5 sierpnia w ramach ćwiczeń „Northern Strike 21-2” US Air Force będzie ćwiczyło operacje lotnicze z (doraźnie przygotowanego) drogowego odcinka lotniskowego na terytorium macierzystym. Ma to być kolejny etap rozwijania koncepcji elastycznego zastosowania bojowego (Agile Combat Employment), mającej pozwolić amerykańskim siłom powietrznym na walkę z przeciwnikiem dysponującym zdolnością niszczenia stałych baz lotniczych.

W pięciogodzinnych ćwiczeniach w stanie Michigan mają wziąć udział cztery samoloty bliskiego wsparcia A-10C Thunderbolt II i cztery samoloty transportowe do operacji specjalnych C-146A Wolfhound. Mimo że Amerykanom nieobce są ćwiczenia na zagranicznych DOL-ach (trzy lata temu Warthogi ćwiczyły w Estonii), będzie to wydarzenie praktycznie bez precedensu w Stanach Zjednoczonych.

W ćwiczeniach będą uczestniczyć Thunderbolty należące do 127. Skrzydła Lotniczej Gwardii Narodowej Michigan, stacjonujące na co dzień w bazie Selfridge (notabene to właśnie ta jednostka ćwiczyła w Estonii), i 355. Skrzydła Myśliwskiego US Air Force z Davis-Monthan. Z kolei C-146A przylecą z Duke Field w stanie Floryda, gdzie podlegają 919. Skrzydłu Operacji Specjalnych.



W charakterze drogowego odcinka lotniskowego wykorzystany będzie odcinek drogi stanowej M-32 (oczywiście tymczasowo zamknięty) w stanie Michigan. Jako że w tym rejonie M-32 to zwykła droga jednojezdniowa o dwóch pasach ruchu, przygotowanie DOL-a ograniczy się zapewne do demontażu znaków drogowych – nie ma tam barier energochłonnych ani żadnej innej infrastruktury, która mogłaby przeszkadzać samolotom. Za przebieg ćwiczeń na odpowiadać będzie Lotnicza Gwardia Narodowa Michigan we współpracy z tamtejszym departamentem transportu. W pobliżu znajduje się regionalny port lotniczy Alpena, dzięki czemu w sytuacji awaryjnej samoloty będą mogły wylądować na pełnokrwistym lotnisku.

– Po raz pierwszy w historii współczesne samoloty sił powietrznych będą planowo lądowały na cywilnej drodze w Stanach Zjednoczonych – powiedział pułkownik James Rossi, dowódca Ośrodka Wyszkolenia Bojowego Alpena, będącego jedną z placówek prowadzących „Northern Strike 21-2”. – Skupiamy się na naszej zdolności szkolenia żołnierzy w każdym możliwym środowisku, tak aby nasz kraj mógł rywalizować, odstraszać i wygrywać zarówno dziś, jak i jutro.

Użycie DOL-i jest dla Warthogów rzeczą najzupełniej naturalną. Maszynę tę zaprojektowano do działania w bezpośredniej bliskości frontu, toteż nie potrzebuje ani długiej drogi startowej (rozbieg 1200 metrów), ani nawierzchni o wysokiej jakości. USAF mógłby regularnie wysyłać A-10C na DOL-e w kraju i za granicą, ale do tej pory nie widział takiej potrzeby.



Ten stan rzeczy zmieniło zagrożenie stwarzane przez Chińską Republikę Ludową. Jak już wielokrotnie pisaliśmy, Amerykanie obawiają się, że w razie wojny ich bazy na Pacyfiku – a zwłaszcza na Guamie – staną się celem pierwszego uderzenia. Radą na to ma być między innymi utworzenie i odtworzenie mniejszych baz, które umożliwiłyby ciągłe manewrowanie samolotami i zmianę ich miejsc stacjonowania w strefie walk tak, aby utrudnić ich zniszczenie na lotniskach pociskami manewrującymi lub balistycznymi. Można do tego również włączyć sieć lotnisk cywilnych i – jak sugerują nadchodzące ćwiczenia – właśnie drogowe odcinki lotniskowe.

– Tegoroczne ćwiczenia „Northern Strike” obejmują testowanie szybkiego wprowadzenia ekspedycyjnego skrzydła lotniczego do nieprzygotowanego środowiska, co nastąpi, kiedy 127. Skrzydło z Selfridge przebazuje się do Ośrodka Wyszkolenia Bojowego Alpena – powiedział generał brygady Bryan Teff, generał-adiutant do spraw lotniczych w Lotniczej Gwardii Narodowej Michigan. – [127. Skrzydło] przygotuje zaplecze logistyczne i łączność, aby móc przyjąć dalsze siły i przygotować się do realizowania misji, w tym lądowania na prowizorycznym pasie na M-32 i projekcji siły we wszystkich domenach.

C-146A Wolfhound.
(US Air Force / Tech. Sgt. Victor J. Caputo)

Osobną ciekawostką jest udział w ćwiczeniach samolotów transportowych C-146A Wolfhound. Są to przebudowane samoloty pasażerskie Dornier 328, zaliczające się – podobnie zresztą jak C-145A, czyli zmodyfikowane polskie M-28 Skytrucki – do najmniej znanych samolotów amerykańskich sił powietrznych. USAF informuje, że C-146A mają zapewniać Dowództwu Operacji Specjalnych “elastyczny i dostosowany do aktualnych potrzeb transport małych drużyn i ładunków w celu wsparcia dowództw operacji specjalnych w teatrach działań”. W służbie jest obecnie dwadzieścia egzemplarzy.



Wolfhoundy są przystosowane do startów i lądowań na nieutwardzonych pasach startowych. Maksymalnie zabierają dwudziestu siedmiu żołnierzy (lub czterech pacjentów na noszach) albo 2700 kilogramów ładunku. Samoloty te mogą być użyte we współpracy z Thunderboltami na przykład w celu przywiezienia na miejsce techników i sprzętu do obsługi naziemnej. Miesiąc temu pisaliśmy, że USAF zademonstrował w Arabii Saudyjskiej konwersję w warunkach polowych cywilnego paliwa lotniczego na wojskowe. Być może zbliża się podobna demonstracja w USA, a Wolfhoundy posłużą nawet jako wysunięte punkty tankowania i uzbrajania (FARP).

Thunderbolt II na nieużywanym pasie startowym w Haapsalu w Estonii.
(US Air National Guard / Staff Sgt Bobbie Reynolds)

Co ciekawe, 20 lipca brytyjski The Telegraph pisał, że Royal Air Force również przygotowuje się do ćwiczeń z użyciem lotnisk cywilnych i DOL-i. Generał Mike Wigston, szef sztabu lotnictwa, zapowiedział, że RAF będzie się na nowo uczył rozpraszania sił, podobnie jak czynił to w czasie zimnej wojny. I tym razem zmartwienie Brytyjczyków budzą poczynania Moskwy. Jako przykłady niebezpiecznie agresywnej polityki Władimira Putina wskazuje atak na Ukrainę i próbę zamordowania Siergieja Skripala.

Wigston jednoznacznie sugeruje, że główne bazy RAF-u, a tym samym stacjonujące w nich Typhoony, są nadmiernie podatne na atak za pomocą pocisków manewrujących 9M729 systemu Iskander-M1. Pociski te niedawno były najważniejszą kością niezgody, która doprowadziła do załamania traktatu INF. Jeśli prawdą są najbardziej ekstremalne przypuszczenia co do ich zasięgu, 9M729 mogą uderzyć w dowolny cel w całej Europie.

Ćwiczenia w Wielkiej Brytanii mają się rozpocząć jesienią. Zgodnie z planem rozkazy mają przychodzić bez wcześniejszej zapowiedzi. Klucze czterech Typhoonów będą wysyłane przede wszystkim na mniejsze lotniska cywilne, gdzie już czekać na nie będą FARP-y. Przypuszcza się, że w pierwszej kolejności użyte będą lotniska w Bournemouth na południu kraju i Teesside na północy.

Zobacz też: Kanada modernizuje Griffony i myśli o nowych śmigłowcach

USAF / Senior Airman Ryan Conroy