Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeAktualnościWideoTapetyTestyForumRekrutacja 2011!
Strona Główna » Militaria » Marynarka wojenna

Pancernik Bismarck

Podziel się z innymi:

Weź udział w dyskusji

   Zobacz całą galerię (4)





   Zobacz całą galerię (4)
W listopadzie 1937 roku wódz III Rzeszy Adolf Hitler ujawnił szefom swoich służb wojskowych, że ma zamiar w przyszłości rozpocząć wojnę z Wielką Brytanią. Zdawał sobie sprawę, że choć Wehrmacht posiadał ogromną przewagę na lądzie nad armią brytyjską, to bardzo słaba niemiecka marynarka wojenna nie miałaby żadnych szans w starciu z potężną Royal Navy.

Plan Z

Żeby całkowicie zwyciężyć wielkie imperium brytyjskie, Hitler potrzebował silnej floty złożonej z potężnych okrętów wojennych. Tak powstał tzw. „plan Z” - plan znacznej rozbudowy marynarki i położenie nacisku na budowę potężnych pancerników i krażowników. Plan Z zakładał, że flota budowana zgodnie z nim miała być podzielona na 4 grupy: okręty zdolne walczyć z brytyjską Home Fleet- flotą obrony wybrzeża, okręty „rajdery”- zdolne dokonywać dalekich rajdów w celu atakowania statków handlowych, a pozostałe 2 grupy miałby się składać z okrętów wsparcia dla dwóch pierwszych grup uderzeniowych.
Do chwili wybuchu wojny, ledwie rozpoczęto realizację tego nader ambitnego planu. Z zakładanych 10 pancerników, 3 pancerników kieszonkowych, 16 krążowników, 2 lotniskowców i 190- U-bootów niewiele udało się wybudować. Wystarczy przytoczyć, że Wielka Brytania w drugiej połowie 1939 r. miała przewagę nad Niemcami w samych pancernikach w stosunku 7:1. W tej sytuacji oczywiście niemożliwe było podjęcie walki z Royal Navy, gdyż taka próba skończyła się by się samobójczo dla Kriegsmarine.

Bismarck - pierwsza odsłona

Wielki admirał Raeder - dowódca marynarki wojennej nie mógł jednak się poddać i pozwolić sobie na bezczynność, nawet w obliczu przytłaczającej przewagi przeciwnika. Ponieważ otwarta konfrontacja z okrętami floty brytyjskiej nie wchodziła w grę, naczelne dowództwo Kriegsmarine postawiło na przechwytywanie i niszczenie konwojów alianckich z pomocą dla zagrożonej Wielkiej Brytanii. Logiczne było, że im więcej statków handlowych z zaopatrzeniem niezbędnym dla kontynuowani wojny pójdzie na dno, tym trudniejsza stanie się sytuacja Wysp Brytyjskich. Niszczenie i dezorganizowanie dostaw – to był główny cel, jaki wyznaczono krążownikom, u-bootom i przede wszystkim pancernikom floty niemieckiej. Niemcy zdecydowanie postawiły na korsarstwo, które bardzo skutecznie w ramach tzw. „operacji Berlin” zaprezentowały dwa bliźniacze pancerniki- Scharnhorst i Gneisenau, które w ciągu swego 59 dniowego rajdu w lutym i marcu 1941 r. zatopiły 22 alianckie statki handlowe. Raeder, zachęcony takimi spektakularnymi sukcesami jego mniejszych pancerników, postanowił użyć swego asa atutowego. Zdecydował wypuścić w morze prawdziwego kolosa, który miałby siać zniszczenie na wodach Oceanu Atlantyckiego ,niszcząc konwój za konwojem i osłabiać w ten sposób gospodarkę Wielkiej Brytanii. Tym „największym piratem” Atlantyku był Bismarck-najpotężniejszy( wspólnie ze swoim bliźniakiem Tirpitzem) pancernik niemiecki, jaki kiedykolwiek powstał.

Bismarck został zamówiony już w 1935 roku w stoczni Blohma i Vossa w Hamburgu i tam też został zwodowany 14 lutego 1939 roku. Na ceremonii wodowania okrętu obecny był Hitler i wielu innych dygnitarzy partyjnych. Nowy niemiecki pancernik był naprawdę potężną i nowoczesną jednostką. 42 tysiące ton wyporności standardowej, 251 metrów długości, silne opancerzenie, nowoczesny system kierowania ogniem, niezwykle skomplikowany system grodzi wodoszczelnych, czy wreszcie potężne uzbrojenie czyniły z Bismarcka prawdziwego „asa autotowego” Kriegsmarine. Ten atut Niemcy postanowili wykorzystać by skutecznie niszczyć konwoje z pomocą dla Wysp Brytyjskich i przechylić w ten sposób szalę w tej wojnie na swoją korzyść.

26 kwietnia 1941r. wielki admirał Raeder postanowił, że w „ćwiczenia reńskie” czyli rajdu Bismarcka na Atlantyk w celu niszczenia konwojów, mają rozpocząć się jak najszybciej i że pancernikowi w tej wyprawie towarzyszyć ciężki krążownik „Prinz Eugen”. Wyznaczony na dowódcę operacji admirał Gunther Lutjens nie był zbyt zadowolony z tej decyzji przełożonego- „Prinz Eugen” był po prostu za słaby by móc podjąć skuteczną walkę z ewentualnym zagrożeniem w postaci brytyjskich pancerników. Jednak Raeder postawił na swoim, argumentując, że wojna na Atlantyku musi rozstać skutecznie ożywiona. Lutjens wraz ze swym sztabem zaokrętował się więc 12 maja na pokładzie Bismarcka, co dowódca pancernika komandor Ernst Lindemann przyjął z wielkim niezadowoleniem. Żaden dowódca nie lubi gdy w jego bezpośrednim otoczeniu znajduje się wciąż jego przełożony, który przejmuje w praktyce dowodzenie odsuwając go na margines.

Bismarck wychodzi w morze

18 maja 1941 r. Bismarck wypłynął z portu w Gotenhafen (Gdyni), rozpoczynając tym samym „Rheinubung”-operację ćwiczenia reńskie. W jego zbiornikach, mogących pomieścić ok. 8300 ton paliwa, w wyniku pęknięcia wężą do tankowania znalazło się o ok. 200 ton paliwa mniej, co bardzo poważnie zaważyło na dalszych losach okrętu...
Następnego dnia Bismarck spotkał się koło Rugii z Prinz Eugenem i niszczycielami eskortowymi. Zespół skierował się ku Cieśninie Duńskiej. Okazało się to błędem, ponieważ na tym obszarze panował ożywiony ruch wielu statków i przejście dużego zespołu okrętów niemieckich zostało łatwo dostrzeżone. Załoga neutralnego statku szwedzkiego poinformowała o ruchach wrogich okrętów brytyjskiego attache morskiego w Sztokholmie, który szybko skontaktował się z admiralicją w Londynie. 21 maja rano 4 brytyjskie samoloty dostrzegły Bismarcka i Prinz Eugena, a w południe dokładne zdjęcia obu jednostek cumujących w norweskich fiordach koło Bergen wykonał pilot Spitfire’a Michael Suckling. Niemieckie rajdery utraciły istotny element zaskoczenia.
Brytyjczycy zareagowali szybko.Jednak wysłane przez nich nad fiordy bombowce spóźniają się –5 bombowców zrzuciło bomby na pusty fiord, gdzie wcześniej stacjonowały niemieckie okręty. Te zaś kierowały się już w kierunku przejścia między Grenlandią a Islandią, licząc na swą szybkość i trudne warunki atmosferyczne bardzo utrudniające ich dostrzeżenie przez jednostki brytyjskie. Jednak głównodowodzący Home Fleet-flotą obrony wybrzeża, admirał sir John Tovey po otrzymaniu meldunków, że fordy norweskie gdzie wcześniej stacjonowały rajdery są puste, założył słusznie, że będą chciały się szybko przedrzeć na Atlantyk drogą duńską właśnie przez cieśninę. Nie chcąc czekać dłużej i obawiając się o los 9 konwojów będących obecnie na oceanie i ich konfrontacji z potężnym Bismarckiem, zespół operacyjny Home Fleet pod dowództwem wiceadmirała Lancelota Hollanda wyszedł 21 maja ze swej bazy w Scapa Flow na Orkadach. Składał się z największego wówczas okrętu świata-krążownika linowego Hood –dumy marynarki brytyjskiej, nowego pancernika „Prince of Wales” a także z 6 niszczycieli. Następnego dnia do pościgu dołączył King George V-flagowy okręt Toveya, lotniskowiec Victorius, 4 krążowniki i niszczyciele, oraz krążownik linowy Repulse –silnie uzbrojony w 6 dział kal. 381 mm. Rozpoczęło się wielkie polowanie.

23 maja wieczorem, Bismarck i Prinz Eugen płynące już bez eskorty niszczycieli, w najwęższym miejscu Cieśniny Duńskiej nawiązały po raz pierwszy walkę. Brytyjski ciężki krążownik Norfolk, od pewnego czasu tropiący oba okręty w wyniku błędu nawigacyjnego i złej pogody podpłynął zbyt blisko obu rajderów i został ostrzelany, na szczęście nie przyjmując żadnego bezpośredniego trafienia. Sam Norfolk jednak nie stanowił zagrożenia dla Bismarcka a co dopiero dla dwóch okrętów niemieckich razem. Bismarck był naprawdę potężnym okrętem, który mógł podejmować równą walkę z każdym nawet najsilniejszym pancernikiem Royal Navy. Jego artyleria główna –8 dział kal. 381 mm, potrafiła wystrzeliwać ogromne pociski na odległość 36,2 km z bardzo dobrą celnością, co było zasługą wyszkolenia artylerzystów, jak i świetnego systemu kierowania ogniem. Ponadto uzbrojony był w 12 dział kal. 150mm artylerii średniej i 50 dział artylerii przeciwlotniczej kalibru od 20 do 105mm, co łącznie dawało mu wielką siłę ognia i możliwość walki z więcej niż jednym na raz przeciwnikiem. Jednak te strzały oddane w kierunku Norfolka nie były zbyt popisowe-nie dość że były niecelne to jeszcze siła wstrząsu podczas oddawania salw uszkodziła dziobową stację radiolokacyjną, co w praktyce oślepiło od przodu Bismarcka i zmusiło Prinz Eugena do wysunięcia się na czoło zespołu. Był to kolejny niefortunny dla załogi Bismarcka incydent, który co prawda nie był bardzo poważny, ale skutecznie obniżył sprawność bojową okrętu, która dla powodzenia misji powinna być najwyższa...
Następnego dnia po małej potyczce z Norfolkiem, w wyniku meldunków z jego pokładu oraz z pokładu Suffolka (bliźniaczego okrętu Norfolka, który trzymał się z tyłu za niemieckimi piratami) wiceadmirał Holland otrzymał dokładne położenie dwóch rajderów i postanowił nawiązać bitwę. O godzinie 5.47 rano 24 maja marynarze niemieccy z pokładu Bismarcka dostrzegli dwa wielkie okręty brytyjskie. Jednak wiceadmirał Holland dowodzący z pokładu Hooda popełnił już na początku poważny błąd , idąc na cel pod ostrym kątem ,co wyłączało z walki 6 dział burtowych i rufowych artylerii głównej Hooda( notabene takiej samej jak na Bismarcku : 8 dział kal. 381mm). Do walki z potężnym korsarzem musiały więc wystarczyć działa dziobowe. Holland szedł pod tak ostrym kątem, ponieważ pragnął jak najszybciej skrócić dystans i nie dopuścić, by pociski wroga nie dosięgły zbyt cienko opancerzonych pokładów Hooda-poważnego mankamentu, od 20 lat nie naprawionego. Jak się okazało, śmiertelnego w skutkach...

Wielkie zwycięstwo Bismarcka

Dwa potężne okręty brytyjskie zaczęły „tytaniczną” bitwę, jedną z najbardziej znanych w historii bitew morskich II wojny. Ich potężne działa rozpoczęły ogień z 23 kilometrów koncentrując go na...Prinz Eugenie, który z dalekiej odległości był łudząco wręcz podobny do Bismarcka( ten sam profil, układ kominów itp.). Był to bardzo poważny w skutkach błąd, bowiem podczas gwałtownej wymiany ognia między wielkimi jednostkami liczyły się skuteczne i szybko uzyskane trafienia i koncentracja ognia na silniejszym przeciwniku. Żadnego z tych warunków nie udało się w już od początku potyczki uzyskać okrętom brytyjskim. Na domiar złego żadna salwa ich dział nie wyrządziła żadnej krzywdy mniejszemu krążkownikowi niemieckiemu, który wkrótce przyłączył się do wspierania ogniem Bismarcka, skupiającego już ostrzał na groźniejszym Hoodzie. Już trzecia jego salwa celnie nakryła największy okręt Royal Navy. Prinz Eugen także trafił Hooda, wywołując na jego pokładzie pożar. 4 minuty później Potężny pocisk wystrzelony z dział Bismarcka przebił cienko opancerzony pokład okrętu, wpadł do umieszczonego pod pokładem magazynu amunicji przeciwlotniczej kal. 102mm i rozerwał się tam powodując gigantyczną eksplozję! W jednej chwili wybuchło 100 ton kordytu, a ogień błyskawicznie ogarnął rufę statku. Wybuch był tak potężny, że wręcz rozerwał Hooda na kawałki. Kula ognia –olbrzymi słup dymu i płomieni wzniosła się na 300 metrów wysokości! Siła eksplozji wyrzuciła w górę dwa rufowe 15 calowe działa umierającego krążownika, a dwa przednie działa oddały nagle samoistnie salwę, spowodowaną zapewne zwarciem w obwodach elektrycznych w wieży. W ciągu zaledwie dwóch minut, Hood wraz z 1420 członkami załogi i wiceadmirałem Hollandem zatonął w głębinach. Później udało się uratować tylko 3 osoby...
W ciągu trwającej ledwie 6 min wymiany ognia, wielki Hood został zdruzgotany i poszedł na dno.Na „placu boju” pozostał Prince of Wales, nowoczesny brytyjski pancernik
uzbrojony w 10 dział kal. 356 mm. Prinz Eugen i Bismarck przerzuciły szybko swój ostrzał na niego, uzyskując w ciągu 12 minut od 7 do 8 trafień, tracąc 13 ludzi i nabierając 300 ton wody. Uszkodzony pancernik postawił zasłonę dymną i zaczął uciekać, jednak admirał Lutjens bojąc się, że Prince of Wales mógłby naprowadzić jego zespół na pancerniki brytyjskie i ponadto mając mało paliwa pozwolił mu odpłynąć. To posunięcie zostało skrytykowane zarówno przez komandora Lindemanna jak i przez samego Hitlera, który był niezadowolony, że Bismarck nie osiągnął pełnego zwycięstwa i nie zatopił także drugiego przeciwnika.

Mimo tego nie ulegało wątpliwości, że Bismarck i towarzyszący mu krążownik odniosły wielkie zwycięstwo, zatapiając dumę Royal Navy-- zadając tym samym potężny cios dumie brytyjskiej admiralicji i zmuszając do ucieczki Prince of Wales. Załoga Bismarcka otrzymała odznaczenia, a Lindemann i Lutjens otrzymali bardzo wysokie odznaczenia wojskowe. Hitler w specjalnej depeszy gratulacyjnej wysławiał dzielnych i zwycięskich marynarzy i oficerów Bismarcka-dumy i chluby Kriegsmarine.

Jednak ta radość, z czego najlepiej zdawała sobie sprawę załoga Bismarcka, była bardzo przedwczesna. Pancernik został dość dotkliwie uszkodzony przez pociski „Księcia Walii”, które spowodowały wyciek ok. 1000 ton ropy z pękniętych zbiorników. Ponadto 2 tyś ton wody wdarło się do okrętu, a w wyniku dalszych uszkodzeń, prędkość okrętu zmalała do 28 węzłów. Do tego istniały poważne rozbieżności co do dalszych działań zespołu Lutjensa. Sam admirał, zdając sobie sprawę z uszkodzeń, jakie miał jego okręt, skłaniał się ku zawinięcia do portu w St. Nazaire,w Normandii, gdzie był suchy dok na tyle duży, by przyjąć ćwierć kilometrowy pancernik. Komandor Lindemann optował natomiast za powrotem do Norwegii do Trondheim. Lindemann argumentował, że jest to dystans bliższy o 600 mil niż port we Francji, a do tego w razie wzięcia kursu na St. Nazaire, Bismarck musiał liczyć się z napotkaniem silnej eskadry okrętów brytyjskich z Gibraltaru- Force H, oraz inne okręty wojenne już odwoływane z atlantyckich konwojów w celu osaczania niemieckiego pancernika. Lutjens jednak ostatecznie odmówił, i Bismarck wziął kurs na port w Normandii, natomiast Prinz Eugen, który miał już resztki paliwa, miał odłączyć się od pancernika, pobrać ropę od zbiornikowca i samotnie wyruszyć na dalszy piracki rajd. „Książe Eugeniusz” oderwał się więc od Bismarcka i później bezpiecznie zawinął do portu w Breście;( Krążownik przetrwał całą wojnę i jego kres nastąpił dopiero w listopadzie 1946 r., kiedy to został zniszczony przez Amerykanów jako jeden z okrętów-celów, podczas próbnej eksplozji bomby atomowej w pobliży wyspy Kwajalein).

24 maja wieczorem osamotniony Bismarck wziął kurs na port w St. Nazaire. Był to poważny błąd taktyczny Lutjensa-niejedyny zresztą, ale fatalny w skutkach, jak się później okazało. Brytyjczycy zmobilizowali przeciwko niemu ogromne siły, zdecydowani wymazać hańbę, jaką był zatopienie Hooda i unicestwić największy okręt Kriegsmarine. Rozpoczął się największy pościg w historii wojen na morzu.

Wielki pościg Royal Navy za Bismarckiem

Brytyjczycy zmobilizowali potężne siły przeciwko samotnemu Bismarckowi. W gigantycznej obławie na obszarze ok. 2 milionów km kwadratowych wzięły udział: Krążownik linowy Repulse, pancernik King George V, lotniskowiec Ark Royal, lotniskowiec Victorius, krążownik liniowy Renown (siostrzany okręt Repulse), lekki krążownik Sheffield, pancerniki Revenge, Rodney, Ramilies, i chmara niszczycieli, wśród których znajdował się polski ORP Piorun. Poza tym za Bismarckiem płynęły ciągle Norfolk i Suffolk, oraz uszkodzony, ale ciągle groźny Prince of Wales.

Bismarck mając świadomość, że zgromadzono przeciwko niemu wielkie siły, płynął tak szybko jak tylko mógł w stronę portu St. Nazaire. W nocy z 25 na 26 maja, udało mu się oderwać od podążających za nim trop w trop okrętów Home Fleet, zyskując w ten sposób kilkadziesiąt mil przewagi. Jednak już 26 maja rano, latająca łódź Catalina dostrzega Bismarcka, znajdującego siew odległości 690 mil od portu w Normandii. Wieczorem tego samego dnia samoloty torpedowe Swordfish z lotniskowca Ark Royal zaatakowały pancernik. Zaciekły ogień jego 50 działek przeciwlotniczych nie na wiele się zdał wobec zaciekłości i determinacji atakujących pilotów brytyjskich, którzy dostali rozkaz: za wszelką cenę trafić choć jedną torpedą w cel i spowolnić okręt! I ten rozkaz udaje się wykonać. Bismarck po zaciekłym ataku Swordfisha pilotowanego przez ppor. Moffata traci sterowność-torpeda trafiła poniżej linii wodnej w okolicach rufy, niszcząc przekładnie i blokując stery okrętu a inny samolot wykorzystując to, trafił swą torpedą kal. 460mm w śródokręcie kolosa. Bismarck zatacza niekontrolowane koła i ustawia się na nie dającym się skorygować kursie północno-zachodnim, który naprowadził go wprost na szlak nadpływających brytyjskich okrętów...

Wkrótce po ataku Swordfishów, Bismarcka dopada eskadra niszczycieli pod dowództwem komandora Philipa Viana, wezwanych z osłony konwoju WS-*B idącego na Bliski Wschód. 5 niszczycieli: Cossak, Maori, Zulu, Sikh oraz polski Piorun wdały się w długą i zaciekłą wymianę ognia z potężniejszym przeciwnikiem. Przez ponad godzinę niszczyciele wiązały ogniem pancernik,( którego pełna salwa burtowa wynosiła 8 ton wobec 132kg pojedynczego niszczyciela), wykonując na niego pod koniec potyczki ataki torpedowe.
Przed północą 26 maja eskadra straciła kontakt z Bismarckiem, którego trapił kolejny już problem-awaria turbin. Wielki korsarz wlókł się z prędkością zaledwie 10 węzłów na godzinę.
Cała załoga Bismarcka, wiedziała już, że nieuchronnie zbliża się koniec.O godzinie 7.10 rano 27 maja, admirał Lutjens poprosił o przysłanie U-boota, by ten mógł przejąć dziennik pokładowy pancernika. Na to było już jednak za późno. Rozpoczął się ostatni akt dramatu, a los Bismarcka został już przesądzony...

Zatopienie Bismarcka

O godzinie 8.47 dowódca Home Fleet admirał Tovey dostrzegł z pokładu King George V swój upragniony łup, płynący prosto na jego okręty. Chwilę potem rozpoczęła się nierówna bitwa. Bismarcka zaatakowały jednocześnie 2 pancerniki –King George V i Rodney i 3krążowniki –Norfolk, Suffolk i Dorsetshire. Brytyjczycy mieli ogromną przewagę ognia: 9 dział kal. 406 mm Rodneya i 10 dział kal. 356mm „Króla Jerzego V” i silne działa krążkowników przeciwko 8 działom kal. 381mm i 12 działom kal. 150mm.
Bismarck, mimo tego iż był już skazany w obliczu tak wielkiej przewagi, walczył i umierał długo. Już jego trzecia salwa dosięgła potężnego Rodneya-pierwszy okręt Royal Navy, który otrzymał działa kal. 406mm. Jednak odpowiedź Rodneya była porażająca, tym bardziej, ze Bismarck utracił wcześniej możliwość manewru i możność unikania pocisków. Potężne działa obu pancerników i krążowników szybko zdruzgotały dziobowe stanowisko kierowania artylerią. Wkrótce wybuchł magazyn pocisków kalibru 150 mm. Rodney podpłynął zaledwie na 4 km i z tej odległości masakrował Bismarcka. O godzinie 9.31 umilkło ostatnie działo „dumy Kriegsmarine” i odtąd pancernik był już całkowicie bezbronny i bezkarnie masakrowany. Płyty pancerne na jego pokładzie rozpaliły się do białości, wszędzie szalały pożary, masowo ginęli ludzie, ale Bismarck nie chciał zatonąć. Załoga przygotowała szybko okręt do samozatopienia, zakładając w siłowni ładunki wybuchowe z 10 minutowym opóźnieniem. Dopiero po ich eksplozji, kolos zaczął się wolno zanurzać. Jednak na tyle wolno, że zniecierpliwiony tym Rodney odpalił z bliska kilka torped w stronę Bismarcka, z których jedna trafiła w cel( pierwszy w historii przypadek, gdy pancernik został storpedowany przez inny pancernik). O godzinie 10.15 admirał Tovey rozkazał przerwanie ognia do zmasakrowanego okrętu. Jego jednostki miały już bardzo mało paliwa i szybko musiały wracać do portów. Widząc jednak, że Bismarck wciąż utrzymuje się jakimś cudem na wodzie, rozkazał krążownikowi Dorsetshire storpedować i ostatecznie zatopić Niemca. O godzinie 10.36 trzecia z torped brytyjskiego okrętu pogrąża pancernik, który ostatecznie o 10.40 zatonął, przewracając się stępką do góry i idąc na dno.

W ciągu niespełna godzinnej bitwy, okręty Royal Navy zasypały Bismarcka 2157 pociskami i wieloma torpedami. Z całej załogi Bismarcka utonęło 1977 osób, a uratowało się 115. Hood został pomszczony, a najpotężniejszy okręt Hitlera spoczął na dnie Atlantyku. Gdy Fuhrer dowiedział się o tej klęsce, rozkazał by odtąd wojnę na oceanie prowadziły już tylko łodzie podwodne. Wielki admirał Raeder, zatonięcie pancernika skomentował w ten sposób: „utrata Bismarcka miała decydujący wpływ na wynik wojny na morzu”.

[g_href]http://konflikty.pl/gallery.php?cat=Niemiecki%20pancernik%20Bismarck[/g_href][g_title]Pancernik Bismarck[/g_title]

Pancernik Bismarck: dane taktyczno - techniczneGłówne parametryWyporność standardowa: 41 700 ton
Wyporność pełna: 50 900 ton
Długość: 251 metrów
Szerokość: 36,2 metra
Maksymalne zanurzenie: 10,2 metra
Prędkość maksymalna: 30,8 węzła
OpancerzenieGłówny pas burtowy: 320 mm
Opancerzenie wież artylerii głównej: 13-360mm
Górny pokład: 50-80 mm
Wieża dowodzenia: 220-350mm
Przedział torpedowy: 45mm
UzbrojenieArtyleria główna: 8 dział kal.381 mm (2 działa w 4 wieżach) (960 pocisków o zasięgu do 36,2 km)
Artyleria średnia: 12 dział kal.150 mm (2 działa w 6 wieżach)
Ciężka artyleria przeciwlotnicza: 16 działek kal.105mm (2 działa w 8 wieżach)
Średnia artyleria przeciwlotnicza: 16 działek kal.37 mm (2 działa w 8 wieżach)
Lekka artyleria przeciwlotnicza: 18 działek kal. 20mm (1 działko w 1o wieżach i 4 działka w dwóch wieżach)
Załoga2200 osób

Bibliografia

Bogusław Wołoszański, Encyklopedia II wojny światowej
Magazyn Focus, nr 5(116) maj 2005, dział historia: „Bismarck Pirat Atlantyku”.
John MacDonald, „Wielkie Bitwy II Wojny Światowej”.
www.kbismarck.com



Data dodania: 10.04.2007 · Data modyfikacji: 10.04.2007· Liczba wyświetleń: 22512

Zobacz inne artykuły w tej kategorii

Okręt HMS Victory
Okręt HMS Victory
Grzesiek Piekalny
Victory to chyba najsłynniejszy angielski liniowiec. Ten słynny trójmasztowy okręt brał udział w wielu bitwach, również pod Trafalgarem (21 XI 1805)- jednej z nielicznych, gdzie przegrała armia napoleońska.


Schnellbooty  niemieckie kutry torpedowe
Schnellbooty - niemieckie kutry torpedowe
Raskolnikow
Historia niemieckich kutrów torpedowych, zwanych Schnellbootami, rozpoczyna się dość nietypowo w latach 30-tych naszego stulecia. Głównodowodzący Kriegsmarine - Erich Reader po wypowiedzeniu przez Niemcy ograniczeń wersalskich rozpoczął realizację swojego programu rozbudowy floty.


Skomentuj artykuł i dołącz do dyskusji!

AutorAutor
Redakcja  
Jarek Mierzejewski

Liczba artykułów autora: 19

Komandos - Marcinko
AutorPatronat medialny

Operacja Geronimo
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl pragnie szerzyć wiedzę o historii Polski i świata, ze szczególnym uwzględnieniem najintensywniejszego i najstraszniejszego z jej przejawów: historii wojen oraz narzędzi używanych do ich prowadzenia. Publikujemy teksty zarówno uznanych badaczy ze stopniami naukowymi, jak i doświadczonych pasjonatów, niemniej jednak na pierwszym miejscu niezmiennie stawiamy jakość.

Zobacz nasze profile:
       
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl zarejestrowano w międzynarodowym systemie informacji o wydawnictwach ciągłych i oznaczono symbolem: ISSN 2082-7903.
Transport i przeprowadzki pomocne podczas tworzenia relacji realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu samochodowego.