W listopadzie 1937 roku wódz III Rzeszy Adolf Hitler ujawnił szefom swoich służb wojskowych, że ma zamiar w przyszłości rozpocząć wojnę z Wielką Brytanią. Zdawał sobie sprawę, że choć Wehrmacht posiadał ogromną przewagę na lądzie nad armią brytyjską, to bardzo słaba niemiecka marynarka wojenna nie miałaby żadnych szans w starciu z potężną Royal Navy.
Plan Z
Żeby całkowicie zwyciężyć wielkie imperium brytyjskie, Hitler potrzebował silnej floty złożonej z potężnych okrętów wojennych. Tak powstał tzw. „plan Z” - plan znacznej rozbudowy marynarki i położenie nacisku na budowę potężnych pancerników i krażowników. Plan Z zakładał, że flota budowana zgodnie z nim miała być podzielona na 4 grupy: okręty zdolne walczyć z brytyjską Home Fleet- flotą obrony wybrzeża, okręty „rajdery”- zdolne dokonywać dalekich rajdów w celu atakowania statków handlowych, a pozostałe 2 grupy miałby się składać z okrętów wsparcia dla dwóch pierwszych grup uderzeniowych.
Do chwili wybuchu wojny, ledwie rozpoczęto realizację tego nader ambitnego planu. Z zakładanych 10 pancerników, 3 pancerników kieszonkowych, 16 krążowników, 2 lotniskowców i 190- U-bootów niewiele udało się wybudować. Wystarczy przytoczyć, że Wielka Brytania w drugiej połowie 1939 r. miała przewagę nad Niemcami w samych pancernikach w stosunku 7:1. W tej sytuacji oczywiście niemożliwe było podjęcie walki z Royal Navy, gdyż taka próba skończyła się by się samobójczo dla Kriegsmarine.
Bismarck - pierwsza odsłona
Wielki admirał Raeder - dowódca marynarki wojennej nie mógł jednak się poddać i pozwolić sobie na bezczynność, nawet w obliczu przytłaczającej przewagi przeciwnika. Ponieważ otwarta konfrontacja z okrętami floty brytyjskiej nie wchodziła w grę, naczelne dowództwo Kriegsmarine postawiło na przechwytywanie i niszczenie konwojów alianckich z pomocą dla zagrożonej Wielkiej Brytanii. Logiczne było, że im więcej statków handlowych z zaopatrzeniem niezbędnym dla kontynuowani wojny pójdzie na dno, tym trudniejsza stanie się sytuacja Wysp Brytyjskich. Niszczenie i dezorganizowanie dostaw – to był główny cel, jaki wyznaczono krążownikom, u-bootom i przede wszystkim pancernikom floty niemieckiej. Niemcy zdecydowanie postawiły na korsarstwo, które bardzo skutecznie w ramach tzw. „operacji Berlin” zaprezentowały dwa bliźniacze pancerniki- Scharnhorst i Gneisenau, które w ciągu swego 59 dniowego rajdu w lutym i marcu 1941 r. zatopiły 22 alianckie statki handlowe. Raeder, zachęcony takimi spektakularnymi sukcesami jego mniejszych pancerników, postanowił użyć swego asa atutowego. Zdecydował wypuścić w morze prawdziwego kolosa, który miałby siać zniszczenie na wodach Oceanu Atlantyckiego ,niszcząc konwój za konwojem i osłabiać w ten sposób gospodarkę Wielkiej Brytanii. Tym „największym piratem” Atlantyku był Bismarck-najpotężniejszy( wspólnie ze swoim bliźniakiem Tirpitzem) pancernik niemiecki, jaki kiedykolwiek powstał.
Bismarck został zamówiony już w 1935 roku w stoczni Blohma i Vossa w Hamburgu i tam też został zwodowany 14 lutego 1939 roku. Na ceremonii wodowania okrętu obecny był Hitler i wielu innych dygnitarzy partyjnych. Nowy niemiecki pancernik był naprawdę potężną i nowoczesną jednostką. 42 tysiące ton wyporności standardowej, 251 metrów długości, silne opancerzenie, nowoczesny system kierowania ogniem, niezwykle skomplikowany system grodzi wodoszczelnych, czy wreszcie potężne uzbrojenie czyniły z Bismarcka prawdziwego „asa autotowego” Kriegsmarine. Ten atut Niemcy postanowili wykorzystać by skutecznie niszczyć konwoje z pomocą dla Wysp Brytyjskich i przechylić w ten sposób szalę w tej wojnie na swoją korzyść.
26 kwietnia 1941r. wielki admirał Raeder postanowił, że w „ćwiczenia reńskie” czyli rajdu Bismarcka na Atlantyk w celu niszczenia konwojów, mają rozpocząć się jak najszybciej i że pancernikowi w tej wyprawie towarzyszyć ciężki krążownik „Prinz Eugen”. Wyznaczony na dowódcę operacji admirał Gunther Lutjens nie był zbyt zadowolony z tej decyzji przełożonego- „Prinz Eugen” był po prostu za słaby by móc podjąć skuteczną walkę z ewentualnym zagrożeniem w postaci brytyjskich pancerników. Jednak Raeder postawił na swoim, argumentując, że wojna na Atlantyku musi rozstać skutecznie ożywiona. Lutjens wraz ze swym sztabem zaokrętował się więc 12 maja na pokładzie Bismarcka, co dowódca pancernika komandor Ernst Lindemann przyjął z wielkim niezadowoleniem. Żaden dowódca nie lubi gdy w jego bezpośrednim otoczeniu znajduje się wciąż jego przełożony, który przejmuje w praktyce dowodzenie odsuwając go na margines.
Bismarck wychodzi w morze
18 maja 1941 r. Bismarck wypłynął z portu w Gotenhafen (Gdyni), rozpoczynając tym samym „Rheinubung”-operację ćwiczenia reńskie. W jego zbiornikach, mogących pomieścić ok. 8300 ton paliwa, w wyniku pęknięcia wężą do tankowania znalazło się o ok. 200 ton paliwa mniej, co bardzo poważnie zaważyło na dalszych losach okrętu...
Następnego dnia Bismarck spotkał się koło Rugii z Prinz Eugenem i niszczycielami eskortowymi. Zespół skierował się ku Cieśninie Duńskiej. Okazało się to błędem, ponieważ na tym obszarze panował ożywiony ruch wielu statków i przejście dużego zespołu okrętów niemieckich zostało łatwo dostrzeżone. Załoga neutralnego statku szwedzkiego poinformowała o ruchach wrogich okrętów brytyjskiego attache morskiego w Sztokholmie, który szybko skontaktował się z admiralicją w Londynie. 21 maja rano 4 brytyjskie samoloty dostrzegły Bismarcka i Prinz Eugena, a w południe dokładne zdjęcia obu jednostek cumujących w norweskich fiordach koło Bergen wykonał pilot Spitfire’a Michael Suckling. Niemieckie rajdery utraciły istotny element zaskoczenia.
Brytyjczycy zareagowali szybko.