Do armeńskich sił zbrojnych trafiły co najmniej dwie francuskie armatohaubice CAESAR Mk 1. Informację tę ujawnił minister obrony Armenii Suren Papikjan, publikując nagranie z prób do defilady z okazji Dnia Republiki, zaplanowanej na 28 maja w centrum Erywania. Jest to widoczny sygnał odejścia od tradycyjnego sprzętu rosyjskiego.
Nie wiemy, ile CAESAR-ów dostarczyli Francuzi, ale wszystko wskazuje na to, że jedynie te dwie sztuki. Armeńska wersja haubicy CAESAR (Camion Équipé d’un Système d’ARtillerie) posadowiona jest na ciężarówkach Arquus Sherpa 5 w układzie 6 × 6, a nie nowych podwoziach Tatra T-815 w układzie 8 × 8.
Na nagraniu widać coś jeszcze w oddali: indyjskie działa samobieżne MArG 155-BR. O ile w przypadku uzbrojenia znad Sekwany jest więcej zamieszania, to drugi kontrakt – którego efekty również widać na pokazanym poniżej nagraniu – jest realizowany z nieco mniejszym rozgłosem niż francuski.
Umowę armeńsko-francuską podpisano 17 czerwca 2024 roku, ale szczegółów oficjalnie nie ujawniono. Francuski minister sił zbrojnych Sébastien Lecornu określił ją jako „nowy ważny kamień milowy” we francusko-armeńskich stosunkach wojskowych. Ogłoszono wówczas podpisanie „ramowej umowy o współpracy w sprawie wspólnego zakupu haubic CAESAR” z Estonią i Armenią. Względnie duże zamówienie miało obniżyć koszt jednostkowy (Estonia pozyskała 12 sztuk).
Francuski dziennik Le Figaro podał następnego dnia, że zgodnie z warunkami umowy Francja dostarczy Armenii 36 CAESAR-ów w ciągu 15 miesięcy. Kilka dni później armeńskie media – powołując się na wypowiedź wysokiego rangą urzędnika w Erywaniu – potwierdziły tę informację. Jednocześnie KNDS i armeńskie ministerstwo obrony podpisały umowę na dostawę części i amunicji do haubic.
Kontrakty były jedynie kwestią czasu dla kraju, który podnosił się po dotkliwej porażce w wojnie o Górski Karabach. Paryż zobowiązał się jesienią 2023 roku do sprzedaży broni defensywnej i zapewnienia Armenii innej pomocy wojskowej w ramach szerszego zacieśniania stosunków dwustronnych, umocnionego istnieniem wpływowej społeczności ormiańskiej we Francji.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Transakcję potępiło ministerstwo obrony Azerbejdżanu, twierdząc, że jest ona „kolejnym dowodem prowokacyjnych działań Francji na Kaukazie Południowym”. Podkreślono, że rząd francuski zapowiedział w 2023 roku, że będzie dostarczał Armenii wyłącznie broń obronną. Tymczasem kontrakt na dostawę haubic miał być dowodem „hipokryzji francuskiego kierownictwa”. Resort dodał, że francuskie dostawy broni zachęcą „rewanżystowskie” armeńskie kierownictwo do podążania „drogą ku nowej wojnie”.
CAESAR-y znalazły tez krytyków w Armenii. Generał Samwel Babajan (dowódca Armii Obrony Górskiego Karabachu w latach 1992–1999) wskazał na szereg niedociągnięć technicznych i taktycznych w porównaniu z innymi systemami dostępnymi na rynku. Głównymi argumentem był ograniczony maksymalny kąt podniesienia lufy wynoszący +66°, co może zmniejszyć skuteczność ognia podczas walk w górzystym terenie, zwłaszcza w trudnych warunkach terenowych charakterystycznych dla Armenii.
Mankamentem ma być też załoga składająca się z 5–6 osób, co wymaga większej liczby przeszkolonych artylerzystów i komplikuje obsadzenie załóg w warunkach ograniczonych zasobów ludzkich. Miałoby to przełożyć się na gotowość operacyjną tych haubic. Babajan zauważył, że lepszą opcją były szwedzki Archer – w pełni zautomatyzowany, charakteryzujący się większą szybkostrzelnością, trzyosobową załogą i dużą mobilnością. Na drugim miejscu znalazła się serbska Nora B-52 mająca podobne zalety.
Zakup haubic wiązał się nie tylko z chęcią odbudowy zniszczonej artylerii, ale również z kwestią uniezależnienia się od współpracy i dostaw z Rosji. Stwierdzono, że Moskwa nie była i nie będzie chciała ani mogła pomóc Armenii. Rosja, nominalny sojusznik w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, nie udzieliła znaczącej pomocy wojskowej podczas kryzysu, a rząd Armenii ogłosił następnie zawieszenie udziału w działaniach OUBZ. Za tym idą również konsekwencje w zakresie sprzętowym. Moskwa od dawna była głównym dostawcą broni i amunicji do Armenii.
Napięcia między państwami stale rosną od czasu wojny w Górskim Karabachu w 2020 roku, a Erywań oskarża Moskwę o niewywiązywanie się z zobowiązań sojuszniczych. Armenia poszukuje innych dostawców uzbrojenia również ze względu na wojnę w Ukrainie, pochłaniającą większość rosyjskich zasobów wojskowych. Indie stały się naturalnym kierunkiem z uwagi na taniość sprzętu i względne bezpieczeństwo polityczne.
Armenia otrzyma w ciągu trzech lat 72 haubice MArG 155–BR. Nie wiadomo, ile sztuk już jest na miejscu. Podobnie jak w przypadku francuskim innych szczegółów kontraktu nie ujawniono. Niemniej jednak sięgniecie po uzbrojenie z subkontynentu jest wyrazem braku zaufanie do Moskwy. Już wcześniej armeńska artyleria rakietowa została wzmocniona przez wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet Pinaka kalibru 214 milimetrów.
Obuses indios autopropulsados de 155 mm remolcados #ATAGS y cañones autopropulsados de ruedas ligeras de 155 mm #MArG , producidos bajo contrato para el ejército armenio. 🇮🇳🇦🇲 pic.twitter.com/vZBr462r61
— ArmaduraXXI💯🇪🇦 (@oscar198o) April 8, 2024
MArG 155-BR skonstruowano z wykorzystaniem ciągnionej haubicoarmaty 155/45 ULH kalibru 155 milimetrów (o długości lufy 45 kalibrów), która jest w zasadzie nielicencjonowaną kopią haubicy M777 firmy BAE Systems. Zintegrowana została z samochodem ciężarowym Ashok Leyland Mk 4 w układzie 4 × 4. Ma masę 23,5 tony i 10,3 metra długości.
W opancerzonej kabinie znajduje się miejsce dla pięciu osób. Powstała z myślą o wzmocnieniu mobilności pododdziałów artylerii, którym przyjdzie walczyć w wymagającym terenie, w tym obszarach wysokogórskich (obszary sporne z Chińską Republiką Ludową). Lepiej niż gąsienicowe odpowiedniki nadaje się do przerzutu drogą lotniczą. Można ją rozstawić w ciągu 1,5 minuty w dzień i 2 minuty w nocy. Donośność wynosi 36 kilometrów przy wykorzystaniu amunicji dalekonośnej z gazogeneratorem. Szybkostrzelność to 10 strzałów na minutę w przypadku ognia prowadzonego przez trzy minuty. W ciągu godziny podczas długotrwałego ognia można wystrzelić 42 pociski.
