Zacofania ukraińskich sił zbrojnych nie trzeba nikomu przybliżać. Katastrofalny stan wojska, efekt wieloletnich zaniedbań, zmusza do podejmowania szybkich działań. Ministerstwo obrony poinformowało, że władze wojskowe korzystają z zapasów magazynowych i sięgają po myśliwce, a w niedalekiej przyszłości będą przywracać do służby również śmigłowce szturmowe Mi-24 i transportowe Mi-8. Do tej pory maszyny były bezużyteczne, brakowało bowiem pieniędzy na remonty.

Ukraińskie lotnictwo przywróciło do pełnej gotowości co najmniej jednego MiG-a-29UB, wersję szkoleniową popularnego myśliwca. To żaden sukces, ale jak zapewniają władze w Kijowe, ma być jedynie lepiej. Maszyna znajduje się obecnie w bazie pod Iwano-Frankiwskiem i przechodzi testy w locie. Opłakany stan ukraińskich wojsk lotniczych pogorszył się po zajęciu przez Rosjan bazy w Belbeku pod Sewastopolem. Ukraińcy prawdopodobnie bezpowrotnie utracili czterdzieści MiG-ów-29, połowę floty tych maszyn.

Stan ukraińskiego lotnictwa opisywali również przywódcy państwa, nie szczędząc słów krytyki pod adresem poprzedników. Minister obrony Igor Tieniuch stwierdził, że ten rodzaj wojsk dysponuje 507 samolotami i 121 śmigłowcami. Co gorsza, tylko 15% z nich można używać w warunkach bojowych. Liczba odpowiednio wyszkolonych załóg pozwala zaś na efektywne wykorzystanie jedynie 10%.

(ria.ru)