Od marca ubiegłego roku do końca marca tego roku japońskie myśliwce 943 razy startowały na przechwycenie obcych samolotów zbliżających się do rodzimej przestrzeni powietrznej. W porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej oznacza to wzrost o 16% – i był to tylko jeden start mniej niż w rekordowym 1984 roku, w czasie zimnej wojny. Na jej zakończenie, w 1991 roku, japońskie lotnictwo wykonało 488 takich lotów, a do końca dekady ich liczba malała, by ponownie zacząć wzrastać od początku nowego stulecia.

Większość obcych samolotów stanowią maszyny chińskie, które w szczytowym okresie stanowiły nawet 70% wszystkich obcych samolotów w okolicach Kraju Kwitnącej Wiśni. Pozostałe były samolotami rosyjskimi i chociaż te drugie ostatnio pojawiają się coraz częściej, ciągle ustępują chińskim. W 2013 roku Japończycy startowali 300 razy na przechwycenie chińskich samolotów; był to pierwszy rok, gdy samoloty Państwa Środka przewyższyły liczebnie te startujące z Rosji.

O ile w przypadku rosyjskich samolotów w większości wykonują one misje rozpoznawcze lub treningowe, o tyle chińskie maszyny przeważnie wykonują zadania o charakterze bojowym. Oczywiście większość z obcych samolotów jedynie zbliża się do japońskiej przestrzeni powietrznej, nie naruszając jej, a jeśli tak się dzieje, to na bardzo krótko i jedynie przez przypadek. Mimo że wszystkie zagraniczne samoloty wzbudzają taką samą czujność japońskich służb, rosyjskie stanowią mniejsze zagrożenie. Po prostu lecąc z rosyjskich baz na Pacyfiku, nie ma praktycznie innej możliwości niż przelot w okolicach japońskiej strefy powietrznej, ponieważ zajmuje ona znaczną cześć ogółu przestrzeni powietrznej wschodniej Azji. Chińczycy nie mają tego problemu.

Rosyjska obecność w regionie zaczęła narastać gwałtownie od 2008 roku i początkowo wzbudzała silne obawy Japończyków. Na przykład w 2008 roku na przechwycenie jednego Tu-95, który naruszył japońską przestrzeń powietrzną w okolicy bezludnej wyspy położonej około 600 kilometrów na południe od Tokio, poderwano dwadzieścia dwa myśliwce i dwa samoloty wczesnego ostrzegania. Później aż do 2013 roku Rosjanie nie wchodzili bez pozwolenia w japońską strefę, a za tamten przypadek przeprosili. Ze wzrostem rosyjskiej aktywności liczba myśliwców wyznaczanych do przechwycenia spada.

Większe zaniepokojenie wyspiarzy budzą loty samolotów chińskich, które wysyłane są z misją zebrania jak największej ilości danych o potencjalnym najsilniejszym przeciwniku w regionie. Ponadto jest to jeden z elementów toczonego od lat sporu o wsypy Senkaku, do których oba państwa roszczą sobie pretensje. Nie chodzi oczywiście o same niewielkie wysepki położone 320 kilometrów od Chin, 420 kilometrów od Okinawy i 170 kilometrów od Tajwanu (który również rości do nich pretensje), ale o okalającą je wyłączną strefę ekonomiczną na morzu, pod którego dnem mogą znajdować się zasoby gazu i ropy naftowej.

(strategypage.com, fot. Angelique Perez, U.S. Air Force, via Wikimedia Commons)