W 2013 roku Chorwacja kupiła od Ukrainy pięć myśliwców MiG-21, a także zleciła tamtejszym zakładom remontowym przegląd pozostałych siedmiu swoich maszyn tego typu. Pierwsze dwa zakupione MiG-i dotarły do Zagrzebia 16 kwietnia następnego roku transportem drogowym z Odessy. Pozostałe trzy dostarczono krótko potem. Myśliwce zostały odświeżone i wyposażone zgodnie z wymaganiami sił powietrznych Chorwacji. W tym tygodniu w chorwackiej prasie pojawiły się jednak informacje, jakoby ukraińska firma nie tylko źle przeprowadziła modernizację siedmiu samolotów, ale też sprzedała Chorwacji pięć maszyn poskładanych z części pochodzących z całego świata. Sprawą zadęły się już chorwacka prokuratura i służby specjalne.

Zawarty z Ukrspeceksportem kontrakt na dostawę pięciu i remont siedmiu samolotów wart 13,9 miliona euro miał na celu załatanie luki w chorwackim lotnictwie do czasu, aż rząd znajdzie pieniądze na zakup nowych samolotów. Do tej pory fundusze na ten cel się nie znalazły, a teraz jeszcze doszły do tego problemy z MiG-ami. Ostatnia z dwunastu maszyn weszła do służby w czerwcu 2015 roku, a teraz zdatne do lotu mają być tylko trzy z nich. W kraju rozpoczęło się śledztwo w sprawie potencjalnej korupcji przy tym kontrakcie.

Zmodernizowane samoloty miały zyskać cyfrową awionikę i systemy łączności kompatybilne ze standardami NATO. Z powodu kłopotów z integracją nowych urządzeń dostawy opóźniły się o kilka tygodni, a zaplata została pomniejszona o 280 tysięcy euro kar umownych. Z kolei dodatkowe samoloty miały być maszynami należącymi niegdyś do Jemenu. Kontraktem z Chorwacją były zainteresowane również inne firmy, w tym oczywiście rosyjskie, jednak oferta Ukrspeceksportu okazała się najtańsza. – Wybór oferenta był transparentny – powiedział były minister obrony Chorwacji Ante Kotromanović. – Otrzymaliśmy najniższą cenę i osobiście zaangażowałem policję wojskową do nadzorowania przetargu. Na wszystkich spotkaniach był obecny przedstawiciel policji wojskowej. Jeśli potwierdzi się, że ktoś został skorumpowany to będzie tragedia.

Kotromanovicia jeszcze w 2014 roku oskarżano o stronniczość na korzyść Ukraińców; oświadczył wtedy, że jeśli ktoś mu to udowodni, strzeli sobie w głowę. Przegranymi w przetargu byli Rumuni, którzy złożyli ofertę droższą o jedną piątą.

Teraz Rosjanie utrzymują, że tak naprawdę systemy komunikacyjne samolotów wcale nie zostały zmodernizowane i nadal nie są kompatybilne z NATO, a dodatkowe samoloty, które miały pochodzić z Jemenu, tak naprawdę zostały złożone z części pochodzących z Bułgarii, Algierii i państw postradzieckich. Dowodem na to mają być francuskie napisy na skrzydłach pochodzących z afrykańskiego kraju. Kolejna poszlaka wskazująca, że MiG-i były od początku niesprawne, to fakt, że samoloty nie przeleciały samodzielnie, ale zostały dostarczone do Chorwacji w stanie rozmontowanym ciężarówkami. Ukraińcy wskazują, że już wtedy toczyła się na Ukrainie wojna z Rosją i to dlatego samoloty dostarczono w ten sposób. Pojawiają się nawet informacje, że myśliwce wcale nie zostały zmodernizowane, ale to wydaje się niemożliwe, ponieważ zaplanowane prace, obejmujące między innymi cyfryzację kokpitu, musiały znacznie zmienić wygląd tablicy przyrządów, a w razie podejrzeń Chorwacja po prostu by samolotów nie zaakceptowała.

 Chorwacja mig-21 | 2002 rok. Chorwackie MiG-i-21 na wspólnych ćwiczeniach z myśliwcami amerykańskiej marynarki (fot. US Navy / CAPT Dana Potts)

2002 rok. Chorwackie MiG-i-21 na wspólnych ćwiczeniach z myśliwcami amerykańskiej marynarki
(fot. US Navy / CAPT Dana Potts)

Tyle, jeśli chodzi o oskarżenia. Na ich potwierdzenie przytacza się wypadki z udziałem tych MiG-ów. W czasie jednego z nich przy podejściu do lądowania na lotnisku Zadar-Zemunik podpułkownik Stanko Hrženjak zmuszony był lądować awaryjnie, ponieważ lewa goleń podwozia nie wysunęła się. Podwozie zostało w końcu wysunięte po schowaniu i ponownym wypuszczeniu przy użyciu drugiego systemu hydraulicznego. Myśliwiec o numerze 135 jest jednym z MiG-ów-21 należących wcześniej do lotnictwa Jemenu. Już wtedy pojawiły się pierwsze sugestie o nieprawidłowościach przy modernizacji samolotów, ale zostały zignorowane.

Według niepotwierdzonych informacji śledztwo wykazało, że numery seryjne na niektórych częściach zostały przebite i nie pokrywają się z numerami w dokumentacji samolotów. Maszyny zakupione od Ukrainy mają być o cztery, pięć lat starsze, niż deklaruje dostawca. W wywiadzie dla chorwackich mediów ukraiński ambasador bronił swojego kraju. – Sprawdzimy wszystkie nieprawidłowości, ale kto przywróci reputację naszej firmie, najlepszej w naprawach MiG-ów? Dwanaście samolotów za czternaście milionów. Kontrakt był o pięć milionów dolarów tańszy niż oferta konkurencji. Są zirytowani, że nie pozwoliliśmy im wyrwać tych pięciu milionów od Chorwacji. Jeśli ktoś uzna to za stosowne naprawimy te samoloty, ale na razie nikt nie wyraził takiego życzenia – powiedział ambasador Ołeksandr Łewczenko. Następnie dodał, że jego kraj może odkupić te dwanaście samolotów, ponieważ na wojnie każde uzbrojenie się przyda. Zakończył stwierdzeniem, że za całą aferą stoją rosyjskie służby specjalne, które miały wpływ na opublikowanie pierwszego artykułu na ten temat w gazecie Jutarnji List.

Były minister obrony zastrzega teraz, że w czasie jego urzędowania, żadna ze służb odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa nie przekazywała ani jemu, ani sztabowi generalnemu żadnych niepokojących informacji czy podejrzeń, że przetarg na remont myśliwców prowadzony jest w sposób nieuczciwy.

Chorwacki rząd nadal pracuje nad planem pozyskania nowych myśliwców. Mają to być samoloty nowe lub używane, pochodzące z jednego z państw NATO. Za faworytów uważa się Gripena i F-16, ale swego czasu pojawiały się również doniesienia o zainteresowaniu takimi maszynami jak T-50, Mirage 2000 czy Kfir.

Obecnie śledztwo znajduje się dopiero na początkowym etapie i nie można wciągać zbyt daleko idących wniosków. Wprawdzie w doniesieniach lokalnych mediów, jak już wspomniano, pojawiają się pierwsze informacje o przerobionych numerach seryjnych i niezgodnościach w dokumentacji technicznej, ale nie doczekały się one jeszcze oficjalnego potwierdzenia. Dlatego na razie nie można jeszcze mówić o międzynarodowym skandalu i MiG-ach składakach lub, jak chcieliby inni, o MiG-ach Frankensteinach, ale jedynie o zamieszaniu wokół tych myśliwców. Nie pozostaje na razie nic innego niż czekać na dalszy rozwój śledztwa.

Opracowano na podstawie informacji w serwisach: b92.net, balkaninsight.com, macedoniaonline.eu, rt.com, total-croatia-news.com. Zdjęcie tytułowe: Chris Lofting, GNU Free Documentation License, Version 1.2)

Chris Lofting, GNU Free Documentation License, Version 1.2