Historia powstania

Zwycięstwa Armii Czerwonej na przełomie lat 1942/43 przechyliły szalę zwycięstwa II wojny światowej na stronę Związku Radzieckiego. Po nieudanych operacjach „Tajfun” i „Cytadela”, a także przegranej bitwie stalingradzkiej, w których decydująca rolę odgrywała broń pancerna, niemieckie dowództwo zmuszone było poważnie zastanowić się nad popełnionymi błędami i wadami używanych przez siebie czołgów.

Jeszcze dwa lata wcześniej czołgi PzKpfw III z trzydziestomilimetrowym pancerzem przednim i 37 mm armatą bez większych problemów radziły sobie na polach bitew we Francji, którą zdobyto, można powiedzieć, spacerkiem. Jednak w 1942 roku ten sam, tyle że zmodernizowany czołg – z pancerzem wzmocnionym do 80 mm i 50 mm armatą – razem z PzKpfw IV i jego 75 mm armatą nie były w stanie powstrzymać radzieckiego uderzenia nad Wołgą. Środkiem zaradczym miało być wprowadzenie do służby nowych czołgów PzKpfw V Pantera i PzKpfw VI Tygrys. Pierwszy miał pancerz czołowy grubości 85 mm, do tego nachylony, co jeszcze zwiększało jego wytrzymałość, a drugi – pancerz o grubości 100 mm. Do tego pojawiły się samobieżne działa Ferdynand z dwustumilimetrowym czołowym pancerzem, co na tamte czasy było grubością, zdawałoby się, niemożliwą do przebicia. Miały jednak po stronie radzieckiej godnych przeciwników w postaci czołgów KW-2, T-34 i dział samobieżnych SU-152.

Nowe niemieckie czołgi nie były konstrukcjami idealnymi. Choć od rozpoczęcia wojny minęło już dużo czasu, przez pewien czas prace nad tymi modelami przebiegały powoli. Choć wcześniejsze modele czołgów nie były idealne, dzięki odpowiedniej taktyce użycia odnosiły wiele sukcesów na europejskim teatrze działań i niemieckie dowództwo nie widziało potrzeby szybszego wprowadzania do uzbrojenia nowych maszyn. Dopiero zetknięcie się z radzieckimi czołgami zmieniło ich poglądy. Nawet pierwsze wersje KW-1 i T-34 stanowiły śmiertelne niebezpieczeństwo nawet dla najnowocześniejszych wówczas czołgów Wehrmachtu. Zmusiło to niemieckich decydentów do wznowienia i przyspieszenia prac na Panterami i Tygrysami, które miały być odpowiedzią nie tylko na istniejące już radzieckie czołgi, ale także wystarczająco dobre, aby skutecznie stawić czoła przyszłym radzieckim konstrukcjom.

su_85_2

Od pierwszych dni wojny na froncie wschodnim do zwalczania niemieckich czołgów Armia Czerwona stosowała nową klasę uzbrojenia – samobieżne działa pancerne, które łączyły siłę ognia przeciwpancernego z manewrowością. Już w 1941 roku wyprodukowano sto dział ZIS-30, będących w istocie 57 mm działem umieszczonym na ciągniku artyleryjskim Komsomolec. O tym, jak ważna była ta nowa klasa uzbrojenia, może świadczyć fakt, że te prowizoryczne w sumie działa były zaprezentowane na Kremlu. ZIS-30 zostały przydzielone do brygad pancernych i uczestniczyły w obronie Moskwy.

Doświadczenia z walk wykazały, że najlepsze efekty osiągają działa, których załoga w czasie walki ochraniana jest pancerzem. Nie było to rewolucyjne odkrycie, ale doprowadziło do tego, że największy nacisk położono na rozwój takich właśnie konstrukcji: SU-76M, SU-122 i SU-152, które odegrały wielką rolę w bitwie na łuku kurskim w 1943 roku. Jednakże doświadczenia z lipcowej bitwy ujawniły, a właściwie potwierdziły niektóre niedociągnięcia wspomnianych armat. Haubica M-30 z 1938 roku zastosowana w SU-122 miała niewystarczającą szybkostrzelność i w ogóle średnio się nadawała do strzelania do celów poruszających się, jednak jej pociski miały dużą zdolność penetracyjną. SU-152 pomimo całej potęgi ognia wielkiej armaty i dobrego opancerzenia miała niską manewrowość taktyczną i nie mogła towarzyszyć w boju szybkim i zwrotnym T-34. Z kolej SU-76M produkowane od 1943 roku przebijało pancerz Tygrysa tylko z bardzo bliskiej odległości, co czyniło jego zastosowanie do tej roli bardzo niebezpiecznym. Wniosek nasuwał się sam: potrzebne było nowe działo samobieżne zdolne do zwalczania najnowocześniejszych czołgów przeciwnika (o pancerzu 100 mm i więcej) charakteryzujące się dobrą ochroną załogi i jednocześnie wysoką manewrowością, dzięki której mogłoby działać wspólnie z radzieckimi czołgami.

su_85_3

Doświadczalne strzelania do zdobytych na froncie leningradzkim Tygrysów pokazały, że ogień prowadzony ze standardowych radzieckich armat przeciwpancernych kalibru 45 i 76 mm na dystansie kilometra był całkowicie nieskuteczny. Zdecydowano się więc przeprowadzić testy używając armat większego kalibru: 85 mm armatę przeciwlotniczą z 1939 roku i 122 mm armatę wzoru 1937/1939. Pierwsza spełniła pokładane nadzieje i przebijała pancerz niemieckich czołgów dystansu ponad tysiąca metrów.

Opierając się na tych próbach i wnioskach, jakie z nich wypływały, biuro konstrukcyjne prowadzone przez bohatera pracy socjalistycznej F. Pietrowa, wziąwszy za podstawę testowaną armatę przeciwlotniczą, w krótkim czasie przystosowało ją do nowej roli: armaty przeciwpancernej. Nowa konstrukcja otrzymała oznaczenie D 5S, a jej pociski przeciwpancerne przebijały z odległości 1000 m pancerz o grubości 102 mm. Największa odległość ognia bezpośredniego wynosiła 1500 metrów. Lufa miała długość 53 kalibrów.

Jako podwozie dla armaty zdecydowano się wykorzystać pojazd, który służył za podstawę dla haubicy SU-122, a przede wszystkim czołgu T-34. Przeprowadzone w sierpniu 1943 roku próby poligonowe potwierdziły wszystkie zalety nowej konstrukcji: wysokiej manewrowości czołgu T-34 i dużej siły ognia armaty 85 mm. Wysokie oceny specjalistów pozwoliły na uruchomienie seryjnej produkcji nowego działa.

Zastosowanie bojowe

SU-85 zaczęły wchodzić do uzbrojenia samodzielnych pułków artylerii samobieżnej, które składały się z czterech baterii po pięć pojazdów w każdej i do tego osobny pojazd dowódcy. Oprócz tego pułki takie wchodziły też do składów korpusów pancernych i zmechanizowanych jako ruchomy odwód dowódcy. Zazwyczaj w czasie walki SU-85 współpracowały z T-34/76.

su_85_4

Wkrótce po wejściu do służby nowe działa dały się mocno we znaki niemieckim czołgistom. Nawet najgrubsze pancerze nie chroniły już Niemców przed nowymi radzieckimi armatami, które przebijały nie tylko boczne, ale i przednie pancerze czołgów.

W lipcu 1944 roku w składzie 1. Frontu Nadbałtyckiego działał 1021. pułk uzbrojony w SU-85, W czasie jednej z bitew sto niemieckich pojazdów pancernych – czołgów i transporterów z piechotą – wdarło się w radzieckie linie i kierowało się na tyły wrogich wojsk. Pułk dostał rozkaz wykonania nagłego manewru i zatrzymania niemieckiego natarcia. SU-85 szybkim marszem zajęły odpowiednie pozycje obronne i zamaskowały je. Nie podejrzewając obecności w tym miejscu wrogiej artylerii przeciwpancernej, niemieckie czołgi weszły w pole rażenia pułku. Podpuściwszy wroga na dystans 500-600 metrów SU-85 otworzyły ogień. Kilka czołgów natychmiast stanęło w ogniu, a nad polem bitwy unosił się dym. Pozostałe czołgi zaczęły się wycofywać, jednak dysponujące dużą donośnością armaty raziły je jeszcze przez długi czas w czasie odwrotu. Transportery starały się rozproszyć, ale stawały się łatwym łupem dla radzieckich artylerzystów. Łącznie w czasie tego starcia Niemcy stracili dziewiętnaście czołgów i kilkadziesiąt innych pojazdów i musieli wycofać się na pozycje wyjściowe.

W czasie zdobywania miejscowości Eschenau w Prusach Wschodnich 1294. pułk okazał duże wsparcie nacierającej piechocie. Znaczne siły obrońców wspieranych przez działa szturmowe przeszły do kontrataku przeciwko oddziałom radzieckim. Działa z dwóch baterii pułku otworzyły ogień do piechoty, powodując duże starty w jej szeregach. Niemcy spróbowali manewru oskrzydlającego, lecz szybka reakcja ze strony dział pancernych, które przemieściły się na nowe pozycje, zapobiegła temu. SU-85 zniszczyły sześć niemieckich dział szturmowych i dużą liczbę piechoty, studząc zapał Niemców do walki i zmuszając ich do wycofania się.

W jednym ze sprawozdań na temat działalności 1. Gwardyjskiej Armii Pancernej znalazł się opis działalności SU-85: „Na wszystkich etapach walki artyleria samobieżna odgrywała znaczącą rolę we wspieraniu nacierających wojsk. W szybkim natarciu wspólnie z czołgami prześladowała przeciwnika, niszcząc jego siłę żywą i technikę bojową. Posiadając wysoka mobilność i silne, odpowiadające nowoczesnym czołgom opancerzenie, samobieżna artyleria spisywała się bardzo dobrze przy bezpośrednim wspieraniu czołgów i piechoty. Oprócz tego samobieżna artyleria z powodzeniem sprawdzała się w obronie.”

su_85_5

Sławne niemieckie Pantery, Tygrysu i działa Ferdynand ulegały coraz większej masie radzieckich pojazdów. Chociaż ich produkcja stopniowo rosła, to nigdy nie osiągnęła pułapu wystarczającego do zatrzymania Armii Czerwonej. Aby zaoszczędzić na czasie i materiałach, Niemcy zdecydowali się zwiększyć produkcję dział pancernych kosztem prawdziwych czołgów. W ten sposób powstało wiele konstrukcji łączących w sobie poszczególne elementy najnowszych niemieckich czołgów: Nashorn z armatą 88 mm, Jagdtiger z armatą 128 mm czy Jagdpanther również z armatą 88 mm. Jednak pomimo dobrych założeń technicznych i osiągów, z powodu skomplikowanej konstrukcji i coraz większych problemów materiałowych w niemieckich fabrykach pojazdy te nie były w stanie wpłynąć już na bieg wojny, która nieustannie zbliżała się do granic III Rzeszy.

W 1944 roku pojawił się jeszcze jeden nowy niemiecki czołgi – Tygrys Królewski, który łączył w sobie najlepsze cechy poprzedników, kształt kadłuba Pantery z opancerzeniem i armatą Ferdynanda. Pancerz czołowy miał grubość 150 mm, a boczny 80 mm. Niemcy liczyli, że pojazd ten będzie w stanie dokonać przełomu w wojnie na kich korzyść. Konstruktor czołgu Ferdynand Porsche był tak przekonany o potędze nowej konstrukcji, że w jednym z pierwszych ataków wziął udział jego syn, który pracował razem z nim. Atak został powstrzymany, a młody Porsche zginął. Wkrótce cały batalion Królewskich Tygrysów został zniszczony nie bez dużego udziału SU-85.

Opis techniczny

SU-85 był dużym osiągnięciem radzieckich inżynierów. W krótkim czasie udało im się stworzyć dobrze opancerzony i uzbrojony pojazd, który był w stanie zwalczać wszystkie typy niemieckich czołgów, a przy tym na tyle szybki i zwrotny, że mógł towarzyszyć w boju czołgom T-34.

System kierowania i przeniesienia napędu był taki sam jak w T-34.Także pięćsetkonny silnik W-2 był ten sam, co pozwalało na uproszczenie systemu szkolenia załóg, które mogły bez dodatkowego przeszkolenia obsługiwać jeden lub drugi pojazd.

Załoga liczyła czterech ludzi. Komunikacja pomiędzy jej członkami odbywała się przez wewnętrzny interkom TPU-3R lub TPU-3bis. Dla łączności zewnętrznej dowódca korzystał z radiostacji 9 RM. Nad stanowiskiem dowódcy umieszczona była pancerna kopuła zapewniająca ochronę znajdującym się w niej peryskopom, przez które dowódca obserwował otoczenie i wskazywał cele. W późniejszych seriach produkcyjnych, dla polepszenia obserwacji, kopuła została zastąpiona wieżyczką identyczną, jak ta zastosowana w T-34. Oprócz tego załoga mogła prowadzić obserwację przez szczeliny obserwacyjne znajdujące się w lewej i tylnej ścianie kadłuba. Późniejsze egzemplarze wyposażone były także w szczeliny obserwacyjne z prawej burty. SU-85 nie posiadał uzbrojenia strzeleckiego, ale załoga mogła prowadzić ogień z broni osobistej, wykorzystując do tego celu strzelnice umieszczone w przednim pancerzu i po obu burtach; były zamykane stożkowymi zaślepkami. Dodatkowo w przednim pancerzu był otwór, w którym zainstalowany był teleskopowy celownik celowniczego.

Właz kierowcy-mechanika była taki sam jak w T-34. Oprócz niego do wchodzenia i opuszczania pojazdu załoga wykorzystywała włazy w dachu – dla celowniczego w przedniej części, a dla dowódcy i ładowniczego w tylnej.

Do celowania początkowo wykorzystywano celownik 10-T-15, a później TSz-15.

Armata miała szybkostrzelność ośmiu strzałów na minutę, a zapas pocisków wynosił 48 sztuk nabojów przeciwpancernych i podkalibrowych. Oprócz tego w przedziale bojowym znalazło się miejsce do 1500 sztuk amunicji do pistoletów maszynowych dla załogi, 5 granatów przeciwpancernych i 24 granatów F-1.

Zakończenie

Po wojnie na podwoziu SU-85 stworzono wiele wozów pomocniczych: wozy techniczne, dźwigi, spychacze, wozy saperskie. Podwozie i ogólnie kadłub tego działa posłużył także do stworzenia działa SU-100 z armatą 100 mm.

Dużą wadą tych maszyn był brak karabinu maszynowego, przez co w starciach z dobrze okopaną i wyszkolona piechotą pojazdy te ponosiły duże straty. Stąd w oficjalnych regulaminach figurował zakaz stosowania tych wozów jako zwykłych czołgów, co zdarzało się w przypadku innych dział pancernych, na przykład ISU-122.

Produkcja SU-85 zakończyła się w końcu roku 1944, kiedy wynik wojny był już przesądzony, a do służby wchodziły coraz potężniejsze czołgi i działa pancerne. Ogółem wyprodukowano 2050 egzemplarzy tych maszyn. Zostały wycofane z czynnej służby niedługo po zakończeniu wojny. Wiele z nich znalazło się potem w armiach państw zaprzyjaźnionych z ZSRR.

ISU-122: dane taktyczno-techniczne
Masa 29,6 t
Długość 8,15 m
Szerokość 3,00 m
Wysokość 2,45 m
Silnik W-2 (500 KM)
Prędkość 55 km/h po drodze
Zasięg 400 km po drodze
Uzbrojenie działo 85 mm D-5
Załoga 4 osób

Bibliografia:

1. J. Magnuski, Działo pancerne SU-85, Wydawnictwo MON, Warszawa 1971
2. A. Bjeskurnikow, Ural przeciwko „Rheinmetall”, dn. 15.04.2009, .
3. Soviet Union’s SU-85 (Samoknaya Ustanovka) tank destroyer, dn. 15.04.2009, .
4. “SU-85”, Wikipedia, The Free Encyclopedia, dn. 15.04.2009, .