Ministerstwo obrony w Buenos Aires ciągle ma ból głowy związany z pozyskaniem odpowiedniej kołowej haubicy samobieżnej. Według serwisu Zona Militar jedną z opcji wciąż jest francuski CAESAR, pomimo jego słabszej oceny w raporcie kwalifikacji technicznej z marca 2024 roku. Dwa miesiące później argentyńskie ministerstwo obrony zdecydowało się pozyskać kołowe haubice ATMOS 2000.
W przywołanym dokumencie podkreślono, że rekomendacja nie jest wiążąca i że wojsko nie przeprowadziło jeszcze ostatecznych ocen technicznych. Jednak w maju 2024 roku KNDS France pospieszył z krytyką argentyńskiego ministerstwa obrony. Pod koniec 2024 roku pisaliśmy, że ministerstwo obrony nie ma pieniędzy, aby pozyskać ATMOS-y 2000. Wielkie ambicje po raz kolejny starły się z pustym skarbcem. Obecny zwrot akcji sprawia, że CAESAR nadal ma szansę na wygraną w 2026 roku dzięki decyzji politycznej.
ATMOS 2000 miał przewagę w zakresie zasięgu operacyjnego (istotnego w tak dużym kraju – Argentyna jest dziewięciokrotnie większa od Polski) i wymiarów (bardzo ważnych dla transportu lotniczego, co znów ma związek z rozmiarem kraju). Uznano również, że wykonalne będzie w przyszłości posadowienie izraelskiej armatohaubicy na podwoziu w odmianie 6 × 6 produkowanej przez Iveco, co miałoby obniżyć koszty logistyczne.
Za wyborem oferty z Bliskiego Wschodu przemawiała także szansa na powstanie centrum montażowo-konserwacyjnego, wykorzystującego częściowo doświadczenia, które przemysł wraz z izraelskim przedsiębiorstwem Elbit Systems zgromadziły w ramach programu modernizacyjnego czołgów TAM 2CA2. Na korzyść ATMOS-a świadczyć miało również wsparcie logistyczne.
Produkt z Izraela miał bowiem wykazać większą łatwość wymiany komponentów i materiałów eksploatacyjnych, między innymi opony są sprzedawane na rynku krajowym. Wreszcie Elbit zaoferował lepsze warunki finansowania niż KNDS. Co więcej, argument za wyborem ATMOS-a zyskał znaczenie regionalne, gdy brazylijskie wojska lądowe formalnie umieściły izraelską armatohaubicę na pierwszym miejscu w swoim przetargu. ATMOS wyprzedził tam Zuzanę 2, CAESAR-a i SH15.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Z czysto technicznego punktu widzenia KNDS oferuje obecnie dwie wersje CAESAR-a. Wariant Mk2, znany również jako NG, przewyższa system pierwszej generacji w zakresie mobilności czy ochrony balistycznej. Obie wersje mają kilka wspólnych cech: armatę kalibru 155 milimetrów o lufie długości 52 kalibrów o maksymalnej donośności od 38 do 55 kilometrów (w zależności od amunicji). Szybkostrzelność sięga do 6 pocisków na minutę. Mk2 ma masę bojową poniżej 26,7 tony, jest obsadzona przez załogę liczącą od trzech do pięciu osób i ma jednostkę ognia 18 nabojów. Czas rozmieszczenia na pozycji bojowej jest mniejszy niż 45 sekund, zaś opuszczenia pozycji wynosi poniżej 40 sekund.
155mm CAESAR self-propelled howitzer of the Ukrainian Armed Forces on a Renault Sherpa 6×6 chassis, equipped with additional anti-drone protective slat (cage) armor. pic.twitter.com/E9FAlwUt3J
— △ (@TheDeadDistrict) December 29, 2025
Buenos Aires poszukuje systemu, który może szybko przemieszczać się między stanowiskami ogniowymi, realizując taktykę „strzelaj i uciekaj” (co zmniejsza narażenie na ostrzał w porównaniu z artylerią holowaną), i łączyć się z cyfrowymi sieciami dowodzenia w miarę modernizacji sił zbrojnych. CAESAR mógłby sobie poradzić z wyzwaniami geografii Argentyny. Francuska armatohaubica stanowiłaby krok doktrynalny w kierunku nowoczesnego, mobilnego uzbrojenia. Ale podobnych atutów nie można również odmówić ATMOS-owi.
Argentyńskie wojska lądowe określają swoje potrzeby na 72 haubice, z których 36 ma mieć trakcję kołową, a reszta – gąsienicową. W tej drugiej kategorii pożądane były M109 KAWEST kalibru 155 milimetrów, wycofywane przez Szwajcarię. W tym zakresie chyba nic nie uległo zmianie, tym bardziej że z nimi również był oferowany CAESAR.
Obecnie w Argentynie służą jedynie leciwe działa samobieżne TAM VCA 155 kalibru 155 milimetrów. W związku z tym oprócz pozostającej w sferze marzeń całkiem nowej artylerii rozważa się inne opcje wypełnienia luki po wycofaniu haubic AMX MK F3. Dostępne opcje zakładają zakup nowych haubic, ale też rozwój lokalny z wykorzystaniem sprzętu zachowanego w arsenałach. Innymi słowy, część wycofanych haubic może wrócić do służby.

ATMOS filipińskich wojsk lądowych podczas ćwiczeń poligonowych.
(Army Artillery King of Battle Regiment, Philippine Army)
Rzeczywistość jest za każdym razem weryfikowana przez brak wystarczających funduszy w budżecie. Jeszcze pod koniec 2023 roku wraz z prezentacją ówczesnego projektu budżetu na rok 2024 wydawało się, że program wzmocnienia artylerii lufowej jest niezagrożony. Argentyńczycy mieli duże ambicje i pogardzili amerykańską ofertą w ramach programu Excess Defense Articles. Do Argentyny miało trafić 36 haubic M109A5. Nic z tego nie wyszło, tak jak i z zakupu całkiem nowego systemu.
Na razie rozważania o CAESAR-ach dla argentyńskiej artylerii należy traktować czysto hipotetycznie, podobnie jak to było w przypadku ATMOS-a. Dopóki nie zobaczymy haubic zjeżdżających po rampach na nabrzeżu portowym w Buenos Aires, należy wstrzymać się z wszelkimi pewnikami.