Rok 712 zapisał się w historii Europy jako rok, w którym muzułmanie przekroczyli po raz pierwszy Pireneje. Ekspansja arabska coraz bardziej przybierała na sile i niewykluczone, że - gdyby nie pewna bitwa - podbiliby większą część naszego kontynentu. Ową bitwą była bitwa pod Poitiers (często nazywana też bitwą pod Tours, by nie myliła się z tą z 1356 roku), której znaczenie można porównać do odsieczy wiedeńskiej z 1683 roku. Była punktem zwrotnym, po którym podboje muzułmanów w Europie zakończyły się, a na podbity przez nich Półwysep Iberyjski powoli zaczęli organizować wyprawy chrześcijanie.
W latach 20. i 30. VIII wieku najazdy arabskie przybrały znacznie na sile. Już w roku 719 muzułmanie dowodzeni przez Hurra zdobyli Narbonnę i zachodnią Septymanię. Dwa lata później namiestnikiem Hiszpanii został Abd ar-Rahman, który zaczął systematycznie nękać mieszkańców Akwitanii i południowej Francji. W 726 roku wódz Anbaka zdobył Carcassone i Nimes, co wiązało się z objęciem kontroli nad całą Septymanią. W tym samym czasie majordomus frankijski Karol Młot zajęty był wyprawami na Germanię.
Bitwa pod Poitiers
Abd ar-Rahman w 732 roku ponownie wyprawił się na Akwitanię, tym razem z armią liczącą około 50 000 ludzi. Wojsko jego złożone było w znacznej mierze z konnych Berberów i Maurów. Ta liczebna przewaga pozwoliła mu z łatwością pokonać hrabiego Akwitanii Odona w bitwie pod Bordeaux. Po swojej klęsce, hrabia wycofał się, by połączyć swe siły z siłami Karola Młota, który na wieść o wyprawie Arabów zaprzestał działań wojennych nad Dunajem i skierował swych rycerzy na zachód.
Dowódcy wojsk muzułmańskich postanowili o podzieleniu armii. Mniejsza część została skierowana do oblężenia silnej twierdzy w Poitiers. Reszta, dowodzona przez Abd ar-Rahmana, skierowała się nad Loarę w kierunku Tours. W trakcie przygotowań do oblężenia fortecy, do uszu wodza dotarła wieść o zbliżających się wojskach Karola i Odona. Niekorzystna sytuacja zmusiła muzułmanów do odstąpienia i powrotu na południe.
Odwrót jednak nie do końca się udał, gdyż w październiku 732 roku Frankowie zbliżyli się na tyle do armii przeciwnika, by móc stoczyć bitwę. Abd ar-Rahman nękał wojska Karola drobnymi potyczkami, które miały dać Arabom wystarczająco czasu, by połączyć się z pozostałą częścią wojsk. Frankowie jednak parli zdecydowanie naprzód. W tej sytuacji Abd ar-Rahman zdecydował się na walną bitwę.
Karol Młot
Dokładne proporcje sił nie są znane, można jednak na podstawie niektórych faktów podejrzewać, że przewagę liczebną miał Karol Młot. Ocenia się, że wśród jego rycerzy znaczną część stanowiła kawaleria. Karol miał też innego asa w rękawie - doświadczenie. Walki z Arabami toczyły się już od kilkunastu lat, dlatego bardzo dobrze znał wady i zalety zarówno armii swojej, jak i przeciwnika. Wiedział, że konnica arabska jest skuteczna w natarciu, zaś obrona jest jej słabą stroną i walka z formacjami defensywnymi. Frankowie wykorzystali to, tworząc gęstą pieszą falangę, która opierała się atakom muzułmanów. Konnica zaś, dowodzona przez Odona, nacierając na przeciwnika z boku, dopełniła dzieła. Muzułmanie z całkiem dużymi stratami wycofali się. Kiedy zaś rozeszła się wśród nich wiadomość o śmierci Abd ar-Rahmana, ogarnęła ich panika i pod osłoną nocy uszli na południe.
Interesujący opis bitwy zawarł w swoich księgach Izydor Pacensis: "Mężowie Północy stali niewzruszonym murem; a gdy razili Arabów mieczem, byli jako lodowy łańcuch, którego ogniw nic nie jest w stanie rozłączyć. Krzepcy Austrazyjczycy o stalowych ramionach rzucili się śmiało w największy gąszcz walki; to oni właśnie dopadli i zabili króla Saracenów."
Karol Młot nie zdecydował się na pogoń za uciekającym w popłochu nieprzyjacielem. Zdawał sobie sprawę, że Arabowie bardzo często pozorują ucieczki, by zmylić przeciwnika. I choć tym razem ucieczka nie była udawana, to Karol nie chciał ryzykować.
Bitwa ta jest powszechnie uważana za jedno z najważniejszych starć w historii. Położyła kres ekspansji islamu w Europie. Poważnie też wzrósł autorytet Karola Młota wśród Franków, co stało się niejako podstawą do odtworzenia przez jego wnuka (Karola Wielkiego) Cesarstwa Rzymskiego.