Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeAktualnościWideoTapetyTestyForumRekrutacja 2011!
Strona Główna » Recenzje » Książki

"Nikt nie spodziewa się rzezi" - Wiktor Bater, "Było, minęło" - Ishmael Beah

Podziel się z innymi:

Weź udział w dyskusji

   Zobacz całą galerię (2)



   Zobacz całą galerię (2)
Jakiś czas temu w odstępie paru dni wpadły mi w ręce dwie książki o wojnie, książki różnych autorów, poruszające tematy różnych wojen i na różne sposoby, ale jednak na swój sposób identyczne. Nie ma tam ani słowa o strategii, ani słowa o technice i sprzęcie, bardzo mało o wielkiej polityce. Są za to osobiste wspomnienia i refleksje dwóch mężczyzn – jednego, który pod przymusem musiał brać udział w jednym z najokrutniejszych konfliktów zbrojnych ostatnich lat i jednego, którego zawodem jest oglądanie i opisywanie ich wszystkich.

„Nikt nie spodziewa się rzezi” Wiktora Batera to zbiorek wspomnień, często prywatnych, wręcz bardzo osobistych, z korespondenckich wypraw na Bałkany, na Bliski Wschód i do Rosji. Autor opowiada o tajnikach pracy dziennikarskiej, o sztuczkach, jakich musiał używać, o tym, jak reagował na rzezie, których nikt się nie spodziewa, ale też wspomina najzupełniej prywatne, rodzinne wydarzenia.
Książka Ishmaela Beaha to już pełnoprawna autobiografia, opowiadająca o całym życiu autora, od wczesnego dzieciństwa aż do dorosłości, o okresie, w którym główny bohater przeżył więcej niż niejeden weteran wojny, choćby i światowej. Pozna Czytelnik ucieczkę autora przed grasującymi uzbrojonymi bandami, następnie szlak bojowy oddziału sił rządowych (czyli antyrebelianckich) Sierra Leone, w skład którego wcielony został Beah, a wreszcie powolny, trudny powrót do normalności i małej bo małej, ale jednak kariery w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wraz z nim śledzić będziemy także losy jego kolegów i krewnych, jednych poznamy lepiej, innych gorzej, ale w każdym zobaczymy, że wojna domowa zmieniła w jego (lub jej) życiu coś bardzo ważnego, a niektórych – wbrew ich woli – zamieniła w najemników.
Hm... no dobrze, czas wyjaśnić jedną rzecz. „Było, minęło” nie jest autobiografią. W każdym razie nie w stu procentach – wszystko wskazuje bowiem na to, że Ishmael Beah dopuścił się konfabulacji, wzbogacając własną biografię o dramatyczne wydarzenia z życia towarzyszy broni. Innymi słowy, wszystko (najprawdopodobniej), co zostało opisane w tej książce, zdarzyło się naprawdę, ale... niekoniecznie autorowi. Zainteresowanych szczegółami dyskusji na temat wiarygodności Beaha chciałbym w tym miejscu odesłać do anglojęzycznej Wikipedii, gdzie przeczytać można szersze podsumowanie zagadnienia, a także znaleźć zbiór przydatnych linków.

W moim odczuciu książka Batera jest – wbrew pozorom – ciekawsza pod względem psychologicznym. Autor pokazuje się czytelnikowi ze strony, która zasadniczo jest dla odbiorcy przekazu medialnego niedostępna. Z drugiej strony, czyni to z wyczuciem, unikając wylewania żalów i tabloidyzacji własnego dziełka. Pokazuje tylko, że jest człowiekiem, że ma nerwy a nie procesory, czy, co gorsza, aktualizowany na bieżąco wyciąg z konta. Mimo tego nie brak mu pragmatycznego podejścia, nie boi się obalania idealistycznych mitów. Całość układa się w poruszające świadectwo tego, czym może być – i zazwyczaj jest – wojna. Tytuł dobitnie zaś wskazuje, co jest jej głównym elementem. W książce tej bez przerwy coś się dzieje, co stronę czytelnik styka się z czymś, co po prostu musi mu przemówić do wyobraźni – choć nie zawsze (i całe szczęście) są to okrucieństwa wojny.

„Było, minęło” to opowieść mniej intensywna, ale daleko bardziej poruszająca. Są tam fragmenty bardzo spokojne, wręcz nudne (choć może dla niektórych ciekawe) opisy codziennego wiejskiego i małomiasteczkowego życia w Sierra Leone, które tym dobitniej ukazują niszczycielską siłę wojny, zwłaszcza takiej, którą toczy się bez choćby pozornego przestrzegania zasad. Beah nie epatuje opisami okrucieństwa, ale nawet to, czego nie dopowiada, staje czytelnikowi przed oczami. Jest to opowieść przerażająca i nie zmienia tego nawet fakt, że nie wszystko w niej jest prawdą.

Obie książki są pod względem wydawniczym właściwie perfekcyjne – właśnie dlatego tak bardzo lubię recenzować to, co przysyła nam Znak. Nie byłbym jednak sobą, gdybym do czegoś się nie przyczepił. Po pierwsze, nie podoba mi się sztuczne pogrubianie Batera... to znaczy tego, co napisał. „Nikt nie spodziewa się rzezi” ma 223 strony, ale duża w tym zasługa interlinii i szerokich marginesów. Ale naprawdę zirytowało mnie coś innego – Wiktor Bater piszący o „obładowanych bombami latających superfortecach (sic!) B-52”. No panie Wiktorze, niechże pan ma litość...

Dwie książki, tak różne, a jednak, jak już wspomniałem, na swój sposób identyczne. Pokazują wojnę od strony, o której każdy wie, ale mało kto mówi, bez zabaw w upiększanie opowieściami o wielkim bohaterstwie. To dobrze, bo książek o bohaterach jest wiele, o wiele więcej niż o zwykłych, cichych ofiarach – bo przecież i dzieci-żołnierze tacy jak Ishmael Beah to bardziej ofiary niż sprawcy zbrodni. Tymczasem obrazy, z którymi zetknąłem się i u Batera, i u Beaha, pozostają mi w pamięci, choć wiele wody już upłynęło w Amazonce. To właśnie jest największą siłą obu tych pozycji – pokazują wojnę od najważniejszej, ludzkiej strony.

Często oglądam CNN. Od chwili, w której skończyłem czytać wspomnienia Batera, Christiane Amanpour, jedna największych gwiazd tej stacji, kojarzyć mi się będzie z krewetkami. Z sałatką z krewetek. I z ostatnią stroną książki Wiktora Batera...



Data dodania: 23.06.2008 · Data modyfikacji: 23.06.2008· Liczba wyświetleń: 1797

Zobacz inne artykuły w tej kategorii

Cezary Prasek 8211 8222Życie towarzyskie w PRL Zabawy Kawiarnie Festiwale8221Cezary Prasek – „Życie towarzyskie w PRL. Zabawy, Kawiarnie, Festiwale”
Leszek Molendowski
Cieszy mnie, że coraz częściej wydaje się nie tylko książki, które przybliżają historię polityczną, gospodarczą, partyjną czy służb specjalnych Polski lat 1945–1989, ale i wspomnienia czy pozycje o życiu codziennym w PRL. Szczególnie jednak – jak każdego Czytelnika – cieszą książki dobrze, a nawet bardzo dobrze napisane, które czyta się w mgnieniu oka. Do takich należy bez dwóch zdań najnowsza książka Cezarego Praska „Zycie towarzyskie w PRL”, która ukazała się nakładem Bellony w tym roku.


Tom Clancy 8211 8222Kardynał z Kremla8221Tom Clancy – „Kardynał z Kremla”
Łukasz Golowanow
Tytułowy „Kardynał z Kremla” to postać w typie Gordijewskiego czy Kuklińskiego, superszpieg nie ze względu na cudowne, bondowskie umiejętności, ale ze względu na piastowane newralgiczne stanowisko. Zaczyna się jednak zaciskać wokół niego pętla. Trzeba się ulotnić, ale przecież KGB nie wypuści zdrajcy tylko dlatego, że ten ładnie poprosi.


Skomentuj artykuł i dołącz do dyskusji!

AutorAutor
Redakcja  
Łukasz Golowanow

Liczba artykułów autora: 281

Komandos - Marcinko
AutorPatronat medialny

Operacja Geronimo
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl pragnie szerzyć wiedzę o historii Polski i świata, ze szczególnym uwzględnieniem najintensywniejszego i najstraszniejszego z jej przejawów: historii wojen oraz narzędzi używanych do ich prowadzenia. Publikujemy teksty zarówno uznanych badaczy ze stopniami naukowymi, jak i doświadczonych pasjonatów, niemniej jednak na pierwszym miejscu niezmiennie stawiamy jakość.

Zobacz nasze profile:
       
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl zarejestrowano w międzynarodowym systemie informacji o wydawnictwach ciągłych i oznaczono symbolem: ISSN 2082-7903.
Transport i przeprowadzki pomocne podczas tworzenia relacji realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu samochodowego.