„Sowieci” to najbardziej antykomunistyczna książka wydana w III Rzeczypospolitej – głosi hasło na tylnej okładce. Z przodu Czytelnik zachęcany jest obietnicami, że oto zaraz przeczyta opowieści niepoprawne politycznie. Po takim wstępie w środku spodziewałem się znaleźć prawdziwą bombę, która wstrząśnie całym moim dotychczasowym postrzeganiem historii. Stało się inaczej.

„Sowieci” to druga po „Żydach” książka z nowej serii Piotra Zychowicza o narodach i państwach, które miały wielki wpływ na Polskę. Wcześniej Autor zasłynął z takich pozycji jak „Pakt Ribbentrop-Beck” czy „Obłęd ‘44”. Zychowicz jest absolwentem Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, ale słusznie jest nazwany publicystą historycznym, a nie historykiem. Jego książki to eseje, a nie prace obudowane aparatem naukowym.

Książka podzielona jest na pięć części: „Rozmowy o Sowietach”, „Antysowieci”, „Długie macki GPU”, „Obca planeta” i „Cel: Polacy”. Każda z nich podzielona jest na krótsze rozdziały dotyczące konkretnego zagadnienia. Najwięcej miejsca – niemal połowę książki – zajmują wywiady z historykami lub autorami innych prac o komunizmie i Związku Radzieckim. Nie powstały one jednak specjalnie na potrzeby książki, są to rozmowy przeprowadzone przez Autora dla „Rzeczpospolitej”, „Uważam Że Historia” i „Historia Do Rzeczy”. Grono rozmówców jest zacne i wśród nich znajdują się między innymi Robert Service, Jörg Baberowski, Anne Applebaum, Wiktor Suworow, Mark Sołonin czy Robert Wilcox. W dwudziestu trzech wywiadach omówiono poszczególne elementy systemu komunistycznego i fragmenty historii Związku Radzieckiego, ale wszystkie one opierają się na książkach tych autorów. Jeśli więc ktoś wcześniej miał styczność z takimi tytułami jak „Lodołamacz”, „Cel Patton”, „Nic dobrego na wojnie”, „Stalin. Terror absolutny”, „Dzieci Gułagu” czy „Towarzysze” – by wymienić tylko część z tych, które recenzowaliśmy – połowę „Sowietów” może sobie odpuścić, bo nie dowie się z niej niczego nowego. Dla pozostałych, o ile nie czytali również wspomnianych periodyków, ale chociaż w pewnym stopniu interesują się historią lub mieli dobrze prowadzoną historię w szkole, ciekawe mogą okazać się pewne szczegóły, ale całość nie stawia systemu komunistycznego w zupełnie nowym świetle.

Właściwie nie wiem, dlaczego część druga – „Antysowieci” – znalazła się w tej książce. Opowiada ona o trzech postaciach, które w większy lub mniejszy sposób zwalczały komunistów i Rosję Radziecką w czasie pierwszej wojny światowej i II Rzeczypospolitej. Te trzy biografie nie były wcześniej publikowane i dotyczą osób faktycznie szerzej nieznanych: Feliksa Jaworskiego, Stanisława Bułaka-Bałachowicza i Borysa Kowedry. Dwaj pierwsi walczyli w czasie Wielkiej Wojny i wojny polsko-bolszewickiej, a trzeci dokonał w Warszawie zamachu na radzieckiego dyplomatę uczestniczącego w czasie rewolucji w zabójstwie rodziny carskiej. Są to opowieści ciekawe, ale jeśli miały wzbudzać niechęć, to tylko do ówczesnych władz polskich, które nie potraktowały tych dwóch pierwszych z należytym szacunkiem. Jeśli natomiast chodzi o trzeciego, to swojej opinii Autor nie zdradza, ale podpiera się wyrażoną przez jeden z swoich autorytetów – Józefa Mackiewicza – uważającego, że wyrok skazujący mordercę na dożywocie jest „wynikiem tchórzowskiej polityki państwa, które niepotrzebnie płaszczyło się przed bandą bolszewickich gangsterów”. Można i tak, chociaż warto zapytać, czym Polska by się różniła od Związku Radzieckiego, gdyby nie przestrzegała własnego prawa. Abstrahując od wszystkiego, zastanawiam się, czy ta część w ogóle powinna się w tej książce znaleźć, bo jak by nie patrzeć, o zbrodniach komunistycznych wspomina niejako przy okazji, jako tło dla działań trzech opisywanych postaci, które też święte nie były.

W trzeciej części Piotr Zychowicz przedstawia czytelnikom siedem przykładów skutecznego działania radzieckich służb bezpieczeństwa. Były oczywiście zbrodnicze, ale ponownie: poza przywołaniem niektórych mniej znanych przykładów, zainteresowany tematem Czytelnik nie dowie się wielu nowych rzeczy. Brudne zagrywki to część świata wywiadu i każde służby mają na sumieniu różne grzechy. W Związku Radzieckim takie działania prowadzono na odpowiednio większą skalę, ale wiele sukcesów wynikało w równej mierze z niekompetencji służb zachodnich, w tym polskich. Część z tych tekstów była już wcześniej publikowana w „Historii Do Rzeczy”. Dziwi mnie jedynie łatwość wydawania sądów – dotyczy to całej książki – na ludzi, którzy zdradzili bądź wydawali nawet wyimaginowanych wspólników. Autor sam opisuje tortury, którym poddawano tych ludzie, ale zdarzają się zarzuty, że ktoś wytrzymał tylko kilka dni przesłuchań w wykonaniu radzieckich specjalistów.

Podobnie wyglądają dwie pozostałe części, z tym że „Obca planeta” traktuje o Związku Radzieckim, ustroju w nim panującym i jego wpływie na zwykłych ludzi, a treść ostatniej zdradza jej tytuł – „Cel: Polacy”. Autor koncentruje się na zbrodniach popełnianych przez komunistów na Polakach. Podobnie jak wcześniej, tak i tu w większości mamy do czynienia z oryginalnymi bądź poszerzonymi wersjami artykułów, które już wcześniej zostały opublikowane. Obejmują one okres od wojny polsko-rosyjskiej do zakończenia drugiej wojny światowej. Wśród nich są tematy dobrze znane, jak Katyń, wielki terror czy rozkaz „ani kroku w tył”, ale też takie, które nie zapisały się jeszcze w powszechnej świadomości, jak te o statkach Gułagu, hrabiance Jefrosinii Kiersnowskiej czy radzieckich bombardowaniach Warszawy w czasie drugiej wojny światowej. W tej ostatniej kwestii, którą Autor traktuje jak kolejną zbrodnię na Polakach, zabrakło mi porównania choćby do amerykańskich nalotów na francuskie miasteczka w 1944 roku w czasie i po inwazji w Normandii. W obu przypadkach mieliśmy do czynienia z bombardowaniem kraju przez siły powietrzne formalnego sojusznika, który miał go wyzwalać. Nie chcę przez to powiedzieć, że naloty radzieckie były zjawiskiem pozytywnym, ale mieściły się w standardach tamtej wojny przy ówczesnych możliwościach celowania.

Autorowi nie można odmówić pracowitości, ale akurat przy tej książce zbytnio się nie namęczył. Większość tekstów była opracowana rok, dwa, a nawet więcej lat temu, a teraz tylko zostały zebrane w jednym miejscu i uzupełnione kilkoma dodatkowymi rozdziałami. Nie mówię, że to źle, bo przecież nie wszyscy są regularnymi czytelnikami „Uważam Że Historia” i „Historia Do Rzeczy”, ale jeśli się tacy trafią, nie znajdą w książce nic nowego. Podobnie, jeśli ktoś trochę bardziej interesuje się tematyką komunizmu i Związku Radzieckiego i zdążył już przeczytać na ten temat parę książek. W takim wypadku owszem, trafi na parę ciekawostek czy nowych szczegółów, ale ogólnie „Sowieci” nie będą dla niego sensacją i nie zmienią jego świadomości o tych zagadnieniach. Dlatego przywołane na początku recenzji hasła reklamowe zostały zastosowane mocno na wyrost, raczej w celu wzbudzenia taniej sensacji niż rzetelnego oddania faktów.

Wydana przez Rebis książka jest do bólu solidna. Ma wszystko, czego spodziewamy się po eseistyce historycznej, i jednocześnie niczym nie zaskakuje i nie wybija się ponad inne tytuły o tej tematyce. Wiem, że obecnie bardzo często kupuje się książki przez internet, ale w tym wypadku przed zakupem radziłbym najpierw ją przejrzeć i dopiero wtedy podjąć decyzję, czy to jest to, czego szukamy.

piotr zychowicz sowieci

Piotr Zychowicz – „Sowieci”. Rebis 2016. Stron: 488. ISBN: 978-83-8062-102-2.