W 1918 roku – po 123 latach niewoli – Polska odzyskała niepodległość. Młode państwo borykało się z wieloma problemami, wśród których jednym z najważniejszych była kwestia bezpieczeństwa. Druga Rzeczpospolita, położona między dwoma wrogimi państwami – Niemcami i Rosją sowiecką – od początku istnienia była narażona na intensywne działania wywiadowcze, jakie służby specjalne obu krajów prowadziły na naszym terytorium. W mniejszym stopniu Polską interesowali się inni sąsiedzi: Czechosłowacja i Litwa1.

Najważniejszą sprawą dla obcych służb specjalnych było pozyskanie informacji o potencjale obronnym i wojsku Drugiej Rzeczypospolitej, a co za tym idzie, zdobycie informatorów i agentów w Wojsku Polskim, to najlepiej oficerów jako mających dostęp do największych tajemnic.

autor nieznany

autor nieznany


W wielu książkach i artykułach podkreśla się patriotyzm i wysokie morale polskich oficerów, którzy niewątpliwie stanowili elitę narodową. Jednak i wśród tej elity znalazło się wielu, których słabości, nałogi, przekonania polityczne, a wreszcie i pieniądze skłoniły do współpracy z obcymi wywiadami. W 1918 roku do armii polskiej trafiły osoby o różnych charakterach, pochodzeniu czy walorach moralnych. W założeniach budowanej armii wojsko miało być poza nurtem życia politycznego, a oficerowie nie mogli należeć do partii politycznych ani angażować się w życie polityczne, nie można im było się również angażować w pracę korporacji przemysłowych i handlowych. Te surowe ograniczenia nakładane na oficerów od początku tworzenia armii Drugiej RP w połączeniu z niskimi zarobkami powodowały masowe odejścia z wojska i różnego rodzaju patologie przydatne obcym wywiadom2. Po przewrocie majowym uposażenia oficerskie podwyższono, a oficerowie WP stali się jedną z najlepiej zarabiających grup społecznych. W drugiej połowie lat 30. przeciętna roczna pensja oficera służby czynnej wynosiła 6774 złote, podoficer zarabiał rocznie 3204 złote. W tym samym okresie urzędnik państwowy zarabiał rocznie średnio 2695 złotych3. Czy jednak zatrzymało to obce służby specjalne przed próbami werbunków? Spróbujemy przeanalizować to w niniejszym artykule.

Szpiegostwo sowieckie wśród oficerów WP

W okresie międzywojennym na terytorium Drugiej Rzeczypospolitej działały dwie instytucje wywiadu radzieckiego: wywiad wojskowy reprezentowany przez Główny Zarząd Wywiadowczy Sztabu Generalnego Armii Czerwonej (GRU), zwany również „Razwieduprem”, a także wywiad polityczny reprezentowany przez Wydział Zagraniczny (INO) Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Państwowego (GUGB, wcześniej funkcjonującego pod nazwami WCZEKA, GPU, OGPU), którego działania wspierał również Tajny Dział Operacyjny (SOCZ), organizujący wywiad w strefie nadgranicznej, nieprzekraczającej pięćdziesięciu kilometrów4.

Podczas wojny polsko-bolszewickiej szpiedzy radzieccy prowadzili intensywne działania szpiegowskie zmierzające do werbunku i pozyskiwania informacji z kręgów Naczelnego Dowództwa WP. Przykładem może tu być przejęty w październiku 1919 roku przez polski kontrwywiad meldunek sowieckiego szpiega, który podczas rozmów z kilkoma wysokimi oficerami WP uzyskał informacje o możliwości polskiej ofensywy na Kijów wiosną 1920 roku. Agent informował również, że w najbliższym czasie nie należy się spodziewać większych operacji militarnych wojsk polskich i że istnieje odpowiedni moment do podjęcia tajnych negocjacji z rządem polskim5.

Za znaczący sukces radzieckich służb specjalnych w tej wojnie należy uznać rozbicie siatek POW, usiłujących prowadzić działalność wywiadowczą na zapleczu Armii Czerwonej i na terenie Rosji. W wyniku tego doszło do „odwrócenia” na stronę radziecką kilku oficerów polskich wysłanych z misjami wywiadowczymi.

Porucznik Ignacy Dobrzyński był kierownikiem siatki wywiadowczej POW o kryptonimie „Świerszcz”. Został wysłany w marcu 1920 roku z misją szpiegowską do Moskwy, gdzie aresztowano go podczas jednego z zebrań organizacyjnych. Dobrowolnie przystał na współpracę z wywiadem radzieckim i przez kilka miesięcy z pomocą bolszewików przekazywał fałszywe informacje stronie polskiej. Wskutek zdrady Dobrzyńskiego bolszewicy schwytali kilku agentów polskich, których nieświadomi niczego Polacy wysłali do Rosji. Wśród nich byli Ewelina Niewiarowska „Hajduczanka”, Halina Dybczyńska „Kalina”, Maria Szymkiewicz „Kierzniewska” i Waldemar Kwiatkowski „Hryniewski”6. W nagrodę Dobrzyńskiego zaangażowano do kontrwywiadu bolszewickiego, gdzie podjął pracę na kierunku polskim.

Bardzo bolesna okazała się zdrada porucznika Wiktora Steckiewicza. Ten członek wileńskiej siatki POW wiosną 1920 roku został wysłany do Rosji z zadaniem utworzenia siatek wywiadowczych. Naczelne Dowództwo WP oczekiwało wówczas precyzyjnych informacji na temat ewentualnej ofensywy radzieckiej przeciwko Polsce. Po dotarciu do Moskwy, wraz z towarzyszącą mu kurierką, został zatrzymany przez WCZEKA. Porucznika Steckiewicza osobiście przesłuchiwał Feliks Dzierżyński. Szantażowany i torturowany Polak nie wytrzymał i przyznał się do wszystkiego. Ujawnił swoją tożsamość i zadania, a także zdradził rolę kurierki (czekiści zakatowali ją potem na śmierć w więzieniu), podał wszystkie adresy i konspiracyjne kontakty (również pośrednio związane z POW). W wyniku jego zdrady czekiści dokonali masowych aresztowań w organizacji. Steckiewicz zaś, używający już nazwisk Koleśnikow, Kosiński i Kijakowski, został zaangażowany do pracy w radzieckim kontrwywiadzie i odegrał czołową rolę w operacji „Trest”, wielkiej mistyfikacji radzieckiego wywiadu wobec kilku europejskich służb specjalnych7.

Dużym ciosem okazała się też zdrada pułkownika Wiktora Witkowskiego -Marczewskiego. W latach 1918–1920 był on oficerem polskiego wywiadu. Latem 1920 wysłano go do Rosji celem odbudowania utraconych kontaktów. Schwytany zaraz na granicy, został odesłany do Moskwy, gdzie sam złożył ofertę współpracy. Jego duża wiedza o polskim wywiadzie była dla bolszewików bezcenna, dlatego zaangażowali go do pracy w kontrwywiadzie, gdzie obok Steckiewicza i Dobrzyńskiego był ekspertem w sprawach polskich8.

Kariery Marczewskiego i Dobrzyńskiego przerwała w 1937 roku czystka stalinowska. Oskarżeni „o współpracę z polskim wywiadem i sabotaż” zostali rozstrzelani. Steckiewicz zaś zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w 1932 roku w Mongolii9.

Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej oba państwa nawiązały stosunki dyplomatyczne. W Moskwie utworzono poselstwo polskie, w Warszawie zaś – poselstwo radzieckie. Polskie służby specjalne od początku pobytu dyplomatów sowieckich przyjęły założenie, że będą oni prowadzić aktywną działalność szpiegowską, dlatego objęły personel ścisłą inwigilacją, obejmującą śledzenie, perlustrację korespondencji, podsłuch telefoniczny10.

Poselstwo radzieckie, realizując politykę narzuconą przez Komintern, podjęło ofensywne działania szpiegowskie i terrorystyczne na terenie Warszawy. Kierownikiem rezydentury wywiadowczej w Warszawie został współpracownik Dzierżyńskiego, Mieczysław Łoganowski, który przy pomocy współpracowników dotarł do dwóch komunizujących oficerów WP, porucznika Henryka Bagińskiego i porucznika Antoniego Wieczorkiewicza, z którymi zorganizował na początku 1923 roku kilka ataków bombowych na lokale rozrywkowe i redakcje gazet w Warszawie11. Ataki terrorystyczne sparaliżowały Warszawę, i zmusiły policję do podjęcia efektywnych działań w celu schwytania sprawców. W maju 1923 policja aresztowała obu oficerów. Rosjanie jednak nadal przy pomocy agentów kontynuowali ataki bombowe na terenie Warszawy. 13 października 1923 roku agenci dokonali akcji terrorystycznej na terenie warszawskiej Cytadeli. W wyniku podłożenia bomby eksplodował skład amunicji. Zginęło 28 osób, w tym grupa żołnierzy ćwicząca na dziedzińcu Cytadeli, a 89 było rannych12.

Ustalenia śledztwa wskazały jako winnych poruczników Bagińskiego i Wieczorkiewicza, chociaż jedynym dowodem ich związku z zamachem miało być odśpiewanie „Czerwonego Sztandaru” w celi więziennej, a także obciążające zeznania prowokatora, który poszedł na współpracę z policją. W wyniku tego porucznicy Bagiński i Wieczorkiewicz zostali skazani na karę śmierci13. Wyrok wywołał protest posłów lewicowych, którzy pod przewodnictwem Adama Pragiera z PPS powołali specjalną komisję sejmową. Komisja uznała zeznania prowokatora za niewiarygodne, a jego samego za uczestnika policyjnego spisku, który pod kierownictwem inspektora Piątkiewicza spreparował większość dowodów. W wyniku ustaleń komisji Pragiera prezydent Stanisław Wojciechowski ułaskawił oficerów, miano ich wymienić na Polaków więzionych w ZSRR. Jednakże do wymiany nie doszło, ponieważ na punkcie granicznym w Stołpcach poruczników zastrzelił konwojujący ich policjant14.

W miarę upływu czasu służby specjalne ZSRR coraz bardziej interesowały się Wojskiem Polskim i stale usiłowały zdobyć informatorów wśród oficerów. Sprzyjało temu słabe wynagrodzenie w wojsku, nałogi i poglądy polityczne niektórych oficerów. Na tym tle pojawiały się też głośne afery polityczne, których głównymi bohaterami byli posłowie niegdyś będący oficerami WP.

W styczniu 1927 roku prorządowy „Głos Prawdy” ujawnił, że poseł skrajnie lewicowej, współpracującej z komunistami Niezależnej Partii Chłopskiej Sylwester Wojewódzki był oficerem polskiego wywiadu. Porucznik Wojewódzki pracował w latach 1921–22 w referacie narodowościowym wileńskiej ekspozytury Oddziału II. Wedle autora artykułu miał zostać w 1922 roku schwytany przez radziecki wywiad i „odwrócony” do działalności przeciw Polsce. Afera skończyła się sądem marszałkowskim, który wprawdzie uniewinnił Wojewódzkiego, ale przy okazji tej sprawy ujawniono niektóre metody działania polskiego wywiadu wojskowego na kierunku wschodnim; był to duży prezent dla wywiadu radzieckiego15.

Po przewrocie majowym wielu oficerów odeszło z armii bądź zostało aresztowanych za poglądy antypiłsudczykowskie, co również sprzyjało nawiązywaniu przez nich kontaktów szpiegowskich. W ten właśnie sposób doszło do współpracy z wywiadem sowieckim generała Michała Żymierskiego. Przez lata PRL-u pokutowało przekonanie, że był przeciwnikiem Piłsudskiego, o czym świadczyć miało organizowanie przez niego wsparcia dla strony rządowej podczas przewrotu majowego. Jednakże Żymierski jako zastępca szefa Administracji Armii zajmował się przede wszystkim organizacją przetargów na uzbrojenie. Przy okazji przetargu na zakup kilkudziesięciu tysięcy masek gazowych okazało się, że przeforsował zakup wadliwych produktów. Wyszło też na jaw, że generał i jego zastępca przyjęli przy tej okazji dużą łapówkę pieniężną i inne korzyści materialne. Ponieważ sprawa trafiła do sądu tuż przed przewrotem majowym 1926 roku, pozwoliło to Żymierskiemu twierdzić potem, że jest ofiarą porachunków politycznych. Sąd skazał generała na pięć lat więzienia, degradację i wydalenie z wojska16.

W więzieniu Żymierski nawiązał kontakt z komunistami, a ci ułatwili mu kontakt z radzieckim wywiadem wojskowym GRU. Po odbyciu kary wyjechał z Polski i nawiązał formalny kontakt z radzieckim wywiadem, któremu przekazał dane o armii polskiej. Na zlecenie GRU opracował charakterystyki wyższych oficerów, opisał też znane mu zasady szkolenia i organizacji armii polskiej na stopie pokojowej17. Następnie wyjechał na polecenie GRU do Francji, gdzie do 1938 roku zajmował się inwigilacją środowisk polonijnych18. Zgodnie z informacjami Józefa Światły Żymierski miał zostać we Francji zdemaskowany i zwerbowany do pracy na rzecz francuskich służb specjalnych, miał również udzielać informacji polskiemu wywiadowi19. Trudno dziś jednoznacznie zweryfikować, ile prawdy jest w informacjach Światły. Faktem jest, że współpraca Rosjan z Żymierskim została zawieszona w połowie lat trzydziestych, a zerwana – jak z większością polskich agentów – w 1937 roku. On sam potajemnie powrócił do Polski tuż przed wybuchem wojny.

Od początku lat dwudziestych polski kontrwywiad obserwował siedzibę poselstwa radzieckiego w Warszawie mieszczącą się najpierw w Hotelu „Rzymskim” przy ulicy Focha 1, a następnie w budynku przy ulicy Poznańskiej 15. Wiosną 1931 roku przy okazji rutynowej obserwacji sowieckiego agenci kontrwywiadu wpadli na trop majora dyplomowanego Piotra Demkowskiego, który spotykał się z wicekonsulem Griebieńszczykowem i attaché wojskowym Bazylim Bogowojem.

Demkowski był oficerem Oddziału IV Etapowego Sztabu Głównego. Pochodził z Rosji, w czasie I wojny światowej służył w wojsku carskim. Po wojnie trafił do WP, gdzie pełnił różne funkcje w kilku garnizonach. Jako wyróżniającego oficera skierowano go na studia do Wyższej Szkoły Wojennej, którą ukończył w 1927 roku. Następnie był kierownikiem referatu mobilizacyjnego w DOK I w Warszawie. Jesienią 1930 roku przeniesiono go do Samodzielnego Referatu Etapowego Oddziału IV Sztabu Głównego WP20. Był to człowiek mało towarzyski, aczkolwiek niestroniący od alkoholu i prostytutek. Współpracował z księgarnią Trzaski, Everta i Michalskiego przy tworzeniu nowej encyklopedii, gdzie pisał hasła o tematyce wojskowej21. Fakt, że po przewrocie bolszewickim część jego rodziny pozostała w Rosji, sprawił że w kwietniu 1931 roku zgłosił się do poselstwa radzieckiego w Warszawie z ofertą współpracy w zamian za informacje o rodzinie.

Demkowski przekazał Sowietom wiele tajnych informacji wśród nich między innymi:
– Plan ochrony z załącznikami do planu S;
– Plany etapowe 8/26/27 z załącznikami;
– Sprawozdanie zlikwidowanych afer szpiegowskich za 1929 rok;
– Plan obrony obszaru etapowego Warszawa;
– Plan łączności na obszarze okręgu etapowego Warszawa;
– Szczegółowe wykazy jednostek policyjnych według stanu na 1 czerwca 1931 roku, obejmujące wszystkie województwa plus Komendę Policji miasta stołecznego Warszawa;22.

Regularnie śledzony przez polskich agentów major 11 lipca 1931 roku udał się na kolejne spotkanie z Rosjanami. Dowodzący ekipą obserwacyjną porucznik Julian Dziewulski podjął wówczas decyzję o zatrzymaniu polskiego majora, gdy ten wsiadał do auta należącego do poselstwa sowieckiego. Agenci polskiego wywiadu zablokowali drogę Rosjanom. Przy zatrzymaniu okazało się, że Demkowski spotkał się z rosyjskim attaché wojskowym Bogowojem, któremu przekazywał kolejną partię ściśle tajnych dokumentów23.

Aresztowany major Demkowski przyznał się do winy i po tygodniowym śledztwie został przez sąd wojskowy skazany na karę śmierci, którą wykonano 18 lipca 1931 roku na stokach warszawskiej Cytadeli24. Sprawa Demkowskiego odbiła się szerokim echem w prasie polskiej i zagranicznej. Nie omieszkał o niej również wspomnieć pułkownik Max Ronge, były szef kontrwywiadu armii austriackiej, piszący w tym czasie pamiętniki25.

Bardzo cennym agentem Rosjan okazał się rotmistrz Władysław Borakowski, tłumacz w Biurze Studiów referatu „Rosja Sowiecka” Oddziału II. Zanim podjął pracę w polskim wywiadzie był kawalerzystą, dwukrotnie rannym i trzykrotnie odznaczonym Krzyżem Walecznych podczas wojny polsko-bolszewickiej. Po wojnie szybko znudziło mu się koszarowe życie. Uwielbiał dancingi, wódkę, hazard i kobiety a przy tym jak na ułana przystało, wywoływał liczne awantury. Ponieważ jego prowadzenie się wywoływało liczne kontrowersje i groziło skandalem, znajomi załatwili mu spokojną pracę w Oddziale II. Ponieważ znał doskonale język rosyjski, tłumaczył materiały przesyłane przez polskich agentów na kierunku wschodnim26. Podjęcie pracy dla polskiego wywiadu nie zmieniło jednak rozrywkowych upodobań rotmistrza, który po wyjściu z pracy odwiedzał lokale rozrywkowe, gdzie dużo pił, obtańcowywał fordanserki i notorycznie się zadłużał. Taki styl życia sprawił, że szybko zwrócił uwagę werbowników wywiadu radzieckiego, którzy w lokalach rozrywkowych i na dancingach szukali potencjalnych ofiar.

Jeden z agentów sowieckich, Bakowski, dowiedziawszy się, że Borakowski jest oficerem polskiego wywiadu na kierunku wschodnim, błyskawicznie stał się jego znajomym, zaczął też regulować rachunki rotmistrza. Wkrótce Borakowski uzależnił się od nowego przyjaciela, który poznał go również z uroczą fordanserką Tosią Majewską – agentką wywiadu radzieckiego – która stała się kochanką polskiego oficera27.

Majewska i Bakowski zainspirowali wyjazd rotmistrza do Sopotu, gdzie w kasynie Polak przegrał i przepił wszystkie pieniądze. Ale dzięki Majewskiej i Bakowskiemu pojawił się inny współpracownik wywiadu sowieckiego, tajemniczy „finansista” Ładowski, który udzielił pożyczki rotmistrzowi. Gdy towarzystwo przehulało wszystkie pieniądze i Borakowski ponownie zwrócił się o pożyczkę do Ładowskiego, ten przedstawił mu się tym razem jako kierownik emigracyjnego podziemia antybolszewickiego, i poprosił polskiego oficera o informacje na temat ZSRR z jakimi ten stykał się w pracy. Borakowski zamroczony alkoholem i naciskany przez przyjaciół udzielił informacji i pokwitował kolejną pożyczkę. Po powrocie do Warszawy rotmistrz coraz bardziej uzależniał się od Bakowskiego i Majewskiej. Po jakimś czasie Bakowski zażądał zwrotu ogromnego długu, którego rotmistrz nie był w stanie zwrócić, wówczas został zaszantażowany groźbą ujawnienia współpracy z wywiadem sowieckim28. Nie mając wyjścia, Borakowski podpisał zobowiązanie o współpracy.

Jak już wspomniano, Borakowski był cennym agentem Rosjan, przez jego ręce przechodziły bowiem raporty polskich agentów na Wschodzie, w tym informacje przekazywane przez polskiego attaché wojskowego w Moskwie, pułkownika Jana Kowalewskiego, który również prowadził działalność szpiegowską. Dzięki informacjom zdobytym przez Borakowskiego Rosjanie wiosną 1933 roku wydalili polskiego attaché z Moskwy, oskarżając go o rzekome uczestnictwo w czerpaniu korzyści z handlu obcymi walutami29.

Wesoły tryb życia rotmistrza Borakowskiego, spotykającego się z agentami sowieckimi, zwrócił uwagę kontrwywiadu, który analizując przyczyny licznych aresztowań i wpadek polskich agentów w ZSRR, doszedł do wniosku, że winowajcą jest zdrajca we własnym gronie. W 1934 roku rotmistrz został aresztowany i po krótkim śledztwie rozstrzelany30.

Jak już wspomniano, agenci werbownicy często odwiedzali lokale rozrywkowe, w których stałymi bywalcami bywali oficerowie WP; w ten sposób ofiarą radzieckich agentów padł podpułkownik Ludwik Lepiarz – szef sztabu DOK Lwów. Pochodził z rodziny chłopskiej, miał za sobą służbę w I Brygadzie Legionów Polskich, uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej, gdzie za bohaterstwo odznaczono go dwukrotnie Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyżem Walecznych. Po wojnie ukończył Wyższą Szkołę Wojenną i był na dobrej drodze do zrobienia kariery wojskowej, jednak pochłaniający go alkoholizm przysparzał mu licznych kłopotów finansowych. Przełożeni jednak, znając wartość i zasługi oficera, utrącali skargi na niego i regularnie awansowali31.

W 1926 roku Lepiarz został szefem jednej z sekcji zajmujących się zaopatrzeniem w Ministerstwie Spraw Wojskowych. Nie zmieniło to jednak jego stylu życia i pozostał stałym bywalcem lokali rozrywkowych, gdzie zwrócił uwagę werbowników wywiadu radzieckiego. Jeden z nich, Seweryn Kruszyński, przedstawił się Lepiarzowi jako handlowiec, były kapitan WP i kawaler Virtuti Militari, który musiał zrezygnować ze służby w wojsku ze względów zdrowotnych. Dość szybko stał się dobrym przyjacielem Lepiarza i stale wspierał go finansowo. Wreszcie podczas jednego ze spotkań towarzyskich, kiedy polskiemu oficerowi zabrakło funduszy, Kruszyński przystąpił do werbunku. Wręczył majorowi tysiąc złotych i poprosił o udostępnienie adresów jednostek WP. Chciał jakoby wysłać prospekty i oferty handlowe poszczególnym garnizonom. Major Lepiarz wyraził zgodę i udostępnił Kruszyńskiemu ściśle tajne dane dotyczące rozmieszczenia jednostek WP na stopie pokojowej. Radziecki werbownik dokument sfotografował, a podczas kolejnego spotkania upił polskiego oficera i szantażem wciągnął do współpracy z wywiadem radzieckim.

Lepiarz był cennym agentem. Z materiałów polskiego kontrwywiadu wynika, że w szczytowym okresie kariery szpiegowskiej otrzymywał od tysiąca do trzech tysięcy dolarów miesięcznie, a dane, jakie przekazywał Rosjanom, dotyczyły kluczowych zagadnień WP, takich jak: aktualne problemy modernizacji WP, obsada kadrowa, transakcje handlowe, kontakty i współpraca z obcymi sztabami32.

Na początku lat trzydziestych Lepiarz awansował i został przeniesiony na stanowisko szefa sztabu DOK VI we Lwowie. Utracił w ten sposób bogate źródło informacji, jednakże jego współpraca z Rosjanami nadal trwała, przekazywał informacje ze sztabu lwowskiego, otrzymując za nie nieregularne kwoty od 50 do 100 dolarów miesięcznie33.

Kres agenturalnej działalności podpułkownika Lepiarza nastąpił w 1936 roku, kiedy policja ujęła kuriera rozpracowywanej siatki komunistycznej Seweryna Kruszyńskiego. Jego zeznania doprowadziły do ujęcia podpułkownika. Nie zdołano jednak wyjaśnić wszystkich aspektów jego współpracy z Rosjanami, ponieważ Lepiarz po aresztowaniu popełnił w celi więziennej samobójstwo34. Należy podkreślić przy tym, że był on najwyższym stopniem oficerem WP, którego za współpracę z obcym wywiadem aresztowały służby specjalne Drugiej Rzeczypospolitej.

Nazwiska ujawnionych agentów nie wyczerpują potencjalnej listy podejrzanych. O działalność agenturalną na rzecz Sowietów podejrzewany był pułkownik Jan Skorbohaty-Jakubowski, dowodzący we wrześniu 1939 garnizonem w Dubnie. Prawdopodobnie tuż przed wojną został agentem wywiadu radzieckiego. 17 września 1939 roku, po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski (kilka godzin przed nadejściem dyrektywy marszałka Śmigłego-Rydza, by nie walczyć z Rosjanami), wydał rozkaz, by nie stawiać oporu Armii Czerwonej, ponieważ przybyła do Polski walczyć z Niemcami. Wskutek tego dowodzone przez niego jednostki bez walki dostały się w ręce Rosjan. Sam Skorbohaty-Jakubowski, uniknął losu swoich oddziałów i przedostał się w tajemniczych okolicznościach na Zachód35.

W 2001 roku historycy rosyjscy Aleksandr Papczinskij i Michaił Tumszys w pracy „Szczit, raskołotyj mieczom. NKWD protiw WCZK” opartej na materiałach z archiwów rosyjskich służb specjalnych i innych archiwaliów rosyjskich, stwierdzili, że agentem wywiadu radzieckiego był attaché poselstwa polskiego w Moskwie w latach 1925–1928, major Tadeusz Kobylański. Major (potem pułkownik) Kobylański miał zostać zwerbowany przez wywiad radziecki w 1927 roku. Zanim trafił do attachatu wojskowego poselstwa polskiego w Moskwie, przez trzy lata służył w adiutanturze Naczelnego Wodza, potem ukończył prestiżową paryską École Supérieure de Guerre36. O współpracę z Rosjanami podejrzewano go już kilkukrotnie, równie często też ją kwestionowano, podważając wiarygodność archiwaliów rosyjskich. Trzeba jednak przyznać, że nie ma też powodu, żeby mimo wszystko do końca je kwestionować, gdyż informacje o szpiegowskiej działalności Kobylańskiego opublikowało niezależnie od siebie w różnych odstępach czasowych kilka rosyjskich źródeł. Wiele informacji podawanych w książce Papczinskiego i Tumszysa znajduje potwierdzenie w innych opublikowanych źródłach37. W Polsce tezę o związkach Kobylańskiego z radzieckim wywiadem konsekwentnie od lat podkreślał profesor Paweł Wieczorkiewicz38.

Według rosyjskich autorów, na których badania powołuje się Paweł Wieczorkiewicz, werbunek Kobylańskiego przeprowadzono „w wyniku koronkowej operacji nadzorowanej przez […] asa sowieckich specsłużb Artura Artuzowa”39. Rosjanie intensywnie poszukiwali dojścia do attaché wojskowego, ich materiały przedstawiały Kobylańskiego jako „karciarza lubiącego hulanki i zajmującego się spekulacją”40. Jak zwykle bywa w takich sytuacjach, Rosjanom dopomógł przypadek. Zgłosił się do nich jeden z pracowników poselstwa, a równocześnie współpracownik wywiadu polskiego, Kowalski. Podczas przesłuchań przyznał oficerom wywiadu radzieckiego, że czuje się lekceważony i pomijany przez zwierzchników w Warszawie i po prostu „został zesłany do Rosji Sowieckiej”41. Motywy, dla jakich Kowalski zgłosił się do Rosjan, były finansowe. Otrzymał więc od nich kilkanaście tysięcy dolarów i zaczął wydawać polskich agentów w ZSRR.

Podczas jednego z przesłuchań Kowalski przyznał, że jest bliskim współpracownikiem attaché wojskowego, majora Kobylańskiego, „który jest praktycznie gotów na współpracę z organami OGPU, ponieważ miał wielkie długi, a jeszcze więcej pieniędzy żądała jego żona”. Podkreślił również że attaché „był w nim zakochany, jak w kobiecie, a nawet mocniej”42.

Nieuregulowane życie osobiste Kobylańskiego podczas pobytu na placówce moskiewskiej nie było tajemnicą i znajduje potwierdzenie w jego aktach personalnych, gdzie znajduje się „surowa nagana i ostrzeżenie” wydane przez Sąd Honorowy dla Oficerów pod przewodnictwem generała Sosnkowskiego. Sprawa tej nagany wiąże się z licznymi przygodami miłosnymi majora, a przede wszystkim ze sprawą pani Jastrzębiec-Bobrowskiej, żony porucznika Mariana Bobrowskiego. Major Kobylański uwiódł porucznikową (mimo że ten był jego przyjacielem), obiecywał jej przy tym małżeństwo, ale obietnicy nie dotrzymał. Spowodowało to wspomniany sąd honorowy, który wydał łagodną w stosunku do przewinienia karę, a to z racji związków rodzinnych Kobylańskiego z synem prezydenta Mościckiego43. Zeznania Kowalskiego umożliwiły radzieckiemu wywiadowi werbunek Kobylańskiego. Był to jeden z pierwszych przypadków, w których kontrwywiad wykorzystał w pracy osoby o odmiennej orientacji seksualnej.

Major Kobylański był cennym agentem Rosjan, dostarczał im informacje o funkcjonowaniu i działalności polskiej agentury na terenie Kraju Rad, a także informacje o wojskowej, ekonomicznej i politycznej sytuacji Polski. Po powrocie do kraju pracował w polskim wywiadzie i strukturach MSZ, a jego pozycja wzrastała, stał się bowiem jednym z głównych ekspertów do spraw wschodniej polityki zagranicznej, przyjaźnił się z wieloma ważnymi osobami w Polsce, w tym z ministrem Beckiem. Dawało to Rosjanom praktycznie nieograniczony wgląd w polską politykę zagraniczną44.

Kontakt z Kobylańskim miano zerwać w 1937 bądź 1938 roku na skutek czystek stalinowskich i podejrzeń o dezinformację (podobnie było zresztą z generałem Żymierskiem). Pułkownik Kobylański po klęsce wrześniowej wyjechał do Brazylii. Tam wedle informacji rodziny miał dorobić się majątku, i zginął zamordowany w 1967 roku45. Pobyt w Brazylii i okoliczności jego śmierci pozostają jednak do dziś okryte tajemnicą.

Ciąg dalszy nastąpi. W części drugiej: działalność szpiegowska Niemców.

Przypisy

1. A. Pepłoński, Kontrwywiad Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 2002, s. 172–186.

2. Por. B. Kruszyński, Kariery oficerów Drugiej Rzeczypospolitej, Poznań 2011.

3. Tamże.

4. P. Kołakowski, NKWD i GRU na ziemiach polskich, Warszawa 2002, s. 34

5. A. Pepłoński, Wywiad w wojnie polsko-bolszewickiej, Warszawa 1999, s. 278.

6. P. Mitzner,Widmo POW, „Karta” 1993, nr 7, s. 21.

7. Tamże, s. 21–22.

8. Tamże, s. 22.

9. Tamże, s. 22–23.

10. A. Pepłoński, Kontrwywiad…, s. 87–89.

11. G. Biesiedowskij, Zdrada Sowietów. Pamiętniki dyplomaty radzieckiego, Katowice bdw, s. 94-95.

12. M. Żuławnik, Zamach w Cytadeli Warszawskiej, „Dodatek historyczny IPN, Nasz Dziennik”, s. VI–VII, 2010-04-30.

13. F. Bernaś J. Wilczur, Piekielny krąg. Z dziejów CzeKA, GPU, NKWD, Warszawa 1995, s. 84.

14. B. Kozłowski, Wybuch w Cytadeli Warszawskiej, http://kalendarium.polska.pl/wydarzenia/article.htm?id=87893. Dostęp: 21 lutego 2012.

15. Z Fras W. Suleja, Poczet agentów polskich, Warszawa–Wrocław 1995, s.55.

16. S. Milewski, Ciemne sprawy międzywojnia, Warszawa 2002, s. 67–69.

17. J. Poksiński, TUN.Tatar-Utnik-Nowicki, Warszawa 1992, s. 219–220.

18. Z. Błażyński, Mówi Józef Światło. Za kulisami bezpieki i partii 1940–1954, Londyn 1986, s. 54–55.

19. Tamże, s. 55.

20. A. Pepłoński, Kontrwywiad…, s. 276–277.

21. Tamże, s.279.

22. A. Pepłoński, Wojna o tajemnice . W tajnej służbie Drugiej Rzeczypospolitej 1918 – 1944, Kraków 2011, s. 346.

23. Tamże, s. 349.

24. Tamże, s. 350.

25. M. Ronge, Dwanaście lat służby wywiadowczej, Warszawa 1992, s. 7.

26. A. Pepłoński, Wywiad polski na ZSRR 1921–1939, Warszawa 1996, s. 267.

27. Tamże, s. 268.

28. Tamże, s. 267–268.

29. M. Kruszyński, Ambasada RP w Moskwie 1921–1939, Warszawa 2010, s. 224–225.

30. A. Gass, Zarażeni czerwonką. Data publikacji 21.04.2009. Dostęp 21 lutego 2012.

31. A. Pepłoński, Wywiad polski na ZSRR…, s. 269.

32. Tamże, s. 269–270., P. Wieczorkiewicz, Uwagi o działalności agentury sowieckiej na odcinku polskim po roku 1921, [w]: Polski wywiad wojskowy 1918–1945, materiały pod redakcją P. Kołakowskiego i A. Pepłońskiego, Toruń 2006, s. 108.

33. A. Pepłoński, Wywiad polski na ZSRR…, s. 270.

34. Tamże.

35. J. Łojek, Agresja 17 września na Polskę, Warszawa 1990, s. 139–143, P. Kołakowski, NKWD i GRU na ziemiach polskich.., s. 62.

36. P. Wieczorkiewicz, Uwagi o działalności agentury sowieckiej na odcinku polskim po roku 1921…, s. 109.

37. Tamże, s. 109.

38. Por. P. Wieczorkiewicz, Łańcuch śmierci. Czystka w Armii Czerwonej 1937–1939, Warszawa 2001, s. 687.

39. P. Wieczorkiewicz, Uwagi o działalności agentury sowieckiej na odcinku polskim po roku 1921…, s. 110.

40. Tamże, s. 110.

41. Tamże, s. 110–111.

42. Tamże, s. 111.

43. Kobylański był szwagrem Michała Mościckiego. Tamże, s. 113.

44. Tamże, s. 111.

45. Tamże, s. 111–112.