Wokół Zatoki Perskiej trwa pełzająca eskalacja, ale najbardziej interesujące informacje napływają nie z pola walki, lecz wprost z Waszyngtonu, gdzie Donald Trump wziął na cel kolejnego sojusznika z NATO. Po podważaniu suwerenności Kanady i Danii prezydent Stanów Zjednoczonych postanowił zagrozić Hiszpanii, która odmówiła amerykańskim siłom zbrojnym prawa do użycia jej baz dla potrzeb wojny z Iranem.

Podczas spotkania w Białym Domu z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem Trump oświadczył, że za karę USA zerwą stosunki handlowe z Hiszpanią. Nie ma w tym niczego dziwnego, to typowa retoryka trumpowska, ale w praktyce groźba jest nie do zrealizowania, ponieważ Hiszpania jest częścią Unii Europejskiej i stosunki handlowe zawiera jako część bloku.

– Hiszpania była wobec nas okropna – powiedział Trump dziennikarzom. – Zerwiemy wszelkie kontakty handlowe z Hiszpanią. Nie chcemy mieć z nią nic wspólnego.

Większe obawy budzi to, co Trump dodał chwilę potem. Na razie Amerykanie posłusznie wycofali kilkanaście samolotów transportowych i latających cystern z baz Rota i Morón. Ale Trump sugeruje, że mogą tam wrócić niezależnie od woli gospodarzy.

– Powiedzieli, że nie możemy korzystać z ich baz. Moglibyśmy z nich korzystać, jeśli chcemy. Moglibyśmy po prostu przylecieć i z nich skorzystać. Nikt nam nie zabroni.

Oczywiście, jak zawsze w przypadku Trumpa, trzeba brać poprawkę na to, że mówi, co mu ślina na język przyniesie. Ale jest to jawna groźba, iż Waszyngton jest gotów ignorować suwerenność Hiszpanii – bądź co bądź sojusznika – na jej własnej ziemi. Przywodzi to na myśl sytuację sprzed 24 lat, gdy US Air Force, wbrew jasnym instrukcjom władz austriackich, „przemyciło” parę samolotów uderzeniowych F-117 u boku latającej cysterny KC-10 Extender. Od tego czasu amerykańskie samoloty wojskowe nie są mile widziane nad Austrią. Siłowe wymuszenie użycia baz byłoby jednak eskalacją znaczniejszą o kilka rzędów wielkości.

W ogniu krytyki znalazł się także premier Wielkiej Brytanii sir Keir Starmer, który wprawdzie zgodził się na użycie brytyjskich baz, ale tylko w ograniczonym zakresie (do zapobiegania irańskim uderzeniom odwetowym), a poza tym oczywiście nie dopuszcza włączenia brytyjskich sił zbrojnych do walki oprócz działań defensywnych. Trump oskarżył go o ugłaskiwanie wyborców będących muzułmanami i stwierdził, że nigdy się nie spodziewał, iż Starmer nie będzie chętny udzielić mu pomocy.

Apokalipsa

A teraz będzie bez trzymanki. Jak alarmuje amerykańska Fundacja na rzecz Wolności Religijnej Wojska (MRFF), od soboty do poniedziałku wpłynęło do niej ponad 110 skarg na dowódców we wszystkich rodzajach sił zbrojnych. Skargi te sprowadzają się zasadniczo do tego samego: dowódcy jednostek mówią podoficerom na odprawach, że wojna w Iranie jest częścią planu Bożego i że Trump został „namaszczony przez Jezusa, aby rozpalić w Iranie ogień, który wywoła Armagedon i upamiętni Jego powrót na Ziemię”. Jak pisze Jonathan Larsen, skargi napłynęły z ponad 40 różnych jednostek rozmieszczonych w co najmniej 30 bazach wojskowych.

Jeden z podoficerów, którzy zwrócili się do MRFF, napisał, że jego dowódca „nalegał, abyśmy powiedzieli naszym żołnierzom, że to wszystko jest częścią boskiego planu”, odnosząc się w szczególności do wersetów z Apokalipsy mówiących o Armagedonie i rychłym powrocie Jezusa Chrystusa. Autorzy skarg obawiają się też, że wypowiedzi tego typu podważają morale, niszczą spójność pododdziałów i stawiają pod znakiem zapytania wierność oficerów wobec konstytucji.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

KWIECIEŃ BEZ REKLAM GOOGLE 82%

Przedstawiciel fundacji, który rozmawiał z Larsenem, dodał, że według skarg „wielu dowódców jest szczególnie zachwyconych tym, jak brutalna będzie ta bitwa, i skupiają się na tym, jak krwawe to wszystko musi się stać, aby wypełnić i w stu procentach być zgodne z fundamentalistyczną chrześcijańską eschatologią końca świata.

Obecnie w najwyższych kręgach władzy w Waszyngtonie dominuje ekstremistyczna ideologia parachrześcijańska wywodząca się z nurtu ewangelikalizmu, a sekretarz Pete Hegseth jest jej apostołem w wojsku. Niektórzy chrześcijanie twierdzą, że proroctwa biblijne wymagają istnienia Izraela, aby Chrystus mógł powrócić, ale osobisty kaznodzieja Hegsetha Ralph Drollinger naucza jeszcze bardziej odchylonej interpretacji: Bóg nadal błogosławi sojusznikom Izraela i przeklina jego wrogów, w związku z czym obowiązkiem chrześcijanina jest wspierać Izrael. Zarazem Drollinger wyznaje antysemicką interpretację, iż to Izrael zabił Chrystusa.

Do tego samego nurtu ultraprawicowego chrześcijańskiego nacjonalizmu należy Mike Huckabee, amerykański ambasador w Izraelu. Na kilka dni przed rozpoczęciem wojny, w wywiadzie z innym prawicowym oszołomem Tuckerem Carlsonem, Huckabee stwierdził, że skoro według Księgi Rodzaju Izraelici otrzymali ziemię od Nilu po Eufrat, on sam cieszyłby się, gdyby Izrael opanował ziemie całego Lewantu, w tym Jordanii czy sporego kawałka Egiptu z Kairem włącznie.

Kash Patel

Dyrektor Federalnego Biura Śledczego uchodzi za jednego z naj­bar­dziej niekom­pe­tent­nych nomi­na­tów Trumpa (a konku­ren­cja jest spora). Tymczasem FBI to nie tylko „taka większa policja”, ale też agencja kontrwywiadowcza, odpowie­dzialna za ochronę USA przed zagroże­niami z wewnątrz i zewnątrz. Myślałby kto, że w obliczu nadchodzą­cej wojny z Iranem Patel zmobilizuje zasoby, aby zabezpieczyć kraj przed możliwymi działaniami odwetowymi.

A figa. Jak donoszą amerykańskie media, na kilka dni przed rozpoczęciem operacji „Epic Fury” Patel zwolnił elitarny zespół agentów specjalizujących się w zagrożeniach napływających z Bliskiego Wschodu. Chodzi o grupę znaną jako CI-12, kilkunastu pracowników, których Patel oskarżył – bez przedstawienia dowodów – o nieodpowiednie prowadzenie śledztwa w sprawie niewłaściwego obchodzenia się Trumpa z tajnymi dokumentami w jego rezydencji w Mar-a-Lago.

Działania bojowe

„[Irańska] obrona powietrzna, siły powietrzne, marynarka wojenna i przywództwo przepadły” – napisał Trump w swoim serwisie społecznościowym TruthSocial. – „Chcą rozmawiać. Powiedziałem: Za późno!”.

I faktycznie, irański port wojenny w Bandar-e Abbas został wymłócony przez amerykańskie pociski. Według amerykańskich danych zatopiono lub ciężko uszkodzono co najmniej dziesięć okrętów. Znalazły się wśród nich „białe słonie” – okręt baza Makran (o którym szerzej pisaliśmy tutaj) i okręt wywiadu sygnałowego Zagros (tutaj). Zatopiono prawdopodobnie także fregatę Sahand, dla której to już druga taka nieprzyjemna przygoda.

Amerykański CENTCOM twierdzi, że porażono także lotniskowiec dla dronów Szahid Bagheri. Nie ujawniono jednak, gdzie to się stało.

Służba prasowa Cahalu poinformowała z kolei, że izraelskie lotnictwo zniszczyło tajny ośrodek jądrowy na obrzeżach Teheranu, pracujący nad komponentami broni jądrowej. Według Izraelczyków w ośrodku tym zgromadzono część infrastruktury ocalałej po kampanii lotniczej z czerwca ubiegłego roku. Według oficjalnych danych izraelskie eskadry myśliwskie zrealizowały dotąd 1600 samolotolotów i zrzuciły ponad 4 tysiące bomb – mniej więcej tyle, ile w czerwcu przez 12 dni.

Jak informuje Barak Rawid z serwisu Axios, izraelskie siły powietrzne zbombar­do­wały dziś budynek irańskiej Rady Ekspertów w świętym mieście Kom, gdzie odbywał się proces mianowania nowego najwyższego przywódcy. Rada Ekspertów to organ złożony z doświadczonych duchownych, który wybiera najwyższego przywódcę spośród kandydatów zatwierdzonych przez mniejsze, tajne ciało. Do nalotu miało dojść podczas liczenia głosów. Nie wiadomo, ilu z 88 członków rady znajdowało się w tym czasie w budynku, nie wiadomo też, ilu zginęło.

Trump powiedział, że Stany Zjednoczone zaoferują „ubezpieczenie od ryzyka politycznego i gwarancje” dla zbiornikowców i innych statków w regionie Zatoki Perskiej, a US Navy będzie w razie potrzeby eskortować zbiornikowce przez Ormuz. Biały Dom stara się w ten sposób złagodzić gwałtowne wzrosty cen ropy naftowej. Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosił wczoraj, iż uznaje cieśninę Ormuz za zamkniętą i jest gotów podpalić każdy statek, którzy spróbuje ją przejść.

Pierwszą ofiarą irańskiej morskiej amunicji krążącej stał się zbiornikowiec MKD Vyom pod banderą Wysp Marshalla (IMO: 9284386). Jeden członek załogi niestety zginął. Później Pasdarani zaatakowali jeszcze kolejne trzy zbiornikowce w morzu, a jeden – Stena Imperative (IMO: 9666077) – został uszkodzony w porcie w Bahrajnie. Ciekawostką, choć wynikającą ze zbiegu okoliczności, jest to, że Stena Imperative stała się pierwszą jednostką pod banderą Stanów Zjednoczonych uszkodzoną przez Irańczyków.

Iran atakuje na wszystkie możliwe strony, próbując rozlać konflikt na Bliski Wschód. Nie jest to, wbrew pozorom, miotanie się na ślepo ani nawet próba ukarania państw arabskich za stanie ramię w ramię z Amerykanami i Żydami. Jest to przede wszystkim mechanizm ekonomiczny. Iran oczywiście nie ma szans w starciu z potęgą amerykańskich sił zbrojnych. Ale amerykańska gospodarka (nie giełda!) jest obecnie w kiepskim stanie, więc Teheran próbuje ją destabilizować. Wzrost cen ropy naftowej zaboli Trumpa bardziej niż śmierć choćby i dziesiątek amerykańskich żołnierzy, których – jak już od dawna wiemy – ma w nosie lub wręcz uważa za przegrańców.

Pod względem czysto taktycznym największym sukcesem Irańczyków jest prawdopodobne zniszczenie stacji radiolokacyjnej AN/TPY-2 systemu przeciwrakietowego THAAD rozmieszczonego w mieście Az-Zanna (dawnej Ar-Ruwejs) w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Irańczycy szukają luki, gdzie tylko się da. Hakerzy zaatakowali między innymi jordański system zarządzania zasobami pszenicy. Tymczasem Zjednoczone Emiraty Arabskie, które do tej pory stały się celem blisko 800 pocisków balistycznych i dronów, analizują możliwość włączenia się do wojny w sposób ofensywny.

Co dalej

Przewodniczący połączonego szefostwa sztabów generał Dean Caine przyznał wczoraj, że wciąż trwa koncentracja sił amerykańskich na Bliskim Wschodzie. Wiemy między innymi, że dziś z RAF Lakenheath ruszyły na wschód samoloty bojowe F-35A Lightning II i F-15E Strike Eagle. Sugeruje to, że decyzja o rozpoczęciu operacji zapadła nagle, tak aby wykorzystać nadarzającą się okazję do likwidacji Chameneiego, mimo że siły amerykańskie nie były jeszcze w pełni gotowe. Może wręcz Jerozolima postawiła sojusznika pod ścianą.

W liście do Kongresu dotyczącym rezolucji o uprawnieniach wojennych w kontekście wojny z Iranem Trump napisał: „Chociaż Stany Zjednoczone pragną szybkiego i trwałego pokoju, nie jest obecnie możliwe określenie pełnego zakresu i czasu trwania koniecznych działań wojskowych, które mogą być konieczne”. Zarazem w wywiadzie dla New York Post Trump stwierdził, że nie ma „obaw, jeśli chodzi o wysłanie” żołnierzy do walki na lądzie i że w przeciwieństwie do poprzednich prezydentów nie wyklucza uczynienia tego w Iranie. Dodał, że „prawdopodobnie” nie będzie to potrzebne, ale uczyni to, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Obecnie oficjalne straty w ludziach po stronie amerykańskiej wynoszą sześciu zabitych i co najmniej 18 rannych.

Tymczasem ambasador Huckabee zaleca amerykańskim cywilom chcącym się ewakuować z Izraela wyjazd przez Egipt, ale z zastrzeżeniem, iż władze amerykańskie nie są w stanie zagwarantować swoim obywatelom bezpieczeństwa. Także ambasada w Katarze zaleca Amerykanom wykorzystanie opcji komercyjnych. Z kolei ambasada w Rijadzie (na którą skądinąd spadł w nocy irański dron) zaleca Amerykanom, aby nie zbliżali się do amerykańskiego konsulatu w Az-Zahranie, tym samym mieście, które zapisało się w historii jako miejsce wielkiej klęski systemu Patriot.

US Air Force