Od kilku dni Siły Zbrojne RP realizują zakrojone na dużą skalę ćwiczenia pod kryptonimem „Żelazny Obrońca-25”, odbywające się w różnych lokalizacjach na terenie całej Polski. Jednym z kluczowych miejsc jest Centralny Poligon Sił Powietrznych, gdzie przeprowadzono strzelania artyleryjskie z wykorzystaniem zarówno armatohaubic samobieżnych Krab i K9, jak i wyrzutni pocisków rakietowych M142 HIMARS, które niedawno weszły do służby w Wojskach Lądowych. Kulminacyjnym punktem ćwiczeń były jednak pierwsze strzelania polskiego systemu obrony przeciwlotniczej Patriot, którym mogliśmy się przyglądać z bliska.

Ćwiczenie „Żelazny Obrońca-25” jest największym i najważniejszym przedsięwzięciem szkoleniowym Sił Zbrojnych zaplanowanym na ten rok. To w istocie zespół ćwiczeń obronnych realizowanych na lądzie, w powietrzu i na morzu przez wojska lądowe, siły powietrzne, marynarkę wojenną, wojska specjalne oraz wojska obrony terytorialnej. Udział bierze 30 tysięcy żołnierzy i około 600 jednostek sprzętu wojskowego należących do Wojska Polskiego i NATO‑wskich państw sojuszniczych.

Celem ćwiczenia jest sprawdzenie interoperacyjności i zdolności Sił Zbrojnych do prowadzenia działań obronnych w środowisku wielodomenowym. Ćwiczenie ma charakter wyłącznie defensywny. Wczorajsze strzelania na poligonie w Ustce obserwowali między innymi przedstawiciele sojuszniczych sił zbrojnych, a także premier Donald Tusk i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Wyrzutnia M903.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

– Ćwiczenia są stanowczą odpowiedzią na manewry „Zapad” z udziałem wojsk rosyjskich i białoruskich – stwierdził Tusk na konferencji prasowej. – To ważny sygnał, że NATO i Polska są przygotowane na różne scenariusze. W Ustce odbywa się pierwsze strzelanie bojowe Patriotów i po raz pierwszy wykorzystujemy system zarządzania walką IBCS, którym dysponują jedynie Stany Zjednoczone i Polska. „Żelazny Obrońca” i „Jesienny Ogień” angażują dziesiątki tysięcy polskich żołnierzy, którzy równocześnie uczestniczą w ćwiczeniach na Litwie, Łotwie i Gotlandii. To pokazuje skalę mobilizacji całego NATO, które działa solidarnie i defensywnie w odpowiedzi na agresywne manewry po drugiej stronie granicy.

Utrzymanie Konfliktów jako serwisu wolnego od reklam Google to dla nas priorytet. Dzięki Waszemu wsparciu z Patronite i BuyCoffee udało się to do tej pory i chcielibyśmy, aby tak zostało.

Żeby działać bez reklam Google, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie. To próg, który pozwala nam skupić się na pracy. Jeśli chcecie dorzucić swoją cegiełkę, możecie zrobić to przez Patronite.pl lub Buycoffee.to.

Nie spodziewamy się, że każdy będzie nas wspierał finansowo. Ale jeśli zdecydujecie się pomóc, zadbamy o to, by każda złotówka realnie pracowała na rozwój serwisu.

Nasze comiesięczne raporty finansowe możecie przeczytać tutaj.

LIPIEC BEZ REKLAM GOOGLE 62%

Na konferencji prasowej minister obrony podkreślił znaczenie wczorajszych strzelań. Zdaniem Władysława Kosiniaka-Kamysza kluczowym krokiem było pozyskanie systemu IBCS (Integrated Battle Command System), który stanowi mózg operacyjny całej obrony powietrznej. Polska jest obecnie jedynym, obok Stanów Zjednoczonych, użytkownikiem tego rozwiązania. Jak podkreślił minister, ćwiczenia mają na celu nie tylko pokazanie zdolności do integracji i prowadzenia działań, lecz także doprowadzenie do pełnej certyfikacji wojsk odpowiedzialnych za obronę przestrzeni powietrznej państwa.

Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych generał broni Marek Sokołowski wraz z premierem Donaldem Tuskiem i ministrem obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Oczywiście chodzi o umowę wykonawczą dotyczącą drugiej fazy programu „Wisła”. W jej ramach polskie wojska przeciwlotnicze otrzymają nie tylko kolejne wyrzutnie M903 i pociski PAC-3MSE, ale także system IBCS i długo oczekiwane radiolokatory LTAMDS. Nie mniej ważne były strzelania artylerii rakietowej.

– Dzisiejszy dzień to krok milowy do włączenia w zdolności operacyjne kolejnych jednostek sprzętu, zarówno HIMARS-ów, jak i wyrzutni Chunmoo, które wejdą już niedługo w pełnym zakresie na stan Wojska Polskiego. Nie tylko posiadania, ale operowania przez Wojsko Polskie – dodał Kosiniak-Kamysz.

Stacja radiolokacyjna AN/MPQ-65 będąca częścią baterii polskich zestawów Patriot.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

Premier przekazał, iż dziś przyjęta zostanie uchwała, która zobliguje rząd do pozyskania do końca tego roku okrętów podwodnych nowej generacji. Wszystkie oferty zostały przebadane, są precyzyjnie wypunktowane, a teraz rząd podejmie ostateczną decyzję, kto będzie partnerem w programie. Podkreślił, iż to wojsko decyduje o tym, jak wyglądają zakupy, jak wyglądają decyzje odnośnie do konkretnych technologii i konkretnego sprzętu, a cywile nie będą się im wtrącać.

Strzelania rakietowe i przeciwlotnicze poprzedziła wystawa statyczna sprzętu wojskowego. Największe zainteresowanie wzbudziły elementy baterii polskich Patriotów. W ramach pierwszej fazy programu „Wisła” pozyskano dwie baterie systemu Patriot w konfiguracji 3+ z systemem IBCS, obejmujące między innymi cztery stacje radiolokacyjne i kierowania ogniem AN/MPQ-65, cztery stanowiska kierowania ogniem ECS (Engagement Control Station), szesnaście wyrzutni M903, sześć stanowisk kierowania i dowodzenia EOC (Engagement Operation Center), a także 208 pocisków bojowych PAC-3 MSE oraz 11 pocisków testowych i szkoleniowych.

Wyrzutnia M903 na jednym ze stanowisk ogniowych usteckiego poligonu.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

Pierwsze dwie baterie weszły na stan 3. Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej z Sochaczewa. Wykorzystywane są przez 37. Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej. Nowe dostawy zostaną rozdysponowane pomiędzy poszczególne dywizjony 3. WBR OP. Na wystawie statycznej zaprezentowano wyrzutnie M903, radar AN/MPQ-65, Mobilny Węzeł Łączności MCC1 na podwoziu Jelcza w układzie pięcioosiowym i pojazdy towarzyszące.

Jednostka ogniowa systemu PSR-A Pilica. W jej skład wchodzi pojazd transportowy Jelcz 442.32 oraz armata ZUR-23-2SP Jodek.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

Oprócz „gwiazdy” wczorajszego dnia przeciwlotnicy prezentowali baterię systemu przeciwlotniczego bardzo krótkiego zasięgu PSR-A Pilica w podstawowej konfiguracji. Mogliśmy oglądać kilka jednostek ogniowych składających się z ciągnika artyleryjskiego z armatami ZUR-23-2SP Jodek, wóz dowodzenia i przenośną stację radiolokacyjną SRL-97 produkcji izraelskiej. Prezentowana konfiguracja dotyczy pierwszych sześciu baterii, które zamówiono w 2016 roku.

A tutaj ZUR-23-2SP Jodek z widoczną głowicą optoelektroniczną.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

W 2022 roku podpisano umowę na dostawy kolejnych baterii w zmodyfikowanej konfiguracji oznaczonej Pilica+. Dotychczasowy skład baterii zostanie uzupełniony o dwie wyrzutnie iLauncher dla pocisków CAMM (te same stanowią efektor systemu „Narew”), zamontowane na podwoziu ciężarówki Jelcz, polskie stacje radiolokacyjne Bystra (zastępujące dotychczasowe SRL-97) i systemy przeznaczone do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych. Dostawy pierwszej baterii Pilica+ powinny rozpocząć się w najbliższym czasie.

Stacja radiolokacyjna SRL-97.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

Wojska Rakietowe i Artylerii wystawiły wyrzutnie M142 HIMARS i koreańskie wyrzutnie K239 Chunmoo. Polska zamówiła pierwszą partię dwudziestu HIMARS‑ów w 2019 roku. Dostarczono je w 2023 roku w amerykańskiej konfiguracji. W związku z dalszą realizację programu zakupu artylerii rakietowej „Homar” amerykańska administracja zatwierdziła możliwość sprzedaży nawet do 486 wyrzutni w spolonizowanej odmianie.

M142 HIMARS.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

W październiku 2022 roku Polska podpisała też kontrakt na południowokoreański system K239 Chunmoo, obejmujący ponad 200 wyrzutni wraz z polonizacją. Pierwsze egzemplarze trafiły do służby w 2023 roku. Wyrzutnie M142 nieoficjalnie określane są mianem Homar‑A, zaś te z Korei Południowej – Homar‑K.

Wyrzutnia K239 Chunmoo.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

Niespodziewanym gościem były polskiej produkcji systemy rozpoznawczo-uderzeniowe Gladius, które stopniowo wdrażane są do służby. Gladius przeznaczony jest do prowadzenia rozpoznania powietrznego i zadań uderzeniowych przy użyciu wyspecjalizowanych platform bezzałogowych. Może działać w strukturze baterii, autonomicznych plutonów lub sekcji wspierających inne jednostki, a wszystkie jego elementy integruje system walki Topaz.

Zestaw może składać się z różnych typów bezzałogowych statków powietrznych, startujących z wozów z uniwersalną wyrzutnią. W konfiguracji zamówionej przez Wojska Lądowe używane są rozpoznawcze FT-5 współpracujące z amunicją krążącą Warmate 5/20. Drony FT-5 wypełniają zadania rozpoznawcze, wyposażone w sensory do obserwacji w paśmie widzialnym (IMINT), radar syntetycznej apertury (SAR) i odbiorniki ELINT do wykrywania emisji radioelektronicznych.

Wyrzutnia systemu Gladius na podstawie pojazdu opancerzonego Waran. Te powstają w HSW.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

Wyrzutnie osadzono na podwoziu samochodów opancerzonych Waran. Innymi pojazdami, które mogą wejść w skład systemu, są opancerzone wozy dowodzenia szczebla baterii i plutonu oraz zabezpieczające. Oprócz tego stoisko miała firma WB Electronics, będąca głównym producentem systemu Waran i innych bezzałogowców używanych przez Siły Zbrojne RP.

Po konferencji zorganizowano strzelania ogniowe. W przypadku strzelań systemu Patriot zaangażowano dwie wyrzutnie M903, które miały porazić imitator celu powietrznego – cele latające Kratos MQM-178 Firejet. Wystrzelono dwa pociski przeciwlotnicze PAC-2 GEM-T, po jednym z każdej wyrzutni. Polska pozyskała kilka pocisków GEM-T, które przeznaczone będą do próbnych strzelań i certyfikacji.

PAC-2 GEM-T wystrzelony w kierunku celu latającego MQM-178 Firejet. Firejety obsługiwane były przez operatorów zewnętrznej firmy ze Stanów Zjednoczonych.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Zabieg ten ma na celu obniżenie kosztów – zaawansowane pociski PAC-3 MSE są znacznie droższe od GEM-T, więc strzelanie nimi do celów takich jak Firejet byłoby, delikatnie mówiąc, rozrzutnością. Odpalenia wykonano z około 20‑minutowym odstępem, oba cele zostały porażone. Pomiędzy strzelaniami przeciwlotniczymi odbywały się strzelania artyleryjskie.

Jeszcze jedno ujęcie na pocisk wystrzelony przez obsługę polskiego Patriota.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

Na podanych współrzędnych prowadzono na przemian ostrzał artylerii lufowej i rakietowej. W ogniu artylerii lufowej uczestniczyły mieszane baterie z armatohaubicami AHS Krab i K9 Thunder, natomiast za strzelania rakietowe odpowiadały załogi wyrzutni M142 HIMARS. Na morzu umieszczono boje z sensorami, które określały miejsce upadku pocisków i dokładność trafienia.

A tak wygląda ostrzał metodą „na współrzędne” przez załogi Krabów oraz K9.
(Szymon Rutkowski, Konflikty.pl)

Maciej Hypś, Konflikty.pl