Nie da się ukryć, że tegoroczna edycja kieleckich targów nie była najbardziej atrakcyjna pod względem lotniczym. Przede wszystkim dlatego, że Siły Zbrojne RP dokonały już wyborów w niemal wszystkich najważniejszych kategoriach samolotów i w najbliższym czasie nie ma co liczyć na większe zakupy. Dlatego jedni producenci – ci, którzy już zdobyli upragnione zamówienia – wystawiali się bardziej z obowiązku, a ci, którzy dopiero liczą na podpisanie umów, wiedzą, że do tego jeszcze daleka droga, i nie prowadzili marketingu z pełną mocą.

Na tym tle wyróżnia się jedynie pojedynek pomiędzy Airbus Helicopters i Leonardo o kontrakt na pozyskanie śmigłowców szkolno-bojowych. Rywalizujące maszyny to AW109 TrekkerM i H145. O nich powstaną osobne artykuły, a tutaj zrobimy ogólniejszy przegląd wybranych wystawców z branży lotniczej.

Jeśli chodzi o samoloty bojowe, najbardziej imponujący eksponat pokazał Lockheed Martin, który na terenie targów ustawił pełnowymiarową makietę F-35A. Polska zamówiła 32 maszyny tego typu. Ich dostawy są realizowane zgodnie z harmo­no­gra­mem, a o postępach programu regularnie informujemy naszych Czytelników.

Symulator F-15EX.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Na stoisku Leonardo standardowo prezentowano model Eurofightera, ale z powodu braku widoków na zakup kolejnej eskadry wielozadaniowych samolotów bojowych nie był on szczególnie promowany. O nowościach programu Eurofighter pisaliśmy przy okazji sprawozdania z targów ILA. Wreszcie Boeing nie ustaje w promowaniu F-15EX i wystawił symulator kokpitu tego samolotu.

Airbus zaprezentował między innymi U145 – bezzałogowy wariant śmigłowca H145M, a także całą gamę mniejszych bezpilotowców. Tu możemy po raz kolejny odesłać do relacji z ILA. Ciekawe, że w tym roku, mając na względzie rywalizację z AW109, Airbus nie przywiózł prawdziwego H145M i zadowolił się modelem w konfiguracji uzbrojonej. Atrakcyjny dla zwiedzających był za to symulator stanowiska operatora boomu w A330 MRTT. Sterując dwoma dżojstikami, każdy mógł spróbować zatankować wirtualnego F-16.

Makieta kadłuba śmigłowca NH90.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Nieco niespodziewanie pokazano również makietę kadłuba śmigłowca NH90 w wariancie dla wojsk specjalnych wyposażo­nym między innymi w radar, głowicę obserwacyjną czy sondę do tankowania w powietrzu. Nie bardzo wiadomo, jaki był cel pokazania tej konstrukcji na MSPO. Mimo całej fantazji, z jaką nasze minister­stwo obrony zamawia kolejne typy śmigłow­ców, wydaje się niepraw­do­po­dobne, by zdecydo­wało się również na kontrower­syj­nego NH90. Chyba, że jest to przymiarka do rywalizacji o śmigłowiec pokładowy dla Mieczników, a pod ręką do pokazania był akurat taki wariant.

S-70 pretendujący do miana Seahawka?
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Być może z podobnego założenia wyszedł Lockheed, prezentując S-70 pomalowanego tak, aby nieco przypominał Seahawka. Oczywiście był to śmigłowiec w podstawowej wersji transportowej, a obok prezentowano wyposażenie ratownicze: kosz i nosze.

Embraer pokazywał – oczywiście w formie modeli – Super Tucano i C-390 Millennium. Brazylijski producent od pewnego czasu promuje u nas swój samolot transportowy, nie tylko zachwalając jego zalety, ale także oferując szerokie partnerstwo przemysłowe. Embraer jest gotów ulokować w Polsce linię montażu końcowego KC-390, a także rozpocząć projekty w zakresie konwersji samolotów pasażerskich na cargo, montażu elementów strukturalnych samolotów rodziny E2 czy remontu podwozi.

Tegoroczny MSPO był dla nas okresem szczególnego wysiłku. Opublikowaliśmy blisko 20 artykułów. Jeśli były dla Was interesujące, możecie nas wesprzeć w przygo­to­waniu wyjazdów na kolejne imprezy branżowe, udzielając wsparcia tutaj.

Jeśli zdecydujecie się przesłać nam jakąś kwotę, dopiszcie w wiadomości (dedykacji), że to za relację z MSPO. Będzie to dla nas cenna wskazówka na przyszłość.

Nasze artykuły z tegorocznego salonu i z poprzednich możecie przeczytać tutaj.

Jeśli chodzi o lotnictwo transportowe, obecnie wydaje się, że najbardziej prawdo­po­dobne jest pozyskanie pewnej liczby A400M w ramach programu SAFE. Jeśli tak się stanie, będzie można wycofać C-130, a w służbie pozostaną lekkie C295M i ciężkie A400M. Czy w tej układance będzie jeszcze miejsce i pieniądze na plasujące się między nimi C-390?

C-390 Millennium.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Chociaż przygoda Polski z samolotami wczesnego ostrzegania zaczęła się stosunkowo niedawno, Siły Powietrze szybko nabrały ochoty na więcej. Saaby 340 są lepsze niż nic, ale prędzej niż później będą potrzebowały następców. Na tą okoliczność Saab promuje GlobalEye’a – niejako naturalnego następcę naszych maszyn.

Są to samoloty o dużych możliwościach, a do tego powoli stają się europejskim standardem. Zostały wybrane przez NATO, Szwecję, Francję, a ostatnio także Holandię. GlobalEye’e także doczekały się u nas osobnego opisu.

Model samolotu Saab GlobalEye.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Swój samolot wczesnego ostrzegania prezentował również L3Harris. Jest to Aeris, oferowana w dwóch wariantach oferujących te same możliwości, a różniących się jedynie nosicielem. Aeris X bazuje na Bombardierze Global 6500, Aeris A – na Gulfstreamie G550. W obu przypadkach anteny radaru AESA są montowane w konforemnych obudowach na bokach kadłuba, a ich pole widzenia dopełniono kolejnymi radarami ukrytymi w owiewkach w nosie i ogonie, co zapewnia dookolne pole obserwacji.

Producent nie chwali się wieloma informacjami na temat swojego systemu. Wiadomo, że radar dostarcza izraelska Elta, a samolot ma także łącza danych Link 16, Link 22, JREAP-C i SATURN, jest przystosowany do współpracy z myśliwcami piątej generacji, a całość bazuje na dostępnych z półki podzespołach wojskowych (military off-the-shelf), co obniża ryzyko całego projektu. Poza wyposażeniem instalowanym w kadłubie dodatkowe zasobniki walki elektronicznej, rozpoznania elektronicznego, przekaźniki łączności czy inne można zamontować pod skrzydłami. Te maszyny wybrała ostatnio Korea Południowa, oferowano je także Kanadzie.

Aerisa X prezentowano jedynie w formie filmu wideo.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Shield AI pokazał na MSPO model bezzałogowego myśliwca X-Bat. Jego główną zaletą jest start i lądowanie z pionowej wyrzutni, co uniezależnia go dostępności pasów startowych. X-Bat ma być pełnoprawnym myśliwcem, a nie jedynie lojalnym skrzydłowym. Jego rozmiary bardziej odpowiadają F-35 niż na przykład YFQ-44A. Napędzany jest silnikiem GE Aerospace F110, takim samym jak myśliwce F-16.

Uzbrojenie przenoszone jest w komorze uzbrojenia i obejmuje wszystkie typy amunicji, które dostępne są do przenoszenia w komorach F-35. Przykładowo może przenosić jednocześnie dwa pociski AIM-120 i dwa pociski JSM. Zasięg sięga 3700 kilometrów, a pułap – 15 tysięcy metrów. Dzięki systemowi sztucznej inteligencji Hivemind samolot może działać całkowicie autonomicznie, nawet w warunkach zakłócania łączności czy braku sygnału nawigacji satelitarnej.

Model bezzałogowego myśliwca pionowego startu i lądowania X‑Bat.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

W czasie targów Shield AI podpisało z Polską Grupa Zbrojeniową i Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr 2 list intencyjny w sprawie projektowania, produkcji i serwisowania tych myśliwców w Polsce. Nie należy przywiązywać do tego większej wagi, bo list intencyjny jest dokumentem bardzo ogólnym, jedynie wyrażającym chęć obu stron do pochylenia się nad danym zagadnieniem. Od podpisania listu do konkre­tów jest daleka droga, a równie (albo i bardziej) prawdopodobne jest, że nic z takiej współpracy nie wyjdzie.

Poznańska firma Viper Wing zaprezentowała dwa symulatory kokpitów: myśliwca F-35 i samolotu szkolenia zaawansowanego. F35U to aluminiowa konstrukcja łącząca elementy sterowania z panoramicznym wyświetlaczem wielkoformatowym i okularami wirtualnej rzeczywistości bądź klasycznymi ekranami zewnętrznymi. Urządzenie może działać samodzielnie lub w ramach większego sieciowego środowiska symulacyjnego. Prezentowane na tragach urządzenie w konfiguracji Hussar35 Interface ma możliwie realistycznie odwzorowywać kokpit i systemy F-35, aczkolwiek projektanci przy jego konstrukcji mogli się opierać jedynie na jawnych danych.

Symulator kokpitu F-35.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Obok zaprezentowano podobne urządzenie AJT-U inspirowane współczesnymi samolotami szkolenia zaawansowanego. Symulator ma budowę modułową, dzięki czemu układ kokpitu może być dostosowany do różnych konfiguracji sterowania tak, aby jak najwierniej odpowiadał rzeczywistemu samolotowi. AJT-U może być zintegrowany z różnymi innymi środowiskami symulacyjnymi.

Lotnictwo to nie tylko samoloty, ale także sprzęt potrzebny do ich obsługi. Dlatego na stoisku polskiej Grupy Zbrojeniowej zaprezentowano LUZES II/M Seria VII. LUZES to skrót od Lotniskowe Urządzenie Zasilania Elektroenergetycznego Samolotów. Jest przeznaczone do zasilania prądem stałym i przemiennym systemów pokładowych statków powietrznych. Urządzenie jest w stanie jednocześnie dostarczyć trzy różne rodzaje energii: 28V DC, 270V DC i 115V AC. Jest również stosowane do rozruchu silników i sprawdzania stanu technicznego wyposażenia pokładowego.

Lotniskowe Urządzenie Zasilania Elektroenergetycznego Samolotów.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Prezentowany najnowszy wariant jest już dostosowany do zasilania i sprawdzania stanu technicznego systemów F-35, a także F-22. Całość jest posado­wiona na podwoziu przystoso­wa­nym do przetacza­nia ręcznego lub holowania z niewielką prędkością.

Ciekawostką był zasobnik Phoenix australijskiej firmy Sinab. Jest to wielofunkcyjne urządzenie montowane do standardo­wych zaczepów NATO i niewymagające ingerencji w strukturę czy okablowanie samego samolotu. W pylonie jest zainsta­lo­wana głowica opto­elek­tro­niczna działająca przy świetle dziennym oraz w bliskiej i średniej podczerwieni, laserowy pod­świet­lacz celu, urządzenie nagrywające, systemy łączności i zasilania. Do sterowania całością pilot dostaje tablet. W skład całego systemu wchodzi także naziemna stacja umożliwiająca monitorowanie przebiegu misji czy jej odtwarzanie dla celów szkoleniowych.

Zasobnik Phoenix 10.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)

Głównym przeznaczeniem zasobnika Phoenix jest szkolenie z wykorzystania zasobników obserwacyjno-celowniczych, szkolenie wysuniętych nawigatorów naprowadzania, wykrywanie i wskazywanie celów (na przykład dronów) dla innych środków bojowych czy przekazywanie łączności. Te same zdolności, które są wykorzystywane w czasie szkolenia, mogą się sprawdzić również w czasie misji poszukiwawczych, usuwania skutków katastrof naturalnych, dozorowaniu granic czy środowiska naturalnego.

Zasobnik występuje w dwóch wersjach: Phoenix 10 o masie 104 kilogramów i Phoenix 5 o masie 23 kilogramów. Ten pierwszy jest urządze­niem pełno­wymia­ro­wym, a mniejszy nadaje się do zastosowania w lżejszych samolotach czy śmigłow­cach. Ma także nieco mniejsze możliwości. Zasobnik jest już certyfikowany do użycia między innymi z: PC-9, L-39 Skyfoxem, L-39ZA, L-159 ALCA, BAE Hawkiem czy Cessną O-2.

Maciej Hypś, Konflikty.pl