Podsekretarz stanu w brytyjskim ministerstwie obrony Luke Pollard poinformował 18 grudnia, że ponownie wstrzymano wszystkie testy z udziałem bojowych wozów rozpoznawczych Ajax. Pauza w wykorzystaniu wozów została zarządzona „z powodu nadzwyczajnej ostrożności” w następstwie urazu kolejnego żołnierza.

Pollard wydaje się jednocześnie zdenerwowany i oburzony tym, że został wystrychnięty na dudka. W listopadzie z dumą ogłosił on uzyskanie wstępnej gotowości brytyjskich Ajaksów, a zanim minęło kilka tygodni, musiał mierzyć się z kolejnymi problemami z hałasem i wibracjami, które powodowały uszczerbek na zdrowiu u żołnierzy obsadzających Ajaksy.

Już pod koniec listopada brytyjskie wojska lądowe znów wstrzymały wszystkie ćwiczenia z wykorzystaniem tych pojazdów, poza tymi egzemplarzami, które służyły organom prowadzącym postępowania przygotowawcze w sprawie incydentu z listopada. Obecnie trwają trzy dochodzenia w tej sprawie. Oprócz tego w sprawie bezpieczeństwa w wojskach lądowych prowadzone jest również dochodzenie Wydziału Badania Wypadków w Siłach Zbrojnych. Pollard zlecił również przeprowadzenie przeglądu ministerialnego.

Zatem aby zebrać właściwy zasób danych przydatny do wyjaśnienia sprawy, kontynuowano dalsze próby pojazdu, między innymi w Bovingtonie. Teraz miarka się przebrała. 12 grudnia kolejny żołnierz odniósł obrażenia podczas testów.

Pollard powiedział, że pojazd, w którym żołnierz doznał urazu, nie był jednym z 23 wozów wykorzystywanych w ćwiczeniach w listopadzie. Tamte Ajaksy są obecnie testowane w celu ustalenia przyczyny hałasu i wibracji. Wszystkie te pojazdy przeszły już 45-punktową kontrolę, a 13 pojazdów przeszło dalsze kontrole, w szczególności dotyczące potencjalnych przyczyn hałasu i wibracji. Pozostałych 10 pojazdów również zostanie poddane tym testom.

Wszystkie wycofano z użytku, zaś wyniki kontroli zostaną opublikowane w 2026 roku. Chyba nie ma lepszych dowodów na to, że coś nie gra. Skoro podczas testów – nazwijmy je wyjaśniającymi – żołnierz odnosi kontuzję niemal tożsamą z tymi, które były badane, to problem jest poważny. To znaczy, że nie da się stworzyć warunków inkubacyjnych, które przynajmniej podczas kontroli mogłyby wykryć problemy. Sam Pollard zarzeka się, że podejmie wszelkie środki, aby doprowadzić sprawę Ajaksów do samego końca. Parafrazując klasyka: nie wiadomo, czy problemów czy ministra.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

MARZEC BEZ REKLAM GOOGLE 90%

Skąd ta frustracja Pollarda? Przypomnijmy, że pod koniec listopada podczas manewrów na równinie Salisbury w hrabstwie Wiltshire samopoczucie żołnierzy używających Ajaxów pogorszyło się z powodu hałasu i wibracji. Ministerstwo obrony Wielkiej Brytanii poinformowało wówczas, że około 30 żołnierzy zachorowało. Co więcej, jak zwykle w takich sytuacjach, próbowano przeczekać, aż temat może sam się zdezaktualizuje, i o sprawie poinformowano z kilkudniowym opóźnieniem. Incydent wydarzył się 22 listopada, a informacja do mediów przeciekła dopiero 27 listopada.

The Times ujawnił, że niektórzy żołnierze wymiotowali po opuszczenia wozów, inni zaś trzęśli się ze strachu. Ministerstwo studziło wówczas emocje, twierdząc, że nie były to przypadki zagrażające życiu (i po części też zdrowiu) i że nie było konieczności hospitalizacji. Problem jest jednak poważny i zapewne postawi ministra lub cały rząd przed ważnymi decyzjami: spróbować wdrożyć jakiś program naprawczy (ale czy się da?) lub zamknąć projekt Ajaksa i znaleźć rozwiązanie zastępcze. Czy ktoś jednak odważy się na tak zdecydowany krok?

Sekretarz obrony John Healey nie wykluczył porzucenia wielomiliardowego programu. Więcej będziemy wiedzieć po publikacji Planu Inwestycji Obronnych ministerstwa obrony Wielkiej Brytanii, w którym mają znaleźć się najnowsze informacje co do Ajaksów. Ministerstwo obrony jest obecnie w konflikcie z ministerstwem skarbu w sprawie tego dokumentu, który pierwotnie miał zostać opublikowany jesienią, ale teraz jego upublicznienie przesunięto na 2026 rok. Nie wiadomo, jakie stanowisko zajmie producent wozów, który raczej siedzi cicho, ograniczając się do kąśliwych uwag na temat żołnierzy biorących udział w ćwiczeniach i odnoszących urazy.

W listopadzie ministerstwo obrony ogłosiło, że Ajaksy osiągnęły wstępną gotowość operacyjną. Osiem lat później, niż pierwotnie planowano. Przywoływany wyżej Pollard powiedział wówczas, że 50 pojazdów wraz z wyszkolonymi załogami jest gotowych do rozpoczęcia służby w terenie i realizowania postawionych zadań. Londyn może sformować jeden pełny batalion składający się z 27 wozów, rozpoczynając proces zastępowania wysłużonych CVR(T) – Combat Vehicle Reconnaissance (Tracked) – które weszły do służby w 1971 roku.

Armata automatyczna CTAI CT40 kalibru 40 milimetrów również była źródłem problemów, gdyż wozy nie mogły celnie strzelać w ruchu.
(GDLS UK)

Co więcej, resort zapewniał, że teoretycznie Wielka Brytania mogłaby już w tamtym czasie wysłać do walki 163 pojazdy w standardzie Capability Drop 3. Mają one stanowić „grot włóczni” sił brytyjskich i służyć do prowadzenia dogłębnego rozpoznania pozycji wroga. Londyn zapewnia, że do końca roku przekazanych wojsku ma być łącznie 180 wozów. W 2026 roku British Army ma otrzymać 110, zaś do końca 2028 roku wszystkie zamówione 589 egzemplarzy ma znaleźć się u odbiorcy.

Zanim Ajaksy uzyskały wstępną zdolność operacyjną, przeszły wieloletnie, rygorystyczne testy w skrajnych warunkach klimatycznych. W tym czasie przejechały ponad 42 tysiące kilometrów i oddały ponad 20 tysięcy strzałów z działa kalibru 40 milimetrów, w tym w ruchu. Ajaksy to pierwsze nowe pojazdy opancerzone w służbie brytyjskich wojsk lądowych od prawie 30 lat.

Na koniec warto też zauważyć, że problem z wibracjami i hałasem prześladuje Ajaksa od lat. Państwowy ośrodek badawczy Defence Science and Technology Laboratory (DSTL) ostrzegał przed usterkami związanymi z wibracjami już w 2014 roku. Jak do tej pory nikt nie znalazł na to antidotum, nie widać też żadnej czarodziejskiej różdżki.

Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii