oczywiście, z takim projektem wiąże się również wiele wyzwań, ale warto zauważyć, że myśli się o takich rozwiązaniach.
Jeszcze inną opcją jest satelitarny system wykrywania celów latających. Nad takim rozwiązaniem pracują już Amerykanie. Według niektórych teorii Air Moving Target Indicator ma w przyszłości całkowicie zastąpić samoloty wczesnego ostrzegania. Australia raczej nie będzie w stanie samodzielnie opracować takiego rozwiązania, ale w ramach paktu AUKUS mogłaby wejść w kooperację z Amerykanami. Jednak po pierwsze: nie wiadomo, kiedy AMTI będzie gotowy i jakie będą jego rzeczywiste zdolności, a po drugie: będzie to oznaczało uzależnienie się od USA w kwestii wczesnego ostrzegania. Poza tym w australijskich dokumentach mówi się o nowym samolocie, a nie satelitach.