3) Woda

W historii jest wielu wodzów, którzy mogą się poszczycić wielkimi zwycięstwami nad swymi nieprzyjaciółmi. Niewielu jednak dokonało sztuki znacznie trudniejszej – pokonania swych własnych wojsk bez buntu czy wojny domowej. Jednym z nich był Adolf Hitler, a jego „przeciwnikiem” stała się Kriegsmarine.

Niemiecka marynarka wojenna dość boleśnie odczuła zakończenie pierwszej wojny światowej. Po niezbyt imponującym udziale w działaniach wojennych, większość okrętów została zatopiona przez własne załogi w Scapa Flow 21 czerwca 1919 roku. Traktat Wersalski pozwolił nowym Niemcom na utrzymanie miniaturowej floty, na dobrą sprawę niezadowalającej żadnego z sygnatariuszy. Nic więc dziwnego, że członkowie marynarki bardzo pragnęli powrotu na pokłady okrętów wojennych.

Podstawą do odbudowy marynarki wojennej, wymagającej o wiele większego nakładu pracy i materiałów, stał się plan Z, przyjęty 27 stycznia 1939. Nowe okręty wodowano już wcześniej, jednak teraz postanowiono całość rozbudowy Kriegsmarine ująć w jedne, spójne ramy. Na mocy planu miały powstać między innymi cztery lotniskowce. Co ważniejsze, zakładano wybudowanie 249 okrętów podwodnych. Ta liczba miała wystarczyć do odcięcia Wielkiej Brytanii od dostaw surowców i żywności, zmuszając ją do kapitulacji. Gdyby plan wypełniono do końca, niemiecka marynarka wojenna stała by się godnym przeciwnikiem dla Royal Navy. Hitler jednak oszukał swych admirałów. Kriegsmarine, zgodnie z planem, miała osiągnąć szczyt formy dopiero na przełomie 1946 i 1947 roku. Wojna wybuchła 1 września 1939 roku.

Patrząc z punktu widzenia Dönitza, wielkiego orędownika broni podwodnej, był to, delikatnie rzecz ujmując, wysoce nieodpowiedni moment. Z wielkich stad okrętów podwodnych, jakie zgodnie z planem Z miały wyruszyć na szlaki żeglugowe, miał do dyspozycji 57 okrętów różnych typów i w różnym stanie technicznym. 10 przechodziło remonty lub też wykorzystywano do szkolenia. Z pozostałych tylko 22 miały wystarczający zasięg, by dotrzeć na Atlantyk. Trzeba przy tym pamiętać, że z tej liczby na patrolu przebywała tylko 1/3, reszta była w drodze do/z rejonu patrolowania lub przechodziła niezbędne naprawy i pobierała zaopatrzenie.

Pomimo przeszkód załogi okrętów podwodnych robiły wszystko, by zadać nieprzyjacielowi jak największe straty. Ich kolegom z jednostek nawodnych nie szło tak dobrze. Na nich niewykonanie planu Z zemściło się w największym stopniu. Część floty została zmasakrowana w Norwegii, a pozostałych ciężkich okrętów używano w charakterze rajderów, usiłujących przemknąć obok Home Fleet na trasy atlantyckich konwojów. Gorzkie słowa popłynęły również w kierunku Luftwaffe. Praktycznie przez całą wojnę niemieckie lotnictwo ukierunkowane było na wspieranie wojsk lądowych, zwalczanie jednostek pływających traktowano „po macoszemu”, a liczba maszyn zwiadu morskiego była zawsze żałośnie mała w stosunku do potrzeb.

Przez pierwsze kilka lat wojny niemieccy podwodniacy radzili sobie całkiem nieźle. To w tych latach bzanotowali dwa okresy obfitujące w zatopienia – Glückezeit. Pierwszy z nich przypadł na początek wojny, drugi na operację Paukenschlag (uderzenie werbla) – atak na żeglugę u wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych po ich przystąpieniu do wojny. Alianci, z początku dość niemrawi, szybko nauczyli się jednak reguł gry. Rok 1939 był świadkiem zatopienia 9 okrętów podwodnych. W 1940 alianci posłali na dno 24, a w 1941 – 35 U-Bootów. Zmiany w wyposażeniu i taktyce alianckich okrętów przyniosły skokowy wzrost strat w 1942 roku, zamykającym się liczbą 86 jednostek. Katastrofa nadeszła w roku 1943. W maju na dno poszło 41 okrętów podwodnych, alianci zaś stracili zaledwie 41 statków. Proporcja 1:1 w żadnym wypadku nie była do zaakceptowania. Dönitz ogłosił odwrót z północnego Atlantyku. Rok 1943 zamknął się liczbą 242 zniszczonych okrętów podwodnych.

Alianckie okręty, posiadające zdolność rzucania bomb głębinowych w każdym kierunku, tropiące przeciwnika na powierzchni i pod wodą, wspierane przez lotnictwo i działające w silnych grupach, były zbyt groźnym przeciwnikiem dla starych typów VII i IX. Nie pomagało wzmocnienie uzbrojenia przeciwlotniczego ani wprowadzenie chrap1. Także torpedy akustyczne były mniej skuteczne, niżby sobie tego życzyli niemieccy podwodniacy. Rok 1944 zamknął się 250 zatopionymi okrętami podwodnymi. Nastała pora na morskie Wunderwaffe.

Od początku wojny wielkie nadzieje pokładano w nowatorskim napędzie profesora Waltera. Jego podstawą było nowe paliwo o nazwie Perhydrol, będące roztworem nadtlenku wodoru i wody. Prace rozpoczęto już przed wojną, jednak napęd cały czas trapiły różne usterki. Z jednej strony napęd Waltera mógł przynieść olbrzymie korzyści, umożliwiając U-Bootowi rozpędzenie się do 25 węzłów. Z drugiej strony zbiorniki nowego paliwa zajmowały dużo miejsca, poza tym Perhydrol był bardzo niebezpieczną substancją. Ostatecznie zdecydowano się na skonstruowanie kadłuba o przekroju „8”, gdzie górną część zajmowały wszystkie „tradycyjne” elementy i załoga, a dolną wypełniał zbiornik Perhydrolu. Po pewnym czasie okazało się jednak, że silnik Waltera wymaga znacznie więcej czasu na dopracowanie niż początkowo zakładano. W rezultacie żaden z okrętów z tym napędem (pomimo zaplanowania całej gamy jednostek, od przybrzeżnych do oceanicznych, a nawet rozpoczęcia budowy kilku z nich) nie wszedł do służby.

Prace nad nowym napędem nie okazały się jednak bezowocne. W ich rezultacie, jak już wspomniano, powstał projekt kadłuba o wielkiej pojemności. Niemieccy inżynierowie poszli więc po linii najmniejszego oporu – całą przestrzeń pozostałą po napędzie Waltera wypełnili akumulatorami. Nowy U-Boot sprawował się gorzej niż okręt napędzany Peryhydrolem, lecz lepiej od konwencjonalnych okrętów.

Dodatkową zaletą był bardzo opływowy kadłub.

Zaplanowano budowę dwóch rodzajów „elektrookrętów” – typu XXI i XXIII. Pierwszy miał być okrętem oceanicznym, dzięki któremu Kriegsmarine miała wrócić na atlantyckie trasy. Wyposażono go w sześć dziobowych wyrzutni torped z hydraulicznym systemem przeładowywania. Co ciekawe, na pokładzie znalazły się również zamrażarka i prysznice. Dla starych podwodniaków musiał być to spory szok. Okręt typu XXI, używając chrap i korzystając z zapasu energii elektrycznej, mógł prawie bez kłopotów wymknąć się na Atlantyk, ukrywając się przed lotnictwem w głębinach i prześcigając eskortowce. Był tak cichy, że mógł wpłynąć do środka konwoju bez alarmowania eskorty. Co ważniejsze, był to pierwszy prawdziwy U-Boot. Wcześniejsze jednostki były w zasadzie okrętami nawodnymi z możliwością zanurzania się. Przez lata wyposażano je w działa do walki na powierzchni i nie dbano za bardzo o opływowość części nawodnej. Typ XXI nie posiadał „ogrodu zimowego”, a działka przeciwlotnicze (2x2x20 mm) ukryto za opływowymi osłonami. Wprowadzony odpowiednio wcześnie, mógł wygrać Bitwę o Atlantyk. Pojawił się jednak za późno, a niemiecki przemysł bombardowany dzień i noc nie mógł podtrzymać ani tempa, ani jakości produkcji. Do końca wojny Kriegsmarine przyjęła na stan 119 okrętów. Gotowość bojową osiągnął jeden – U-2511. W pierwszy patrol wyruszył 30 kwietnia 1945 roku. Do wydania rozkazu wstrzymania ognia 4 maja nie zaatakował żadnej jednostki wroga, przeprowadzając jedynie po 4 maja atak treningowy na HMS Norfolk. 5 maja powrócił do bazy w Bergen.

Ich „mniejsi bracia” pojawili się w większej ilości. Krótsze (34,5 metra w porównaniu do ponad 76 metrów) i niższe (7,7/11,3 metra) od typu XXI, stanowiły mniejszy cel dla wroga. Typ XXIII przenosił jednak zaledwie dwie torpedy, ładowane do wyrzutni od wylotu w porcie. Nie miał też żadnego uzbrojenia przeciwlotniczego. Stan gotowości bojowej przed końcem wojny osiągnęło 6 jednostek na 61 przyjętych do służby. Co ciekawe, to okręt tego typu zatopił dwie ostatnie jednostki, jakie na swoje konto mogły zapisać niemieckie okręty podwodne. U-2336 7 maja 1945 posłał na dno dwa alianckie transportowce. Najprawdopodobniej z powodu awarii radia nie odebrał rozkazu wstrzymania działań wojennych.

Przed końcem wojny Kriegsmarine wprowadziła do użytku jeszcze jeden rodzaj broni podwodnej – miniaturowe okręty podwodne. Stworzono całą gamę rozmaitych jednostek, od miniaturek „prawdziwych” okrętów po pojazdy przypominające torpedę z drugą, prawdziwą, podwieszoną pod nie.

Najdoskonalszym z miniaturowych okrętów podwodnych był Seehund (Foka). Od dziobu do rufy mierzyły niecałe 12 metrów. Ich jedynym uzbrojeniem były dwie torpedy podwieszone na zewnątrz kadłuba. Całość zaprojektowano jako jednostkę krótkiego zasięgu, pożyteczną do walk w rejonie baz i kanale. bPrzewidziano, ze misja ma trwać nie dłużej niż 48 godzin, co jednak niekiedy przekraczano. Co ciekawe, Foki dość dobrze znosiły detonacje bomb głębinowych. Jednostka była na tyle mała, że kadłub nie stawiał praktycznie oporu fali uderzeniowej. Bombardowany Seehund latał na wszystkie strony, zapewniając załodze niepowtarzalne przeżycia. Podobne funkcje miały spełniać okręty typu Molch (Salamandra), Biber (Bóbr) i Hecht (Pika). Pierwsze dwa były jednoosobowymi pojazdami uzbrojonymi w dwie torpedy. Pika oryginalnie miała służyć do podkładania min magnetycznych pod zakotwiczone okręty, jednak potrzeby wojenne wymusiły przystosowanie tych maszyn do przenoszenia torped. Konwersja była nieudana, a przerobione Piki służyły do celów szkoleniowych. Z tej trójki najbardziej barwną historie miały Bobry, służące do wielu udanych i nieudanych operacji specjalnych. W roli narzuconej im przez los, okrętów rzuconych przeciwko flocie inwazyjnej, wszystkie „zwierzęta” zawiodły. Nie była to jednak klęska samych konstrukcji ani ich maszyn. Zaprojektowano je do innych celów, nie do atakowania zwartych konwojów eskortowanych przez liczne okręty wojenne i samoloty. Krótko rzecz biorąc, niezależnie od typu, jednostki miniaturowych okrętów podwodnych zostały zmasakrowane za cenę bardzo skromnych sukcesów. Niektórzy marynarze udusili się w kabinach swych maszyn, zatruci wyziewami ze źle pracujących jednostek napędowych.
Co ciekawe, na podstawie Bobra próbowano zbudować być może najciekawszą konstrukcję morską tej wojny – gąsienicowy okręt podwodny. Oznaczono go kryptonimem Seeteufel (Diabeł morski). Jego uzbrojenie składało się, jak w poprzednich wypadkach, z dwóch podwieszonych torped. Gąsienice miały pomagać w poruszaniu się na płytkich wodach. Co ciekawe, pojazd poruszał się całkiem sprawnie, także na lądzie. Jedyny prototyp spotkał dość smutny koniec – został wysadzony pod koniec wojny.

Prócz miniaturowych okrętów podwodnych, Kriegsmarine wprowadziła do akcji załogowe torpedy. Nie były to akcje stricte samobójcze, ale marynarze mieli bardzo małe szanse przeżycia. Do tej klasy pojazdów podwodnych należały Neger (Murzyn), Marder (Kuna) i Hai (Rekin). Wszystkie składały się z dwóch podstawowych części – „pojazdu”, będącego w zasadzie torpedą z kabiną zamiast głowicy, i torpedy właściwej, podwieszonej pod nią. Powstało około 200 sztuk Murzynów i 500
Kun. Rekin zakończył rozwój na etapie prototypu, który okazał się zbyt „narowisty”. Piloci obserwowali otoczenie poprzez niewielkie przezroczyste kopuły, pełniące również rolę włazów. Był to też ulubiony cel alianckich artylerzystów, polujących na te niewielkie okręty.

Podobnie jak ich większych braci, użyto ich do zwalczania jednostek floty inwazyjnej, z podobnym skutkiem.

Jedna z nielicznych celnych torped, wystrzelona przez Murzyna, dosięgła ORP Dragon, uszkadzając go tak bardzo, że osadzono go na dnie w charakterze elementu falochronu.

Wszystkie wyżej wymienione okręty, mimo pewnych cech szczególnych, mieściły się w obrębie pojęcia „normalnej” jednostki. Kilka innych pomysłów znacznie przekraczało jednak tę linię.

Jednym z niebezpieczeństw czyhających na okręt podwodny było wykrycie przez niszczyciel podczas przebywania na głębokości peryskopowej. U-Boot był wtedy praktycznie bezbronny, płytko zanurzony i płynący z niewielką prędkością. Rozwiązaniem problemu miał być Wasseresel. Był to fałszywy kiosk, wypełniony ponad toną materiału wybuchowego, holowany za okrętem. W teorii, dowódca niszczyciela widząc kiosk wynurzonego okrętu podwodnego (czyli przynętę) powinien zapałać gwałtowną chęcią staranowania go, mierząc prosto w rzeczony kiosk. W momencie uderzenia następowało duże „bum”, posyłające niedoszłego pogromcę U-Botów na dno. W rzeczywistości mało który dowódca chciał ciągnąć za sobą taki balast. Pułapek wyprodukowano bardzo niewiele, a te rzeczywiście wyprowadzone w morze tajemniczo urywało się podczas patroli. Cały pomysł w krótkim czasie zarzucono.

Mimo oczywistych ograniczeń i niedogodności podjęto jeszcze jedną próbę urozmaicenia arsenału okrętu podwodnego z wykorzystaniem holowania.

W 1942 roku przeprowadzono na Bałtyku próby odpalania konwencjonalnych pocisków rakietowych w celu sprawdzenia przydatności okrętu podwodnego jako platformy do tego typu działań. 31 maja na pokładzie U-511 zamocowano sześć wyrzutni rakiet Wurfkörper 42 kalibru 300 mm. Po zanurzeniu okrętu na głębokość 12 metrów i dokonano udanego odpalenia. W trakcie prowadzenia ognia U-Boot pozostawał w zanurzeniu. Sama idea sprawdziła się, jednak użyte rakiety były bezużyteczne dla tego typu „nosiciela” i cały projekt odłożono na półkę jako ciekawostkę.

Do idei powrócono w 1945 roku, kiedy to niemiecki program rakietowy był u szczytu swego rozwoju. Nie chodziło jednak o odpalanie rakiet z pokładu okrętu, a o budowę holowanych kontenerów z rakietami V-2. W ten sposób próbowano osiągnąć jeden z najważniejszych celów Hitlera – zaatakować terytorium USA. Okręt podwodny miał holować za sobą wodoszczelny kontener zawierający rakietę, będący równocześnie jej platformą startową. Po dotarciu na miejsce odpalenia nurek przepływał z okrętu do kontenera i obracał go pionowo tak, że wylot wystawał nad powierzchnię wody. Gazy wylotowe silnika kierowano specjalnymi kanałami do otworów wokół wylotu kontenera. Po odpaleniu i powrocie obsługi wyrzutni na pokład okrętu, kontener porzucano. Z powodu zakończenia działań wojennych (jak i masy problemów teoretycznych i praktycznych) całość pozostała jednak w sferze przypuszczeń i urojeń.

Podsumowanie

Druga wojna światowa skończyła się dla niemieckiej marynarki wojennej tak samo jak pierwsza – kapitulacją. Tym razem zadanie obrony honoru Kriegsmarine wzięła na siebie flota podwodna, jako że wielkie okręty liniowe III Rzeszy zamieniły się w złom jeszcze przed końcem wojny. 30 kwietnia Dönitz nadał hasło Regenbogen (Tęcza), nakazujące samozatopienie wszystkich jednostek niebiorących udziału w ewakuacji uchodźców, połowach i trałowaniu. Alianci zmusili go do odwołania tego rozkazu, ale dowódcy okrętów podwodnych doskonale wiedzieli, co mają robić. 232 okręty zostały zniszczone przez własne załogi, część usiłowała uciec do państw neutralnych. 156 jednostek poddało się Aliantom. Kriegsmarine nie zdołała obronić Twierdzy Europa, ani zapobiec żadnemu z lądowań w Afryce, Włoszech czy w Europie. Marynarze złożyli daninę krwi nie tylko na morzu, ale i na lądzie, gdzie w 1944/45 włączano ich do naprędce montowanych Kampfgruppe i innych efemerycznych zgrupowań bojowych. Nie pomogły im ani nowe torpedy, ani ulepszone okręty. Tak samo jak w innych rodzajach niemieckich sił zbrojnych, wszystko to przyszło za późno.

11 maja wyleciał w powietrze ostatni niemiecki czołg biorący udział w działaniach bojowych. 17 sierpnia 1945 roku u wybrzeży Argentyny wynurzył się ostatni U-Boot, U-977. Ostatnią niemiecką aktywną jednostką wojskową była załoga stacji meteo Haudegen na Spitzbergenie. Poddali się 4 września 1945 roku. II wojna światowa dobiegła końca. Ale jeszcze podczas jej trwania w teren wyruszyli niezwykli żołnierze, zarówno ze wschodu, jak i z zachodu.

Alianci zdawali sobie znakomicie sprawę z niemieckiego potencjału technicznego. By przechwycić jak najwięcej danych, za postępującymi wojskami posuwały się specjalne zespoły techniczne, posiadające niezbędne wiadomości i kwalifikacje w zakresie zabezpieczenia dokumentacji, a co ważniejsze – ludzi. Ich największym wrogiem byli najczęściej „łowcy pamiątek”, odrywający tabliczki „na pamiątkę” i traktujący dokumenty jako darmowy opał lub papier toaletowy. Zarówno ZSRR, jak i USA oraz Wielka Brytania, starali się przechwycić jak najwięcej. Dla „wyższego dobra” zapominano czasem o członkostwie w NSDAP czy wykorzystywaniu więźniów obozów koncentracyjnych przez tego czy innego naukowca. To pracy tych zespołów świat zawdzięcza gwałtowny skok w dziedzinie samolotów naddźwiękowych, okrętów podwodnych dalekiego zasięgu, broni maszynowej, medycyny, paliw syntetycznych, tkanin sztucznych, techniki rakietowej i wielu innych.

Z czasem wszyscy zapomnieli (lub usiłowali zapomnieć) o desperackich walkach 1945 roku. Kolekcjonerzy, historycy i pisarze woleli koncentrować się na „elitarnych” jednostkach, wybitych generałach i wielkich bitwach, spychając mimowolnie w cień Volksturm, oddziały dzieci z Hitlerjugend i pośpiesznie tworzony Werwolf. Stopniowo dawała o sobie znać „pamięć weteranów”, zjawisko nierozerwalnie związane z historią wojen. Pojawiały się opowieści o zakopanych skarbach, ukrytych magazynach broni i okrętach podwodnych ze złotem.

Zmianę nastrojów wyczuli wydawcy gazet i książek, produkując mniej lub bardziej udane powieści i artykuły. Swoje dołożyli również ludzie sprawujący w rzeczywistości niskie stanowiska w strukturze wojska czy partii, a usiłujący na starość uzyskać uznanie w swym otoczeniu, nie mówiąc już o honorarium. Tak powoli rodził się mit. Stoi on w zasadzie na ramionach innej mitologii, traktującej o niemieckich superasach powietrznych, niezwyciężonych czołgistach w Tygrysach i asach głębin dziesiątkujących konwoje. Wielu ludzi zadawało sobie pytanie „a co by było, gdyby on miał ten nowy samolot/czołg/U-Boot. W ten sposób narodziła się nowa legenda, wzbogacana co pewien czas o wiadomości o ucieczce nazistowskich dygnitarzy na Grenlandię za pomocą łodzi latających, o Amerika Bomber czy o latających talerzach.

W rzeczywistości Wunderwaffe stały się tylko i wyłącznie ciekawostką końca wojny. Bliżej im było do limitowanych serii zabawek niż prawdziwych maszyn dostosowanych do rzeczywistych warunków. Kiedy Niemcy dysponowały czasem i względnie dużą ilością surowców, nikt nie myślał o interwencyjnym programie myśliwców czy szybkim wprowadzeniu nowych typów czołgów. Kiedy los się odmienił, było już za późno. Wehrmacht raz po raz „zwycięsko odrywał się od nieprzyjaciela”, a niemieckie samoloty i okręty nie były bezpieczne nawet w swoich bazach. Brakowało już wysokiej jakości metali i paliw, a wielu „asów” znalazło się w niewoli lub poległo. Nadal jednak nie ustawano w próbach wyprodukowania jak największej ilości nowoczesnego sprzętu. Może to dziwić pewne zdziwienie, biorąc pod uwagę ówczesne postępy Sprzymierzonych. Jednak dla zrozumienia postępowania Niemiec na przełomie lat 1944/45 niezbędne jest zrozumienie jednego faktu – na wiosnę 1946 roku przewidziano nową, wielką ofensywę. Dopiero po uwzględnieniu tego faktu staje się jasne, dlaczego pędzono tysiące więźniów obozów koncentracyjnych w głąb Rzeszy, broniono do końca wojny rozmaite odcięte posterunki (np. wyspy na kanale La Manche) i rzucano do boju dzieci i starców. Wszystko to miało kupić niezbędny czas dla wyprodukowania nowych maszyn i przeszkolenia nowych dywizji, choć właściwie nie do końca wiadomo, kto miałby wejść w ich skład.

Do ostatnich tygodni papierze powstawały setki projektów myśliwców i czołgów, ale był już to co najwyżej prezent dla zwycięzców. Na niebie królowały B-17, z wschodu i zachodu nadciągały Shermany i T-34 oraz żołnierze, trzymający w rękach wywodzące się jeszcze z lat I wojny peemy Thompson lub toporne acz zabójcze pepesze. Proste, nieskomplikowane i skuteczne. W tej wojnie wygrały państwa posiadające najbardziej wydajne fabryki produkujące masowo prosty i łatwy do naprawienia sprzęt.

Przypisy

1. Chrapy (Schnorkel) to nic innego jak kilka rur zamontowanych na pokładzie. Płynący na małej głębokości i z niewielką prędkością U-Boot mógł podnieść je mechanicznie i w ten sposób doprowadzać powietrze do silników i odprowadzać spaliny. Niektóre modele posiadały zamontowany na ich szczycie detektor promieniowania radarowego. Pomimo wad tego urządzenia, było jedyną nadzieją na choć częściowe ukrycie się przez alianckim rozpoznaniem. Najdłuższy patrol pod wodą bez ani jednego wynurzenia, z wykorzystaniem chrap, wynosi 68 dni. Dokonał tego U-978. Dwa dni krócej przebywał pod wodą U-977 podczas ucieczki do Argentyny w 1945.

Bibliografia:

Źródła:

D 656/27, Die Tigerfibel, Berlin 1943.

Opracowania:

Baker D., Messerschmitt Me 262, Ramsbury 1997.
Balous M., Bily M., Heinkel He 162 Spatz (Volksjäger), Praga 2004.
Borawski Z., Działo samobieżne Marder II, Warszawa 1998.
Chamberlain P., Doyle H.L., Encyclopedia of German tanks of world war two, Drexel Hill 1993.
Currie J., Kaplan P., Wilcze stado. U-Booty w II wojnie światowej, Warszawa 1997.
Dallies-Labourdette J-P., U-Boote 1935-1945. The history of the Kriegsmarine U-Boats, Herrisey 1996.
Donald D., Warplanes of the Luftwaffe, London 1994.
Doyle H., Jenz T., Panther variants 1942-45, London 1997.
Engelman J, V2 Aufbruch zur Raumfahrt, Friedberg 1985.
Hess N. W., Battle for the skies over Europe. German jets versus the U.S. Army Air Force, North Branch 1996.
Hogg I.V., Niemiecka tana broń podczas drugiej wojny światowej. Pociski, rakiety i inne osiągnięcia militarnej techniki Trzeciej Rzeszy, Poznań 2003.
Kemp P., Midget submarines of the second world war, London 1999.
Ledwoch J., Panzer IV/70, Warszawa 2002.
Lommel H., Geheimprojekte der DFS. Vom Höhenaufklärer bis zum Raumgleiter 1939-1945, Stuttgart 2000.
Miranda J., Mercado P., Vertical takeoff fighter aircraft of the Third Reich, Atglen 2001.
Möller E., Brack W., Encyclopedia of U-Boats from 1904 to the Present, London 2004.
Murawski M. J., Arado Ar 234 Blitz, Lublin 2007.
Murawski M., Samoloty Luftwaffe 1919-1945. Cz.1, Warszawa 1996.
Murawski M., Samoloty Luftwaffe 1919-1945. Cz.2, Warszawa 1997.
Nowarra H. J., German guided missiles, Atglen 1993.
Nowarra H. J., Dornier Do 335 Pfeil. The last and best piston-engine fighter of the Luftwaffe, Atglen 1989.
Roger F., Germany’s secret weapons in world war II, London 2000.
Ryś M., Fleischer S., Me 262 Schwalbe Cz.1, Warszawa 1996.
Ryś M., Fleischer S., Me 262 Schwalbe Cz.2, Warszawa 1997.
Sawodny M., Bracher K., Panzerkampfwagen Maus und andere deutsche Panzerprojekte, Friedberg 1978.
Schmidt-Scheeder G., Reporter Diabła, Warszawa 2008.
Spielberger W. J., Panther & it’s variants, Hereford 1993.
Trojca W., German secret panzer projects, Katowice 2005.
Trojca W., Maus, Warszawa 1995.
Weeks J., Men against tanks. A history of anti-tank warfare, New York 1975.

Strony internetowe:

McSwiney, Michael. „Infra-Red Night -Fighting Equipment.” Technical Virtue. 18 07 2009. http://fingolfen.tripod.com/ir/germir.html.
McSwiney, Michael. „Panther Ausf. G with IR Gunsight and Headlamp.” Technical Virtue . 18 07 2009. http://fingolfen.tripod.com/ir/irpanth.html.
McSwiney, Michael. „Sollution B.” Technical Virtue . 18 07 2009.
http://fingolfen.tripod.com/ir/irsolb.html.
McSwiney, Michael. „Uhu, Sd.Kfz. 251/20.” Technical Virtue . 18 07 2009.
http://fingolfen.tripod.com/ir/iruhu.html.
http://forum.axishistory.com/viewtopic.php?f=47&t=58445, 18 07 2009
Parada, George. „German Infrared Night-Vision Devices Infrarot-Scheinwerfer.” Achtung Panzer!. 18 07 2009. http://www.achtungpanzer.com/articles/ir.htm.
Parada, George. „Entwicklung Series (Standard Series).” Achtung Panzer!/. 18 07 2009. http://www.achtungpanzer.com/entwicklung-series-standard-series.htm#eseries.
Parada, George. „Grille Series (Cricket Series).” Achtung Panzer!/. 18 07 2009. http://www.achtungpanzer.com/grille-series-cricket-series.htm.
Parada, George. „PzKpfw IX / PzKpfw X .” Achtung Panzer!/. 18 07 2009. http://www.achtungpanzer.com/p-10001500-pzkpfw-ixx.htm#ixx.
Parada, George. „Panzerkampfwagen VIII Maus Porsche Typ 205 / Tiger II(P).” Achtung Panzer!/. 18 07 2009. http://www.achtungpanzer.com/panzerkampfwagen-viii-maus-porsche-typ-205-tiger-iip.htm#maus.
Parada , George. „Panzerkampfwagen VII Löwe (Lion).” Achtung Panzer!/. 18 07 2009. http://www.achtungpanzer.com/panzerkampfwagen-vii-lowe.htm.
Kopp, Carlo. „The Dawn of the Smart Bomb.” Air Power Australia. 18 07 2009. http://www.ausairpower.net/WW2-PGMs.html.
„The desert fox”, . „Nightfighting Panthers.” The Desert Fox. 18 07 2009. http://www.geocities.com/desertfox1891/nightfightingpanthers/nightfightingpanthers.htm.
Greyfalcon, . „I Did See the Flying Disks.” Black Sun. 18 07 2009. http://www.greyfalcon.us/I%20Did%20See%20the%20Flying%20Disks.htm.
Altenburger, Andreas. „Sturmgewehre.” Lexikon der Wehrmacht. 19 07 2009.
http://www.lexikon-der-wehrmacht.de/Waffen/sturmgewehre-R.htm.
Johnson, Dan . „Sack AS-6.” Luft’46. 19 07 2009.
http://www.luft46.com/misc/sackas6.html.
Johnson, Dan . „Sombold 344 .” Luft’46. 19 07 2009.
http://www.luft46.com/misc/so344.html.
Johnson, Dan . „von Braun VTO Interceptor.” Luft’46. 19 07 2009.
http://www.luft46.com/misc/vbi.html.
Johnson, Dan. „Zeppelin „Fliegende Panzerfaust”.” Luft ’46. 19 07 2009.
http://www.luft46.com/misc/zepfpf.html.
Johnson, Dan. „Zeppelin ‚Rammer’.” Luft ’46. 19 07 2009.
http://www.luft46.com/misc/zrammer.html.
Dect. „Zielgerät 1229 Vampir.” Sturmgewehr!. 19 07 2009.
http://www.stg.online.pl/readarticle.php?article_id=13.
Dect. „Krummerlauf.” Sturmgewehr!. 19 07 2009.
http://www.stg.online.pl/readarticle.php?article_id=16.
Helgason , Guðmundur . „U-977.” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/boats/u977.htm.
Helgason , Guðmundur . „U-978.” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/boats/u978.htm.
Helgason , Guðmundur . „Post War U-boat events.” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/history/post-war.htm.

Helgason , Guðmundur . ” Midget submarine operations.” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/ops/midget.htm.
Helgason, Guðmundur. ” The electroboats. Part 2.” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/technical/electroboats2.htm.
Helgason, Guðmundur. ” The electroboats. Part 3” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/technical/electroboats3.htm.
Helgason, Guðmundur. „Biber (Beaver)” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/types/biber.htm.
Helgason, Guðmundur. „Hai (Shark)” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/types/hai.htm.
Helgason, Guðmundur. „Hecht (Pike)” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/types/hecht.htm.
Helgason, Guðmundur. „Marder (Pine Marten)” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/types/marder.htm.
Helgason, Guðmundur. „Molch (Salamander)” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/types/molch.htm.
Helgason, Guðmundur. „Neger (Negro)” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/types/neger.htm.
Helgason, Guðmundur. „Seehund (Seal)” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/types/seehund.htm.
Helgason, Guðmundur. „Seeteufel (Sea Devil)” uboat.net. 19 07 2009.
http://www.uboat.net/types/steufel.htm.
Helgason, Guðmundur. ” The Walter Boats. Type XVIIA. Wa 201 and Wk 202 designs” uboat.net. 19 07 2009. http://www.uboat.net/types/xviia.htm.
Helgason, Guðmundur. ” The Walter Boats. Type XVIIB. Small Coastal Research vessels.” uboat.net. 19 07 2009. http://www.uboat.net/types/xviib.htm .
Helgason, Guðmundur. ” Type XXI.” uboat.net. 19 07 2009. http://www.uboat.net/types/xxi.htm .
Helgason, Guðmundur. ” Type XXIII.” uboat.net. 19 07 2009. http://www.uboat.net/types/xxiii.htm .
De Bie, Rob. „Komet weapons: SG500 Jägerfaust.” Rob de Bie’s home page. 19 07 2009. http://www.xs4all.nl/~robdebie/me163/weapons01.htm.