Wolne Miasto Gdańsk1 utworzono 15 listopada 1920 roku zgodnie z wykonaniem artykułów 100-108 traktatu wersalskiego. Mimo że jego suwerenność została ograniczona w wielu kwestiach na rzecz Ligi Narodów i Polski, samo powołanie takiego tworu politycznego stało się jednym z powodów napiętych stosunków polsko-niemieckich w całym dwudziestoleciu międzywojennym. Jedną ze spornych kwestii było prawo do korzystania przez Rzeczpospolitą z portu, do którego przypływały okręty z towarami dla tego kraju. Nie zgadzały się na to władze gdańskie, nalegając na inne dowolne miejsce przeładunku, ale na polskim wybrzeżu. Młoda Rzeczpospolita nie pozwoliła odebrać sobie praw do korzystania z portu w Gdańsku, dlatego też powołała własny organ czuwający nad rozładunkiem towarów, ciągłością pracy i bezpieczeństwem ich transportu do kraju.

Początkowo sprawami polskimi zajmował się w Gdańsku Witold Wańkowicz, działający przy misji brytyjskiej. Jego działania napotkały jednak na trudności związane z tym, że Brytyjczycy głównie skupiali się na „zdobyciu [własnych – A.J.] wpływów w sferze gospodarczej i państwowej”, a nie na pomocy polskiemu społeczeństwu. Potrzeby te skutecznie zostały zrealizowane dopiero w ramach Amerykańskiej Misji Żywnościowej2. Oficjalne powołanie odpowiedniego dla tychże spraw urzędu nastąpiło 11 stycznia 1919 roku. Wówczas pismem Antoniego Minkiewicza – ministra aprowizacji – w porozumieniu z Józefem Piłsudskim mianowano na stanowisko Generalnego Delegata Ministerstwa Aprowizacji na miasto Gdańsk3 Mieczysława Jałowieckiego4. Dość szybko, bo już 30 stycznia 1919 roku, przybył on wraz z zastępcą Witoldem Wańkowiczem i sekretarzem Janem Raue do Gdańska5. W skład polskiej delegacji wchodził także przybyły w lutym kadm. Michał Aleksander Borowski6, który odpowiadał za sprawy wojskowo-morskie. Nieoficjalnie zajmował się prowadzeniem wywiadu, dzięki czemu strona polska posiadała bieżące informacje o nastrojach gdańskiego społeczeństwa, prowadzonej polityce i zamiarach Senatu wobec polskich uprawnień w mieście. „Od chwili przybycia do Gdańska gromadził materiały dotyczące portu, plany, wydawnictwa, regulaminy i ustawy. Robił stale wyciągi z ogólnych rozporządzeń rządowych niemieckich i następnie wysyłał je do Departamentu Marynarki”7.

Delegacja pracę rozpoczęła 1 lutego 1919 roku

Dość szybko udało się jej skompletować załogę, rekrutując z gdańskiej Polonii około 150 pracowników. Oficjalnym zadaniem było przyjmowanie w porcie gdańskim transportów z żywnością i przesyłanie ich do kraju. Nieoficjalnie działała jako Ekspozytura polskiego rządu i z tego powodu jej zakres obowiązków był znacznie szerszy. Od 28 stycznia 1919 roku Mieczysław Jałowiecki sprawował również funkcję Delegata Rządu Polskiego w Gdańsku. Hierarchicznie ta jednostka była nadrzędna w stosunku do Generalnej Delegacji, lecz ich kompetencje się zazębiały. Z czasem zakres uprawnień Delegata Rządu Polskiego poszerzył się8.

Pracownicy Amerykańskiej Misji Żywnościowej nie zezwalali na oficjalny kontakt reprezentantów polskiego rządu z Polonią gdańską. Podyktowane było to umowami z Niemcami, którzy nie zgadzali się na wykorzystywanie gdańszczan do celów propagandowych. Nieoficjalnie jednak dochodziło do wymiany informacji i rozmów między pracownikami delegacji a Polonią. Posługiwano się w tym zakresie językiem angielskim, aby odsunąć jakiekolwiek podejrzenia. Między innymi w ten sposób pozyskiwano informacje o charakterze wywiadowczym. W zdobywaniu wiadomości pomagał również detektyw pracujący dla Jałowieckiego9. Należy tez zaznaczyć, że dużo informacji przekazywanych do Warszawy pochodziło z bezpośrednich rozmów Mieczysława Jałowieckiego z dygnitarzami gdańskimi i przedstawicielami Ligii Narodów pełniącymi obowiązki nad Motławą10.

Ważnym okresem dla pracy polskiej delegacji była wojna polsko-bolszewicka. Do gdańskiego portu przybijały wtedy okręty z materiałami wojennymi dla polskiej armii. Dostawy miały zostać objęte całkowitą tajemnicą, ujawnienie wartości ich składów mogło bowiem skompromitować stronę polską na arenie międzynarodowej. Dokonać tego mogły osoby, „które zaczęły wścibiać swój nos tam, gdzie nie potrzeba, a przy powszechnym plotkarstwie polskim mogły poważnie zaszkodzić utajnionym dostawom alianckim”11. Ponadto ogłoszenie przez Niemców stanowiska o neutralności ich kraju w wojnie polsko-bolszewickiej wykluczało jakąkolwiek inną niż morska drogę transportu pomocy militarnej z Francji. Przy okazji dawało to przyzwolenie pracownikom portu, Niemcom z pochodzenia, na odmawianie pracy przy rozładunku jednostek z dostawami. To z kolei groziło przestojem w dopływie uzbrojenia dla polskiej armii. Długo nie udało się utrzymać tajemnicy, czego skutkiem był sprzeciw dokerów, którzy zorganizowali strajki w porcie12. Jeden z nich przypadł na okres od 15 lipca do 24 sierpnia 1920 roku, kiedy to nierozładowany okręt odpłynął z Gdańska13. W innych przypadkach, kiedy dokerzy odmówili pracy, rozładunkiem zajmowali się żołnierze alianccy stacjonujący w Gdańsku i strzegący tam porządku. Dopiero we wrześniu 1920 roku, a więc po udanej obronie Warszawy i polskiej kontrofensywie, praca rozładunkowa w porcie gdańskim wróciła do normy.

Niekorzystną sytuację „portową” dla Polski wykorzystał jej rząd, który uzyskał od Reginalda Towera14 (Wysokiego Komisarza Ligi Narodów) i generała Richarda Hackinga (dowódcy wojsk sprzymierzonych przebywających w Gdańsku) zgodę na skierowanie do miasta własnego oddziału w celu ochrony transportów broni przeznaczonych dla polskiej armii. Sześćdziesięcioosobowy oddział przybyły we wrześniu 1920 roku zajął poniemieckie koszary w Nowym Porcie15. Sprzeciwił się temu Senat, który złożył protest na ręce Wysokiego Komisarza Ligi Narodów, ale ten po rozpatrzeniu sporu zadecydował o pozostawaniu polskiego oddziału w Gdańsku, z zastrzeżeniem, iż żołnierze mieli pełnić wartę bez broni. Na to, w sposób naturalny, nie zgodziła się strona polska, argumentując, że z opuszczeniem miasta przez okupacyjne wojska brytyjskie i francuskie istniała potrzeba realnej ochrony polskich składów. W wyniku braku kompromisu sprawę skierowano do Rady Ligi Narodów, która powołała specjalną komisję. W międzyczasie Szymon Askenazy – polski przedstawiciel przy Lidze Narodów – zaproponował, aby wydzielono Polsce na terenie Gdańska specjalne miejsce służące do rozładunku towarów wojskowych. Przychylne Warszawie postanowienia komisji ogłoszono 22 czerwca 1921 roku. Stanowiły one, że Rzeczypospolitej należy się wydzielony teren na obszarze Gdańska, w którym składować można byłoby materiały wojenne, a ochroną trudnić się miał niewielki oddział wartowniczy. Nie sprecyzowano jednak, gdzie to miejsce powinno się znajdować, ani nie ustalono liczby polskich żołnierzy mogących przebywać w Gdańsku16. Wobec braku konkretów transporty nadal rozładowywano i przechowywano w porcie.

Niemcy nadal protestowali…

…zarówno w sprawie miejsca składowania materiałów wojennych, jak i uzbrojonego oddziału, a ponadto nie zgadzali się z ostatnimi postanowieniami Rady Ligi Narodów. Mimo że artykuł 28 konwencji paryskiej, na który powoływała się strona polska, głosił, iż „w każdym czasie i we wszystkich okolicznościach Polska będzie miała prawo importować i eksportować przez Gdańsk towary wszelkiego rodzaju, niezakazane przez ustawy polskie”17, nowym argumentem Senatu był strach przed ewentualną eksplozją materiałów wojennych, która mogłaby zagrozić budynkom, opodal których je magazynowano. Gdańscy urzędnicy, domagając się zmiany miejsca rozładunku okrętów z towarami dla Polski, wskazali jednocześnie, że może nim być port rybacki w Gdyni18. Należy zaznaczyć, że nie był on wówczas przystosowany do przyjmowania floty handlowej.

Brak decyzji co do miejsca na składnicę wymuszał dalsze rozładowywanie okrętów w porcie gdańskim. Ładunek wojenny początkowo składowano w Wolnej Strefie zlokalizowanej w blisko wyjścia z portu. Miejsce to jednak dalej było niewłaściwe ze względu na poważne skutki ewentualnej eksplozji zgromadzonego tam niebezpiecznego towaru. Dlatego niezmienną potrzebą było wydzielenie innego obszaru, gdzie eksplozja nie naraziłaby miasta na poważniejsze szkody. Rada Portu i Dróg Wodnych zaproponowała w tym celu wyspę na rozgałęzieniu Martwej Wisły – Ostrów (Holm). Władze gdańskie nie zgodziły się i podtrzymywały swoje stanowisko, że taka składnica może powstać w innym miejscu; tym razem proponowano Puck, Gdynię, Świbno lub Kokoszki. Ponadto sądziły – zresztą zgodnie z prawdą – że Warszawie zależało na rozszerzeniu wpływów i obecności w Gdańsku, na co gdańskie władze się nie zgadzały. Strona polska też nie była zachwycona pomysłem. Spór polsko-gdański zaognił się, wobec czego 7 kwietnia 1922 roku Wysoki Komisarz Ligi Narodów, generał Richard Hacking, zadecydował, że składnica powstanie na półwyspie Westerplatte, położonym pomiędzy gdańską dzielnicą Nowy Port a Zatoką Gdańską19.

Miejsce to nie wchodziło w rachubę planów gdańskiego Senatu, ale propozycję odrzuciła też Warszawa. W obliczu braku kompromisu Rada Ligi Narodów zmuszona została do przekazania sprawy hiszpańskiemu delegatowi Ligi Narodów Qui?onesowi de Leónowi i specjalnej komisji zwanej „komitetem ankietowym”, których celem miało być wyszukanie odpowiedniejszego terenu dla polskiej bazy przeładunkowej materiałów wojennych. Rezultatem ich prac było ponowne wskazanie terenu na półwyspie Westerplatte jako najdogodniejszego i najbezpieczniejszego miejsca do czasowego magazynowania materiałów wojennych przez Polaków20.

Postanowienia Ligi Narodów potwierdzono 14 marca 1924 roku, kiedy to rada podjęła decyzję o przekazaniu tego obszaru Polakom do stałego użytkowania. Kolejna uchwała tego organu, z 19 września 1924 roku, nakładała na prezydenta gdańskiej Rady Portu wydanie decyzji określającej konkretną granicę terenu przyznanego Rzeczypospolitej. Dokument taki wydano 22 października 1925 roku, a ostatniego dnia tego miesiąca teren oficjalnie przekazano Polsce. Proces ten był jednak bardziej skomplikowany – najpierw Senat przelał prawa do tego terenu Radzie Portu i dopiero ona oddała go „w wieczystą dzierżawę rządowi polskiemu”21.

Prace budowlane na Westerplatte rozpoczęły się jeszcze w 1924 roku. Priorytetem było wybudowanie Basenu Amunicyjnego i magazynów stanowiących składnicę, było to bowiem warunkiem otrzymania tego terenu przez Warszawę. Początkowo nie zadbano więc właściwie o warunki lokalowe żołnierzy – spali w pozostałych po kurorcie domkach letniskowych22.

Wraz z przyznaniem terenu pod składnicę materiałów wojennych Polska otrzymała prawo ustanowienia tam straży umundurowanej i uzbrojonej. Jej zadanie brzmiało: „chronić wojskowe magazyny amunicyjne na terenie Składnicy, ochraniać załadunki i wyładunki ładunków wojskowych w Basenie Amunicyjnym oraz strzec terenu samej Składnicy”23. O ile sprzeciw władz gdańskich na temat przekazania Polsce obszaru na półwyspie oddalono, o tyle sprawę ustalenia liczby kadry oficerskiej i szeregowych żołnierzy poddano dyskusji. Strona polska uznała, że dozór nad przeładunkiem materiałów wojennych ma sprawować stu czternastu żołnierzy: czterech oficerów, trzydziestu pięciu podoficerów zawodowych i siedemdziesięciu pięciu szeregowych24. Z wyliczeń Rady Ligi Narodów wynikało, że miałoby być ich tylko osiemdziesięciu ośmiu, i do tego należało się zastosować.

Pierwsza załoga…

…dotarła na półwysep drogą morską z Gdyni na trałowcu Mewa 18 stycznia 1926 roku. Dowódcą Wojskowej Składnicy Tranzytowej został wówczas komandor podporucznik Ignacy Szaniawski, oddelegowany z Marynarki Wojennej. Plutonem wartowniczym dowodził porucznik Stefan Konieczny. Pierwsza zmiana oddziału wartowniczego liczyła mniej żołnierzy, niż zakładała Rada Ligi Narodów, w jej skład wchodziło tylko bowiem dwu oficerów, czterech podoficerów zawodowych i szesnastu szeregowców. Kolejna załoga przybyła na Westerplatte w sierpniu 1926 roku i liczyła już siedemdziesięciu jeden żołnierzy. Wtedy też dokonano zmiany na stanowisku dowódcy. Objął je komandor podporucznik Borys Mohuczy25. W kolejnych latach opracowano system wymiany załogi, który zakładał dokonywanie zmian być dwa razy w roku: wiosną i jesienią. Podjęto także starania w celu rozszerzenia załogi o pracowników cywilnych. Zajmowali się oni pracami pomocniczymi26.

Po formalnym przejęciu terenu pod polską składnicę strona gdańska nie rezygnowała ze składania protestów przeciw obecności Polaków w Wolnym Mieście. Jednym z powodów była interpelacja posłów frakcji DNVP z września 1925 roku, w której zapytano, „w jaki sposób Senat zamierza przeszkodzić zajęciu Westerplatte przez polską jednostką wojskową w liczbie 88 żołnierzy i oficerów”. Prezydent Senatu uznał to za oficjalny protest społeczny, co spowodowało kolejne wystąpienia antypolskie. Tym razem protestowały także niektóre organizacje i towarzystwa niemieckie27.

Gdański Senat, nie godząc się z postanowieniami Rady Ligi Narodów o ustanowieniu polskiej składnicy wojskowej na Westerplatte, w 1927 roku postawił przed Wysokim Komisarzem Ligi Narodów Joostem Adriaanem van Hamelem do rozstrzygnięcia trzy kwestie, a w zasadzie żądania. Dotyczyły one: rezygnacji z umundurowania i uzbrojenia przez polskie konwoje nadzorujące transporty towarów z Westerplatte do Tczewa; kontroli przez Senat przestrzegania bezpieczeństwa na terenie składnicy wojskowej; prawa decydowania przez gdańską administrację, co może być przewożone i co wchodzi w skład pojęcia „materiał wojenny”. Przygotowaniem polskiego stanowiska wobec „żądań stawianych ze strony Senatu gdańskiego w związku z uruchomieniem Wojskowych Składów Tranzytowych na Westerplatte” zajął się Oddział II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego28, który 21 stycznia 1927 roku zorganizował w Warszawie naradę specjalnie w tym celu. Udział wzięli, oprócz gospodarza w osobie szefa „Dwójki”, pułkownika Tadeusza Schaetzla, także pracownicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych, komisarz generalny Henryk Strasburger i przedstawiciele Sztabu Generalnego. Niewykluczone, że swoją osobą zaszczycił je także Marszałek Józef Piłsudski. W wyniku przeprowadzonych rozmów „Dwójka” przygotowała instrukcję dla dalszych pertraktacji dla reprezentującego nad Motławą sprawy wojskowe komandora Konstantyna Jacynicza – szefa Wydziału Wojskowego przy Komisarzu Generalnym w Wolnym Mieście Gdańsku. Stwierdzono w niej przede wszystkim, że strona polska nie zamierzała rezygnować z uzbrojonego konwoju, co wynikało z wcześniejszych ustaleń z Senatem. A co do kontroli wydzielonego terenu na półwyspie podano, że „wykluczone jest, aby przedstawiciel władzy gdańskiej mógł być czynnikiem kontrolującym wojskowe władze polskie, tym bardziej, że całą odpowiedzialność ponosi Rząd Polski”. W ostatnim punkcie doprecyzowano, że nazwę materiału wojennego rząd polski rozumie jako „wszystkie przedmioty i wyroby wojenne podczas wojny polsko-bolszewickiej”29.

Odpowiedzialnymi za przekazanie polskiego stanowiska byli komandor Jacynicz i Komisarz Generalny RP – Henryk Strasburger. 12 lutego 1927 roku polski komisarz przesłał odpowiednie pismo do Wysokiego Komisarza Ligi Narodów. Argumentował w nim między innymi, że „według porozumienia z dnia 23 czerwca 1921 roku sankcjonowanego przez Radę Ligi Narodów wszelkie obowiązki dotyczące stróżowania, nadzoru i wykonania zarządzeń co do porządku i bezpieczeństwa, koniecznych z powodu obecności materiału czasami niebezpiecznego przekazano Rządowi polskiemu i powierzono oddziałowi wojskowemu przez tenże Rząd wyznaczonemu”30. Ponadto „komisja powołana do życia uchwałą Rady Ligi Narodów z 13 marca 1924 roku uzgodniła wprawdzie treść przepisów dotyczących przewozu wojennego materiału wybuchowego dla Rzplitej [Rzeczpospolitej] Polskiej okrętami handlowymi, kolejami i statkami na wodach śródlądowych, ze jednak nie ukończyła swoich prac. Pod tym względem nie ma sprzeczności, pomiędzy zapatrywaniem Senatu a moim oświadczeniem”. Zapewniono także wysokiego komisarza o prowadzonych na Westerplatte bieżących pracach przeładunkowych, a nie magazynowych. Zwracał wcześniej na to uwagę wysoki komisarz, który nie zgadzał się, aby w nieprzygotowanej składnicy gromadzić materiał wojenny31.

Próbując rozładować spór polsko-gdański, Van Hamel zaznaczył, że ilość gromadzonego materiału na półwyspie będzie ograniczona, a zbliżając się do górnego limitu, strona polska miała poinformować o tym fakcie przedstawiciela Ligi Narodów w mieście. To była odpowiedź na gdańskie żądania kontroli ilości składowanej amunicji. Wysoki komisarz przychylał się również do pomysłu Senatu powołania obserwatora, jednak wbrew jego opinii miał nim być któryś z przebywających nad Motławą konsulów z innych państw. Polski komisarz nie zgodził się z postawionymi argumentami, co zakończyło się stwierdzeniem, że obaj mają „się jeszcze zastanowić nad całą sprawą”32. Kontynuacją wymiany zdań było pismo wysłane przez komandora Jacynicza na ręce Wysokiego Komisarza Ligi Narodów – pismo o takim samym brzmieniu, czyli z twardym stanowiskiem strony polskiej33.

Kolejna wiadomość polskiej „Dwójki”, tym razem z lutego 1927 roku, instruująca reprezentantów polskich interesów w Wolnym Mieście Gdańsku podtrzymywała niezmienne żądania Warszawy. Co prawda podano, że gdyby Senat nie zgodził się na przewóz transportów ze składnicy do granicy przy udziale polskiego uzbrojonego konwoju, można by obciążyć odpowiedzialnością za jego bezpieczeństwo Senat, spowodowałoby to jednak „niewyobrażalne skutki w dowozie i całości tych transportów”. Dodano jednocześnie, że mogłoby to być realnym zagrożeniem, bo „praktyka z władzami Wolnego Miasta, ziejącymi nienawiścią względem wszystkiego co polskie, jest dostatecznym dowodem. Na tego rodzaju kompromis nie można się nigdy zgodzić. Należy jedynie i bezwzględnie dążyć do utrzymania umundurowanego i uzbrojonego konwoju polskiego”. W tym wypadku uważano, że jedynym wykładnikiem spraw polskich w mieście miały być postanowienia traktatu wersalskiego i umowy paryskiej polsko-gdańskiej.

Zaznaczono również, ze gdyby rokowania nic nie dały, należało je zerwać i odwołać się do Ligi Narodów, gdzie „Gdańsk ma ustaloną opinię niepoprawnego pieniacza”34. Oddział II odniósł się także do opinii komandora Jacynicza, który zakładał, że gdyby strona polska została zmuszona do wyrażenia zgody na kontrolę składnicy, można by zaproponować udział w niej przedstawicieli Ligi Narodów zamiast Senatu. „Dwójka” stwierdzała z całą stanowczością, że odpowiedzialność za składowane na półwyspie materiały ciąży na stronie polskiej, a jakiekolwiek kontrole podważałyby suwerenność państwa. W razie innej decyzji należało, jak proponowano wcześniej, zerwać rozmowy i odwołać się do Ligi Narodów. W sprawie poprawnego rozumienia określenia „materiał wojenny” polski wywiad odsyłał do wykazów używanych przez Sztab Generalny podczas rokowań ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich i Niemcami35.

W tym samym czasie Wydział Zachodni Ministerstwa Spraw Zagranicznych przesłał do Sztabu Generalnego informację o zamiarach niemieckiego rządu wobec Polski. Sugerowano, że najbliższy okres w stosunkach obu krajów miały charakteryzować „zadrażnienia graniczne”, celowo prowokowane przez Berlin. Ministerstwo pouczało sztab, aby wojskowi nie stwarzali zachowań, które mogłoby stać się przyczyną wystąpień niemieckich na arenie europejskiej. Groziłoby to Polsce postrzeganiem przez inne państwa europejskie jako kraju agresywnego36, co wpłynęłoby z pewnością na toczące się negocjacje w sprawie Westerplatte. Sztab Generalny po przeanalizowaniu sprawy przekazał zalecenia do podległych mu Dowództw Okręgów Korpusów. Głównie chodziło o niezadrażnianie sporów na granicy z Niemcami37.

W wyjątkowo trudnym okresie…

…dla polskiej polityki zagranicznej, jakim była druga połowa lat dwudziestych, wyczekiwano decyzji Ligi Narodów w sprawie usankcjonowania spraw polskich na Westerplatte. Mimo że teren pod składnicę został Polsce nadany rok wcześniej, ostateczne decyzje co do jej funkcjonowania zapadły na początku kwietnia 1927 roku. 14 kwietnia komandor Jacynicz przesłał je za pośrednictwem Oddziału II do szefa Sztabu Generalnego. W raporcie zapowiedział także, iż Gdańsk zamierzał złożyć kolejny protest do Ligi Narodów jako odpowiedź na decyzję wysokiego komisarza. Komandor tłumaczył jednocześnie, że reprezentując polski interes zgodnie z wytycznymi Warszawy, nie uniknął postanowień, które nie mogły do końca zadowalać strony rządowej. Dotyczyły one sugestii wysokiego komisarza, że basen portowy przyległy do składnicy miał być także eksploatowany gospodarczo przez władze gdańskie, lecz tylko podczas nieobecności w basenie statków polskich kontrahentów. Ponadto van Hamel zadecydował o możliwości wstępu gdańskich urzędników na teren składnicy, ale wyłącznie w celach służbowych. Ponadto niezależny obserwator, o którego prosił Senat, miał pochodzić z obozu neutralnego wobec zwaśnionych stron. Komandor zaznaczył, że strona polska nie zgadzała się z postanowieniami, jednakże nie miało to już większego znaczenia, bo wchodząc w życie, kończyły temat. Komandor stwierdzał jednocześnie, że decyzje „nie są zbyt dla nas groźne i nie mogą wpłynąć na przypuszczalny rozwój naszych planów w stosunku do Westerplatte, gdyż są możliwości do ich usunięcia”38. Kolejne lata pokazały, że można było utworzyć na terenie składnicy miejsce oporu na wypadek konfliktu zbrojnego. Nie wszystkie prace i decyzje tam podejmowane były jawne, co poskutkowało odpowiednim przygotowaniem polskiego oddziału i bohaterską obroną we wrześniu 1939 roku39.

Głównym powodem trudności, które napotykała Warszawa w pertraktacjach z gdańskim Senatem i Wysokim Komisarzem Ligi Narodów w sprawie posiadania nad Motławą własnej składnicy, były napięte stosunki polsko-niemieckie. Podsycana wrogość, zarówno w wypowiedziach niemieckich, jak i polskich dyplomatów, nie mogła sprzyjać rozmowom z senatem i komisarzem. Ponadto zależność władzy gdańskiej od rządu berlińskiego w sposób naturalny szkodziła stosunkom z Rzecząpospolitą. Dodatkowym problem zauważonym przez komandora Jacynicza było „nieposiadanie przez Westerplatte prawa eksterytorialności i charakteru militarnego półwyspu”40. Strona gdańska nigdy nie pogodziła się z obecnością Polaków w mieście, dlatego też wobec nieskuteczności protestów w Lidze Narodów objęła półwysep obserwacją. Między innymi służyć temu miały placówki policji gdańskiej usytuowane w pobliżu muru odgradzającego składnicę i budynek po drugiej stronie kanału w Nowym Porcie. Ponadto miejscowy aeroklub umożliwiał organizowanie lotów nad Westerplatte i fotografowanie terenu składnicy.

Powstanie Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte było ogromnym sukcesem polskich dyplomatów i wojskowych. Szef Wydziału Wojskowego przy Komisarzu Generalnym RP w Gdańsku jesienią 1927 roku skierował do szefa Sztabu Generalnego wnioski o odznaczenia dla szczególnie zaangażowanych w „sprawę Westerplatte”. Pisał, że „nie będąc uprawniony do oceny i podkreślenia wysiłków Komisarza Generalnego, jako mojego przełożonego, nie mogę natomiast nie zameldować Panu Generałowi, że urzędnicy Komisariatu Generalnego radca Prokuratorii Generalnej Włodzimierz Moderow i radca legacyjny Stefan Lalicki wybitnie odznaczyli się w obronie praw wojskowości na terenie Wolnego Miasta”. Komandor kierując wnioski do Sztabu Generalnego prosił o takie samo poparcie u Ministra Spraw Wojskowych, jako odpowiedniego urzędnika nadającego odznaczenia41.

Poważne znaczenie w rozmowach ze stroną gdańską oraz tamtejszym przedstawicielem Ligi Narodów odegrała także polska „Dwójka”, która w kolejnych latach otoczyła składnicę opieką kontrwywiadowczą. Działalność Oddziału II w omawianym przypadku była niezbędna, ponieważ bez jego wsparcia istnienie polskiej składnicy i „tajemnicy” Westerplatte nie byłoby możliwe.

Przypisy

1. Autor, dla łatwiejszego odbioru treści, zamiennie będzie stosował nazewnictwo „Wolne Miasto Gdańsk” i „Gdańsk”.

2. Z. Machaliński, Mieczysław Jałowiecki – delegat Rządu Polskiego w Gdańsku w latach 1919-1920. Forma i sposób działalności konspiracyjnej Delegacji Rządu Polskiego w Gdańsku na tle nowego układu sił w Europie, „Studia Gdańskie”, r. 2008, t. V, s. 14; J. Wójcicki, Wolne Miasto Gdańsk 1920-1939, Warszawa 1976, s. 101.

3. S. Mikos Działalność Komisariatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku 1920-1939, Warszawa 1971, s. 60; A. Mickiewicz, Wolne Miasto Gdańsk w koncepcjach wojskowych i polityce II Rzeczpospolitej, Toruń 2000, s. 73.

4. Mieczysław Pieriejasławski-Jałowiecki żył w latach 1876-1937. Pochodził z polskiej rodziny arystokratycznej osiadłej na Litwie. Po ukończeniu studiów, w tym doktoranckich, pracował w administracji carskiej w Petersburgu. Po pierwszej wojnie światowej jako człowiek o dużym doświadczeniu w dziedzinie transportu i handlu otrzymał stanowisko delegata rządu polskiego w Gdańsku. Po odwołaniu z miasta nadal działał w służbie państwowej, zajmując stanowisko eksperta do spraw gdańskich. 14 lutego 1924 za zasługi dla Gdańska został odznaczony Orderem Polonia Restituta. Wnioskodawcą był komisarz generalny RP Henryk Strasburger. S. Mikos, Mieczysław Jałowiecki, [w:] Działacze polscy i przedstawiciele RP w Wolnym Mieście Gdańsku, Gdańsk 1974, s. 67-75.

5. Z. Machaliński, Mieczysław Jałowiecki…, s. 14.

6. Kadm. Michał Aleksander Borowski (1872-1942) początkowo służył w rosyjskiej marynarce. W czasie pierwszej wojny światowej dostał się do niewoli niemieckiej. Po wstąpieniu do polskiej armii (12 grudnia 1918) otrzymał stopień kontradmirała. 27 lutego 1919 skierowano go do Gdańska jako szefa służby technicznej Departamentu Spraw Morskich Ministerstwa Spraw Wojskowych, by organizował przeładunek transportów żywności z USA. Jego pracę zauważyli przedstawiciele Amerykańskiej Misji Żywnościowej. Wysłali oni pismo do premiera Ignacego Jana Paderewskiego z pochwałą i gratulacjami dla działalności delegacji polskiej w Gdańsku, a przede wszystkim Michała Borowskiego. Za oddanie sprawie polskiej i poświęcenie został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Kmdr. Borowskiego odznaczono również Krzyżem Oficerskim Francuskiej Legii Honorowej za współpracę z Wojskową Misją Francuską przy transportach żywności z Gdańska na teren Polski. Ponadto otrzymał Odznakę Honorową „Frontu Pomorskiego” oraz szereg innych międzynarodowych i polskich odznaczeń i rozkazów pochwalnych. M. Andrzejewski, Michał Aleksander Borowski, [w:] Działacze polscy…, s. 22-31; Instytut Józefa Piłsudskiego w Ameryce (Nowy Jork), sygn. 701/1/60, Sprawa kontradmirała Michała Borowskiego, k. 212.

7. M. Andrzejewski, Michał Aleksander Borowski, [w:] Działacze polscy…, s. 22-31.

8. M. Jałowiecki, Wolne Miasto, Warszawa 2005, s. 131.

9. Nie udało się ustalić jego danych osobowych. Jałowiecki oceniał jego pracę jako „dobrze skrytą i rzeczową”. Tamże, s. 131.

10. Tamże.

11. Tamże, s. 129-130.

12. S. A Gorłow, Sowierszienno siekrietno. Moskwa-Berlin 1920-1933, Moskwa 1999, passim.

13. M. Pirko, Z dziejów współpracy Armii Czerwonej z Reichswehrą w latach 1920-1933, „Wojskowy Przegląd Historyczny”, 1992, nr 4, s. 48.

14. Sir Reginald Tower funkcję Wysokiego Komisarza Ligi Narodów pełnił od 13 lutego 1920 do 15 listopada 1920 r. H. Stępniak, Polska i Wolne Miasto Gdańsk (1920-1939). Stosunki polityczne, Gdańsk 2004, s. 54; M. Andrzejewski, Ludzie Wolnego Miasta Gdańska (1920-1939), Gdańsk 1997, s. 108-109; Bliskim współpracownikiem Towera był Hildebrandt – informator niemieckiego wywiadu. Zadaniem jego było inspirowanie otoczenia Towera. Centralne Archiwum Wojskowe (dalej: CAW), Samodzielny Referat Informacyjny Dowództwa Okręgu Korpusu nr VIII w Toruniu, sygn. I.371.8/A.37, Pismo por. Karola Dubicza z 19 czerwca 1920 r.

15. J. Tuliszka, Westerplatte 1926-1939, Toruń 2011, s. 22.

16. Tamże, s. 21-23.

17. Konwencja paryska z 1920 r. http://www.rzygacz.webd.pl/index.php?id=84,369,0,0,1,0 (18 stycznia 2014 r.)

18. H. Stępniak, Polska i Wolne Miasto Gdańsk…, s. 95.

19. J. Tuliszka, Westerplatte…, s. 23.

20. Tamże, s. 23-24.

21. H. Stępniak, Polska i Wolne Miasto Gdańsk…, s. 95.

22. Zob. szerzej: J. Tuliszka, Westerplatte…, s. 24-27.

23. Tamże, s. 43.

24. Tamże; z polskimi propozycjami zgadzał się delegat hiszpański Qui?ones de León, ale jego sugestię odrzucono. Zob. szerzej: H. Stępniak, Polska i Wolne Miasto Gdańsk…, s. 96.

25. J. Tuliszka, Westerplatte…, s. 44-46.

26. Tamże, s. 46.

27. H. Stępniak, Polska i Wolne Miasto Gdańsk…, s. 96.

28. Oddział II wywiadowczy był jedną z komórek Sztabu Generalnego. Oprócz organizowania wojskowych służb informacyjnych na terenie państwa i poza granicami do jego zadań należało nadzorowanie, kontrolowanie, prowadzenie ewidencji i dossier własnych agentów, przygotowywanie materiałów szkoleniowych i preliminarzy budżetowych, prowadzenie szyfrów własnych i łamanie obcych, zajmowanie się radiowywiadem, analizowanie sytuacji państw obcych w odniesieniu do wojskowości, prowadzenie wywiadu technicznego, zabezpieczanie tajemnicy państwowej, zwalczanie i ewidencjonowanie obcego wywiadu, studiowanie stosunków narodowościowych wewnątrz armii, a także angażowanie się w udział i przygotowywanie transakcji i zakupów zagranicznych. Zob. szerzej: R. Czarnecka, Oddział II Sztabu Głównego (Generalnego) w latach 1921-1939. Zarys organizacyjny i przegląd zawartości inwentarza, „Biuletyn Wojskowej Służby Archiwalnej”, 2006, nr 28, s. 72.

29. Archiwum Akt Nowych (dalej: AAN), Sztab Główny, sygn. 617/77, Projekt instrukcji przesłany do Szefa Wydziału Wojskowego Komisarza Generalnego w Wolnym Mieście Gdańsku z lutego 1927 r.

30. AAN, Sztab Główny, sygn. 617/77, Korespondencja z 12 lutego 1927 r. pomiędzy Komisarzem Generalnym RP w Gdańsku a Wysokim Komisarzem Generalnym LN.

31. Tamże.

32. AAN, Sztab Główny, sygn. 617/77, Pismo Komisarza Generalnego RP w Gdańsku do Ministra Spraw Zagranicznych z 14 lutego 1927 r.

33. AAN, Sztab Główny, sygn. 617/77, Odpis raportu Komisarza Generalnego RP w Gdańsku z 14 lutego 1927 r.

34. AAN, Sztab Główny, sygn. 617/77, Regulamin amunicyjny – instrukcja w sprawie dalszych rokowań z 22 lutego 1927 r.

35. Tamże.

36. AAN, Sztab Główny, sygn. 617/77, Pismo Ministra Spraw Zagranicznych do gen. Piskora Szefa Sztabu Generalnego z 23 lutego 1927 r.

37. AAN, Sztab Główny, sygn. 617/77, Pismo Ministra Spraw Wojskowych w sprawie przestrzegania porządku na granicy polsko-niemieckiej z 9 marca 1927 r.

38. AAN, Sztab Główny, sygn. 617/77, Pismo kmdr. Konstantyna Jacynicza do Szefa Sztabu Generalnego z 14 kwietnia 1927 r. w sprawie uruchomienia polskiej składnicy materiałów wojennych na Westerplatte.

39. Zob. szerzej: Z. Flisowski, Westerplatte, Warszawa 1965.

40. Tamże.

41. AAN, Sztab Główny, sygn. 617/77, Wniosek kmdr. Konstantyna Jacynicza z 28 października 1927 r. w sprawie odznaczenia przez Ministra Spraw Zagranicznych pracowników KGRP w Gdańsku.