Europejski koncern rakietowy MBDA od lat jest ważnym dostawcą pocisków dla Sił Zbrojnych RP. Rodzina CAMM stanowi podstawę systemów obrony przeciwlotniczej Narew, Pilica+, a także fregat Miecznik. Jednak portfolio koncernu jest znacznie szersze, czego dowodem była tegoroczna ekspozycja na MSPO, skupiająca się na pociskach dalekiego zasięgu. Oczywiście zaprezentowano również CAMM-y we wszystkich wariantach czy Brimstone’y, mające niegdyś trafić na niszczyciele czołgów Ottokar-Brzoza, ale w ich przypadku możemy odesłać Czytelników do naszych wcześniejszych tekstów.
Pocisk manewrujący LCM-NCM Mk2
Pocisk manewrujący LCM-NCM Mk2 to rozwinięcie pocisku znanego pod nazwami MdCN (missile de croisière naval), Naval Cruise Missile czy SCALP Naval. Wywodzi się z lotniczej wersji pocisku SCALP vel Storm Shadow, który został dostosowany do wystrzeliwania z pokładów okrętów nawodnych i podwodnych. Pociski odpalane z powietrza zdobyły rozgłos w czasie wojny rosyjsko-ukraińskiej.
LCM-NCM Mk2 to dwa warianty tego samego pocisku dostosowane do startu z różnych platform. LCM (Land Cruise Missile) startuje z wyrzutni lądowych, a NCM (Naval Cruise Missile) jest konstrukcyjnie przystosowany do startu z pokładów okrętów, w tym zanurzonych okrętów podwodnych.
Prezentowana nowa generacja pocisków cechuje się zwiększonymi zdolnościami w zakresie przeżywalności, zasięgu i siły rażenia, a także zwiększoną skutecznością w warunkach braku dostępu do nawigacji satelitarnej. Oczywiście konkretne osiągi i rozwiązania techniczne są niejawne, ale w pocisku zainstalowano unowocześnione systemy przeciwdziałające zagłuszeniom, kadłub ma ulepszone właściwości stealth i charakterystykę lotu.
Ponieważ w programie „Orka” został wybrany szwedzki A26, a nie francuska Scorpène, z polskiego punktu widzenia bardziej interesująca jest wersja lądowa. Bateria LCM składa się z czterech mobilnych wyrzutni posadowionych na naczepie holowanej przez ciągnik siodłowy oraz stanowiska dowodzenia i kierowania ogniem na samochodzie ciężarowym. Pojedyncza wyrzutnia mieści cztery pociski gotowe do wystrzelenia. Przygotowanie do strzelania z nieprzygotowanej pozycji zajmuje kwadrans.
Zasięg pocisku przekracza 1000 kilometrów. System ma zdolność do wykonywania uderzeń salwą i zsynchronizowanego uderzania w cel pociskami wystrzelonymi z wielu platform. LCM dysponuje dwoma trybami ataku: według współrzędnych i automatycznego rozpoznawania celu. Te cechy są wspólne dla wersji lądowej i morskiej.
Budżetowy pocisk manewrujący Crossbow
O ile LCM-NCM Mk2 jest pełnoprawnym pociskiem manewrującym, europejskim odpowiednikiem Tomahawka, o tyle Crossbow należy do rosnącej grupy latającego uzbrojenia, które trudno jednoznacznie określić mianem drona lub pocisku manewrującego. Z wyglądu zdecydowanie przypomina te drugie, ale jest od nich tańszy, prostszy w budowie i przewidziany do masowego wykorzystania jak te pierwsze. Sam producent określa go terminem one way effector, czyli efektor jednorazowego użytku (dosłownie jednokierunkowy), a nie cruise missile (pocisk manewrujący).
Crossbow powstał w odpowiedzi na zapotrzebowanie na tanie efektory do zastosowania znacznie bardziej masowego, niż jest to możliwe w przypadku klasycznych pocisków manewrujących, które, mówiąc wprost, są bardzo drogie. Pocisk ma stanowić rozsądne połączenie możliwości, kompleksowości, ceny i liczebności. Jest określany mianem efektora, ponieważ zamiast głowicy bojowej może przenosić wyposażenie specjalne – walki elektronicznej czy rozpoznawcze. Budowa modułowa umożliwia klientowi stworzenie optymalnej dla niego konfiguracji, która może się na przykład różnić poziomem systemów samoobrony. Dla obniżenia ceny, uproszczenia łańcucha logistycznego i zwiększenia skali produkcji w pocisku zastosowano cywilne i wojskowe komponenty dostępne z półki.
Crossbow jest wystrzeliwany z wyrzutni umieszczonej w zabudowie kontenerowej kompatybilnej z dowolnym samochodem ciężarowym przystosowanym do przewożenia standardowych kontenerów dwudziestostopowych. Jeden samochód przenosi jeden pocisk. Crossbow ma masę około 750 kilogramów, 5,3 metra długości, średnicę kadłuba 350 milimetrów i rozpiętość skrzydeł 3 metry.
Tegoroczny MSPO był dla nas okresem szczególnego wysiłku. Opublikowaliśmy blisko 20 artykułów. Jeśli były dla Was interesujące, możecie nas wesprzeć w przygotowaniu wyjazdów na kolejne imprezy branżowe, udzielając wsparcia tutaj.
Jeśli zdecydujecie się przesłać nam jakąś kwotę, dopiszcie w wiadomości (dedykacji), że to za relację z MSPO. Będzie to dla nas cenna wskazówka na przyszłość.
Nasze artykuły z tegorocznego salonu i z poprzednich możecie przeczytać tutaj.
Pocisk jest napędzany silnikiem odrzutowym, osiąga wysoką prędkość poddźwiękową i może przelecieć 800–1000 kilometrów po zadanej trasie z możliwością zaprogramowania kilku punktów zwrotnych. Nawigacja odbywa się za pomocą sztucznej inteligencji porównującej obraz terenu z tym zapisanym w pamięci. Tak samo wygląda końcowe naprowadzanie na cel, co ma dawać wysoką odporność na zakłócenia. Oprócz tego dostępne są klasyczne systemy nawigacji satelitarnej i bezwładnościowej.
Deluge – europejski Gierań
Typowym dronem, koncepcyjnym odpowiednikiem Gierania, jest Deluge (potop). Ma to być tani efektor do masowego użycia, szczególnie w misjach przesaturowania wrogiej obrony przeciwlotniczej. W tej konstrukcji nie ma nic wyszukanego. Jego jakością jest ilość. Deluge ma 50 kilogramów udźwigu. Napędzany jest silnikiem turboodrzutowym i rozwija prędkość około 400 kilometrów na godzinę. Zasięg to około 500 kilometrów.
Pierwszy lot prototypu odbył się we wrześniu 2025 roku, a już w listopadzie zrealizowano pierwszy test z realną głowicą bojową. Deluge został zamówiony przez Francję, dostawy mają się rozpocząć w 2027 roku.
Pociski Stratus-RS i Stratus-LO
Patrząc na nazwy Stratus-RS i Stratus-LO, można odnieść wrażenie, że chodzi o dwie wersje jednego pocisku. W rzeczywistości są to dwie bardzo różniące się od siebie konstrukcje przeznaczone do różnych zadań. Łączy je zdolność do atakowania na dalekich dystansach i wysoka przeżywalność, chociaż realizowana innymi metodami.
Stratus-RS (Rapid Strike) jest pociskiem dalekiego zasięgu osiągającym wysoką prędkość naddźwiękową i charakteryzującym się dużą zwrotnością. Wyposażony jest w aktywną głowicę naprowadzającą z automatycznym rozpoznawaniem celu. Wielozadaniowa głowica jest zoptymalizowana do atakowania jednostek pływających i stanowisk obrony przeciwlotniczej.
Natomiast Stratus-LO (Low Observable) ma jeszcze większy zasięg, za to jest pociskiem poddźwiękowym o charakterystyce stealth i lecącym bardzo nisko, zgodnie z ukształtowaniem powierzchni terenu. Wyposażony jest w pakiet pasywnych sensorów naprowadzających z automatycznym rozpoznawaniem celów. Jest przeznaczony między innymi do atakowania celów powierzchniowych i schronów.
Oba pociski mogą być wykorzystywane łącznie lub osobno, wystrzeliwane z samolotów i jednostek pływających. Powstają w ramach opracowywania niezależnych europejskich zdolności do rażenia przeciwnika na dużych dystansach (Deep Strike Precision). Są opracowywane wspólnie przez francuski i brytyjski oddział MBDA na mocy francusko-brytyjskiej umowy o współpracy wojskowej znanej jako Traktaty z Lancaster House. Obie konstrukcje pozytywnie przeszły fazę wstępnej oceny technicznej i operacyjnej, a teraz są w fazie rozwoju inżynieryjnego, więc nie ma jeszcze konkretnych informacji dotyczących osiągów.
Szybujący pojazd hipersoniczny
Innym prezentowanym elementem programu Deep Strike Precision był model szybującego pojazdu hipersonicznego (Hypersonic Glide Vehicle). Ten element programu jest realizowany wspólnie przez Wielką Brytanię i Niemcy na podstawie Porozumienia Obronnego z Trinity House.
Jeśli odwoływać się do klasyfikacji stosowanej przy pociskach balistycznych, mamy do czynienia z pociskiem średniego zasięgu. Według założeń zasięg tego uzbrojenia będzie sięgał ponad 2000 kilometrów. Przeznaczony jest do zwalczania celów strategicznych, ma zapewniać elastyczność w doborze trajektorii lotu i efektów uderzenia. W pierwszej kolejności system będzie wykorzystywał jedynie wyrzutnie lądowe, ale rozważane jest jego zastosowanie również w innych domenach. Osiągnięcie gotowości operacyjnej jest planowane na początek lat 30.

Szybujący pojazd hipersoniczny opracowywany w ramach programu Deep Strike Precision.
(Maciej Hypś, Konflikty.pl)
Counter Mass Interceptor
Na koniec coś z drugiej strony. Wszystkie powyższe rodzaje uzbrojenia mają przeznaczenie ofensywne. Counter Mass Interceptor jest pociskiem do zwalczania pojedynczych dronów i ich rojów, śmigłowców i pocisków manewrujących. Pocisk jest opracowywany wspólnie przez MBDA i Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia. Głównym założeniem, oczywiście poza skutecznością, jest utrzymanie niskiej ceny tak, aby wartość interceptora nie była wyższa, a przynajmniej wiele wyższa od zwalczanego celu.
Jest to pocisk naddźwiękowy zdolny do zwalczania celów na dystansie i wysokości ponad 6 kilometrów. Rozpoczęcie prób w locie jest planowane na przyszły rok. W tym roku na jednym z polskich poligonów przeprowadzono serię udanych testów głowicy naprowadzającej, która podążała ze celami pozorowanymi odpowiadającymi przewidywanym celom.
Pocisk jest rozwijany na podstawie brytyjsko-polskiej umowy o współpracy obronnej – Traktatu z Northolt. Założeniem współpracy jest opracowanie pocisku, który będzie w stu procentach produkowany w Polsce, a jednocześnie będzie sprzedawany sojusznikom.
Przy okazji polskiej współpracy z MBDA warto przypomnieć, że tuż przed MSPO, 7 września, w Czosnowie otwarto pierwszy w Polsce zakład przemysłowy europejskiego koncernu. Będą w nim prowadzone prace obsługowe i szkolenie w ramach programu Pilica+. Zakład będzie też wykorzystywany przy realizacji innych projektów kooperacyjnych z polskim przemysłem obronnym. Być może w przyszłości to właśnie tam będzie produkowany Counter Mass Interceptor.





