W połowie stycznia 1945 Alianci przystąpili do długo odkładanej ofensywy mającej na celu likwidację niemieckiego przyczółka pod Kolmarem i osiągnięcia na tym kierunku linii Renu. Do przeprowadzenia tej operacji 1. armii francuskiej (8 dywizji, w tym jedna pancerna) przydzielono dodatkowo 5 dywizji amerykańskich. Naprzeciwko, na froncie o szerokości 150 km, broniła się 19. armia niemiecka (gen. Friedrich Wiese) siłami 13 dywizji, z których 8 obsadzało przyczółek kolmarski.
W dniu 20 stycznia ruszyła ofensywa francuska na południowym odcinku "worka kolmarskiego". W ciągu 10 dni morderczych walk, niemieckie dywizje oddały tylko 4-5 km terenu, zadając przeciwnikowi ciężkie straty, np. francuska 1. dywizja pancerna została "odchudzona" aż o połowę. Fiaskiem zakończyło się także natarcie na kierunku północnym, które rozpoczęło się 22 stycznia. W trakcie 5 dni nieprzerwanych walk obronnych, Niemcy ustąpili zaledwie 5-8 km. Nikłe postępy i dotkliwe straty zmusiły Amerykanów do udzielenia pomocy Francuzom w postaci 21. korpusu amerykańskiego (cztery dywizje, w tym jedna pancerna). Bitwa rozgorzała na nowo 29 stycznia. Po kilku dnia ciężkich walk udało się w końcu pokonać opór osłabionych już dywizji 19. armii niemieckiej na kierunku północno-zachodnim. 3 lutego padł Kolmar.
Do 9 lutego Wiese sprawnie ewakuował siły główne swojej armii na prawy brzeg Renu. W ten sposób aliancka 6. grupa armii osiągnęła linię Renu od rejonu na północ od Strasburga do granicy szwajcarskiej. Ofensywie niemieckiej w Alzacji towarzyszyła operacja "Bodenplatte": zmasowane uderzenie Luftwaffe na lotniska alianckie w Belgii, Holandii i Francji. Do udziału w niej dowództwo niemieckie skoncentrowało całość sił myśliwskich posiadanych na froncie zachodnim - w sumie 11 pułków lotniczych; ponad 900 maszyn. Termin operacji został ustalony na 1 stycznia 1945 roku o świcie. Uderzenie to całkowicie zaskoczyło Aliantów, którzy stracili bezpowrotnie około 350 samolotów bojowych, a kolejnych 220 zostało poważnie uszkodzonych.
Niestety, straty Luftwaffe były także dotkliwe: straconych zostało prawie 280 myśliwców, z których aż 100 padło ofiarą Flaku, który niedostatecznie poinformowany o trasach przelotu poszczególnych formacji, potraktował je jak alianckie! Równało się to utracie przez niemieckie lotnictwo prawie trzeciej części stanu wyjściowego. Jednakże najbardziej bolesne były straty personelu operacyjnego, w dużej mierze młodych i niedoświadczonych jeszcze pilotów, którzy stanowili lwią część kadr latających biorących udział w operacji: nie powróciło 214 pilotów. Pomimo szeregu lokalnych sukcesów i osiągniętego zaskoczenia, "Bodenplatte" zakończyła się w ostatecznym rozrachunku bolesną porażką. Poniesione straty nie zostały uzupełnione już do końca wojny, szczególnie dotyczyło to personelu operacyjnego. Ponadto w tym czasie wojna była już przegrana przez Niemcy i nawet najbardziej błyskotliwy triumf Luftwaffe nie mógł odmienić jej losów.
Po rewolucji październikowej, która sprawiła, że Imperium Romanowów przestało istnieć, do głosu zaczęły dochodzić długo uśpione i nieobecne głosy mniejszych i większych narodów Rosji. Byli wśród nich i Gruzini.
O powstaniu warszawskim słyszał chyba każdy z was. Nawet jeśli ktoś spał na lekcjach historii albo jeszcze tego na historii nie przerabiał, to i tak powinien mniej-więcej wiedzieć co to było, bo temat ten był poruszany w mediach jakiś rok temu, kiedy obchodzona była 60 rocznica powstania.