konflikty
Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeAktualnościWideoTapetyTestyForum
Strona Główna » Historia » II wojna światowa

Cyrk Skalskiego. Polski Zespół Myśliwski

Podziel się z innymi:

Weź udział w dyskusji

   Zobacz całą galerię (12)

U góry od lewej: kpt. Wacław Król, por. Bohdan Arct. U dołu od lewej: chor. Mieczysław Popek, por. Ludwik Martel, por. Władysław Drecki.
U góry od lewej: kpt. Wacław Król, por. Bohdan Arct. U dołu od lewej: chor. Mieczysław Popek, por. Ludwik Martel, por. Władysław Drecki.

Piloci PFT przy Spitfire ZX-5 (EN 267)
Piloci PFT przy Spitfire ZX-5 (EN 267)

Podpułkownik Rolski i starszy sierżant Machowiak przed zestrzelonym włoskim myśliwcem Fiat CR.42 Falco
Podpułkownik Rolski i starszy sierżant Machowiak przed zestrzelonym włoskim myśliwcem Fiat CR.42 Falco


Spitfire ZX-6 (EN 315) podczas startu
Spitfire ZX-6 (EN 315) podczas startu

Spitfire ZX-5 (EN-267)
Spitfire ZX-5 (EN-267)

Wrak Spitfire'a ZX-0 (EN-355) na którym został zestrzelony porucznik Mieczysław Wyszkowski
Wrak Spitfire'a ZX-0 (EN-355) na którym został zestrzelony porucznik Mieczysław Wyszkowski

Porucznik Eugeniusz Horbaczewski
Porucznik Eugeniusz Horbaczewski

Chorąży Bronisław Malinowski
Chorąży Bronisław Malinowski

Mieczysław Wyszkowski, Władysław Maciej Drecki,Wacław Król iBohdan Arct. W głębi po prawej widoczny jest Spitfire należący do PFT, najprawdopodobniej EN-267 ZX-5
Mieczysław Wyszkowski, Władysław Maciej Drecki,Wacław Król iBohdan Arct. W głębi po prawej widoczny jest Spitfire należący do PFT, najprawdopodobniej EN-267 ZX-5

Piloci PFT przy Spitfire EN-186
Piloci PFT przy Spitfire EN-186

Spitfire EN 459 ZX-1 podczas remontu w Gabes
Spitfire EN 459 ZX-1 podczas remontu w Gabes

   Zobacz całą galerię (12)
„Polish Fighting Team dołączył do naszego Skrzydła w Bu Grara w Tunezji w dniu 16 marca 1943 roku i osiągnął gotowość bojową następnego dnia, od 25 zaś marca działał na samolotach Spitfire Mk. IX. W ciągu kwietnia Zespół osiągnął większą ilość zwycięstw niż jakakolwiek inna eskadra czy nawet dywizjon w Skrzydle. W odniesieniu do działalności bojowej fakt ten mówi sam za siebie. Byliśmy dumni z możliwości wspólnej z Wami walki, zadowoleni byliśmy ze wspólnego z Wami życia i wyczekujemy następnego z Wami spotkania, gdy nastanie pokój.” – taką oto opinię o Polskim Zespole Myśliwskim wystawił w oficjalnej kronice Polish Fighting Team dowódca 244 Skrzydła Myśliwskiego DAF (Desert Air Force – Pustynnych Sił Lotniczych) Wing Commander (podpułkownik) Peter Oliver po zakończeniu walk w Afryce i rozwiązaniu polskiej eskadry. A jak doszło do jej powstania?

Schyłek 1942 roku na zachodzie Europy to jałowy okres walk w powietrzu. Niesprzyjająca pogoda i zaangażowanie Luftwaffe na froncie wschodnim nie sprzyjały spotkaniom i walkom lotniczym. Na powietrznym froncie panował zastój i marazm. Aby poprawić nastroje wśród lotniczej braci, jak i nabrać doświadczenia w taktycznej współpracy lotnictwa z wojskami naziemnymi przed planowaną inwazją na kontynent europejski w Dowództwie Lotnictwa Myśliwskiego w podlondyńskim Stanmore, powstał pomysł zorganizowania i wysłania do Afryki (tylko tam ówcześnie ścierały się armie zachodnich aliantów i państw osi) zespołu polskich myśliwców. Rezultatem była depesza z Air Ministry do afrykańskiego dowództwa RAF: „Polskie dywizjony myśliwskie są najlepsze w Fighter Command, ale stosunkowo mała aktywność na tutejszym froncie w zimie oddziałuje ujemnie na ich temperament, wymagający stałej walki.Moglibyśmy wybrać i wytrenować zespoły składające się z dwunastu do piętnastu prawdziwych asów i wysłać do Was kolejno, na jakieś dwa miesiące każdy, jeżeli zechcecie je przyjąć. Musieliby mieć możliwość latania razem i musieliby latać na Spitfire’ach. Rozumiem, jak odczują to dywizjony RAF-u latające na Hurricane’ach i z tego powodu można by wybrać Maltę, nie zaś Afrykę. W każdym razie mielibyście grupę prawdziwie doświadczonych tygrysów. Przyślijcie odwrotnie Waszą opinię w tej sprawie.”

Opinia musiała być pozytywna, ponieważ w początkach 1943 roku ogłoszono ochotniczy nabór do eskadry. Poprzeczka była wysoko: od kandydatów wymagano co najmniej 30 lotów nad nieprzyjacielskim terenem i przynajmniej rocznego pobytu w bojowym dywizjonie. Zgodę musiał również wyrazić dowódca dywizjonu kandydata. Pomimo to chętnych nie brakowało – zgłosiło się 68 pilotów, jednak tylko 29 miało zgodę przełożonego. Spośród nich wybrano 16. Byli to:
  • ppłk Tadeusz Henryk Rolski (oficer łącznikowy z dowództwem RAF na Bliskim Wschodzie)

  • kpt. Stanisław Skalski (dowódca eskadry)

  • kpt. Wacław Król

  • kpt. Karol Pniak

  • por. Eugeniusz Horbaczewski

  • por. Bohdan Arct

  • por. Włodzimierz Drecki

  • por. Kazimierz Sporny

  • por. Ludwik Martel

  • por. Mieczysław Wyszkowski

  • ppor. Jan Kowalski

  • st.sierż. Bronisław Malinowski

  • st.sierż. Władysław Majchrzyk

  • st.sierż. Marian Popek

  • st.sierż. Kazimierz Sztramko

  • st.sierż. Marcin Machowiak

Do dziewiętnastego lutego zakończono organizację, wydano zaopatrzenie, zaszczepiono i następnego dnia zespół zaokrętowano w Glasgow na statek „Letytia”. Jako że trwała właśnie Bitwa o Atlantyk, skompletowanie konwoju i eskorty, jak i sama podróż trwały dość długo i dopiero czwartego marca Polacy wylądowali w algierskim porcie Oran. W tym momencie zawiodła nieco brytyjska organizacja i tylko dzięki energicznej postawie ppłk Rolskiego trzynastego marca cały zespół dotarł na lotnisko 244 Skrzydła Myśliwskiego, wchodząc w skład 145 dywizjonu RAF jako trzecia, nadetatowa eskadra „C”. Niestety na samoloty trzeba było czekać jeszcze trzy dni i dopiero wtedy zespół mógł zapoznać się z rejonem działania i od siedemnastego marca mógł zacząć normalną działalność operacyjną.

Początki nie były imponujące. Starzy pustynni wyjadacze ze 145 dywizjonu spoglądali na naszych myśliwców z pytaniem w oczach: co to za jedni i co potrafią? A Polacy mimo najszczerszych chęci nie mogli pokazać, na co ich stać. Powód był prosty: po prostu nasi lotnicy nie mięli szczęścia spotkać nieprzyjacielskich samolotów w powietrzu. Tak minęło dziesięć dni i dwudziestego piątego marca PFT otrzymał nowy sprzęt: Spitfire’y Mk.IX, na których piloci latali wcześniej w Anglii. Były to doskonałe samoloty, które pod każdym względem przewyższały „piątki” (szczególnie obciążone tropikalnymi filtrami powietrza), jak i maszyny używane przez przeciwnika. Dorównywały im tylko Focke Wulfy, które na afrykańskim froncie pokazały się w ograniczonych ilościach dopiero pod koniec kwietnia. Minusem był tylko brak wyżej wspomnianych tropikalnych filtrów powietrza, co przysparzało mnóstwo pracy mechanikom, gdyż wszędobylski pył pustynny wciskał się wszędzie i unieruchamiał wszelkie mechanizmy.

Jednak i nowe samoloty nie pomogły od razu i na pierwsze zwycięstwo Polacy musieli czekać do dwudziestego ósmego marca, gdy nad miastem Sfax nastąpiło spotkanie z ośmioma Junkersami 88 w osłonie dziesięciu Me-109. W jego wyniku Luftwaffe musiała spisać na straty dwa Ju-88, a poza tym rozochoceni lotnicy PFT przy okazji „przejechali się” po niemieckim konwoju, którego żołnierze przyglądali się walce z ziemi. Jednak ta ciekawość nie wyszła im na dobre: z kolumny ubyły dwie ciężarówki i wielu żołnierzy. Należy wspomnieć również, iż Polaków było tylko pięciu (por. Arct miał kłopoty z silnikiem i nie mógł wystartować) tak, że po stronie Niemców przewaga była absolutna, ale spragnionym zwycięstw pilotom nie przeszkodziło to wcale. Pierwszymi zwycięzcami byli: Skalski i Horbaczewski. Siódmego kwietnia 8 armia przełamała niemiecki umocnienia pod Wadi Akarid i niemiecko-włoskie wojska wycofały się na następną linię obrony: na wzgórza pod Enfidaville. Front przesunął się około dwieście kilometrów i zaistniała potrzeba zmiany lotniska. Do tego czasu polska eskadra miała już ugruntowaną pozycję i zaczęło być o niej głośno na Bliskim Wschodzie. Jej bilans to: dziesięć zwycięstw pewnych, jedno prawdopodobne i trzy wrogie maszyny uszkodzone, przy stratach własnych równych ZERO! Doprawdy to wspaniały wynik! Już nikt nie patrzył na nich z powątpiewaniem czy pytaniem w oczach.

W tym gorącym okresie głównym zadaniem PFT była osłona alianckich bombowców. Mając wspaniałe wysokościowe maszyny latali przeważnie na górze formacji. W niedzielę - osiemnastego kwietnia - eskadra poniosła pierwszą i jedyną stratę: por. Wyszkowski postanowił „zapolować” w pojedynkę i odłączył się od reszty zespołu, gdy na oczach pozostałych pilotów z chmur wypadły dwa Messerschmitty i zapaliły mu samolot, po czym uciekły. Ranny lotnik wylądował za liniami wroga i resztę wojny spędził w jenieckim obozie. Dwa dni później, nastąpił straszliwy odwet: nad Pantellerią nasza szóstka spotkała około dwudziestu Messerschmittów i Macchi. W wyniku tego spotkania lotnictwo Africa Korps znowu uszczupliło swój stan: sześć samolotów na pewno, jeden prawdopodobnie i jeden uszkodzony. To był niespotykany wyczyn i od tego właśnie czasu polski zespól zaczęto nazywać „Cyrkiem Skalskiego” bądź „Polskimi Tygrysami”. Jakby tego było mało, dwa dni później Cyrk powtórzył swój sukces – znowu sześć nieprzyjacielskich maszyn spoczęło w Morzu Śródziemnym.

Trzynastego maja nastał koniec walk w Afryce. Umilkły działa, czołgi, karabiny, ustał również odgłos silników lotniczych. Nadszedł koniec działalności Polish Fighting Team. Ale dowództwo RAF na Bliskim Wschodzie poznało już wartość polskich pilotów i nie chciało się ich pozbyć ze swoich szeregów, dlatego zaproponowało rozesłanie Polaków do brytyjskich dywizjonów, przygotowujących się już do inwazji Sycylii i Włoch. Z kolei polskie władze chciały ściągnąć członków eskadry z powrotem do macierzystych dywizjonów, aby tam dzieliły się swoimi afrykańskimi doświadczeniami. W rezultacie powstał kompromis: pozostać mięli tylko ochotnicy. Było ich trzech: Skalski został dowódcą dywizjonu 601, Horbaczewski objął dowództwo eskadry - później całego dywizjonu 43 i Drecki przyjął pod rozkazy eskadrę w 152 dywizjonie RAF. Oficjalny bilans zwycięstw jednostki to: dwadzieścia pięć pewnych zestrzeleń, trzy prawdopodobne i dziewięć samolotów uszkodzonych. Jak zaznaczyłem są to dane oficjalne, w rzeczywistości wyniki zapewne są wyższe. Świadczy o tym przykład dwóch znalezionych wraków Messerschmittów znalezionych w czasie i miejscu gdzie mogły być zestrzelone tylko przez naszych pilotów, a jednak nikt z nich nie zgłaszał pretensji do zwycięstw nad nimi. Polscy lotnicy mięli wysoko rozwinięte poczucie etyki lotniczej i woleli pozbawić się pewnej pozycji na swoim koncie, niż mieć tam choćby jedno wątpliwe zwycięstwo.

Na koniec przytoczę jeszcze jedną opinię o Cyrku Skalskiego. Jej autorem jest por. Richards – oficer taktyczny 145 dywizjonu:
„Zwykłe słowa nie wystarczają, by wyrazić nasz podziw dla Waszego kunsztu w powietrzu i naszą ocenę Waszego koleżeństwa na ziemi. Bardzo żałujemy, iż Was tracimy, i to żałujemy rozstania zarówno z każdym z Was pojedynczo, jak i z całą eskadrą. Jak ktoś bardzo stosownie się wyraził: Jesteście wspaniałym zespołem. Nie potrzebuję pisać więcej”

    Kalendarium:
  • 03.02.1943: Sformowanie PFT w bazie Northolt

  • 17.03.1943: Osiągnięcie gotowości bojowej na lotnisku Bu Grara

  • 28.03.1943: Pierwsze zwycięstwa

  • 11.04.1943: Przebazowanie do Fouconnerie

  • 15.04.1943: Przebazowanie do Goubrine

  • 18.04.1943: Pierwsza i ostatnia strata

  • 20.04.1943: Bitwa nad Pantellerią – najlepszy wynik: zestrzelonych na pewno – 6, prawdopodobnie – 1, uszkodzonych - 1

  • 22.04.1943: Walka z osłoną myśliwską formacji Me-263 nad Morzem Śródziemnym – wynik: 6-0-0

  • 06.05.1943: Ostatnia walka i ostatnie zwycięstwa

  • 13.05.1943: Zakończenie walk w Afryce


    Przykłady oznaczeń używanych przez PFT samolotów:
    Typ, Nr seryjny, Oznaczenie

  • Spitfire Mk.VB trop. AB168

  • Spitfire Mk.VB trop. ER539

  • Spitfire F IXC EN247 ZX-5

  • Spitfire F IXC EN264

  • Spitfire F IXC EN268

  • Spitfire F IXC EN286

  • Spitfire F IXC EN300

  • Spitfire F IXC EN315 ZX-6

  • Spitfire F IXC EN343

  • Spitfire F IXC EN345

  • Spitfire F IXC EN361

  • Spitfire F IXC EN448 ZX-3


Bibliografia

Wacław Król - „Pod niebem Tunezji”
Bohdan Arct – „Niebo w ogniu”
Bohdan Arct – „Alarm w St.Omer”
Tadeusz H. Rolski – „Uwaga wszystkie samoloty”
Andrzej Morgała – „Polskie samoloty wojskowe 1939-1945”



Data dodania: 31.05.2008 · Data modyfikacji: 07.12.2011· Liczba wyświetleń: 11976

Zobacz inne artykuły w tej kategorii

Zabłąkani żołnierze Niemcy w kampanii w Afryce Wschodniej 194041"Zabłąkani żołnierze". Niemcy w kampanii w Afryce Wschodniej 1940-41
Leszek Molendowski
Obok licznych jednostek kolonialnych, które walczyły w składzie armii włoskiej w czasie kampanii we Włoskiej Afryce Wschodniej w latach 1940 - 1941 znaleźli się nieoczekiwanie i Niemcy. Była to Compagnia Autocarrata Tedesca (Deutsche Motorisierte Kompanie), czyli niemiecka kompania zmotoryzowana.
Miasto Dębica wobec kampanii wrześniowej 1939 rokuMiasto Dębica wobec kampanii wrześniowej 1939 roku
Krzysztof Kloc
Wrzesień 1939 roku to największa tragedia w historii polskiego państwa. Nigdy dotąd polska państwowość nie została zniszczona, a sam kraj zniewolony w tak krótkim czasie. Następstwem przegranej wojny było niespotykane w dotychczasowej historii prześladowanie narodu polskiego. Wojna i okupacja dotknęły w taki czy inny sposób każdego zakątka Polski, jak i każdego jej mieszkańca. Wyjątkiem nie jest miasto Dębica, które – bez obrony – zostało zajęte przez niemieckie wojska 8 września 1939 roku.

Skomentuj artykuł i dołącz do dyskusji!

AutorAutor
Redakcja  
Marek Budny

Liczba artykułów autora: 17
AutorPatronat medialny

Berlińskie Wrota
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl pragnie szerzyć wiedzę o historii Polski i świata, ze szczególnym uwzględnieniem najintensywniejszego i najstraszniejszego z jej przejawów: historii wojen oraz narzędzi używanych do ich prowadzenia. Publikujemy teksty zarówno uznanych badaczy ze stopniami naukowymi, jak i doświadczonych pasjonatów, niemniej jednak na pierwszym miejscu niezmiennie stawiamy jakość.

Zobacz nasze profile:
       
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl zarejestrowano w międzynarodowym systemie informacji o wydawnictwach ciągłych i oznaczono symbolem: ISSN 2082-7903.
Transport i przeprowadzki pomocne podczas tworzenia relacji realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu samochodowego.