Dziś kończymy cykl poświęcony tegorocznemu MSPO. W Kielcach pojawiło się ponad 1000 wystawców, a weźmy pod uwagę, że jeden producent mógł pokazywać jeden, kilka lub nawet kilkanaście różnych produktów. Niemożliwością jest opisanie choćby jednej dziesiątej z nich. Nie jest to także uzasadnione, ponieważ wiele z nich jest tak specjalistycznych – lub odwrotnie: tak błahych – że artykuły na ich temat nie spotkałyby się z zainteresowaniem większej grupy Czytelników.
Wcześniej staraliśmy się przedstawić najważniejsze lub szczególnie ciekawe eksponaty zasługujące na wyróżnienie. Tutaj przedstawiamy już w skróconej formie jeszcze kilka produktów, które uznaliśmy za godne wzmianki.
Ciekawe rozwiązania przedstawiła norweska firma Nordic Deployment. Obejmują one różne modułowe konstrukcje nadmuchiwane do wykorzystania przez wojsko lub służby reagowania kryzysowego. Wśród nich znajdziemy mosty, pontony czy drogi. Oczywiście po dmuchanym moście czołg ani nawet ciężarówka nie przejadą, ale pojazd o masie około 4 ton – już tak. Dla płaskiej drogi nośność wynosi już 18 ton. Ich budowa w terenie jest bardzo prosta i ogranicza się do nadmuchania ich powietrzem, tak jak się to robi z materacami plażowymi. Prezentowane rozwiązania umożliwiają przywrócenie komunikacji na obszarach ze zniszczoną infrastrukturą lub uruchomienie jej tam, gdzie wcześniej nigdy jej nie było.
Drugą kategorią są nadmuchiwane budynki. Mogą to być kontenery, w których da się urządzić tymczasowe schronienie lub stanowisko dowodzenia, ale także hangar magazynowy lub garażowy, hangar dla samolotów, a z wielu połączonych modułów można tworzyć bardziej skomplikowane konstrukcje, na przykład szpital. Rozłożenie pojedynczych modułów nie wymaga specjalistycznych narzędzi i jest możliwe do wykonania przez jedną osobę. Prezentowane rozwiązania zostały sprawdzone także w norweskich warunkach arktycznych.
Interesująca była również koncepcja systemu detekcji dronów Puszczyk sygnowana przez Asseco Poland, ale prezentowana na stoisku jednego z partnerów tego programu – straszyńskiej firmy DGT. System jest oparty na integracji sensorów akustycznych, radiowych i innych źródeł danych. Wykorzystuje istniejącą infrastrukturę (lampy, maszty, budynki i sieci telekomunikacyjne) jako nośnik rozproszonej sieci sensorów.
System pozwala na monitoring przestrzeni powietrznej, w której operują małe drony. Lepsze efekty wykrywania ma zapewnić fuzja danych z wielu sensorów i różne metody detekcji. Uzyskane dane są prezentowane w formie ujednoliconego obrazu sytuacji powietrznej w rejonie. Dane mogą być również automatycznie przekazywane do innych systemów cywilnych i wojskowych. System ma zastosowanie przede wszystkim w ochronie infrastruktury krytycznej, na przykład do wywoływania alarmu o przekroczeniu przez drona bariery geofencingu, oraz wsparciu bezpieczeństwa państwa, na przykład przy monitorowaniu granicy.
Tegoroczny MSPO był dla nas okresem szczególnego wysiłku. Opublikowaliśmy blisko 20 artykułów. Jeśli były dla Was interesujące, możecie nas wesprzeć w przygotowaniu wyjazdów na kolejne imprezy branżowe, udzielając wsparcia tutaj.
Jeśli zdecydujecie się przesłać nam jakąś kwotę, dopiszcie w wiadomości (dedykacji), że to za relację z MSPO. Będzie to dla nas cenna wskazówka na przyszłość.
Nasze artykuły z tegorocznego salonu i z poprzednich możecie przeczytać tutaj.
Przeciwpancerne pociski kierowane wystrzeliwane z armat czołgowych kojarzymy przede wszystkim ze Związkiem Radzieckim i Rosją. Tymczasem swoją konstrukcję tego typu zaprezentowało także MBDA. Jest to ppk Akeron MBT 120. Jak nietrudno się domyślić, pocisk jest przeznaczony do armat gładkolufowych kalibru 120 milimetrów. Pocisk nie jest wystrzeliwany, ale opuszcza lufę na własnym silniku rakietowym, dzięki czemu działają na niego mniejsze przeciążenia i jego konstrukcja nie musi być bardzo wytrzymała.
Zasięg wynosi do 5 kilometrów, ale cel nie musi się znajdować w zasięgu wzroku celującego; jest to broń klasy NLOS, jak również „odpal i zapomnij”. Końcowe naprowadzanie odbywa się za pomocą pasywnego sensora elektrooptycznego, a rozpoznanie celu wspomagają algorytmy sztucznej inteligencji. Akeron MBT 120 atakuje cel od góry, wykorzystując głowice kumulacyjną. W konstrukcji zastosowano komercyjne podzespoły dostępne „z półki”, a całość nie podlega amerykańskiemu systemowi kontroli eksportu uzbrojenia ITAR.
Najbardziej lokalna, jak się da, bo kielecka, firma Parasnake zaprezentowała koncepcję nowego lekkiego samolotu wielozadaniowego, ze szczególnym naciskiem położonym na zwalczanie dronów. Maszyna otrzymała nazwę AT Combat. Fani lotnictwa mogą kojarzyć człon AT z popularnych samolotów AT-3. Skojarzenie będzie dobre, bo za projektem AT Combat i AT-3 stoi ten sam człowiek – Tomasz Antoniewski z firmy AT-P Aviation. O ile produkcję AT-3 przejęli Chińczycy, o tyle w AT-P powstają kolejne konstrukcje. Obecnie są to AT-5 i AT-6. Ten drugi stanowi bazę dla AT Combat. Samolot przechodzi aktualnie próby w locie.
Bazowy AT-6 to czteroosobowy samolot dwusilnikowy. Jest opracowywany głównie z myślą o zastosowaniu w szkoleniu przygotowującym do uzyskania licencji ATPL. Maksymalna masa startowa to 1640 kilogramów, prędkość maksymalna wynosi 298 km/h, a zasięg sięga 1500 kilometrów. Napędzany jest dwoma silnikami Rotax 916. Samolot jest wyposażony w spadochron ratunkowy. Po zakończeniu certyfikacji ma być dopuszczony do wykonywania korkociągów i przeciągnięć. Będzie mógł latać w kontrolowanej i niekontrolowanej przestrzeni powietrznej w każdych warunkach.

Model AT Combat z widocznymi sensorami, wyrzutnią interceptorów i pocisków kierowanych.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)
AT Combat ma być wykorzystywany do: szkolenia, fotogrametrii, misji patrolowych, rozpoznania elektronicznego i zwalczania dronów. W tym celu będzie wyposażony w głowicę optoelektroniczną FLIR Star Safire 380X oraz zainstalowany w podwieszanym zasobniku niewielki radar z syntetyczną aperturą i zasięgiem wykrywania do kilkunastu kilometrów. Do zwalczania bezzałogowców można wykorzystać pociski kierowane wystrzeliwane z wyrzutni kalibru 70 milimetrów lub drony-interceptory. Samolot może zabrać jednocześnie do ośmiu efektorów.
AT Combat będzie miał dwuosobową załogę składającą się z pilota i operatora systemów. W konfiguracji załogowej długotrwałość lotu jest szacowana na siedem godzin. W zamyśle jest też opracowanie wersji bezzałogowej, co pozwoli wydłużyć czas lotu do dwudziestu czterech godzin.
W zewnętrznej przestrzeni wystawienniczej uwagę zwrócił zdalnie sterowany moduł uzbrojenia Trakon Core 30 tureckiego przedsiębiorstwa CANiK (Unirobotics). Zintegrowany został z brytyjskim działkiem rewolwerowym Venom LR kalibru 30 milimetrów zasilanym amunicją 30×113 milimetrów. Podczas MSPO moduł zaprezentowano na gąsienicowej platformie opancerzonej dostarczonej przez firmę PWS.
Trakon Core 30 ma cechować się niskim odrzutem i wysoką celnością ognia. Wozy uzbrojone w ten zsmu będą mogły realizować zadania wsparcia ogniowego, ochrony baz czy wysuniętych przyczółków operacyjnych i zgromadzanych lub przemieszczających się pododdziałów, zwłaszcza przed wrogą piechotą i bezzałogowymi statkami powietrznymi. Według przedstawicieli CANiK konstrukcja modułu pozwoli na łatwy montaż na wielu typach kołowych i gąsienicowych pojazdów bojowych oraz platformach bezzałogowych.

Zdalnie sterowany moduł uzbrojenia Trakon Core 30 zintegrowany z brytyjskim działkiem rewolwerowym Venom LR kalibru 30 mm.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)
Podczas ubiegłorocznych targów Ukraina zaprezentowała haubicę 2S22 Bohdana kalibru 155 milimetrów. Na MSPO 2026 postawiono krok dalej. Spółka PK MIL (powstała 2 marca 2026 roku staraniem PONAR-u Wadowice i Kramatorskich Zakładów Budowy Ciężkich Maszyn) oraz Szczęśniak Pojazdy Specjalne z Bielska-Białej podpisały list intencyjny zakładający współpracę w zakresie doboru i przystosowania podwozi samochodowych dla określonych systemów artyleryjskich. Przedmiotem będzie też poszukiwanie i określenie rynków zbytu, określenie użytkownika końcowego oraz wymagań operacyjnych. W planach znajduje się współpraca między innymi przy produkcji ukraińskiej haubicy Bohdana, która do tej pory powstała na co najmniej kilku podwoziach, sprawdziła się w walce i wykazała przy tym duży potencjał adaptacyjny.

Być może w przyszłości Bohdana będzie produkowana na polskim podwoziu.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)
Ciągle obserwujemy ewoluujące pole walki na morzu i wzrost znaczenia morskich bezzałogowców, w tym w zadaniach patrolowych i uderzeniowych. Taka zmiana sprawia, że nawet na obszar „szczurów lądowych”, którym są Kielce, docierają produkty przeznaczone do walki na akwenach. Konsorcjum firm Telesystem i Revobeam pokazało prototyp bezzałogowej platformy nawodnej Moriana. Ta łódź motorowa charakteryzuje się wypornością 3,5 tony, długością 8,5 metra, maksymalną szerokością 3,5 metra i zanurzeniem 0,8 metra.
Napędzana jest dwoma silnikami Steyr o łącznej mocy przekraczającej 500 koni mechanicznych, co pozwala rozpędzić się do prędkości maksymalnej powyżej 40 węzłów. Prędkość marszowa określana jest na 15 węzłów, zasięg to około 200 mil morskich. Na morzu może wykonywać operacje, gdy siła wiatru nie przekracza siedmiu stopni w skali Beauforta. Na morzu może pozostawać nieprzerwanie przez co najmniej pięć dni.
Dron jest przystosowany do instalacji zdalnie sterowanego modułu uzbrojenia, systemu rozpoznania radioelektronicznego i pojemników startowych z amunicją krążącą. Ogółem zdolna jest do przenoszenia ładunku użytecznego o masie nieprzekraczającej jednej tony.

Bezzałogowiec dzięki przenoszonemu uzbrojeniu i optoelektronice może odgrywać rolę rozpoznawczo-uderzeniową.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)
Na kieleckich targach nie zabrakło wszędołaza Bronco. Jednosegmentowe szerokie gąsienice kompozytowe zapewniają niski nacisk jednostkowy na podłoże, dzięki czemu pojazd odznacza się dużą dzielnością terenową. Transporter przegubowy zaprezentowano również w czerwcu 2025 roku podczas Targów Ochrony Granic-Tarcza Wschód „Granice 2025” (wraz z polską spółką Purple Consulting).
Producent kieruje ofertę nie tylko do Sił Zbrojnych, lecz również między innymi do straży pożarnej. W wojsku będzie to szansa na znalezienie następcy amfibii PTS i amfibijnych transporterów serii MT-LB. Dzięki wszędołazom zwiększy się potencjał do operowania na terenach grząskich i podmokłych. Dla straży pożarnej i innych służb nieocenione mogą być wersje nieopancerzone ze specjalistycznymi zabudowami (które mogą być też oferowane siłom zbrojnym). Na przykład na Bronco może się znaleźć moździerz kalibru 120 milimetrów.
Dobre właściwości jezdne i zdolność do działania praktycznie w każdych warunkach terenowych i klimatycznych mają mieć ogromne znaczenie w działaniach wojennych na flance wschodniej NATO. Warto też dojrzeć na zdjęciu, że przednie szyby pojazdu są wykonane z przezroczystego materiału ceramicznego CleArmour opracowanego, podobnie jak sam pojazd, przez ST Engineering. Jego kluczowe zalety sprowadzają się do niskiej masy (aż o 50% lżejszy od konwencjonalnego szkła pancernego), wysokiej odporności i doskonałej widoczności.
Podczas targów zaprezentowano też dwie wersje pojazdu Legwan. Pierwszym był pokazany przez zakłady Rosomak z Siemianowic Śląskich Legwan-L 4 × 4 Warsztat Techniczny (WT). Bazą dla niego jest podwozie samochodu Kia Corporation KLTV Cab Chassis Truck 4P. Charakteryzuje się ono powiększonym rozstawem osi (4000 milimetrów) i dopuszczalną masą całkowitą 7 ton. Ideą przyświecającą konstrukcji tego pojazdu była chęć zapewnienia licznej rodzinie Legwanów 4 × 4 technicznego wsparcia, gdy nie ma dostępu do stacjonarnego zaplecza warsztatowego.
Wewnątrz pojazdu znalazło się miejsce dla narzędzi specjalnych, części zamiennych, olejów i smarów. Ma tam się znajdować wszystko co pomoże w naprawie Legwana w warunkach polowych, bez konieczności usuwania pojazdu z pola walki. Całość wyposażenia i narzędzi zmieszczono w specjalnej zabudowie z półkami. Z jednej strony zamykanie stanowi klapa, którą później wykorzystuje się jak stół warsztatowy. Z drugiej strony zabudowę zamyka się żaluzją. Z tyłu pojazdu jest przestrzeń na kanister z paliwem oraz koło zapasowe. Załogę Legwana-L 4×4 WT stanowią cztery osoby, którzy zajmują miejsce w opancerzonej kabinie, nieco przedłużonej.

Legwan WT ma stanowić zaplecze techniczne dla całej floty pojazdów tego typu.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)
Drugim był lekki pojazd rozpoznawczy Legwan LPR w układzie 4 × 4 uzbrojony w zsmu A3K z karabinem WKB-BM9 zasilanym amunicją 12,7 × 99 milimetrów z lewostronnym podawaniem amunicji. Zakłady Mechaniczne Tarnów utrzymują, że to tylko jeden z wariantów integracji, gdyż ten moduł może pojawić się na szeregu innych pojazdach wojskowych. A3K może działać w dwóch trybach: zdalnego sterowania i (awaryjnie) obsługi ręcznej. Do jego obsługi potrzebny jest jeden żołnierz. Masa zestawu to 190 kilogramów. Ostrzał można prowadzić w elewacji w zakresie od −5°do 50° oraz dookolnie w azymucie. Wyposażony jest w celownik optoelektroniczny z cyfrową kamerą dzienną, kamerę termowizyjną i dalmierzem laserowym o zasięgu 5 kilometrów.

Legwan LPR w układzie 4 × 4 uzbrojony w zsmu A3K z wukaemem WKB-BM9.
(Andrzej Pawłowski, Konflikty.pl)
Z ciekawszych pojazdów opancerzonych Czesi pokazali opancerzonego TADEAS-a (Tatra Defence Armoured Solution) z napędem na wszystkie koła. Jeśli spojrzymy w przeszłość, zauważymy, że MSPO gościło już wersję sześciokołową tego wozu (polskiemu odbiorcy znanego pod nazwą Heron), ale ten w układzie 4 × 4 jest nowością na kieleckiej ziemi. Podwozie sześciokołowe posłużyło do stworzenia czeskich Titusów, obecnie służących w tamtejszych wojskach lądowych.
TADEAS w odmianie czterokołowej ma dopuszczalną masę całkowitą 21,5 tony. Maksymalny poziom ochrony balistycznej zatrzymuje się na poziomie 4 według normy STANAG 4569A. Może być napędzany silnikiem W8 o różnej mocy (największa 496 koni mechanicznych) albo Caterpillar R6 o mocy maksymalnie 608 koni mechanicznych. Jednostkę napędową sparowano automatyczną skrzynią przekładniową Allison 4500 SP. Dzięki takiemu układowi napędowemu TADEAS może rozpędzić się na utwardzonej drodze do 110 kilometrów na godzinę. Zasięg operacyjny pojazdu wynosi około 600 kilometrów. Załoga składa się z dwóch żołnierzy, desant – maksymalnie z dziewięciu.
EUROSATORY 2026 je v plném proudu! 🇫🇷
Jsme v Paříži a na našem stánku je stále co objevovat. 🚛🛡️
Přijďte si prohlédnout novinku TADEAS 4×4, která měla na veletrhu svou světovou premiéru, a seznámit se i s další technikou z portfolia TATRA DEFENCE. pic.twitter.com/nIP2rXJwUE— TATRA DEFENCE (@TATRADEFENCE) June 18, 2026
Na koniec warto wspomnieć o dwóch konstrukcjach z Ukrainy. Przedsiębiorstwo Ukrainian Armor zaprezentowało w Polsce nowe pojazdy opancerzone: Sajgak-1 i Warta-3.
Sajgaka-1 wyposażono w opancerzony kadłub z ochroną balistyczną i ochroną przeciwminową poziomu 1 według NATO-wskiej normy STANAG 4569. Zbudowany został na podwoziu z napędem na wszystkie koła i silnikiem wysokoprężnym o mocy 240 koni mechanicznych. Dzięki temu osiąga prędkość maksymalną 140 kilometrów na godzinę i ma zasięg do 600 kilometrów na 80-litrowym zbiorniku paliwa. Pojazd pomieści załogę składającą się z dwóch osób i trzech dodatkowych pasażerów. Dla zwiększenia bezpieczeństwa Saigak-1 jest wyposażony w kamery z przodu i z tyłu, automatyczny system przeciwpożarowy, opony typu run-flat i klimatyzację.
Jego towarzysz cechuje się ochroną balistyczną i przeciwminową poziomu 3a/3b według STANAG 4569 (ochrona przed pociskami przeciwpancernymi 7,62 × 54 milimetra). Napędzany silnikiem wysokoprężnym o mocy 326 koni mechanicznych i momencie obrotowym 1400 Nm oraz automatyczną skrzynią biegów. Osiąga prędkość do 100 kilometrów na godzinę i jest przeznaczony do transportu dwuosobowej załogi i ośmiu osób personelu pomocniczego.
W czasie targów pojawiła się również informacja w serwisie Breaking Defence, że ukraińskie przedsiębiorstwo jest zainteresowane współpracą z przemysłem niemieckim w zakresie budowy tych dwóch pojazdów. Prezes ukraińskiej firmy Władysław Bełbas powiedział, że będzie dążył do partnerstwa branżowego, zwłaszcza z firmą Mercedes-Benz, w celu wsparcia produkcji dwóch nowych pojazdów
Sajgak był pierwszym pojazdem tego przedsiębiorstwa w segmencie lekkich pojazdów opancerzonych, podczas gdy Warta 3 bazuje na podwoziu Mercedes-Benz Unimog. Sajgak jest wyposażony w system aktywnej ochrony, który według firmy może pokonać nawet 20 dronów klasy FPV.






