Ewangelia wg św. Mateusza Rozdział 5, werset 3.
Krucjaty zawsze rozpalały wyobraźnię ludzi. Przed oczyma większości na dźwięk tego słowa przed oczami staje obraz rycerzy dzielnie walczących w Ziemi Świętej w imię wiary chrześcijańskiej. Jednak książki, a głównie podręczniki szkolne, doszczętnie niszczą tę wizję, podając, że krzyżowcy organizowali wyprawy nie z pobudek religijnych, lecz przede wszystkim dla osiągnięcia łupów i zagarnięcia nowych ziem, których zaczęło brakować w Europie. Dopełnia to stwierdzenie o chęci zysków kupców włoskich z handlu ze Wschodem. Ale jakie były prawdziwe przyczyny wypraw krzyżowych?
Ile było wypraw, tego nikt dokładnie nie wie. A raczej każdy wie, lecz podaje inną liczbę. Historycy spierają się podając różną numerologię, wahając się od pięciu do jedenastu. Najczęściej jednak podaje się liczbę 7, a dodatkowo dolicza się wyprawę rycerską z lat 1228/29, dwie wyprawy ludowe oraz krucjatę dziecięcą. Za początek krucjat uznaje się rok 1095. Jako data końcowa służy rok 1270. Tak więc średnio jedna wyprawa na szesnaście lat. A w sumie kilkaset tysięcy poległych. Ale w imię czego? Boga, złota, ziemi? Przeanalizujmy to dokładniej.
Bitwa pod Mazinkert
W 1071 roku Turcy gromią wojska bizantyjskie cesarza Romana IV. Niedługo potem w cesarstwie wybucha wojna domowa, na której oczywiście zyskują muzułmanie. Rok 1079 to data zdobycia Jerozolimy przez wojska Sulejmana i zabronienia przezeń jednocześnie wstępu chrześcijańskim pielgrzymom do miasta. W rękach sułtanatu seldżuckiego znalazł się praktycznie cały Bliski Wschód. Bizantyjczycy apelowali do państw zachodniej Europy o pomoc, jednak ich wołanie zostało usłyszane dopiero w 1095 roku.
Oblężenie Antiochii
Na Stolicy Piotrowej zasiadał wówczas papież Urban II, niegdyś bliski przyjaciel papieża Grzegorza VII, któremu, jak wiemy, nie za bardzo podobała się władza cesarza niemieckiego i dążył do wzmocnienia własnego autorytetu. Plany takie miał także i Urban II. Kiedy więc zebrał się synod w Clermont pod koniec 1095, ogłosił świętą wojnę z wyznawcami islamu. Wezwał rycerstwo do wyprawy do Ziemi Świętej i odbicia jej z rąk muzułmanów. Piękne hasło - trzeba jednak dodać, że tereny te miały się stać... lennem papieskim! Jednak mowa papieża była tak płomienista, że umknęło to uwadze niektórych. A właściwie to większości - w liczbie 40 tysięcy chłopów i 35 tysięcy rycerzy.
Ale po co chłopi w Jerozolimie? Kosami przegonią Turków? - na to sami nie umieli odpowiedzieć. Lecz jeśli nie spróbują, to śmierć z kosą przyjdzie po nich. Lata 1094 i 1095 to bowiem okres, w którym zbiory niekoniecznie się udały i niejednemu chłopu głód zaczął ściskać żołądek. Cóż więc robić - chyba tylko spróbować zbudować Królestwo Niebieskie na ziemi, gdzie nie będzie głodu, niesprawiedliwości itp. A gdzie to robić, jak nie w Ziemi Świętej?
Gotfryd z Bouillon przez cesarzem Aleksym I
Pierwsza krucjata ludowa zakończyła się skutkiem przypominającym nieco rzeźnię. I to jeszcze zanim lud pracujący ujrzał mury Jerozolimy.
Rok później rozpoczęła się krucjata rycerska, zakończona może nie pełnym, ale sporym sukcesem. Nie będę tu opisywał jej przebiegu, gdyż to temat na oddzielny artykuł. Przyjrzyjmy się jednak skutkom. Jerozolima została zdobyta z rąk innowierców, utworzono hrabstwo Edessy, księstwo Antiochii, hrabstwo Trypolisu, Królestwo Jerozolimskie oraz Królestwo Armenii Cylicyjskiej. Edessa, Antiochia i Trypolis były podległe królowi jerozolimskiemu, ten zaś był lennikiem papieża. W sumie był to wąski pasek wybrzeża rozciągający się wzdłuż wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego. Teren - bardzo niewielki, surowców - mało, ziemie - nienajlepsze, położenie - handlowo doskonałe, strategicznie beznadziejne. A jednak znaczenie duchowe - niewyobrażalne.
Po pierwszej krucjacie państewka Europejczyków objęły obszar całkiem nieduży. Zdawać by się mogło, że krzyżowcom po zdobyciu Jerozolimy odeszła w ogóle ochota do walki. Większość wróciła do rodzinnych krajów, a na miejscu zostało około 500 rycerzy i 2000 piechoty włoskiej. Mało? Straszliwie mało! Biorąc pod uwagę, że z każdej strony byli otoczeni przez Turków, sytuacja ta wydaje się śmieszna. Chyba każdy wódz poszedłby za ciosem i odbił z rąk muzułmanów resztę Azji Mniejszej, a następnie skierował się na Egipt. Ale nie krzyżowcy - zamknęli się w swoich państewkach i siedzieli cicho. Może wcale nie chodziło im o podbój?
Zdobycie Jerozolimy
Skłaniać się można ku temu, że nie. Celem była Ziemia Święta - i cel ów został osiągnięty. Uczestnicy pierwszej wyprawy nie chcieli grabić, rabować, zabijać, przynajmniej nie większość. To była wojna religijna. Przyświecały im znacznie wyższe idee niż złoto i ziemia. Deus lo vult! - Bóg tak chciał!
Krucjata była dla rycerstwa przede wszystkim przeżyciem duchowym. Było to połączenie dwóch średniowiecznych ideałów - rycerza i pielgrzyma. W świadomości ludzi tamtych czasów bardzo żywa była wiara w Boga. Służba Kościołowi - czyli udział w krucjacie - była jakby wyróżnieniem.
Posłużę się tutaj pewnym przykładem: Gotfryd z Bouillon odmówił przyjęcia tytułu króla jerozolimskiego, twierdząc, że nie może nosić korony w miejscu, gdzie umarł na krzyżu Chrystus. Zamiast tego przyjął tytuł Advocatus Sancti Sepulchri - Obrońcy Grobu Świętego. I choć jego brat kilka lat później nie miał już takich oporów, to widać, że Gotfrydowi zależało na czymś innym niż sława i bogactwa.
Zdobywszy Jerozolimę, krzyżowcy powrócili do domów.Cel został osiągnięty, zadanie papieża wykonano - święte miasto wróciło w ręce chrześcijan. Dalszych podbojów, choć były w zasięgu ręki, nie planowano. Dlaczego? Bo przybyli tu tylko po to, by wyzwolić miejsca święte. Walczyli nie dla bogactw, nie dla ziemi, nie dla sławy - lecz dla Boga. I choć nie wiadomo czy Bóg naprawdę chciał, by rycerstwo europejskie szło dla Niego ginąć, nie można zaprzeczyć, że krzyżowcy walczyli przede wszystkim z pobudek religijnych.
PS. Ten tekst nie jest usprawiedliwieniem zbrodni dokonywanych przez krzyżowców. Trzeba absolutnie potępić masowe mordy dokonane m.in. na mieszkańcach Jerozolimy czy też napadanie na muzułmanów mimo podpisanego z Saladynem rozejmu. Jest to tylko próba znalezienia przyczyn, dla których rycerstwo europejskie tak entuzjastycznie odpowiedziało na apel papieża Urbana II.