DZIECI-ŻOŁNIERZE W BOŻEJ ARMII OPORU: STUDIUM PRZYPADKU

Maria PIOTROWSKA, Błażej POPŁAWSKI

Dzieci-żołnierze
Termin „dziecko”, a także „dziecko-żołnierz” są nieostre, wywołują oczywiste skojarzenia, co paradoksalnie nie ułatwia ich prawnej konceptualizacji. Dziecko kojarzy się z niedojrzałością, brakiem samodzielności, koniecznością opieki rodziców. Według francuskiego historyka, Philippe`a Arièsa, dzieciństwo stanowi XVI-wieczny wynalazek europejski1. Dopiero w epoce nowożytnej uznano dzieciństwo za specyficzny okres rozwoju, socjalizacji, formowania się tożsamości, nabywania kompetencji społecznych.

Koncepcja dziecka i dzieciństwa zmieniała się w czasie i w przestrzeni. Podobnie jest w wizerunkiem dziecka-żołnierza2. Intuicyjnie większość Polaków wyczuwa sympatię, współczucie i podziw wobec Małego Powstańca – niepełnoletniego uczestnika powstania warszawskiego, rzucającego butelki z benzyną w stronę hitlerowskich czołgów, czy wobec Orląt Lwowskich, niepełnoletnich obrońców Lwowa w czasie wojny polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej. Są oni kreowani na bohaterów, a ich poświęcenie uznawane jest za dowód dojrzałości i patriotyzmu. Z drugiej jednak strony, zdjęcie czarnoskórego nastolatka z AK-47 w ręku, stanowiące jedną z ponurych ikon XX-wiecznej Afryki, napawa strachem, dowodzi barbarzyństwa mieszkańców dżungli na południe od Sahary. Te dwa stereotypowe wizerunki – powstańca warszawskiego z butelką benzyny i dziecka afrykańskiego z kałasznikowem – to dwa przedstawienia dzieci-żołnierzy, biorących udział (dobrowolnie lub pod przymusem) w wojnach toczonych przez dorosłych. Ocena zaangażowania dzieci w konflikty zbrojne nie jest zatem jednoznaczna, wynika zarówno z sytuacji historycznej, uwarunkowań społeczno-kulturowych, jak i z polityki historycznej3.

Warto podkreślić, iż Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci (UNICEF) od wielu lat konsekwentnie wychodzi naprzeciw medialnym stereotypom, które redukują obraz dziecka-żołnierza do chłopca trzymającego AK-474. Według UNICEF, dzieckiem-żołnierzem jest dziecko, związane z siłą zbrojną lub grupą zbrojną, (…) jakakolwiek osoba poniżej 18 roku życia, która jest lub była zwerbowana bądź wykorzystana przez siłę zbrojną lub grupę zbrojną dla pełnienia jakiejkolwiek funkcji, łącznie, ale nie ograniczając jej tylko do dzieci, chłopców i dziewcząt, wykorzystywanych jako żołnierze, kucharze, targarze posłańcy, szpiedzy, bądź w celach seksualnych. Definicja ta nie donosi się tylko do dziecka, które brało lub bierze bezpośredni udział w działaniach zbrojnych5.

Szacuje się, że w wojnach toczonych obecnie na świecie walczy 250–300 tys. dzieci. Większość to osoby mające 12–18 lat6 . Dzieci walczą zarówno w oddziałach rządowych, niepaństwowych grupach zbrojnych mających poparcie władz, jak i w oddziałach opozycyjnych. Kontynentem najbardziej dotkniętym zjawiskiem dzieci-żołnierzy jest Afryka, zwłaszcza tzw. Afryka Czarna. W konfliktach toczonych na południe od Sahary uczestniczy – zdaniem analityków – 100–150 tys. dzieci-żołnierzy. Najbardziej dramatyczna sytuacja wiąże się z wojnami domowymi w Ugandzie, Sudanie i Demokratycznej Republice Konga7.

Do czynników decydujących o angażowaniu dzieci w konflikty zbrojne politolog Jarosław Czyżewski zalicza: zmianę natury konfliktów zbrojnych, proliferację i rozwój technologii broni lekkiej (miniaturyzacja i niewielka waga broni, łatwość w obsłudze, niska cena, stosunkowo duża wytrzymałość) oraz determinanty pozamilitarne – społeczne, ekonomiczne i polityczne. Zgodzić się należy z J. Czyżewskim, że główną przyczyną angażowania dzieci w działania zbrojne jest zmiana samej natury konfliktów zbrojnych, datowana przez politologa na koniec zimnej wojny i erozję bipolarnego podziału świata. Wojny coraz rzadziej dotyczą sporów między państwami, a coraz częściej są wojnami domowymi, toczonymi przez wrogie grupy etniczne, zwolenników rządu i opozycji. Motywami działań – pisze J. Czyżewski – nie jest już walka o terytorium, ale pobudki ideologiczne związane z polityką tożsamości, która jest rozumiana jako dążenie do zdobycia władzy opartej na identyfikacji narodowej, plemiennej, klanowej, religijnej czy językowej8.

Współczesne konflikty – czego dowodzi postkolonialna historia Afryki – z racji na transnarodowy i etniczny charakter, łatwo ulegają umiędzynarodowieniu. Zmianie ulega koncepcja zwycięstwa w wojnie – coraz częściej jest nim wyniszczenie przeciwnika, co w sposób dotkliwy odczuwalne jest przez ludność zamieszkałą terytorium działań wojennych. W miejsce regularnych bitew pojawiają się zaskakujące stopniem brutalności masakry. Przemoc przestaje podlegać kontroli, ulega deetatyzacji, depolityzacji, prywatyzacji i komercjalizacji. Przywództwo tzw. warlordów (panów wojny) w większym stopniu wiąże się z charyzmą, prywatnymi wpływami, dążeniem do przejęcia kontroli nad bogactwami naturalnymi niż wojskowym wykształceniem, czy przynależnością do danej partii politycznej. Wojsko tworzone jest nie przez regularne, wyszkolone oddziały – ich miejsce zajmują grupy paramilitarne, rebelianckie.

Dzieci stanowią atrakcyjny surowiec do przeistoczenia w żołnierzy. Są łatwe do uprowadzenia, podatne na sugestie, posłuszne, tanie w utrzymaniu. Z racji na wzrost i wagę, doskonale nadają się do działań partyzanckich, czy prowadzenia rozpoznania terenu i akcji wywiadowczych. W społeczeństwach Afryki Subsaharyjskiej, cechujących się wysoką stopą przyrostu naturalnego, niską średnią oczekiwaną długością życia, dzieci – zwłaszcza osierocone, przesiedlone, biedne i bezdomne „dzieci ulicy” – stają się towarem poszukiwanym i łatwo dostępnym10.

Do listy czynników makropolitycznych wpływających na zwiększenie się skali zjawiska dzieci-żołnierzy zaliczyć należy także transformację krajów postkolonialnych, redefinicję pojęcia, a nawet atrofię państwa i narodu, coraz częstsze przypadki tzw. państw upadłych i anarchizacji sfery publicznej oraz uaktywnienie się nienawiści plemiennej, resentymentów etnicznych, dzielących społeczeństwa byłych kolonii. Kwestie te należy ściśle powiązać z medialną tendencją do poszukiwania elementów egzotyki w społeczeństwach globalnego Południa – zdjęcia dzieci z AK-47, towarzyszące europejskim i amerykańskim reportażom z wojen w Afryce, zmieniały postrzeganie postkolonialnych wojen. Nagle świat przypomniał sobie o problemach byłych kolonii – jednym z nich stał się udział w lokalnych wojnach dzieci.

Przypisy

1. Ph. Ariès, Historia dzieciństwa. Dziecko i rodzina w dawnych czasach, Gdańsk 1995.

2. J. Nowakowska-Małusecka, Sytuacja dziecka w konflikcie zbrojnym: studium prawnomiędzynarodowe, Bydgoszcz 2012.

3. I. Cohn, G. Goodwin-Gill, Child Soldiers: The Role of Children in Armed Conflict, Oxford 1994.

4. E. Nowak (red.), Dzieci-żołnierze w wojnach i konfliktach zbrojnych: materiały z konferencji naukowej, Opole, 11 grudnia 2007 r., Opole 2008.

5. J. Czyżewski, Dzieci żołnierze we współczesnych konfliktach zbrojnych, Toruń 2009, s. 27.

6. M. Wessels, Child Soldiers: From Violence to Protection, Harvard 2006.

7. Por.: wspomnienia dzieci-żołnierzy: L. Badjoko, Byłem dzieckiem żołnierzem, Warszawa 2007 (dot. Demokratycznej Republiki Konga); S. G. Mehari, Żar serca, Warszawa 2006 (dot. Erytrei); I. Beah, Było minęło: wspomnienia dziecka-żołnierza, Kraków 2008 (dot. Liberii i Sierra Leone).

8. J. Czyżewski, op. cit., s. 99.

9. D. J. Francis, ‚Paper Protection’ Mechanisms: Child Soldiers and the International Protection of Children in Africa’s Conflict Zones, “The Journal of Modern African Studies” 2007, vol. 45, no. 2,

10. G. Carrisi, Dzieci-żołnierze. Kalami idzie na wojnę, Kraków 2007.