Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeAktualnościWideoTapetyTestyForumRekrutacja 2011!
Strona Główna » Fragmenty książek » Literatura faktu

Borne Sulinowo - miasto pełne tajemnic

Podziel się z innymi:

Weź udział w dyskusji

   Zobacz całą galerię (5)


Cmentarz radziecki w Bornem Sulinowie.
Nagrobek z Pepeszką
Iwan Padubnyj 1926-1946
Cmentarz radziecki w Bornem Sulinowie. Nagrobek z Pepeszką Iwan Padubnyj 1926-1946

Poligon w Bornem Sulinowie
Poligon w Bornem Sulinowie



   Zobacz całą galerię (5)
Gdzie rozgrywa się akcja WWW.RU2012.PL? Borne Sulinowo. Na pierwszy rzut oka jedno z wielu niczym nie wyróżniających się miasteczek w Polsce. Ani ono duże (niespełna 5 tys. mieszkańców), ani zabytkowe. Co w takim razie sprawia, że rozpala wyobraźnię zarówno mieszkańców jak i przyjezdnych?

Kluczem jest tutaj tajemnica wojskowa. Przez większość XX wieku w tej zachodniopomorskiej mieścinie stacjonowały jednostki Armii Czerwonej, które zazdrośnie strzegły sekretów Wielkiego Brata. Dopiero rok 1992 – kiedy Rosjanie wrócili do siebie – przyniósł szansę na zbadanie narastających przez dekady mitów.

Groß Born, czyli jak to wszystko się zaczęło


Korzenie „legendarnej” historii Bornego Sulinowa sięgają jednak znacznie głębiej, bo aż do lat trzydziestych minionego stulecia, kiedy to tereny dzisiejszego województwa zachodniopomorskiego wchodziły w skład Rzeszy Niemieckiej. Władze nazistowskie podjęły decyzję o ulokowaniu we wsi Linde garnizonu i wydzieleniu na jego potrzeby dużego poligonu wojskowego. Właśnie z niemieckiego okresu pochodzi – najbardziej znana i niewątpliwie najbardziej intrygująca – legenda o podziemnym mieście. Miało on obejmować cały kompleks skrzętnie ukrytych bunkrów i hal mieszczących m.in. koszary, lotnisko, pomieszczenia produkcyjne, laboratorium, a nawet dysponować własnym dworcem kolejowym oraz szpitalem z kilku tysiącami łóżek. Niektórzy twierdzą też, że miasto było połączone podziemnymi tunelami z umocnieniami pobliskiego Wału Pomorskiego, co w momencie wkraczania na te tereny Armii Czerwonej pozwoliło ewakuować na zachód niemieckie Pantery i Tygrysy. Do tej pory nie udało się jednak jednoznacznie stwierdzić, czy podziemny kompleks faktycznie istniał, czy też jest on tylko wymysłem ludzkiej wyobraźni. Warto przy tym zauważyć, że zaadaptowane do podobnych potrzeb militarnych co Borne Sulimowo bawarskie miasteczko Winsbach posiada ogromne, wojskowe podziemia. Stworzenie podobnej infrastruktury w Prusach Wschodnich było nie tylko możliwe, ale też uzasadnione z punktu widzenia planów strategicznych Wehrmachtu. Zastanawiać może również fakt, że zamieszkiwane przez kilka tysięcy żołnierzy oraz oficerów Wehrmachtu Groß Born oficjalnie nie posiadało... ani jednego schronu przeciwlotniczego! Trudno sobie wyobrazić, że w momencie ataku z powietrza wszyscy jak jeden mąż nagle szukali schronienia w pobliskich lasach, wracając do miasta dopiero po odwołaniu alarmu.
Pikanterii całej sprawie dodają wydarzenia z 1992 roku. Tuż przed opuszczeniem Bornego Sulinowa Rosjanie sprowadzili tam znaczne ilości materiałów budowlanych, z których... niczego nie wybudowano. Czyżby posłużyły one do zabezpieczenia i zamaskowania wejść do podziemnego miasta?

Baza łodzi podwodnych


Inna legenda odnosząca się do tamtego okresu bazuje na pogłosce, jakoby na wyspie Renberg znajdującej się na jeziorze Pile nieopodal miasta, mieściła się baza miniaturowych łodzi podwodnych. Pod koniec wojny miała ona zostać wysadzona przez wycofujących się Niemców, w wyniku czego część wyspy się zapadła i powstał tzw. podwodny las (wyspę porastają gęsto sosny). Wedle innej teorii to Sowieci zdetonowali tam wszystkie zebrane w okolicy niewypały i niewybuchy. Prawda wydaje się jednak znacznie bardziej prozaiczna. Wyspa zapadła się najpewniej na skutek zawalenia się podwodnej jaskini. Sprawa wymaga zresztą, tak samo jak w przypadku podziemnego miasta, dodatkowych badań. Nie sposób przecież przesądzić co też znajdowało się w pogrzebanej pod kamieniami grocie.

Borne Sulinowo! Jakie Borne Sulinowo?


Po tym jak Niemcy opuścili miasto bez jednego wystrzału, znalazło się ono wraz z poligonem we władaniu Armii Czerwonej. Sowieci zadbali o to, aby nikt nieupoważniony nie dowiedział się nawet o jego istnieniu. Aż do lat 70. Bornego Sulinowa nie zaznaczano na żadnych ogólnie dostępnych mapach. W późniejszych latach co prawda pojawiły się (być może przez niedopatrzenie) takie, na których można było odnaleźć nazwę Sulinowo, jednak nadal była to miejscowość-widmo. Droga w jej kierunku kończyła się tuż za sąsiednimi Krągami, gdzie stał szlaban, strzeżony przez uzbrojonych po zęby sołdatów. Mieli oni dla każdego przygodnego automobilisty propozycję nie do odrzucenia, sprowadzającą się do jednego słowa: „nazad!”. Podobnie sprawa wyglądała na dwóch pozostałych
drogach dojazdowych do miasta. Na przybywających od strony Nadarzyc blokada czekała przy rozjeździe na wysokości Starowic. Natomiast jadący szosą z Łubowa docierali do mostku w Liszkowie, gdzie opisana sytuacja się powtarzała.
Zadbano również o to, aby zniechęcić potencjalnych turystów. W przewodnikach brzeg jeziora Pile określano jako niedostępny, nie nadający się do biwakowania. Z kolei liczący 18 tysięcy hektarów poligon został opisany w ewidencji gruntów jako tereny leśne, co akurat w dużej mierze było i nadal jest prawdą.

Głowice nuklearne i radioaktywne grzyby


Także wspomniany poligon miał swoje tajemnice. Bez wątpienia największą z nich była ulokowana w środku lasu, około 30 kilometrów od Bornego, baza rakietowa, i to nie byle jaka, bowiem stacjonowały w niej ruchome wyrzutnie rakiet dalekiego zasięgu z głowicami nuklearnymi! Silnie strzeżony kompleks zaczęto budować w 1972 r. i w przeciągu sześciu lat wzniesiono prawdziwe mini-miasteczko z blokami, koszarami, garażami, sklepami a nawet własnym kinem. W bazie stacjonowało około 300 żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej, których dzieci pobierały naukę w szkole w Bornem Sulinowie.
Po tym jak Rosjanie opuścili granice Polski, teren ten popadł w zupełną ruinę i stał się prawdziwym rajem dla złomiarzy. Ich determinacja i zapobiegliwość sięgała tak daleko, że udało im się nawet ukraść ważące kilkadziesiąt ton zaspawane drzwi do silosu, w którym wcześniej przechowywano głowice taktyczne.

Teren skażony?


Z głowicami łączy się również jeden z najbardziej „zabójczych” mitów dotyczących Bornego Sulinowa. Krążyły mianowicie opowieści, zgodnie z którymi cały teren po byłej radzieckiej bazie wojskowej został silnie skażony na wszelkie możliwe sposoby, w tym również napromieniowany radioaktywnie. Początkowo na nic zdały się badania przeprowadzone przez naukowców z Wojskowej Akademii Technicznej czy Uniwersytetu Śląskiego obalające te twierdzenia. Ludzie i tak wiedzieli swoje! Szczególnie ci, którzy Bornego nie widzieli nawet na oczy. Jednak w ostatnich latach i ta legenda powoli odchodzi w zapomnienie, a lasy w okolicach miasta zapełniają się już nie tylko grzybami, ale i amatorami grzybobrania, patrzącymi z zaciekawieniem na błąkających się po okolicy pasjonatów militariów i poszukiwaczy wojskowych skarbów.



Data dodania: 11.11.2011 · Data modyfikacji: 11.11.2011· Liczba wyświetleń: 1119

Zobacz inne artykuły w tej kategorii

Zmierzch bogów w Posen Sensacje z Kraju Warty  Leszek Adamczewski Fragment"Zmierzch bogów w Posen. Sensacje z Kraju Warty" - Leszek Adamczewski. Fragment
Tekst źródłowy
Radziecką kronikę filmową przedstawiającą walki o Festung Posen rozpoczynają zdjęcia czerwonoarmistów jadących na czołgach i samochodach. Tym i kolejnym zdjęciom towarzyszy następujący komentarz: „Z każdym przebytym kilometrem zbliżała się wyczekiwana chwila. Zbliżały się granice Niemiec. Nasze oddziały są już na przedpolach Poznania. [...]


Snajper Opowieść komandosa SEAL Team Six Howard E Wasdin Stephen Templin Fragment II"Snajper. Opowieść komandosa SEAL Team Six" -Howard E. Wasdin, Stephen Templin. Fragment II
Tekst źródłowy
Na strzelnicy Casanova i ja pracowaliśmy razem, zamieniając się rolami obserwatora i strzelca. Jako karabinów musieliśmy używać M-40 Korpusu Piechoty Morskiej, karabinu powtarzalnego Remington 700 kaliber .308 (7,62 × 51 mm), z ciężką lufą i wewnętrznym magazynkiem na pięć naboi. Na karabinie zamocowany był celownik optyczny Unertla o powiększeniu ×10. Miałem strzelać pierwszy, więc zadbałem o ustawienie ostrości celownika. Potem wyregulowałem kompensator opadu pocisku na celowniku, by zapobiec działaniu siły ciążenia na pocisk.


Skomentuj artykuł i dołącz do dyskusji!

AutorAutor
Redakcja  
Tekst źródłowy

Liczba artykułów autora: 174

Komandos - Marcinko
AutorPatronat medialny

Operacja Geronimo
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl pragnie szerzyć wiedzę o historii Polski i świata, ze szczególnym uwzględnieniem najintensywniejszego i najstraszniejszego z jej przejawów: historii wojen oraz narzędzi używanych do ich prowadzenia. Publikujemy teksty zarówno uznanych badaczy ze stopniami naukowymi, jak i doświadczonych pasjonatów, niemniej jednak na pierwszym miejscu niezmiennie stawiamy jakość.

Zobacz nasze profile:
       
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl zarejestrowano w międzynarodowym systemie informacji o wydawnictwach ciągłych i oznaczono symbolem: ISSN 2082-7903.
Transport i przeprowadzki pomocne podczas tworzenia relacji realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu samochodowego.