Po kilku dniach od ogłoszenia blokady morskiej Arabii Saudyjskiej Ruch Huti przeprowadził pierwsze ataki wymierzone w żeglugę cywilną. Pierwsze dni po szumnych zapowiedziach blokady okazały się całkiem spokojne. Bojownicy jedynie zaniepokoili kilka cywilnych jednostek, jednak nie doszło do przemocy. Dziś Huti ogłosili zaatakowanie dwóch saudyjskich zbiornikowców. Na jednym z nich wybuchł pożar.
Według słów rzecznika sił zbrojnych Hutich zaatakowane zostały dwie jednostki o nazwie Encelia (IMO: 9240172) i Layla (IMO: 9336098). Według organizacji do ataków wykorzystano bliżej nieokreśloną liczbę pocisków i dronów. Co ciekawe, Huti mówią o wywołaniu pożarów na obu jednostkach.
Bazując na bardziej zaufanych źródłach, możemy potwierdzić trafienie i pożar Encelii, znajdującej się na Morzu Czerwonym. Według UKMTO, będącej komórką informacyjną podlegającą brytyjskiej marynarce wojennej, atak nastąpił wczoraj o godzinie 22.00 czasu polskiego. Jednostka znajdowała się na wysokości Asz-Szukajk w Arabii Saudyjskiej, zapewne w odległości 200–300 kilometrów od terytoriów Hutich. Według Saudyjskiej Agencji Prasowej żaden marynarz nie został poszkodowany. Los drugiej jednostki na ten moment pozostaje szerzej nieznany.
UKMTO WARNING 095-26
Click here to view the full report ⤵️https://t.co/x8HDIFOC10#MaritimeSecurity #MarSec pic.twitter.com/DKXZOYVA4g
— UKMTO Operations Centre (@UK_MTO) July 22, 2026
Jedną z pierwszych osób, które zadzwoniły do księcia koronnego Muhammada ibn Salmana w tej sprawie, był premier Pakistanu Muhammad Shehbaz Sharif. Przypomnijmy, że we wrześniu 2025 roku kraje podpisały Strategiczny Pakt o Wzajemnej Obronie. Według porozumienia atak na jedno państwo ma być traktowany jako atak na oba. W Królestwie stacjonuje też około 13 tysięcy pakistańskich żołnierzy i kilka myśliwców JF-17 Thunder. Islamabad oczywiście wyraził poparcie dla sojusznika, ale najpewniej ma obawy przed wplątaniem w konflikt.
Przed dynastią Saudów stoi istotny dylemat, który opisywaliśmy już w poprzednim artykule na temat Jemenu. Huti zapowiedzieli, że każda próba eskalacji spotka się z należytą odpowiedzią. Z tego powodu odwet może oznaczać ataki na saudyjską infrastrukturę strategiczną. Organizacja na tym etapie czuje się pewnie prowadząc tego typu wojnę i zapewne jest gotowa na przyjęcie kolejnych ataków na Sanę.
Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.
Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.
Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.
Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.
Z drugiej strony wydarzenia z połowy lipca pokazały, że Huti też nie chcą iść na całość, a przynajmniej nie teraz. To może wynikać z potrzeby utrzymywania Amerykanów w szachu. Warto również pamiętać, że problem głodu i biedy na terytoriach Hutich nadal istnieje i może być w przyszłości niebezpieczny dla grupy.
Umowa nuklearna
Wczoraj Saudyjczycy mogli za to świętować z innej okazji. Na mocy zawartego ze Stanami Zjednoczonymi porozumienia kraj będzie mógł rozpocząć swój własny program nuklearny. Szczegóły porozumienia nie są znane, jednak królestwo będzie mogło importować technologie nuklearne ze Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie Donald Trump ogłosił, że zawarte porozumienia dotyczą jedynie technologii cywilnych, które są już posiadane przez ZEA i Iran. Jasno również zaprzeczył, jakoby umowa miała prowadzić do wzbogacania uranu na saudyjskiej ziemi. Ale według ustaleń The Wall Street Journal porozumienie otwiera taką możliwość.
— Rapid Response 47 (@RapidResponse47) July 23, 2026
Część mediów przedstawia umowę jako potencjalne zagrożenie i maluje obecne ustalenia jako potencjalne preludium do konfliktu zbrojnego na linii Rijad–Teheran. Tajność treści porozumienia i skomplikowany stosunek Trumpa do faktów na pewno nie pomaga. Saudyjczycy byli już posądzani o chęć pozyskania broni nuklearnej z Pakistanu, jeszcze przed zawarciem sojuszu z 2025 roku. Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie również sprzyja zbrojeniom.
Dziś faktycznie okazało się, że z Trumpem trudno jest zawierać normalne układy. Dziś prezydent ogłosił w swoim serwisie Truth Social, że Arabia Saudyjska będzie musiała znormalizować stosunki z Izraelem, aby otrzymać amerykańską technologię nuklearną. I tak z dnia na dzień porozumienie stanęło pod znakiem zapytania. Rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt dodała kilka godzin później, że jeśli Saudyjczycy „nie przystąpią do Porozumień Abrahamowych, umowa straci ważność”. Zapytana przez dziennikarzy, dlaczego warunku tego nie ogłoszono wczoraj, Leavitt odpowiedziała, że Trump „zawsze jest tym, który ustala ostateczny deal”.
Możecie nas obserwować na Blue Sky tutaj i na Facebooku tutaj.
Wpis Trumpa pojawił się po tym, jak sojusznicy Izraela w amerykańskim światku politycznym — a według nieoficjalnych doniesień także politycy izraelscy — wyrazili zaniepokojenie decyzją administracji o przystąpieniu do umowy z Rijadem. Netanjahu podobno omówił tę kwestię podczas rozmowy telefonicznej z sekretarzem stanu USA. Marco Rubio rzekomo zapewnił Netanjahu, że porozumienie nuklearne zostanie osiągnięte wyłącznie w połączeniu z normalizacją.
Oczywiście Rijad może się zdecydować na uznanie Państwa Żydowskiego, a oba kraje nie są wobec siebie szczególnie wrogie. Należy jednak pamiętać, że to osłabiłoby pozycję królestwa w świecie muzułmańskim i przed własnym społeczeństwem. Od początku wojny w Gazie ruch ten byłby jeszcze bardziej ryzykowny wizerunkowo. Akurat dziś osiem krajów muzułmańskich – w tym Arabia Saudyjska – wydało wspólne oświadczenie potępiające „w najostrzejszych słowach” wizyty Izraelczyków na Wzgórzu Świątynnym, nazywając je „najazdami osadników pod wodzą ekstremistycznych izraelskich ministrów na błogosławiony Meczet Al‑Aksa/Al‑Haram asz‑Szarif, pod ochroną izraelskich sił policyjnych”.
Rijad na razie nie ustosunkował się oficjalnie do słów Trumpa. Ale dziennikarka Laura Rozen cytuje saudyjskie źródło, które stwierdziło: „Umowa została podpisana, więc nie ma czego renegocjować” oraz „tweety nie unieważniają podpisanych porozumień”.
On Trump seemingly adding new conditions to the US Saudi nuclear deal, including Saudi Israel normalization, a Saudi source says: “It was signed. So nothing to renegotiate.”
“Tweets don’t overturn signed agreements,” he added.
— Laura Rozen (@lrozen) July 23, 2026
Królestwo się zbroi
Nie oznacza to, że Arabia Saudyjska nie zamierza rozbudowywać swoich zdolności. Jak donosi The War Zone, Rijad zdecydował się kupić zawrotną sumę 20 tysięcy sztuk pocisków rakietowych APKWS II. Akurat taki zakup w akurat tym momencie oczywiście nie jest przypadkowy. APKWS II to w istocie zestaw modernizacyjny do pocisków Hydra 70, dzięki któremu można je naprowadzać wiązką lasera, co pozwala im między innymi zwalczać drony, przy relatywnie niskich kosztach. Saudyjskie zamówienie obejmuje 10 tysięcy zestawów powietrze-powietrze i tyle samo zestawów powietrze-ziemia.
Nie wiadomo, na których samolotach Saudyjczycy planują zamontować nowe nabytki. Najbardziej prawdopodobnymi kandydatami są Typhoony i F-15SA. APKWS II zostały już przetestowane przeciwko Hutim na amerykańskich F-16. Systemy te strącają również drony wysyłane przez Iran, a Ukraińcy robią z nich pożytek, niszcząc rosyjskie uzbrojenie.
Przez wiele lat główną bronią Saudyjczyków używaną do niszczenia dronów Hutich były pociski AIM-120 AMRAAM. Jest to metoda o wysokiej skuteczności, ale zabójczo droga nawet dla bajecznie bogatej monarchii. W listopadzie 2021 roku Rijad wystąpił z prośbą o zgodę na zakup 280 pocisków AIM-120C-7/C-8 i 596 belek LAU-128 oraz pakietu części zamiennych i dodatkowego oprzyrządowania za 650 milionów dolarów.