konflikty
Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeAktualnościWideoTapetyTestyForum
Strona Główna » Recenzje » Książki

Adolf Dickfeld – „Ścieżki myśliwego. Wspomnienia niemieckiego pilota”

Podziel się z innymi:

Weź udział w dyskusji

   Zobacz całą galerię (1)

Adolf Dickfeld – „Ścieżki myśliwego. Wspomnienia niemieckiego pilota”. Przekład: Wawrzyniec Sawicki. Maszoperia Literacka, 2011. Stron: 500. ISBN: 978-83-62129-77-5.
Adolf Dickfeld – „Ścieżki myśliwego. Wspomnienia niemieckiego pilota”. Przekład: Wawrzyniec Sawicki. Maszoperia Literacka, 2011. Stron: 500. ISBN: 978-83-62129-77-5.

   Zobacz całą galerię (1)
Gdy spojrzymy na listę asów myśliwskich Luftwaffe, w oczy rzuci się to, jak młodymi mężczyznami byli. Rekordzista „Bubi” Hartmann – urodzony w 1922 roku. „Nocny upiór” Heinz-Wolfgang Schnaufer – również. Nowotny – w 1920. Legendarna „Gwiazda Afryki”, Marseille – w 1919. Podobnie Barkhorn. Günther Rall – w 1918. Trochę starsi byli Galland i Mölders (odpowiednio 1912 i 1914). Lotnicy, którzy w chwili niemieckiej napaści na Polskę mieli więcej niż 25 lat, na liście asów stanowią nieliczne wyjątki. Do tychże należy Adolf Dickfeld, który nie dość że przyszedł na świat w 1910 roku, to jeszcze do Luftwaffe wstąpił, mając aż 27 lat.

Co ciekawe, w „Ścieżkach myśliwego” praktycznie wcale nie pisze o swoich zwycięstwach – a przecież zaliczono mu ich oficjalnie aż 136. Gdyby nie marginalne wzmianki, że opisane w danym rozdziale zestrzelenie było jego zwycięstwem numer tyle a tyle, można by zwątpić, czy Autor w ogóle był asem myśliwskim (przypomnijmy, że do tego miana potrzeba pięciu strąceń). A jednak był, i to jednym z lepszych, uzyskał przecież więcej zestrzeleń niż Galland, nie wspominając już o Möldersie i Marseille’u, których błyskotliwe kariery przerwała przedwczesna śmierć. Oczywiście należy pamiętać, że powojenne ustalenia historyków wykazały, iż po obu stronach barykady, niezależnie od ścisłości przyjętego systemu weryfikacji zestrzeleń, przeszacowywano dorobek większości pilotów – nie ma to jednak większego znaczenia dla wykazania, że Dickfeld był lotnikiem najlepszego sortu. Był, a jednak się tym nie chwali.

W ogóle mniej tu spraw górnolotnych, a dużo więcej przyziemnych. Sporą część książki – podzielonej, nadmieńmy w tym miejscu, na rozdzialiki o długości rzadko przekraczającej trzy strony – zajmują na przykład perypetie związane z barwnym pobytem w Rumunii, zwłaszcza zaś organizowaniem przybytku rozkoszy dla pilotów, gdyż taki oto niecodzienny obowiązek przypadł Autorowi jako odpowiedzialnemu za narybek Luftwaffe. Największe wszakże sukcesy odniósł był Dickfeld na froncie wschodnim. Sukcesy nie tylko lotnicze, ale też organizacyjne (przydało się doświadczenie z Rumunii) czy wręcz handlowe, gdy przychodziło do zaopatrywania jednostki w żywność kupowaną (zazwyczaj barterowo) od rosyjskich czy ukraińskich chłopów.

Wśród wspomnień niemieckich oficerów z lat II wojny światowej „Ścieżki myśliwego” wyróżniają się zdecydowanie na plus jako jedna z najuczciwiej napisanych pozycji tego typu. Nie znaczy to oczywiście, że są obiektywne i nienagannie rzetelne, zresztą nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje, iż jakiekolwiek wspomnienia takie będą. Natomiast na tle tak jawnej propagandy jak na przykład we wspomnieniach Léona Degrelle’a nawet najbardziej kontrowersyjne opinie Dickfelda wydają się zrównoważone.

Nie da się nie zauważyć, iż Autor miota się między postawą żołnierza rozgoryczonego klęską a postawą doświadczonego przez życie człowieka, który usiłuje patrzeć w przeszłość z należnym wiekowi spokojem i cynizmem. Tę pierwszą widać na przykład w refleksjach na temat bombardowań dywanowych niemieckich miast czy zbrodni popełnianych na Niemcach przez Sowietów – Dickfeld potępia za to ówczesnych nieprzyjaciół, wyraźnie unika jednak zarazem przyznania choć słowem, że III Rzesza miała wpisane w swą ideologię identyczne metody prowadzenia wojny. Potępia Sowietów za sześćdziesiąt tysięcy zamordowanych wśród jeńców przetrzymywanych w Sachsenhausen, „zapominając” jednocześnie, iż w tymże Sachsenhausen sami naziści doprowadzili wcześniej do śmierci kilkudziesięciu tysięcy ludzi, głównie jeńców sowieckich. Potępia – zupełnie słusznie – pilota pewnego amerykańskiego Thunderbolta za ostrzelanie z zimną krwią kobiety i dziecka, „zapomina” jednak, iż jego towarzysze broni zasiadający za sterami Ju 87 we wrześniu 1939 roku traktowali w identyczny sposób bezbronnych polskich cywilów. Słynne jest choćby – i łatwe do znalezienia w internecie – zdjęcie dziesięcioletniej Kazimiery Miki rozpaczającej nad ciałem starszej siostry, która dokonała żywota w takich właśnie okolicznościach.

Z drugiej strony Dickfeld nie unika wspominania o własnych błędach, okłamywaniu przełożonych (przed swoim pierwszym lotem na Bf 109 bez mrugnięcia okiem oznajmił, że odbył na tej maszynie już sto lotów) czy wręcz tchórzostwie (dał drapaka w swym pierwszym starciu powietrznym, tłumacząc się rzekomą awarią silnika), tym bardziej zaś nie unika potępiania dekowników, kiepskich dowódców i niekompetentnych polityków – z Hitlerem i Göringiem na czele. Trzeba mu jednak wytknąć, że do pewnego momentu sam był w pewnym sensie dekownikiem, tak bowiem niewątpliwie nazwałoby go wielu pilotów frontowych w czasie, gdy Dickfeld służył jako instruktor w Rumunii. O tym akurat nie wspomina, wspomina za to, że w oczach innych, dużo odeń młodszych lotników był niemalże dinozaurem.

Wielką zaletę „Ścieżek myśliwego” stanowi styl Autora, ostry, dosadny i barwny, a w połączeniu z niewielką długością poszczególnych rozdziałów sprawiający, że książkę czyta się błyskawicznie, choć ma aż pięćset stron. Spora w tym zaleta tłumacza i redaktorów, zarówno jeśli chodzi o tekst, jak i o przypisy. Szkoda tylko, że do treści przeniknęło trochę literówek (ba, nie uniknęło tego losu nawet nazwisko autora!).

Z reguły na książki droższe niż 40 złotych patrzę z ukosa jako na podejrzanie drogie. „Ścieżki myśliwego” wyceniono na 55 złotych – i zapewniam, że są warte każdego grosika z tej kwoty. Dla miłośników historii lotnictwa będzie to doskonała inwestycja, jeśli tylko przymknie się oko na niektóre nie do końca przemyślane komentarze natury politologicznej.



Data dodania: 29.09.2011 · Data modyfikacji: 29.09.2011· Liczba wyświetleń: 786

Zobacz inne artykuły w tej kategorii

Niebo w Ogniu  Bohdan Arct"Niebo w Ogniu" - Bohdan Arct
Łukasz Golowanow
„Niebo w ogniu” opowiada o karierze autora w roli pilota myśliwskiego na froncie zachodnim i afrykańskim, a następnie w roli jeńca wojennego po lądowaniu ze spadochronem nad okupowaną Holandią. Znajdzie tu Czytelnik zmagania nie tylko z myśliwcami i bombowcami Luftwaffe, ale także z pustynnym gorącem czy pociskami V-1, jednak pod względem informacyjnym zdecydowanie najcenniejszy jest opis niewoli, jakiej doświadczył autor pod koniec wojny.
Rzym i Jerozolima Zderzenie antycznych cywilizacji  Martin Goodman
"Rzym i Jerozolima. Zderzenie antycznych cywilizacji" - Martin Goodman
Marek Budny
Rzym - kolebka cywilizacji i kultury europejskiej oraz Jerozolima, gdzie narodziło się chrześcijaństwo, to starożytne cywilizacje, które ukształtowały obraz dzisiejszego świata.

Skomentuj artykuł i dołącz do dyskusji!

AutorAutor
Redakcja  
Łukasz Golowanow

Liczba artykułów autora: 295
AutorPatronat medialny

Katastrofa Zwycięzców
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl pragnie szerzyć wiedzę o historii Polski i świata, ze szczególnym uwzględnieniem najintensywniejszego i najstraszniejszego z jej przejawów: historii wojen oraz narzędzi używanych do ich prowadzenia. Publikujemy teksty zarówno uznanych badaczy ze stopniami naukowymi, jak i doświadczonych pasjonatów, niemniej jednak na pierwszym miejscu niezmiennie stawiamy jakość.

Zobacz nasze profile:
       
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl zarejestrowano w międzynarodowym systemie informacji o wydawnictwach ciągłych i oznaczono symbolem: ISSN 2082-7903.
Transport i przeprowadzki pomocne podczas tworzenia relacji realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu samochodowego.