Krajem wiodącym tegorocznego MSPO była Kanada, a najsilniej­szą zagra­niczną reprezentację na targach mieli oczywiście Amerykanie. Wśród istotnych gości znaleźli się Turcy, którzy wystawili solidną ekipę z Aselsanem i Roketsanem na czele.

Turecka zbrojeniówka nie osiągnęła dotąd szczególnie dużych sukcesów w naszym kraju. Najbardziej znanym tureckim produktem w Wojsku Polskim jest Bayraktar TB2. Największą niedawną umową jest podpisane w grudniu 2025 roku zamówienie dotyczące Zautomatyzowanego Systemu Rozpoznawczo-Zakłócającego, mającego prowadzić walkę radioelektroniczną na szczeblu taktycznym. Jednym z problemów tureckiego eksportu jest fakt, że Ankarze nie udało się zawrzeć porozumienia z Unią Europejską w sprawie SAFE.

Wątek turecki pojawił się już na początku imprezy. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz wspomniał, że obecnie połowa sprzętu dla Wojska Polskiego jest produkowana w naszym kraju, a jako wzór postawił właśnie Turcję, mającą aż 80% lokalizacji przemysłu.

– Oni nie tylko produkują, kupują dla swoich potrzeb, ale też eksportują i promują ten eksport – mówił minister. – To jest taki wzór, który chcemy realizować również w Polsce. Turcja wykonała gigantyczny skok. W ciągu 20 lat przeszła transformację. Kiedyś produkowała 20% sprzętu dla swoich potrzeb, do 80% kupowała za granicą. Dzisiaj te proporcje są dokładnie odwrotne.

Najważniejszym tureckim wystawcą na MSPO 2026 był Aselsan, który podpisał umowę z AMZ Kutno na zakup 24 systemów rozpoznawczych Arsus 100, które docelowo znajdą się na pojazdach LOTR Kleszcz. System zawiera w sobie radar, czujniki elektrooptyczne i system nawigacji umieszczone na maszcie. Umowa jest wynikiem dłuższej współpracy, trwającej od 2024, kiedy zawarto porozumienie na dostawy pierwszych systemów rozpoznawczych dla Kleszcza.

Krótkie kurtuazyjne wizyty na stoisku odbyli prezydent Karol Nawrocki i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Podkreślają one jednak, iż firma cieszy się poważaniem nad Wisłą.

Aselsan

Pawilon Aselsanu miał relatywnie niewielką część wystawową opartą na modelach. Z lądo­wych systemów mogliśmy znaleźć tam system walki elektronicznej Vural czy system anty­dronowy Şahin. W mediach społecznoś­cio­wych Aselsan szczególnie promował system Koral AD 100, będący mobilnym radarowym systemem walki elektronicznej. Celem jest wykrycie pracy stacji radio­loka­cyj­nej, zlokalizowanie jej, a następnie rozpoczęcie zagłuszania lub zakłócania. Docelowo będzie to element Stalowej Kopuły, czyli tureckiej wielo­warst­wo­wej obrony przeciw­lot­ni­czej. W pełnej skali mogliśmy natomiast zobaczyć system Kalkan (tarcza) – trój­współ­rzędną stację radiolokacyjną dla zestawów przeciw­lot­ni­czych zwalczają­cych cele na małej i średniej wysokości.

System Kalkan.
(Paweł Jurkowski, Konflikty.pl)

Wśród morskich platform mogliśmy zobaczyć w pełnej skali podwodne drony Kılıç 10, Kılıç 200 i Deringöz 300L. W przypadku rodziny Kılıç (miecz) mamy do czynienia z dronami zaprojek­to­wa­nymi jako jednostki samobójcze, jednak mającymi też ograniczone zdolności zwiadowcze. Liczby odnoszą się do zasięgu, dla mniejszego to 10 mil morskich, dla większego – 100 lub 200 w przy­padku korzystania z dodatkowej baterii.

Deringöz to rodzina dronów rozpoznaw­czych. Zaprezento­wana na MSPO wersja może zanurzać się na 300 metrów i operować do 8 lub do 24 godzin w zależ­no­ści od wykorzystania dodatkowych baterii. W ofercie Aselsana istnieje również większa wersja o nazwie Deringöz 600.

Oferta dronów podwodnych Aselsana.
(Paweł Jurkowski, Konflikty.pl)

Firma pokazała również ofertę w domenie powietrznej. Głównym punktem jest rodzina Andidot, czyli przeznaczone dla dronów zasobniki walki elektronicznej. Systemy oznaczone jako ES (Electro­nic Support) mają za zadanie wykrycie, identyfikację i lokalizację wrogich emisji elektro­mag­ne­tycz­nych. Moduł EA (Electronic Attack) zajmuje się natomiast zakłóca­niem pracy wcześniej zlokalizo­wa­nego emitera. Fulmar 200-A to radar z syntetyczną aperturą zaprojektowany z myślą o zadaniach zwiadowczych. Murad 100 to lotnicza stacja radio­loka­cyjna z aktywnym skanowaniem elektronicznym (AESA). Urządzenia tej rodziny znane są już z programu modernizacji tureckich F-16, inną wersję opracowano zaś dla rodzimego myśliwca Kaan.

Tolun P to kierowana bomba szybująca. Jego konstrukcja skupia się przede wszystkim na umożliwieniu montażu jak największej liczby na jednej maszynie. Przy zrzucie z dużej wysokości i przy dużej prędkości Tolun P może razić cele w odległości ponad 100 kilometrów.

Tegoroczny MSPO był dla nas okresem szczególnego wysiłku. Opublikowaliśmy blisko 20 artykułów. Jeśli były dla Was interesujące, możecie nas wesprzeć w przygo­to­waniu wyjazdów na kolejne imprezy branżowe, udzielając wsparcia tutaj.

Jeśli zdecydujecie się przesłać nam jakąś kwotę, dopiszcie w wiadomości (dedykacji), że to za relację z MSPO. Będzie to dla nas cenna wskazówka na przyszłość.

Nasze artykuły z tegorocznego salonu i z poprzednich możecie przeczytać tutaj.

Roketsan

Drugim istotnym tureckim stoiskiem było Roketsan, który na ten moment nie ma żadnego zauważalnego przyczółku na polskim rynku. Najbardziej spektaku­lar­nym elementem wystawy jest mający ponad 7 metrów pocisk balistyczny Khan (na ilustracji tytułowej) o zasięgu 280 kilometrów, przezna­czony do rażenia stanowisk obrony przeciwlotniczej, artylerii, stacji radiolokacyjnych czy punktów zgrupowań wojsk. W styczniu 2026 Indonezja stała się pierwszym zagranicznym użytkow­ni­kiem tego systemu, noszącego w tureckiej służbie nazwę Bora. Z mniejszych pocisków pojawiły się TR-122 i TRLG-230 (liczby oznaczają kaliber w milimetrach).

Jednym z bardziej przykuwających uwagę produktów był Karaok, zwany „tureckim Javelinem”. W porównaniu z amerykańskim systemem jest jednak lżejszy i ma słabsze parametry. Karaok ma 2,5 kilometra zasięgu wobec 4 kilometrów Javelina. Zaletą jest za to niższa masa, około 16 kilogramów wobec 22 kilogramów Javelina. Mogłaby to być opcja dla Wojska Polskiego w przypadku potrzeby zwiększenia nasycenia piechoty ppk. Polska jednak obecnie korzysta z systemów Spike i Javelin, wprowadzanie trzeciego rodzaju zagranicznego uzbrojenia w stanie pokoju jest mało prawdopodobne.

Broń przeciwpancerna Roketsana.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)

Karaok jest elementem triady ppk Roketsanu. Obok niego możemy znaleźć pocisk OMTAS o zasięgu 4 kilometrów przeznaczony dla strzelania z pojazdów lub trójnogów, a także najcięższy w tym gronie UMTAS, który w zależności od wersji może osiągnąć zasięg do 32 kilometrów z lądu lub 50 kilometrów w przypadku odpalenia z platformy powietrznej.

Inni gracze

Turecki kompleks zbrojeniowy zawiera w sobie wiele innych podmiotów, a przed­się­biorcy z tego kraju pokazali spory asortyment. Zdecydowanie należy wspomnieć o poro­zu­mie­niu między PGZ i MKE w sprawie współ­pracy przy obrony przeciw­lot­ni­czej krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu. Umowa ma dotyczyć między innymi wymiany technologii i wspólnego działania na rynkach eksportowych. Warto też wspomnieć o samej skali tureckiej obecności. Na stronie MSPO autorzy wymieniają 18 wystawców. Oprócz biznesu stoisko miał również Sekretariat Przemysłu Obronnego, będący częścią administracji prezydenckiej. Większość stoisk była skupiona w hali 4, co jeszcze bardziej zwiększała widoczność Turków w Kielcach.

Cywilna potęga

Duże zainteresowanie wzbudziła firma CANiK, oferująca broń palną, od pistoletów kalibru 9 mili­metrów po zdalnie sterowane moduły z karabinami zasilanymi amunicją 12,7 mili­metra. Sam asorty­ment firmy z perspektywy wojskowej nie wyróżniał się szczególnie, jednak fakt obecności tej firmy potraktujmy jako przyczółek do pewnej dygresji. Turcy mimo postępów w kontaktach z polską zbrojeniówką nadal są relatywnie niewielkim partnerem, daleko między innymi za Koreą Południową. Jest jednak rynek, gdzie Turcy już teraz są gigantem – cywilni posiadacze broni palnej. Posiadacz tureckiej strzelby czy pistoletu jest obecny w niemal każdym klubie strzeleckim.

Wukaemy firmy CANiK.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)

O sile tureckiego eksportu cywilnego najlepiej świadczą statystki. W 2024 roku tureckie pistolety i rewolwery liczone w sztukach stanowiły 4,5% polskiego importu w tej kategorii. Rok wcześniej za to było to 18,2%, a Turcja zajęła drugie miejsce po Stanach Zjednoczonych, pokonując Austrię, Niemcy i Czechy. Nawet wtedy dwa ostatnie wymienione kraje pobiły jednak Turków wartością eksportu do Polski.

To właśnie pozycja tureckiej broni jako tańszej alternatywy dla produktów Hecklera & Kocha, Českiej Zbrojovki czy Glocka stanowi jej główną siłę. Prawdziwą potęgą Turcy są za to na rynku strzelb w Polsce. Niemal co druga (49,2%) importowana w 2024 roku strzelba była znad Bosforu, chociaż stanowiły jedynie 29% wartości importu. Oczywiście, dane podlegają dużym wahaniom, a cywilna broń strzelecka to waciki w obliczu wielkich kontraktów wojskowych. Niemniej obok dronów to właśnie ten segment jest rozpoznawalnym elementem tureckiego przemysłu zbrojeniowego w Polsce.

Paweł Jurkowski, Konflikty.pl