Uwaga! Tekst, który przeczytacie poniżej będzie tylko i wyłącznie subiektywną opinią autora (czyli mojej skromnej osoby ;) na temat dyktatury Augusto Pinocheta po przejęciu władzy 11 IX 1973 roku w wyniku zamachu stanu. Nie liczcie na to, że przepiszę z jakiejś biednej stronki kilka faktów o generale, posklejam je do (hm..) kupy i zadowolony z siebie wyślę całość na Julka. Nie ma tak łatwo panowie (i panie, mam nadzieję :D). Z tego miejsca, korzystając z okazji proszę wszystkich red_aktorów o większą inwencję twórczą podczas pisania tekstów, które często ograniczają się tylko do suchego "wyrzucenia" faktów.
Dobra, to tyle wstępu. Dzisiaj kolejny odcinek z serii "mieńczasty znalazł temat", który opowie nam i osądzi historię wojskowego puczu w Chile. Och, ach, co za wyszukany temat do rozważań. ;pp
Temat jest bardzo rozległy i szczerze mówiąc nie wiem zbytnio od czego zacząć, więc zacznę od początku.;) W roku 1970 odbyły się w Chile wybory demokratyczne, które miały dość niecodzienny przebieg. Otóż, zwycieżył Salwador Allende - polityk o przekonaniach lewicowych. Oto jak sam Augusto Pinochet opisuje prezydenta: "Allende w czasie kampanii wyborczej nie ujawniał wcale swoich prokomunistycznych sympatii. Prezentował się raczej jako polityk umiarkowany, dopiero później, pod wpływem doradców sowieckich i kubańskich odkrył swoje prawdziwe oblicze, doprowadzając kraj do kompletnego rozkładu." Allende zwyciężył w wyborach otrzymawszy 36,1%. Mandat prezydenta dał mu parlament, który uwierzył w zapewnienia rządu Jedności Ludowej, że ten nie będzie w żaden sposób ograniczał wolności obywateli, zachowa wolność słowa oraz wolność wyznania.
Jak wiadomo, kraje na całym świacie podzieliły się na dwie grupy: prokapitalistyczne i prosocjalistyczne. Pod naporem mocnej grupy komunistów południowoamerykańskich oraz radzieckich Allende, który bądź co bądź pochodził z rodziny o bogatych lewicowych poglądach, odnalazł w sobie powołanie niesienia pomocy ubogim poprzez daleko idące reformy kraju. Do najważniejeszych celów należała oczywiście nacjonalizacja przemysłu oraz różnego typu wywłaszczenia. Przyspieszono reformę rolną Eduardo Freia, w myśli której w ciągu trzech lat wywłaszczono 3600 włości o łącznej powierzchni prawie 6 milionów hektarów. Allende za wszelką cenę dążył do poprawienia bytu najbiedniejszym warstwom społeczeństwa, lecz odbywało się to w formie terapi wstrząsowej. Przemysł przekazany został pod władzę robotników, zaczęło się wielkie sterowanie cenami i ograniczeniem wolnego rynku, nagminnie zaczęto dodrukowywanie pieniędzy, co zaowocowało hulającą inflacją, która w roku 1973 osiągnęła zawrotny poziom 190%, co było rekordem światowym. Gwałtownie spadała produkcja rolna i przemysłowa. Na efekty reform Allendego nie trzeba było długo czekać. Już w 1971 roku Chile ogłosiło moratorium na zadłużenie zagraniczne, czyli po prostu zbankrutowało. Spowodowało to gwałtowne wycofanie kapitału z kraju oraz spadek eksportu. Ogólnie rzecz biorąc sytuacja w kraju była bardzo delikatnie mówiąc nieciekawa. Zaczęły się strajki spowodowane brakiem podstawowych artykułów niezbędnych do życia. Wyczuwając zbliżające się niebezpieczeństwo całkowitego załamania morale społeczeństwa, ekipa Allendego rozpoczęła zbrojenia bojówek, które następnie wysyłane były do tłumienia niezadowolenia wśród ludu. Jak mówi gen. Pinochet: "Rozentuzjazmowane grupy związkowców i innych politycznych sojuszników Unidad Popular i Allende, napadały, grabiły, buntowały chłopów i robotników, nakłaniając ich - rzekomo w imię "lepszego jutra" i "nowego ładu" - do strajku powszechnego. Dalsze życie było w takich warunkach niemożliwe. Tym bardziej, że ogarnięty szaleństwem rewolucji Allende nie liczył się z niczym i nikim. Ostatnie dwa lata jego prezydentury, to właściwie rządy dyktatorskie. A tak, ignorował Kongres, podporządkowując go sobie z drastycznym pogwałceniem Konstytucji."
Gdy sytuacja z dnia na dzień stawała się coraz bardziej dramatyczna izba niższa chilijskiego parlamentu - Kongres Narodowy Chile 23 sierpnia 1973 podjął uchwałę jasno nawołującą do puczu w imię konstytucji i obrony demokracji. Gdy wszystkie pokojowe metody zostały wykorzystane, obejmujący wówczas funkcję dowodzącego Sił Zbrojnych Chile generał Augusto Pinochet, dnia 11 września 1973 rozpoczął przewrót. Pucz pochłonął według różnych źródeł od 2-3 tysięcy ofiar.
Jan M. Fijor: Ile osób zginęło w czasie przewrotu wojskowego?
Augusto Pinochet: Różne komisje podają różne liczby. Moim zdaniem najbliższe prawdy są szacunki, mówiące, że w wyniku zamachu stanu w Chile śmierć poniosło ok. 2000 ofiar. Chodzi o wszystkie ofiary - zarówno po stronie terrorystów, lewicy, jak i po stronie sił porządku.
Jan M. Fijor: Czy ci ludzie musieli zginąć?
Augusto Pinochet: Proszę pana, to była normalna, otwarta wojna z elementami "guerilli". Odbywały się regularne potyczki zbrojne pomiędzy zwolennikami lewicy a wojskiem chilijskim. Poza tym porywano ludzi, dokonywano zamachów bombowych, napadów. To nie jest szukanie usprawiedliwienia, to są fakty. Czy pan wie, że kucharz w domu mojej córki, po powrocie z pracy do domu został w bestialski sposób przez "partyzantów" zamordowany. Ja nie twierdzę, że tylko tamta strona była brutalna, bo i siły porządku popełniały okrucieństwa. To było w tamtych okolicznościach nieuniknione. Człowiek jest tylko człowiekiem i w obronie życia może popełnić czyn nieprzyzwoity. Czasem - "przy okazji" - dochodziło do zwykłej zemsty, samosądów, innym razem ludzi zawodziły nerwy, stąd zdarzały się rzeczy odrażające. Przyjmuję na siebie całe odium tej sytuacji, chcę jednak zauważyć, że robiliśmy wszystko, aby do takich zdarzeń nie dochodziło.Gdybyśmy nie dążyli do utrzymania praworządności - proszę mi wierzyć - Chile zmieniłoby się w morze krwi...
System wyciągnięcia Chile z ogromnego kryzysu był wbrew pozorom bardzo prosty. U podstaw reform gospodarczych stały koncepcje Miltona Friedmana i innych amerykańskich ekonomistów, którzy postawili sprawę jasno. By poprawić sytuację narodu potrzebne są głębokie reformy całego systemu.
Jan M. Fijor: W którym momencie zdecydował się pan na drastyczne reformy systemowe?
Augusto Pinochet: Niedługo po zamachu stanu. Wiedziałem, że przyczyną całego zła była przestarzała, zacofana struktura społeczna; zbyt duże państwo, koncentracja władzy w rękach praktycznie tylko jednej grupy społecznej, nędza będąca tego konsekwencją, niskie tempo wrostu gospodarczego, analfabetyzm i wiele innych bolączek, które przeniesiono jeszcze z ubiegłego stulecia. Od lat próbowano system zreformować, jednakże bez większych sukcesów. Jedna grupa uprzywilejowana zastępowała drugą. Czułem, że oto nadarzyła się okazja do zmian, ale - przyznaję - nie wiedziałem jak do nich doprowadzić. Całe życie byłem tylko żołnierzem. Politykiem stałem się niemal w przeddzień przewrotu. I nagle olśnienie; wiedziałem, że od wielu lat na Universidad Catolica de Chile działa silna grupa wykształconych w USA ekonomistów, mądrych, światłych ludzi, którzy nie mieli dotychczas okazji wykazania się. Zwróciłem się do nich. Powstała grupa konsultacyjna, do której zaprosiłem przedstawicieli wszelkich ugrupowań społecznych i politycznych. Komunistów, którzy byli zdelegalizowani, wprawdzie nie, ale przedstawicieli lewicy także.
Koniecznością zdecydowanego działania, było zapewne przyczyną zdelegalizowanie przez Pinocheta wszelkich partii opozycyjnych. Było to zrozumiałe posunięcie mające na celu zachowanie stabilności na arenie politycznej i społecznej, tak bardzo potrzebnej przy wdrażaniu drastycznych zmian. Pinochet w ciągu kilku lat zdołał wyciągnąć z dna chilijską gospodarkę. Przede wszystkim wprowadził reprywatyzację majątku znacjonalizowanego przez Allende. Obniżył też podatki i otworzył rynek na inwestycję z zewnątrz co spowodowało napływ kapitału zagranicznego, co w konsekwencji zwiększyło wpływy do budżetu. Niewątpliwym sukcesem Pinocheta była także doskonała reforma systemu ubezpieczeń społecznych (zniesiono przymus obowiązkowego ubezpieczenia!), co także stało u podstaw ogromnego wzrostu wzrostu gospodarczego ukształtowanego na stałym poziomie między 8 a 14%. Należy przypomnieć, że reforma ubezpieczeń do dnia dzisiejszego uznawana jest przez specjalistów za wzorcową. Bank Światowy mógł poinformować, że "działające w nadzwyczaj niekorzystnych okolicznościach władze chilijskie przeprowadził udany manewr ekonomiczny, nie mający precedensu w historii kraju".
Podczas kadencji Augusto Pinocheta odbyły się 3 referenda. W pierwszym (1978 r) naród wyraził swoje poparcie dla reform generała wynikiem 74%. W drugim w 1980 roku przyjęto nowy projekt konstytucji, a w 1988 roku decyzją 58 % głosów Pinochet musiał oddać władzę ludowi po upływie swojej kadencji w 1990 roku, zachowując jednak tytuł dożywotniego senatora. Referenda potwierdzają, że społeczeństwo było zadowolone z reform dyktatora, a i podejrzenia o fałszerstwa są całkowicie bezpodstawne, biorąc pod uwagę jego porażkę w 1988 roku i dobrowolne odddanie władzy. Czy Allende, gdyby utrzymał władzę zaakceptowałby wyniki referendum?
Jednak to nie koniec historii Pinocheta. W roku 1998, gdy przebywał w Londynie na leczeniu kręgosłupa, brytyjskie odziały ścigania nałożyły na niego areszt domowy. Było to efektem przedstawienia tym władzom nakazu aresztowania, wydanego przez hiszpańskiego sędziego Baltazara Garzona w związku z zarzutem stosowania tortur wobec 94 obywateli hiszpańskich. Oczywiście całe zatrzymanie generała to jedna wielka kompromitacja brytyjskich oddziałów ścigania oraz Garzona. Pinochet oczywiście nie mógł być zatrzymany, ponieważ korzystał z immunitetu dyplomatycznego przysługującego mu z tytułu sprawowania funkcji senatora. Po drugie przebywał on w Londynie na leczeniu. Ostatecznie jednak Augusto Pinochet powrócił do Chile 3 marca 2000 roku.
Koniec!
Trochę się rozpisałem... ;) Miało być więcej ocen z mojego punktu widzenia, ale naprawdę nie chce mi się już pisać. Mam nadzieję, że każdy z Was wyciągnął jednak wnioski z mojego tekstu. Bo niektóre media (Wybiórcza suxx) są w tej sprawie wyjątkowo stronnicze i wyraźnie chcą, by polskie społeczeństwo stawiało Pinocheta na równi z Fidelem Castro czy Pol Potem. Bo chociaż Pinochet popełnił kilka błędów, do czego sam się przyznaje, swoim jakże mądrym i patriotycznym działaniem, złożył swojemu krajowi najwyższą ofiarę. Poprowadził go do rozkwitu, a także uratował tysiące istnień ludzkich, które były w tragicznej sytuacji podczas rządów Salvadora Allende. Chilijczycy powinni być mu wcięczni, że wybrał drogę kapitalizmu i wprowadził kraj do czołówki państw Ameryki Południowej, a nie upodobił go do Kuby czy Korei Północnej i odgradzał się murem od reszty cywilizowanego świata.
Pierwsza połowa lat osiemdziesiątych był to czas, w którym „zimna wojna” ponownie nabrała tempa po dekadzie odprężenia w latach siedemdziesiątych, niekiedy nazywany jest też „drugą zimną wojną”, jako że wybuchła jakby na nowo po dekadzie zbliżenia i względnego spokoju w Europie.
Sprawa Mishimy wciąż budzi w Japonii żywe kontrowersje, choć wydaje się, że nikt nie czyta jego książek. Jego głośne samobójstwo, jego hałaśliwe wystąpienia prasowe uczyniły z niego postać kłopotliwą.