Dzisiaj w zakładach Mesko w Pionkach odbyła się niewielka ceremonia z okazji otwarcia nowego budynku do montażu i pakowania amunicji czołgowej i artyleryjskiej. Wydarzenie to jest świetną okazją, aby przyjrzeć, się jak w naszym kraju idą postępy w zakresie suwerenności amunicyjnej.

Podstawą obecnego rozwoju produkcji są dwa programy inwestycyjne realizowane przez MESKO. Pierwszy, o nazwie „Projekt 400”, obejmuje rozwój zdolności produkcji amunicji wielkokalibrowej. To wiąże się przede wszystkim z budową nowych instalacji do produkcji tego typu wyrobów wraz z zapleczem infrastrukturalnym i logistycznym. To właśnie elementem tej wizji był nowo otwarty budynek.

Drugim jest „Projekt 44,7”, który skupia się na rozwoju produkcji prochów wielobazowych i ładunków modułowych wykorzystywanych w nowoczesnych wersjach amunicji kalibru 155 milimetrów. Proch wielobazowy charakteryzuje się lepszymi parametrami od jedno- lub dwubazowego pod kątem stabilności spalania i wydzielanej energii. Jest jednak o wiele trudniejszy w produkcji. Modułowe ładunki miotające są natomiast zastępcami klasycznych worków z prochem, pozwalającymi na precyzyjniejsze i bezpieczniejsze strzelanie. Ten typ ładunku pozwala również na dłuższe korzystanie z lufy dzięki lepszemu rozłożeniu ciśnienia.

To właśnie temat suwerenności amunicyjnej, obok rozwoju lokalnej gospodarki, był głównym wątkiem wystąpień podczas uroczystości:

– Celem tej i wszystkich inwestycji realizowanych w ramach „Projektu 400” jest budowa suwerenności technologicznej Polski od prochu, przez komponenty, po gotową amunicję – powiedziała prezeska Mesko S.A. Renata Gruszczyńska. – Dzięki inwestycjom w Pionkach i Skarżysku-Kamiennej tworzymy spójny, odporny system produkcyjny odpowiadający na wyzwania współczesnego pola walki.

Renata Gruszczyńska.
(Paweł Jurkowski, Konflikty.pl)

Według samego Mesko przedsiębiorstwo ma dążyć do zdolności produkcji 150 tysięcy sztuk amunicji 155-milimetrowej rocznie. Pionki są oczywiście jedynie elementem szerszej układanki, w której skład wejdą między innymi zakłady w Kraśniku i Skarżysku-Kamiennej. Swój udział mają Nitro-Chem i Dezamet, który również samemu produkuje amunicję tego kalibru. Dla porównania: według Joanny Kluzik-Rostkowskiej Ukraina zużywa milion sztuk tego typu amunicji rocznie. W internecie można doszukać się jeszcze większej liczby.

Odkąd rozpoczęliśmy finansowanie Konfliktów przez Patronite i Buycoffee, serwis pozostał dzięki Waszej hojności wolny od reklam Google. Aby utrzymać ten stan rzeczy, potrzebujemy 2000 złotych miesięcznie.

Możecie nas wspierać przez Patronite.pl i przez Buycoffee.to.

Rozumiemy, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by nas sponsorować, ale jeśli wspomożecie nas finansowo, obiecujemy, że Wasze pieniądze się nie zmarnują. Nasze comiesięczne podsumowania sytuacji finansowej możecie przeczytać tutaj.

LUTY BEZ REKLAM GOOGLE 85%

Oczywiście mówimy tutaj o produkcji czasu pokoju. W dodatku konflikt w Ukrainie nie jest dokładnym odwzorowaniem potencjalnego konfliktu Rosji z Polską. W całe wyliczenia należałoby również wpisać inne zakłady. Nie zmienia to faktu, że jest to krok w dobrą stronę, pozwalający na zdobycie know-how i dający bazę do dalszego rozwoju w tym zakresie.

– Jednym z naszych najistotniejszych zadań w PGZ jest rozbudowa zdolności produkcyjnych – powiedział prezes PGZ Adam Leszkiewicz. – Ważne jest, by zapełnić magazyny, ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby w różnych wymiarach ustanowić zdolności na wypadek, gdyby było to nam potrzebne. Żebyśmy umieli szybko przejść do maksymalnej produkcji i zaopatrzyć polskie siły zbrojne w to, co jest im potrzebne. W ten kontekst wpisujemy „Projekt 400”.

W przyszłości w ramach „Projektu 44,7” w Pionkach ma powstać fabryka prochów wielobazowych i ładunków modularnych. Projekt ma być realizowany z francuską firmą Eurenco. Na początku nowego roku oba podmioty mają założyć spółkę, która będzie odpowiadać za produkcję w planowanym zakładzie.

Stolica Polskiego Prochu

Tymi słowami prezes Leszkiewicz określił Pionki. Historia miasta jest poniekąd smutna. Jeszcze funkcjonując pod nazwą Zagozdżon, miejscowość stała się siedzibą Państwowej Wytwórni Prochu i Materiałów Kruszących, założonej w 1922 roku. Podczas drugiej wojny światowej zakłady pracowały na rzecz Wehrmachtu, wykorzystując pracę przymusową. Po wojnie zostały ponownie znacjonalizowane i przemianowane na Zakłady Chemiczne „Pronit”. Ośrodek dostarczał siłom zbrojnym PRL ładunki wybuchowe i komponenty do amunicji. Oprócz tego zakłady produkowały produkty na rynek cywilny, między innymi skórę syntetyczną.

Naboje z pociskami obojętnymi prezentowane podczas uroczystości.
(Paweł Jurkowski, Konflikty.pl)

Stanowiący największego pracodawcę w mieście „Pronit” nie przetrwał transformacji ustrojowej. Zakłady podzielono, część zamknięto. Obecne zakłady Mesko obejmują część terenów „Pronitu”. Elementem pionkowskich tradycji w zakresie produkcji prochowej jest również znajdująca się niedaleko Fabryka Amunicji Myśliwskiej (FAM-Pionki), znana z produkcji amunicji śrutowej dla sportowców i myśliwych. Echa historii miasta były widoczne w wypowiedzi burmistrza Pionek Łukasza Miśkiewicza.

– Mieszkańcy Pionek niejako tęsknili za odbudową tego zakładu, który odzwierciedlał to, co się działo w naszym kraju po transformacji ustrojowej – powiedział polityk. – Teraz to wszystko wspólnie odbudowujemy. Cieszę się, że dzieje się to w Pionkach.

Samo miasto również ma dokładać cegiełkę do rozwoju przemysłu obronnego, między innymi poprzez reaktywację profilu chemicznego w lokalnym technikum czy pomoc w renowacji dróg prowadzących do zakładu.

Po zakończeniu uroczystości mieliśmy przyjemność porozmawiać z prezesem PGZ na temat wyzwań stojących przed rozwojem produkcji amunicji w Polsce:

Jakie są główne przeszkody dla rozwoju produkcji amunicji w Polsce?
Wolałbym oczywiście mówić o szansach i kierunku, w jakim chcemy rozwijać produkcję amunicji, ale trzeba powiedzieć, że główną barierą był brak technologii. Jesteśmy ograniczeni w różny sposób, nad tym oczywiście też pracujemy, przygotowując na wiele lat do przodu myśl o polskiej technologii w tym zakresie. Na dzisiaj posiłkujemy się partnerstwem, szukając współpracowników w zakresie zarówno pocisków, jak i ładunków modularnych. Korzystamy także z technologii, którą pozyskaliśmy wiele lat temu. W taki sposób, budując zdywersyfikowany sposób produkcji, staramy się zaopatrzyć polskie siły zbrojne w pociski 155 milimetrów.

Są bariery, także związane z inwestycjami i brakiem środków. Dopiero teraz mamy środki z Funduszu Inwestycji Kapitałowych, które pozwolą sfinansować w kilku lokalizacjach budowę zdolności produkcyjnych w zakresie amunicji 155 milimetrów. Mówię tutaj o Dezamecie, Gamracie, Nitro-Chemie. Także o Mesko, przede wszystkim w Kraśniku, gdzie chcemy realizować produkcję korpusów. W tym duchu się rozwijamy i liczymy, że na przełomie 2027 i 2028 roku z tych inwestycji będziemy mogli dostarczać pierwsze produkty.

Adam Leszkiewicz.
(Paweł Jurkowski, Konflikty.pl)

Dzisiaj robimy kilkadziesiąt tysięcy pocisków rocznie w oparciu o technologię pozyskaną przed laty. Duża część komponentów pochodzi zza granicy, bo jesteśmy związani umowami licencyjnymi czy dostawami. Nasz kierunek to suwerenność, produkcja w Polsce z komponentów polskich w oparciu o pozyskaną technologię i to jest droga, która pozwoli nam być niezależnym w zakresie produkcji i zaopatrzenia polskiej armii w ten rodzaj amunicji.

A jak wygląda kwestia kadr? Czy pozyskanie specjalistów stanowi problem dla naszego państwa?
To dotyczy wielu obszarów w przemyśle zbrojeniowym. Przez lata mało inwestowaliśmy w infrastrukturę. Pozwoliliśmy rozejść się ludziom po innych przemysłach, innych zakładach i dzisiaj proces odbudowy kadr dzieje się obok procesu odbudowy zdolności infrastrukturalnych. Dlatego bardzo cieszę się z tego typu inwestycji jak w Pionkach. Pozwala nam to nie tylko wprowadzić pracowników do nowej infrastruktury, lepszych warunków pracy, ale też rozwijać kompetencje na nowych technologiach. Tutaj jest dużo do zrobienia – współpraca z uczelniami wyższymi, tworzenie techników…

Te działania są realizowane?
Tak. PGZ współpracuje na wielu poziomach, chociażby finansując najlepsze prace dyplomowe na różnych uczelniach. Nasze spółki podpisują bezpośrednie porozumienia z politechnikami i innymi szkołami wyższymi, które pozwalają promować nasz rodzaj przemysłu. Z jednej strony przemysł zbrojeniowy nabiera tempa i pozytywnego wizerunku. Z drugiej strony każdy patrzy przez pryzmat tego, że kiedyś to była potęga, a potem nastąpiły lata posuchy i zatrudnienie w tym obszarze było trudne.

Teraz się wszystko zmienia, ale trzeba odbudować zaufanie młodych inżynierów, których trzeba zachęcić do przyjścia do nas do pracy. To się dzieje i w wymiarze lokalnym i z poziomu całego PGZ. Wielka praca przed nami w tym zakresie, trzeba przekonać dobrych, kompetentnych inżynierów do tego, żeby przyszli do PGZ, żeby tego nie żałowali i budowali wspólnie system bezpieczeństwa. Żeby pracowali w normalnej, biznesowej spółce kapitałowej, w której praca daje satysfakcję.

Paweł Jurkowski, Konflikty.pl