Co może robić były amerykański prezydent na emeryturze? Wygłaszać kolejne dobrze płatne wykłady, założyć bibliotekę, starać się o światowy pokój. Poza tym wszystkim Bill Clinton postanowił także napisać powieść sensacyjną. Za pomocnika dobrał sobie Jamesa Pattersona – mistrza gatunku, zdobywcę nagród literackich, który sprzedał prawie 400 milionów książek. Połączonymi siłami stworzyli powieść „Gdzie jest prezydent” wydaną w Polsce przez Znak.

Akcja rozgrywa się w czasach współczesnych, na przestrzeni kilku dni, które zaważą o dalszym losie Stanów Zjednoczonych. W amerykańskich systemach informatycznych zostaje odkryty wirus nowej generacji, którego aktywacja grozi zniszczeniem całej infrastruktury informatycznej państwa. Do ludzi przestaną docierać prąd i woda, z instytucji finansowych znikną wszystkie pieniądze i zapisy, zostanie utracona łączność wojskowa. Atak cybernetyczny na taką skalę może zostać uznany za wypowiedzenie wojny i doprowadzić do atomowego uderzenia odwetowego. Przed zadaniem powstrzymania ataku staje borykający się z niskimi sondażami, oskarżeniami o negocjacje z terrorystami i ciężką chorobą prezydent Jonathan Duncan z wąskim sztabem wtajemniczonych w zagrożenie.

„Gdzie jest prezydent” to sztandarowy reprezentant amerykańskiej szkoły tworzenia powieści i filmów sensacyjnych. Nie zdziwię się ani trochę, jeśli w niedługim czasie dowiemy się, że w Hollywood powstaje ekranizacja. Nie jest to jednak w żadnym wypadku wada; przecież sami zapewne nie raz wracacie do tych samych tytułów, aby czytać lub oglądać, jak po pokonaniu przeciwności losu i w ostatnich sekundach przed wybuchem bomby ci dobrzy rozwalają tych złych. Tu jest tak samo. Czytelnik od początku wie, jak to wszystko się mniej więcej potoczy, ale skonstruowana według najlepszych wzorców i schematów fabuła wciąga od pierwszych chwil. Mamy oczywistego dobrego bohatera – prezydenta będącego weteranem Rangersów z „Pustynnej Burzy”, zdrajców po obu stronach barykady, zwroty akcji, strzelaniny, pościgi, a do tego jeszcze odsłonięte przez Clintona kulisy funkcjonowania amerykańskiej polityki na najwyższym szczeblu.

Szczerze mówiąc, owe kulisy nie są żadną wiedzą tajemną, bo chodzi o wzajemne kopanie dołów pod konkurentami, knowania z przeciwnikami dla własnych celów, patrzenie na politykę wyłącznie przez pryzmat słupków poparcia i tego co powiedzą stabloidyzowane media, handlowanie stanowiskami, wykrzywioną poprawność polityczną, agresywnych lobbystów i tego typu rzeczy. Większość z nich widzimy na co dzień także na własnym podwórku, a jeśli ktoś regularnie śledzi wiadomości ze świata, nie będzie zdziwiony, że dzieją się one także za oceanem. Zwłaszcza od kilku lat, gdy doszło do największej polaryzacji między republikanami a demokratami. W przeszłości w podstawowych kwestiach obie strony potrafiły znaleźć konsensus, a dziś jest z tym bardzo ciężko.

Dlatego ta książka to również moralizatorska krytyka dzisiejszego stanu amerykańskiej polityki, a prezydent Duncan staje na czele państwa, tak jak prezydent Thomas J. Whitmore z filmowego „Dnia niepodległości” stawał na czele zjednoczonego świata. Chociaż, poza historycznymi, w książce nie występują prawdziwe postaci, fikcyjnym bohaterom nietrudno jest przypisać znane z mediów realne odpowiedniki. Kilka ostatnich stron można odczytać jako jeszcze jedno przemówienie Billa Clintona – o tym, jak odwołując się do ideałów ojców założycieli, powinno się poprawiać amerykańską republikę.

Książkę napisano niemal jak gotowy scenariusz filmowy ze starannie dobranymi dynamicznymi scenami akcji, z których każda tworzy rozdziały nawet tak krótkie jak dwie strony. Te są starannie przeplatane dłuższymi rozdziałami, w których znalazło się nawet dużo miejsca na wewnętrzne przemyślenia bohaterów. Sceny z udziałem prezydenta są opowiadane w pierwszej osobie z jego perspektywy, a w pozostałych narrator jest trzecioosobowy. O stronie wydawniczej książki nie ma się co rozpisywać. Wszystko jest na tradycyjnym dla Znaku wysokim poziomie i chociaż trafiła się jedna lub dwie literówki, a także pewna wpadka merytoryczna, otrzymany egzemplarz recenzyjny miał wyraźne oznaczenie, że jest przed ostateczną korektą, która – mam nadzieję – wyłapie te drobne niedoróbki.

Książka Billa Clintona i Jamesa Pattersona raczej nie wejdzie do kanonu literatury sensacyjnej, ale została stworzona jak od linijki według najlepszych amerykańskich wzorców gatunku i przez cały czas trzyma wysoki poziom zapewniający kilka godzin dobrej zabawy. A przy okazji może kogoś skłoni do refleksji nad stanem dzisiejszej polityki, nie tylko amerykańskiej, i nad tym, że w przyszłości miliomom ludzi mogą zagrozić wcale nie tylko dywizje pancerne lub rakiet z głowicami atomowymi.

Bill Clinton, James Patterson – „Gdzie jest prezydent”. Przekład: Karolina Rybicka. Znak, 2019. Stron: 544. ISBN: 978-83-240-5545-6 .