Próba przewrotu wojskowego w Niamey była kubłem zimnej wody dla miejscowej junty. Atak ze strony terrorystów nie byłby dużym zaskoczeniem, jednak mało kto spodziewał się buntu. Do tej pory Niger był najbardziej stabilnym członkiem Sojuszu Państw Sahelu (AES), jednak wydarzenia z ostatniego weekendu sierpnia ujawniły poważne pęknięcia wewnątrz sprawujących władzę elit wojskowych.

Sytuację uratowały zdecydowane działania Gwardii Prezydenckiej i wspierających rząd rosyjskich najemników. Udało im się dość szybko opanować centrum stolicy, a później również odzyskać port lotniczy. Pucz pokazał, że mimo wyrzucenia z kraju Francuzów i Amerykanów Niger nadal jest uzależniony od wsparcia z zagranicy. Gdy opadł kurz po bitwie, jednym z pierwszych krajów, które udzieliły wsparcia Niamey, była Algieria.

Do 101. Bazy przy lotnisku imienia Hamaniego Dioriego 30 sierpnia skierowano cztery samoloty bojowe Su-30MKA, które towarzyszyły jako eskorta transportowcowi Ił-76 i latającej cysternie Ił-78. Celem operacji było udzielenie wsparcia siłom zbrojnym Nigru w trudnej sytuacji.

Według opublikowanych przez Algierię komunikatów operację przeprowadzono na wniosek i w pełnym porozumieniu z partnerami w Niamey. Prezydent Abd al-Madżid Tabbun odbył również rozmowę telefoniczną z generałem Abdourahamanem Tchianim, podczas której zapewnił o pełnym wsparciu ze strony Algierii. Szef sztabu generalnego generał Sajjid Czanegriha zapowiedział, że rozwój współpracy w zakresie bezpieczeństwa między krajami będzie traktowany priorytetowo.

Według The Military Balance 2026 algierskie wojska lotnicze posiadają 58 Su-30MKA (NATO: Flanker H). Pierwsze egzemplarze zamówiono w 2006 roku. Wersja MKA, opracowana specjalnie na zlecenie Algieru, jest wyposażona w awionikę i systemy elektroniczne produkcji indyjskiej i francuskiej.

Przylot algierskich samolotów do Nigru jest bardziej operacją polityczną niż wojskową. Stanowi wyraz poparcia dla Niamey ze strony północnego sąsiada. Sytuacja w kraju jest już relatywnie stabilna i nic, przynajmniej w tym momencie, nie zagraża bezpieczeństwu stolicy.

Jeśli kiedykolwiek się zastanawialiście, czy nas wspierać czy nie – teraz nadszedł moment na decyzję.

Od blisko dwóch lat utrzymujemy się głównie z Waszej hojności i zrezygnowaliśmy z reklam Google. Od kilku miesięcy nasze dochody nie zbliżają się do założonego progu i nasza „poduszka”, z której finansujemy wszystko poza podstawowymi kosztami utrzymania serwera i domeny, się kurczy.

W tym roku byliśmy w Berlinie na ILA i w Kielcach na MSPO. Na przyszły rok też mamy ambitne plany. Tymczasem koszty utrzymania serwisu idą w górę. Zależy nam aby Konflikty dalej były wolne od reklam Google, dlatego prosimy Was o wsparcie.

Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

LISTOPAD BEZ REKLAM GOOGLE 77%

Pokonanie puczystów i udaremnienie przewrotu nie oznacza jednak, iż Niger jako kraj jest bezpieczny. Mimo opanowania sytuacji w Niamey na przedmieściach nadal jest niespokojnie. Mieszkańcy Komby (na mapie poniżej) informowali o strzelaninie, jednak doniesienia te nie mogły zostać zweryfikowane. Za atak miała być odpowiedzialna lokalna komórka Al-Ka’idy pragnąca wykorzystać zamieszanie związane z puczem.

Należy odnotować, że (niemal rytualnie) doszło do szukania winnych trudnej sytuacji za granicą. Niger oskarżył Benin, Wybrzeże Kości Słoniowej, Francję i Czad o zakulisowe wspieranie puczystów, którzy mieli być inspirowani przez byłego hegemona lub jego afrykańskich popleczników. Warto zwrócić uwagę na wymienienie Czadu, który zwykle nie był wiązany z rzekomymi spiskami w Sahelu.

Algieria odbudowuje relacje z Sahelem

Wśród oskarżonych o dybanie na niezależność sahelskich junt nie znalazła się Algieria, która powoli odbudowuje relacje z państwami regionu po długim okresie nieufności. Cieniem na stosunki Niger–Algieria rzucały się napięcia między Algierią a Mali. Szczytem konfliktu było zestrzelenia należącego do Bamako drona Bayraktar Akıncı w kwietniu 2025 roku. Algier już wcześniej sceptycznie spoglądał na przyjęcie rosyjskich najemników i wznowienie konfliktu z Tuaregami. Wielowarstwowe spięcia rzutowały na relacje z całym blokiem AES.

Sojusz Państw Sahelu (po francusku: l’Alliance des États du Sahel) powołano do życia 16 września 2023 roku w Bamako. Był to bezpośredni skutek przejęcia władzy w Mali, Burkina Faso i Nigrze przez wojskowe junty. Te trzy kraje więcej łączy niż dzieli. Nie tylko są to zaliczają się do najbiedniejszych na świecie i najbardziej uzależnionych od pomocy zagra­nicz­nej, ale również muszą mierzyć się z podobnymi wyzwaniami.

Region w dużej mierze opanowany jest przez organizacje ter­ro­rys­tyczne i zorganizo­wane grupy przestęp­cze, z którymi żaden z tych krajów nie potrafi się uporać. Członków nowego sojuszu łączą również rządy dyktatorów, którzy doszli do władzy w wyniku zamachów stanu. Sprawia to, że mają złe relacje nie tylko z sąsiednią Nigerią i całą ECOWAS, ale również z krajami szeroko rozumia­nego Zachodu.

Nowa organizacja miała skupiać się na wspieraniu członków w prowadzeniu niezależnej polityki i, przynajmniej w założeniach, realizować bardziej proaktywną i proafrykańską politykę niż skompromitowana ECOWAS. Okazała się jednak kolejnym papierowym tygrysem będącym klubem zachodnioafrykańskich caudillos. Trzy państwa-założyciele nie zbudowały nowej siły i nadal pozostają zależne od wsparcia zagranicy. Mimo wielkich zapowiedzi sprowadziło się to do wymiany patrona, a nie prawdziwej samodzielności.

Alexey Korshunov, Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International