Amerykanie rozpoczęli proces wycofywania swoich wojsk z Syrii. Żołnierze mają opuszczać bazę Kasrak w północno-wschodniej części kraju, wcześniej stanowiącą jeden z głównych ośrodków walki z Da’isz. Cały proces może zająć kilka tygodni. Większość sprzętu ma znaleźć się w irackim Kurdystanie.
Kasrak nie jest pierwszą placówką oddaną przez Amerykanów. Wcześniej wycofano się z bazy Asz‑Szaddadi (Al‑Hasaka) i pola naftowego Al-Omar (Dajr az-Zaur). Wojska syryjskie przejęły również bazę lotniczą w At‑Tanf, co było elementem porozumienia z końca stycznia między Damaszkiem a Kurdami. Łącznie liczba amerykańskich żołnierzy miała spaść z 1500 w lipcu do około 900. Według doniesień syryjskich mediów wojska kurdyjskie zajęły Asz‑Szaddadi po opuszczeniu placówki przez Amerykanów.
O ile zamiar wycofania całość wojsk amerykańskich z Syrii nie został potwierdzony przez Biały Dom, tak doniesienia amerykańskich mediów, powołujących się na członków administracji wskazują na taki scenariusz.
#US forces withdraw from the largest #US military base in #Syria towards #Iraqi_Kurdistan pic.twitter.com/umQTxRul15
— MOHAMMED HASSAN (@MHJournalist) February 23, 2026
Głównym założeniem amerykańskiej obecności w Syrii jest walka z Da’isz wraz z Kurdami. Według porozumienia z 30 stycznia Syryjskie Siły Demokratyczne mają zostać zintegrowane z wojskami rządowymi. Na ten moment nie można powiedzieć, że proces się zakończył, ale kwestia kurdyjska zdaje się zmierzać do rozwiązania.
Współpraca Waszyngtonu z Damaszkiem przeciwko Da’isz najprawdopodobniej będzie trwać, przede wszystkim poprzez wymianę informacji wywiadowczych, co dzieje się niemal od początku nowej władzy. Niedobitki dawnego „kalifatu” nadal funkcjonują w Syrii, przede wszystkim na głębokiej prowincji. Zagrożenie nie jest tak duże jak przed dekadą, jednak wymaga stałego zaangażowania środków. Wczoraj doszło do ataku w muhafazie Rakka, w którym zginęło czterech funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Ponadto według ONZ planowano już kilka zamachów na Ahmada asz-Szarę i ludzi z jego otoczenia.
Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.
Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.
Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.
Donald Trump chciał wycofać wojska z Syrii już podczas pierwszej kadencji, co jednak skończyło się tylko ograniczeniem liczebności. Sam fakt integracji SDF i nawiązania relacji z nowymi władzami w Damaszku jest jedynie elementem układanki. Amerykańskie bazy w Syrii stanowią również kolejne obiekty, które należy chronić przed potencjalnymi atakami. Mowa tutaj przede wszystkim o Iranie i jego sojusznikach. Co prawda nie mamy potwierdzonych informacji o takich atakach z czerwca 2025 roku, ale samo ryzyko wiąże się z koniecznością utrzymywania na tym obszarze solidnej obrony przeciwrakietowej. Waszyngton, mimo gigantycznego budżetu obronnego, nie ma nieograniczonych środków i musi traktować swoje zasoby z szacunkiem.
Kolejny powód jest najbardziej przyziemny. Trump nigdy nie wykazywał szczególnego zainteresowania konfliktem w Syrii. Oczywiście kiedy kraj przechodził przełomowe w swojej historii zmiany, Waszyngton podjął odpowiednie działania, jednak nawet wtedy Trump mówił, że nie jest to jego wojna. Obecnie ani Stany Zjednoczone, ani Izrael nie skupiają uwagi na Syrii. Negocjacje mające wyprodukować porozumienie bezpieczeństwa najprawdopodobniej utknęły w martwym punkcie, a ostatnie poczynania Izraela na Zachodnim Brzegu nie pomagają w budowaniu odpowiedniego klimatu do rozmów.
Co ciekawe, z Syrii nie zabrano jedynie amerykańskiego sprzętu, ale również terrorystów. Około 2250 bojowników Da’isz (dane z początku lutego) przetrzymywanych w syryjskich więzieniach przetransportowano do Iraku. Docelowo liczba ta ma sięgnąć około 7 tysięcy, w połowie tego miesiąca przemieszczono już 5714 osób. Większość z nich to Syryjczycy, ale około 30% to bojownicy zagraniczni, przede wszystkim z państw arabskich, Azji Centralnej i Rosji. Co ciekawe, na liście przy nazwie Polska (środkowa kolumna, 3 miejsce od góry) znajduje liczba dwa.
TKD MONITORING: A dataset of Islamic State members transferred from Iraq to Syria shows the group was overwhelmingly composed of 70 percent fighters from the immediate conflict region, with a 30% proportion of foreign recruits. The Khorasan Diary reached out to officials in Syria… pic.twitter.com/PzC0qs6ltY
— The Khorasan Diary (@khorasandiary) February 17, 2026
Sam fakt obecności Polaków w szeregach Da’isz nie jest zaskakujący. Najsłynniejszym z nich jest Abu Khattab al-Bulandi (Bulandi można tłumaczyć jako „Polak” lub „polski”), urodzony jako Jakub Jakus i pochodzący spod Sandomierza. W grudniu polskie służby aresztowały Mateusza W., studenta Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W tym wypadku mowa jedynie o inspiracji i wczesnych planach ataku. O dwóch polskich bojownikach transportowanych do Iraku nie wiadomo praktycznie niczego.
Biorąc pod uwagę, że w ciągu ostatnich walk między Kurdami a wojskami rządowymi doszło do przypadków ucieczek więzionych bojowników, decyzja o zabraniu ich do bardziej przewidywalnego Iraku wydaje się rozsądną decyzją. Sama Syria też nie obrazi się, oddając taką puszkę Pandory. Iracki Kurdystan zapewne ugiął się częściowo pod presją Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony ewentualny chaos za zachodnią granicą na pewno dotknąłby również północnego Iraku.
– Jednym z powodów, dla których przenieśliśmy więźniów Da’isz z więzień SDF do Iraku, była nasza obawa przed ich ucieczką – powiedział Fuad Husajn, minister spraw zagranicznych Iraku narodowości kurdyjskiej. – Większość z nich to doświadczeni bojownicy i przywódcy, którzy obecnie przebywają w więzieniach w Iraku.
Jednocześnie Irak będzie starał się o ekstradycję jak największej liczby bojowników. To w wypadku uznanego międzynarodowo Iraku będzie łatwiejsze niż w przypadku Rożawy. Podobno część krajów arabskich i muzułmańskich miało już wstępnie wyrazić zainteresowanie ściągnięciem bojowników do krajów. Bagdad miał również zwrócić się w tej sprawie do państw zachodnich.