Według dziennika Die Welt program mysliwca Eurofighter Typhoon znalazł się w ślepym zaułku. Produkcja może zostać nawet przedwcześnie zakończona, ale wywoła to kolejne, kosztowne, problemy.

Aktualnie w budowie samolotów uczestniczy ponad czterysta podmiotów, jednak produkcja została rozdzielona z klucza politycznego, a nie ekonomicznego, co podnosi koszty. Przykładowo wszystkie lewe skrzydła produkowane są we Włoszech, prawe w Hiszpanii, a centropłaty w Niemczech. Finalny montaż dokonywany jest w czterech zakładach, po jednym w każdym z państw uczestniczących w programie.

Kolejnym problemem jest niewystarczająca liczba zamówień. Włochom udało się zdobyć kontrakt w Kuwejcie, Wielkiej Brytanii w Omanie i Arabii Saudyjskiej. Gorzej wygląda sytuacja w Niemczech i Hiszpanii, gdzie linie montażowe mogą zostać zamknięte w 2018 roku.

Kolejny problem wiszący nad Typhoonem to pogłoski o możliwym anulowaniu transzy 3B, która miała obejmować ponad 124 samoloty. Jednak koszty takiego kroku mogą okazać się wyższe od spodziewanych oszczędności, kary za anulowanie umowy mają wynosić kilkaset milionów euro. Obecnie obroty spółki Eurofighter wynoszą zaledwie około 4,5 miliarda euro, a zyski za ubiegły rok wyniosły tylko 27 milionów euro.

W tej sytuacji większy nacisk kładzie się na promocję myśliwca na świecie. Wśród potencjalnych klientów wymienia się Indonezję i Wietnam.

(welt.de; fot. Jamie Hunter / Eurofighter Jagdflugzeug GmbH)