Wydarzenie, które przeszło do historii jako bitwa nad Niszem, zajmuje wyjątkowe miejsce w historii zarówno drugiej wojny światowej, jak i zimnej wojny. W okresie, w którym niegdysiejsza potęga Trzeciej Rzeszy nieodwracalnie chyliła się ku upadkowi, zrządzenie losu i ludzki błąd sprawiły, że amerykańskie lotnictwo zaatakowało oddziały Armii Czerwonej. Rozgorzała niewielka, ale krwawa bitwa pomiędzy sojusznikami – bitwa zwiastująca napięcie, w którym Europa miała żyć przez ponad czterdzieści kolejnych lat.

82. Grupa Myśliwska

Historia 82. Grupy Myśliwskiej sięga lutego 1942 roku. Powołano ją do życia na Harding Field w Luizjanie jako grupę pościgową złożoną z trzech eskadr pościgowych (95., 96. i 97.) i niemal od razu podjęto decyzję o przeszkoleniu jej pilotów na dwusilnikowych myśliwcach Lockheed P-38 Lightning. W maju 1942 roku 82. Grupa – już Myśliwska, bo w tym właśnie czasie USAAF zmienił klasyfikację jednostek – trafiła w okolice Los Angeles, ale już we wrześniu przyszedł rozkaz przebazowania na wschodnie wybrzeże i przygotowania się do drogi przez Atlantyk. Personel grupy trafił do Szkocji na pokładzie liniowca Queen Mary 3 października 1942 roku.

Pod koniec grudnia 82. Grupa była już w Afryce Północnej i wkrótce zaczęła odnosić sukcesy w walkach z nieprzyjacielskimi myśliwcami. Po zakończeniu walk w Afryce grupa wzięła udział w inwazji na Sycylię, a we wrześniu 1943 roku – w lądowaniach pod Salerno w ramach operacji „Avalanche”. 11 stycznia 1944 roku 82. Grupa trafiła do swojej ostatniej bazy w toku drugiej wojny światowej – Vincenzo pod Foggią, w południowo-wschodnich Włoszech. Stamtąd wykonywała głównie loty na eskortę wypraw bombowych zmierzających nad Rumunię, Bułgarię i Jugosławię.

Z biegiem miesięcy grupę coraz częściej przydzielano do atakowania celów naziemnych. Od sierpnia wysyłano ją także na pomoc Armii Czerwonej na Bałkanach i na Węgrzech oraz partyzantom w Jugosławii.

Niedługo potem na czele 82. Grupy stanął doświadczony trzydziestodwuletni pułkownik Clarence T. „Curly” Edwinson, w młodości pierwszorzędny futbolista na szczeblu uczelnianym. W 1936 roku Edwinson uzyskał uprawnienia pilota. Po wybuchu drugiej wojny światowej trafił do Wielkiej Brytanii, gdzie był obserwatorem analizującym zmagania RAF-u z Luftwaffe. Po ataku na Pearl Harbor wrócił do Stanów, w pewnym momencie trafił nawet na Alaskę, ale później dostał przydział do Europy i w sierpniu 1944 roku został dowódcą 82. Grupy w składzie Piętnastej Armii Powietrznej. Przed opisywanymi tu wydarzeniami odbył dwadzieścia sześć lotów bojowych na czele 82. Grupy.

Bitwa nad Niszem

W pierwszych dniach listopada 1944 roku Armia Czerwona walczyła w okolicach miasta Nisz w południowo-wschodniej Jugosławii (dziś w południowej Serbii), około pięćdziesięciu kilometrów od granicy z Bułgarią, i kierowała się na Paraćin, tak aby zbliżyć się do Belgradu. Rosjanie chętnie korzystali z amerykańskiego wsparcia lotniczego. 82. Grupa wykonała pierwszy lot w tym charakterze 6 listopada. Skutek był tak dobry, że Rosjanie zażyczyli sobie powtórki nazajutrz, i to na większą skalę. Amerykanie delegowali wobec tego dwie grupy: 82. i 1., łącznie 124 Lightningi, które ruszyły nad Jugosławię eskadra za eskadrą.

Edwinson prowadził dwie eskadry. Krótko przed godziną 13.00 w pobliżu Nisza jego lotnicy ruszyli do ataku na pociągi, a następnie kolumnę ciężarówek jadącą przez dolinę. Tam odezwała się obrona przeciwlotnicza, ale Lightningi bez problemu wgryzły się w obrane cele. Wtem piloci, którzy pozostali wyżej, aby zapewnić kolegom osłonę, zameldowali o jednosilnikowych myśliwcach startujących z lotniska w Niszu. Amerykanie zrezygnowali z ostrzeliwania celów naziemnych i ruszyli w górę, aby przyjąć bój w powietrzu z – jak sądzili – niemieckimi Messerschmittami Bf 109.

Jeden z „Niemców” szybko i najwyraźniej z dużą wprawą wsiadł na ogon P-38L (numer 44-24035) Phila Brewera. Na pomoc ruszył mu porucznik Kenneth Katschke, ale było już za późno. Maszyna runęła na ziemię, grzebiąc Brewera w spalonym wraku. Katschke mógł jedynie pomścić kolegę. Odmierzył poprawkę, wcisnął spust i „Messerschmitt” spadł korkociągiem na ziemię. Dzięki temu Katschke mógł się przyjrzeć jego oznaczeniom. Zamiast czarnych krzyży na płacie lśniły czerwone gwiazdy. Amerykanie walczyli z sowieckimi Jakami-3 należącymi do 659. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego.

Jak-3

W amerykańskich radiach rozbrzmiało ostrzeżenie. Zaraz potem rozległy się kolejne. Piloci Lightningów nie mieli już wątpliwości, z kim walczą. Rosjanie też zaczęli się orientować, co zaszło. Niektórzy piloci po obu stronach zaczęli przechylać samoloty ze skrzydła na skrzydło, co znaczy: „nie strzelać” (a także dawało innym lotnikom sposobność, aby lepiej się przyjrzeć oznaczeniom na skrzydłach), ale część Rosjan wciąż zachowywała się agresywnie. Jeden Jak wziął na cel samego Edwinsona, ale odleciał, ciągnąc za sobą smugę dymu, kiedy dostał się pod ostrzał innego Lightninga. Porucznik Sid Coulson na P-38J (numer 43-28662) nie miał tyle szczęścia. Jego myśliwiec, poszarpany celną serią, runął na ziemię z pilotem wciąż w kabinie.

Wreszcie Edwinson zbliżył się do prowadzącego formacji sowieckiej, 21-letniego asa (czterdzieści sześć zwycięstw do końca wojny) kapitana Aleksandra Kołdunowa. Obaj pomachali skrzydłami. Udało się zażegnać chaos, bitwa nad Niszem dobiegła końca. Według większości źródeł Amerykanie stracili trzy Lightningi. Oprócz dwóch, które padły ofiarą Jaków, jednego strąciła obrona przeciwlotnicza; był to P-38L (numer 44-24392) Charlesa Kinga, który lądował awaryjnie z dwoma płonącymi silnikami opodal miasta Sjenica. Z kolei Rosjanie stracili w powietrzu trzy lub cztery Jaki-3 (i dwóch zabitych pilotów). Amerykanie jeszcze nie wiedzieli, że w prawdziwe tarapaty dyplomatyczne wpakowali się, atakując ciężarówki.

Zbrodnia i kara

Po powrocie do Vincenzo zaczęło się gorączkowe ustalenie przyczyn. Wkrótce wyszło na jaw, że wszystko zaczęło się od błędu w nawigacji. Lightningi, owszem, miały poszukać celów w pewnej dolinie opodal Nisza. Problem w tym, że dolina, którą wskazano lotnikom podczas odprawy, leżała w odległości kilkudziesięciu kilometrów od tej, w której zaatakowali ciężarówki.

Aleksandr Kołdunow

Na ziemi Rosjanie stracili około dwudziestu pojazdów, ale co ważniejsze, wśród około trzydziestu ofiar śmiertelnych znalazł się generał Grigorij Pietrowicz Kotow, dowódca 6. Gwardyjskiego Korpusu Strzelców. Kotow ostatnio wykazał się talentem dowódczym podczas operacji jasko-kiszyniowskiej, uchodził za oficera zarówno utalentowanego, jak i dobrze ustosunkowanego politycznie. Łatwo zgadnąć, że wybuchł skandal na linii Moskwa–Waszyngton, trzymano go jednak za kulisami, aby nie dawać propagandystom Trzeciej Rzeszy kolejnej okazji do prorokowania rozłamu koalicji antyniemieckiej.

Mimo wszystko Rosjanie domagali się rozstrzelania oficera odpowiedzialnego za pomyłkę, co nie wchodziło w grę, kiedy wina pułkownika była bezdyskusyjnie nieumyślna. W toku dochodzenia jako podstawową przyczynę zdarzenia wskazano błędne odczytanie mapy i błędne rozpoznanie punktów orientacyjnych. Poza tym Amerykanie po prostu nie spodziewali się, że Armia Czerwona będzie już tak blisko Belgradu. Aby ułagodzić gniew niewygodnego sojusznika, Edwinsona odwołano ze służby na froncie i przeniesiono do Stanów Zjednoczonych, poza tym jednak bitwa nad Niszem nie wpłynęła negatywnie na jego karierę.

Nie wiadomo niestety, czy Sowieci przeprowadzili jakiekolwiek dochodzenie. Krążyły pogłoski, że rozstrzelano pilotów Jaków, którzy strącili amerykańskie samoloty, ale tę wersję wydarzeń należy zaliczyć do bajek. W ostatecznym rozrachunku bitwa nad Niszem to skutek pomyłki po obu stronach barykady. Amerykanie sądzili, że walczą z Niemcami, Rosjanie – również. Lightningi wzięto z pewnością za rozpoznawcze Focke-Wulfy Fw 189, również dwusilnikowe maszyny w układzie dwubelkowym.

Starzy znajomi

Kilka lat później historia dopisała nietypowy epilog stosunków edwinsonowsko-sowieckich. Kiedy w 1948 roku Sowieci zaczęli blokować dostęp do Berlina, generał Lucius D. Clay zwrócił się do generała broni Curtisa LeMaya z prośbą o zaopatrywanie miasta drogą lotniczą, głównie w węgiel. LeMay czym prędzej zaczął organizować dostawy, ale obawiał się, że Sowieci będą próbowali zestrzeliwać transportowe C-47. Postanowił więc zapewnić im osłonę lotniczą. W tym celu zwrócił się do dowódcy 27. Grupy Myśliwskiej – niejakiego pułkownika Edwinsona.

Curly Edwinson w latach 50.

Na szczęście Moskwa uznała, że nie warto wszczynać wojny w tym momencie. Tak zwany mały most powietrzny działał bez przeszkód i stał się dobrym przetarciem przed organizacją „dużego” mostu w drugiej połowie czerwca. Sowieckie myśliwce wprawdzie naprzykrzały się amerykańskim samolotom transportowym, ale nie dochodziło do jawnych ataków, toteż Thunderboltów Edwinsona nie poderwano do walki.

Ostatecznie Edwinson przeszedł w stan spoczynku w 1961 roku w stopniu generała brygady. Ostatni etap kariery spędził w Dowództwie Kontynentalnej Obrony Powietrznej (CONAD). Zmarł dwadzieścia cztery lata później.

Aleksandr Kołdunow, który był wówczas dowódcą 866. Pułku i miał jedynie tymczasowy przydział do 659. Pułku, wspiął się jeszcze wyżej, na dobrą sprawę w tej samej profesji co Edwinson – w latach 70. dosłużył się stanowiska naczelnego dowódcy Wojsk Obrony Przeciwlotniczej Kraju i stopnia głównego marszałka lotnictwa. Zasiadał też w Komitecie Centralnym KPZR w ostatnich latach jej istnienia.

Zobacz też: Messerschmitty z Rafwaffe. Tajna broń Churchilla

Bibliografia

Steve Blake, P-38 Lightning Aces of the 82nd Fighter Group, Osprey 2012.
Aleksander A. Maslov, Fallen Soviet Generals: Soviet General Officers Killed in Battle, 1941-1945, Routledge, 2016.
Barrett Tillman, Forgotten Fifteenth: The Daring Airmen Who Crippled Hitler’s War Machine, Regnery History, 2014.
Barrett Tillman, LeMay: A Biography, St. Martin’s Press, 2015.
Honor Roll 82nd Fighter Group 1942- Sep 45, dostęp: 30 czerwca 2019.

United States Army Air Forces