Dnia 5 marca 1953 roku przestało bić serce drogiego przywódcy, wielkiego kontynuatora dzieła rewolucji, obrońcy pokoju, najwybitniejszego stratega, pogromcy faszyzmu i światła świata.

Do dziś nie wiemy jak umierał Josif Wissarionowicz Dżugaszwili – Stalin. Patrząc w metrykę, dowiemy się, że zmarł w wieku 75 lat, o godzinie 21:50 czasu moskiewskiego w osobistej daczy w Kuncewie, a oficjalną przyczyną zgonu był wylew krwi do mózgu. Przy łóżku zmarłego przebywało kilkanaście osób, w tym córka Swietłana i syn Wasyl, a oprócz nich również Wiaczesław Mołotow, Nikita Chruszczow, Ławrientij Beria, ochrona daczy i służba wraz z personelem medycznym. Na pytanie, której z osób oglądających ostatnie chwile Stalina zależało na jego śmierci można odpowiedzieć krótko: każdej. Czy to najbliższa rodzina, czy też współpracownicy, każdemu z osobna Stalin dał się we znaki i jako potencjalnych morderców można podejrzewać wszystkich tam obecnych. Utajniony raport medyczny dotyczący śmierci Stalina opisuje minuta po minucie jego pogarszający się stan zdrowia, notoryczne nietrzymanie moczu oraz sam zgon. Mając na uwadze podeszły wiek Stalina oraz to, że od drugiej połowy lat czterdziestych prowadził bardzo niezdrowy tryb życia, wylew nie jest czymś niezwykłym. Przesiadywanie w zadymionych pomieszczeniach, oglądanie do późna w nocy filmów i tłuste posiłki zakrapiane mocno alkoholem niewątpliwie przyczyniły się do przyspieszonego starzenia się „wielkiego” Stalina.

Oficjalnie ostatnie czterdzieści osiem godzin z jego życia zostało słabo poznane, pomimo upływu ponad pięćdziesięciu lat. Niniejszy artykuł stanowi, zatem tylko próbę przybliżenia ostatnich dni życia Stalina i odpowiedzi na pytanie, komu zależało na jego śmierci oraz co było lub mogło być bezpośrednią przyczyną zgonu.

Komu zależało na śmierci Stalina?

Wasyl, młodszy syn Stalina, od dziecka czuł pogardę ze strony ojca. Po samobójczej śmierci mamy, Nadieżdy Alliłujewny, mały Wasyl nie miał już oparcia w nikim z najbliższych, tym bardziej że represje Stalina dosięgły krewnych Wasyla ze strony matki. Brak miłości i wsparcia ze strony ojca zmieniły charakter Wasyla na zawsze. Stał się alkoholikiem i bawidamkiem. Tylko dzięki nazwisku awansował w lotnictwie wojskowym w ciągu kilku lat. Awanse od stopnia majora do generała lejtnanta i dowódcy sił powietrznych moskiewskiego okręgu wojskowego zajęły Wasylowi ledwo siedem lat. Stalin w surowy sposób karcił syna, ale czasami spełniał także życzenia. Przykładem spełniania zachcianek Wasyla może być pozwolenie na wybudowanie hotelu Sowieckiego, który został specjalnie przeznaczony dla dostojników państwowych i zagranicznych przebywających w Moskwie.

Niestety kariera Wasyla jako dowódcy moskiewskiego okręgu lotniczego załamała się przez niekompetencję i wódkę. Wasyl został zdymisjonowany po katastrofach lotniczych, jakie miały miejsce w trakcie defilady lotniczej w 1952 roku. Na dodatek został uwięziony na osobisty rozkaz ojca z powodu trybu życia, jaki prowadził. Stalin chciał w ten sposób pokazać jak bardzo życie Wasyla zależy od niego. Przy okazji uważał, że Wasyl jest nieudacznikiem i alkoholikiem, a swoją postawą zaprzecza obrazowi wzorowego komunisty; zapominał przy tym, że to on sam – Stalin – jest odpowiedzialny za to, kim stał się jego syn. Wasyl natomiast obwiniał ojca o nieudane życie, ale biorąc pod uwagę fakt, że wszystko, co osiągnął, zawdzięczał jemu, trudno przypuszczać, by chciał jego śmierci, gdyż ta mogłaby źle wpłynąć na jego dalsze życie.

I rzeczywiście, tuż po śmierci ojca Wasyl został aresztowany, przesłuchany i odsunięty od polityki przez zapewnienie stałej pensji oraz mieszkania w Moskwie. W 1962 roku Wasyl został ponownie aresztowany w Kazaniu i niedługo po tym zmarł jako chroniczny alkoholik.

Swietłana, najmłodsze dziecko Stalina, też mogłaby mieć powody, żeby życzyć ojcu śmierci. Po emigracji z ZSRR często wypowiadała się o ojcu jako o tyranie i potworze. Obwiniała go o śmierć matki, o aresztowanie rodziny Nadieżdy Alliłujewny, o brak ojcowskiej miłości oraz wtrącanie się w jej osobiste życie. Jej pierwszy kochanek, z którym zaczęła się spotykać, został z rozkazu ojca aresztowany i wywieziony w nieznane. Budząca się w Swietłanie kobiecość była wyśmiewana przez Stalina, który starał się za wszelką cenę kontrolować prywatne życie córki. Jej powojenne małżeństwo zakończyło się rozwodem, a jednym z powodów było to, że ojciec nigdy nie zgadzał się na związek, gdyż jej mąż był z pochodzenia Żydem. Na dodatek Stalin nigdy nie chciał się spotkać z zięciem! Mimo osamotnienia i chłodu emocjonalnego ze strony ojca trudno przypuszczać, by Swietłana mogła w jakiś sposób przyczynić się do śmierci Stalina. Trzeba pamiętać, że mimo braku ojcowskiej miłości Stalina do córki, Swietłana była przywiązana do niego i fakt, że był dyktatorem, nie zmienia tego, że był także jej ojcem.

Kolejną osobą, która stała nad łożem śmierci Stalina i mogła mu życzyć jak najgorzej, był Wiaczesław Mołotow, a powodów ku temu miał co najmniej kilka. Po pierwsze: był związany ze Stalinem od 1912 roku, przez co na przestrzeni kilkudziesięciu lat doskonale poznał ciemne sprawy i tajemnice przywódcy. Mołotow i Stalin pracowali razem, bawili się razem i razem podpisywali tysiące wyroków śmierci, w tym decyzję o mordzie katyńskim w 1940 roku.

Z biegiem lat Stalin coraz bardziej obawiał się o swoje i życie i popadał w paranoidalne stany. Wymyślił sobie, że Żydzi planują jego śmierć.

O ile na początku lat trzydziestych miał w planach stworzenie nowego Izraela gdzieś w głębi kraju, o tyle pod koniec II wojny światowej na wzmiankę Salomona Michoelsa (przywódcy Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego – JAFK) o stworzeniu na Półwyspie Krymskim osad żydowskich Stalin wściekł się, gdyż uważał ten plan za wywrotowy. Stalin doszedł do wniosku, że skoro największa diaspora żydowska znajduje się w USA, z którym Związek Sowiecki rywalizował, jakiekolwiek osadnictwo żydowskie na tych terenach byłoby dla ZSRR stworzeniem przyczółka imperializmu na własne życzenie.

Nie wspominałbym o antysemityzmie Stalina, gdyby nie fakt, iż Polina, żona Wiaczesława Mołotowa, była z pochodzenia żydówką. Ze względu na pochodzenie i narastający antysemityzm Stalina została aresztowana w 1949 roku. Powodem aresztowania były sfałszowane oskarżenia o seks grupowy z młodymi komunistami. Polina została następnie zesłana i ponownie aresztowana w styczniu 1953 roku. Mołotow mimo wszelkich starań nie mógł wpłynąć na zmianę decyzji u Stalina i musiał się rozwieść.

Trzeba mieć także na uwadze, że Stalin od końca lat czterdziestych planował kolejną czystkę w najwyższym kierownictwie partii. Z punktu widzenia Stalina jego najbliżsi współpracownicy czuli się zbyt pewni siebie, umocnili się na stanowiskach i tylko czyhali na schedę po nim. Pod koniec 1952 roku Stalin wystąpił z referatem, w którym oskarżał publicznie Mołotowa o zdradę i błędy w polityce, które miały miejsce w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Mołotow nie był nowicjuszem w świecie Stalina i doskonale zdawał sobie sprawę, że jego życie – i polityczne, i fizyczne – jest już przypieczętowane. Ostatnia, wręcz desperacka próba naprawy stosunków ze Stalinem miała miejsce w trakcie ostatnich urodzin dyktatora. Niestety, próba zakończyła się fiaskiem, Mołotow został zignorowany przez Stalina.

Mołotow i Stalin

Mołotow i Stalin

Wiaczesław wiedział, że już nic nie da się zrobić w swojej sprawie. Czy Mołotow mógł zabić Stalina? Nie mógł bezpośrednio, co nie zmienia faktu, że zapewne życzył mu śmierci. Został przecież odsunięty od spraw państwowych i oskarżony publicznie. Na domiar złego jego była żona została wchłonięta przez aparat bezpieczeństwa, którego sam był współtwórcą. Mimo ewidentnych motywów Mołotow nie mógł bezpośrednio dokonać morderstwa, gdyż został odsunięty od Stalina i nie miał z nim w ciągu ostatnich 10 tygodni życia bezpośredniego kontaktu. Używając przenośni, Mołotow był wiernym wyznawcą komunizmu, którego najwyższym zwierzchnikiem był Stalin, stąd kolejny argument za tym, że Mołotow nie przyczynił się do śmierci dyktatora.

W podobnej sytuacji znajdował się nadworny błazen Stalina – Nikita Siergiejewicz Chruszczow.

Obraźliwe określenie Nikity Siergiejewicza nie wzięło się znikąd. W trakcie większości libacji alkoholowych w obecności Stalina Chruszczow tańczył i upijał się do upadłego, mówiąc znajomym, że „jak Stalin każe tańczyć, mądry człowiek tańczy”. Fakt, że Chruszczow grał rolę błazna w czasie prywatnych spotkań ze Stalinem, nie oznacza, że był człowiekiem ograniczonym. W latach trzydziestych wszedł do grona zaufanych ludzi dyktatora. W 1939 roku został I sekretarzem KC WKP(b) Ukrainy, następnie po 17 września 1939 roku zajmował się sowietyzacją Zachodniej Ukrainy. Chruszczow był zawsze wiernym wykonawcą poleceń Stalina i nigdy nie przeciwstawiał się terrorowi. Nie podlega wątpliwości, że podobnie jak Mołotow i inni oficjele obawiał się ponownej wymiany kadr w partii, podobnej do tej, która miała miejsce w połowie lat trzydziestych.

W powietrzu czuć było kolejną zakrojoną na ogromną skalę czystkę, której początków należy upatrywać kilka lat wcześniej. Wspomniany już Salomon Michoels zginął w Mińsku na początku 1948 roku, wepchnięty pod ciężarówkę przez agentów MGB. Coraz częściej Stalin krytykował publicznie Żydów jako nację chcącą pogrążyć komunizm. Ponadto zapoczątkował pod koniec lat czterdziestych pod hasłem „walki z kosmopolityzmem oraz wpływami zachodnimi” rozprawę z syjonizmem. Pod koniec lata 1952 roku doszło do procesu członków JAFK, których następnie skazano na śmierć. Ale prawdziwa fala terroru dopiero nachodziła.

13 stycznia 1953 roku, prawie dwa miesiące przed śmiercią Stalina, w codziennej gazecie partyjnej „Prawda” ukazał się artykuł demaskujący tak zwany „Spisek lekarzy kremlowskich”, którego celem miało być pozbawienie życia przywódców ZSRR w wyniku niewłaściwego leczenia. Powoływano się w toku śledztwa na śmierć Andrieja Żdanowa sprzed pięciu lat – podobno mieli go zgładzić właśnie spiskujący i będący na utrzymaniu imperialistycznych mocarstw lekarze. Nikita Siergiejewicz obawiał się o swoje życie, wiedział, czym grozi rozpętanie kolejnej fali terroru, nawet na podstawie tak absurdalnych oskarżeń jak spisek lekarzy.

Rok 1946. Stalin i  członkowie politbiura: Szwernik, Chruszczow,  Malenkow, Beria, Mołotow

Rok 1946. Stalin i członkowie politbiura: Szwernik, Chruszczow, Malenkow, Beria, Mołotow

Zauważmy, że wszystkie zaszczyty i awanse, jakie Chruszczow osiągnął, zawdzięczał Stalinowi, a z drugiej strony jego pozycja w partii nie była aż tak silna, żeby po ewentualnym zgładzeniu Dżugaszwilego móc przejąć samodzielnie pełnię władzy. Tak więc na pytanie, czy Chruszczow mógł się przyczynić do śmierci Stalina, odpowiedź negatywna z perspektywy ponad pięćdziesięciu lat wydaje się być racjonalna.

W tamtym czasie był ktoś, komu bardziej zależało na stanowisku Stalina i jego śmierci. Tą osobą był Ławrientij Beria, który mordując i spiskując, doszedł na szczyty władzy pod koniec lat trzydziestych, stając się wyjątkowo sprawnym i oddanym stalinowcem. W 1949 roku osiągnął najwyższy podziw Stalina, gdy pod jego, Berii kierownictwem dokonano pierwszej udanej eksplozji bomby atomowej. Stalin zdawał sobie sprawę, że będąc szefem tajnej policji państwowej, Beria zagarnął ogromną władzę i był prawie tak potężny jak on sam.

Mimo splendoru sprawnego organizatora i posłusznego wykonawcy poleceń, Beria poczuł się zagrożony, kiedy zaczęto rozwijać sprawę spisku lekarzy. Zadaniem Berii było wiedzieć wszystko o wszystkim i wszystkich.

Jak to się mogło stać, mówił Stalin, że najbardziej zaufani ludzie na Kremlu, jakimi byli lekarze, okazali się być imperialistycznymi szpiegami. Lekarze kremlowscy swoimi diagnozami i sposobem leczenia przyczyniali się według Stalina do śmierci najwyższych przywódców ZSRR tuż pod bokiem służb, którymi dowodził Beria. Dziś już wiadomo, że tak zwany spisek lekarzy był dziełem Stalina. Dyktator prowadził rozgrywkę doskonale i w swoim stylu. Bezpośrednio nadzorował śledztwo, a ponadto oskarżył publicznie Berię o zaniechanie, opieszałość, brak czujności i liberalizm. Do lutego 1953 roku z zarządzie MGB, którym kierował Beria, nie było już ani jednego człowieka pochodzenia żydowskiego. Beria, jak nikt inny w najwyższym kierownictwie Partii, czuł się poważnie zagrożony i spodziewał się, że wkrótce zostanie odsunięty ze stanowiska i zgładzony.

Postanowił działać już wcześniej, zanim „Prawda” wydrukowała artykuł o spisku lekarzy. Na początku stycznia 1953 roku odsunął z daczy w Kuncewie jednego z najbardziej zasłużonych (bo z ponad dwudziestoletnim stażem) ochroniarzy Stalina…

Agonia

28 lutego 1953 roku miała miejsce ostatnia kolacja u Stalina, która zakończyła się tuż nad ranem. Około godziny 6 rano z pokoju Stalina wyszedł nowy ochroniarz i oznajmił, że towarzysz Stalin jest teraz zmęczony i pod żadnym pozorem nie należy mu przeszkadzać, co według wspomnień innych pracowników daczy nigdy wcześniej nie miało miejsca. Ochrona Stalina nie podlegała bezpośredniej kontroli Berii, ale ci, którzy zostali ochroniarzami Stalina, wcześniej pracowali dla NKWD i MGB.

Dopiero po ponad dwunastu godzinach w pokoju Stalina zapaliło się światło. Do tego czasu Stalin nie opuszczał pokoju i to przez kolejne trzy godziny. Wszyscy pracownicy byli zaniepokojeni dziwnym zachowaniem szefa. Z jednej strony byli nerwowi, bo Stalin nie wychodził, a z drugiej wiedzieli, że nie życzy sobie by mu przeszkadzano. Pod pretekstem przekazania poczty z KC jeden z ochroniarzy otworzył drzwi sypialni Stalina wieczorem o 22:00.

Stalin leżał na podłodze w kałuży moczu i bardzo ciężko oddychał. Po natychmiastowym telefonie do Berii z informacją, że Stalin leży półprzytomny, i pytaniem, co robić, Beria nakazał, by niczego nie robić, do nikogo nie dzwonić i dać Stalinowi święty spokój – niech odpoczywa. Po trzeciej nad ranem 2 marca Beria przyjechał do daczy żeby zobaczyć, jak się czuje Stalin. Z miejsca dał porządną reprymendę ochroniarzowi za to, że każe mu się przyjeżdżać w nocy, żeby oglądać (sic!) smacznie śpiącego Stalina, któremu nic nie jest. Tej samej nocy zaprzestano wydawania w „Prawdzie” jakichkolwiek nowych rewelacji związanych ze spiskiem lekarzy.

Tymczasem Stalin pozostawał kolejne godziny bez opieki medycznej. Wydawać by się mogło, że zaniechanie Berii było celowe i obliczone na „prawie naturalną” śmierć Stalina. Po południu 2 marca po raz kolejny ochroniarze zadzwonili do Berii, tłumacząc sytuację: Stalin dalej śpi, że po raz kolejny nie trzyma moczu i bardzo ciężko oddycha. Beria znalazł więc kilku lekarzy i przyjechał z nimi do Kuncewa 2 marca wieczorem, około godziny 19:00. Trzeba jednak pamiętać, że są to lekarze z przypadku, gdyż wszyscy specjaliści leczący wcześniej dygnitarzy kremlowskich siedzieli wówczas w więzieniach jako spiskowcy, oczekując procesów. Nowi lekarze natychmiast zaczęli badać Józefa Stalina. Wytłumaczono Berii i Wasylowi, że pojawił się zakrzep w jednej z arterii. Wściekły Beria miotał się i wymyślał lekarzy od nieudaczników i matołów, wtórował mu w tym Wasyl. Chwilę później Beria zaczął głośno śmiać się ze Stalina, z jego stanu zdrowia i publicznie lżyć.

Najbardziej wstrząsający w tej scenerii był moment, w którym Stalin podniósł się z łóżka. Wyglądało na pierwszy rzut oka, że czuje się lepiej i wyzdrowiał! Beria, nie namyślając się długo, padł na oba kolana i zaczął całować Stalina w rękę. Poprawa zdrowia była jednak tylko chwilowa i gdy Stalin znowu stracił przytomność, Beria ponownie zaczął go przeklinać. 5 marca nad ranem Stalin zaczął wymiotować krwią. Krew z żołądka nie jest typowym zjawiskiem u ludzi umierających na wylew krwi do mózgu.

Koło godziny 21:50 Stalin był w agonii, podniósł rękę, wskazał na obecnych w pokoju i skonał. Syn Stalina zaczął krzyczeć, że to wszystko wina lekarzy. Beria natychmiast zawołał tego samego ochroniarza, który kilka dni wcześniej mówił o nieprzeszkadzaniu Stalinowi, i udał się do Moskwy. Następnego dnia w Prawdzie w komunikacie o śmierci Stalina nie było słowa o pluciu krwią.

Beria miał powód żeby zabić Stalina, miał okazję, żeby to zrobić, wiedział też jak, by nie było śladów. Do tego należy dodać słowa, jakie wypowiedział w dniu pogrzebu Stalina pod adresem Mołotowa: „wyświadczyłem wam przysługę, załatwiłem go”. Ale być może były to tylko słowa, które miały świadczyć o potędze Berii, były jedynie czymś na kształt przechwałki.

Zatem jak wyjaśnić historię śmierci Stalina i rozwiać wszelkie wątpliwości? Żaden sąd na podstawie kilku faktów nie skazałby za morderstwo nikogo z obecnych przy łożu śmierci. Być może wymiana zaufanych ochroniarzy na kilka miesięcy przed śmiercią była tylko paranoją Stalina, który panicznie bał się zamachów i sądził, że ci, którzy z nim przebywają od tylu lat, są mniej czujni?

Pojawiają się kolejne pytania: dlaczego tak późno Beria przyjechał do Kuncewa z lekarzami? Być może ten, który kilka miesięcy wcześniej popadł w niełaskę Stalina, bał się. Wyobraźmy sobie, co stałoby się, gdyby Stalin nagle wyzdrowiał. Beria przyjeżdża wraz z lekarzami, niby w trosce o Stalina, a ten już po wyzdrowieniu oskarża Berię o to, że przywiózł z sobą lekarzy bez reputacji.

Stalin zacząłby pytać: no dobrze, chcieliście mnie leczyć, ale wasi lekarze nie mają doświadczenia, a skoro tak, to dlaczego mieli leczyć właśnie mnie? I pytałby dalej: czy leczenie najważniejszej osoby w państwie nie wymaga większej troski? A może chcieliście rękami niedoświadczonych lekarzy mnie zgładzić i przejąć władzę?! Tak więc trudno dziś jednoznacznie ocenić postawę Berii. Czy traktować ją jako zaniechanie ze strachu, czy też celowy sabotaż?

Dlaczego Stalin krwawił z żołądka, mimo że umarł – według oficjalnych komunikatów – na wylew krwi do mózgu? Możliwe jest, że była to reakcja schorowanego i zmęczonego trybem życia organizmu. Stalin prawie nigdy nie słuchał lekarzy radzących przede wszystkim, by prowadził bardziej higieniczny tryb życia, nie palił i więcej odpoczywał – zwłaszcza po zakończeniu wojny. Co do faktu pominięcia krwawienia w oficjalnych komunikatach być może najwyższe kierownictwo kierowało się troską o własne losy. Po co pisać całą prawdę i rodzić później domysły, skoro można krótko i zwięźle opisać przyczynę zgonu jako wylew?

Być może stalinowskie metody i życie w ciągłym zagrożeniu, że każde słowo lub gest może być opacznie zrozumiane, sprawiły, iż zaniechano natychmiastowej reakcji. Wyobraźmy sobie, że siedemdziesięciopięcioletni Stalin po kilkugodzinnej imprezie idzie spać i przez kolejne piętnaście godzin nie wychodzi z pokoju choćby za potrzebą. W normalnych warunkach ochrona już wcześniej powinna interweniować i wejść do pokoju Stalina, a jednak tego nie uczyniono – najprawdopodobniej ze strachu. Paradoksalnie można wysunąć hipotezę, że główną przyczyną śmierci Stalina był sam Stalin, który stworzył paranoidalny system zbiurokratyzowanej władzy pełnej nieufności, braku działania i strachu.

Bibliografia:

1. M. Mikeln, „Stalin” MON, 1990.
2. S. Montefiore, „Stalin. Dwór czerwonego cara”, Magnum, 2004
3. A. Lustiger, „Czerwona Księga. Stalin i Żydzi”, W.A.B, 2004