konflikty
Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeAktualnościWideoTapetyTestyForum
Strona Główna » Fragmenty książek » Literatura faktu

"Czarna kawaleria. Bojowy szlak pancernych Maczka" - Kacper Śledziński. Fragment

Podziel się z innymi:

Weź udział w dyskusji

   Zobacz całą galerię (1)

Kacper Śledziński – „Czarna Kawaleria”. Znak, Kraków 2011. Stron: 460. ISBN: 978-83-240-1607-5.
Kacper Śledziński – „Czarna Kawaleria”. Znak, Kraków 2011. Stron: 460. ISBN: 978-83-240-1607-5.

   Zobacz całą galerię (1)
Ciężki tłusty dym zawisł czarnym parasolem nad dolinami Beskidu Zachodniego, roznosząc wokół swąd spalonej farby, gumy i gorącej stali. Był wieczór, słońce nie zaszło jeszcze za widnokrąg, a jednak między stokami panował półmrok. Wąska bita droga zlewała się z porośniętym trawą poboczem. To zwężała się, to poszerzała, to znów zaskakiwała dziurami czy sterczącymi po bokach ściętymi pniami lub wystającymi korzeniami. Stąd też zwiad niemieckiej 4. Dywizji Lekkiej – kilka motocykli prowadzonych przez majora Ottona Elfeldta – ostrożnie pokonywał kilometry, bardziej uważając na dziury niż na to, co się dzieje wokół. Major zresztą doskonale wiedział, że tu, obok spalonych czołgów, nie musi się niczego obawiać. Czekały ich jeszcze dwa, trzy kilometry spokojnej jazdy, zanim wjadą na teren patrolowany przez plutony polskiej jednostki. Elfeldt niewiele o niej wiedział. W pierwszych dniach wojny za wcześnie było na wysuwanie wniosków. Właściwie znał tylko jej nazwę: 10. Brygada Kawalerii – najnowocześniejsza jednostka w polskim wojsku. To właśnie jego zwiad miał ustalić zamiary przeciwnika.

Tymczasem drażniący oczy i gardła żołnierzy dym trochę się rozwiał. Motocykle zjechały z wzniesienia i weszły w zakręt, za którym według mapy powinna być polana otoczona lasem. Droga z obu stron była porośnięta wysokimi na metr, półtora krzakami, tak że mrok i gąszcz liści nie pozwoliły Niemcom zobaczyć kilkunastu postaci w czarnych skórzanych kurtkach, z niemieckiego typu hełmami na głowach, chowających się nieopodal. Terkot motorów zagłuszył zgrzyt zamków karabinowych, szelest traw czy łopianów i ciche komendy.

Już ostatni motocykl kolumny wszedł w zakręt, kiedy niespodziewanie z obu boków, z przodu i z tyłu zaterkotały karabiny, wybuchło kilka granatów, powietrze cięły smugi pocisków, ktoś krzyczał po polsku i po niemiecku. Z przewróconych motocykli wylała się benzyna, która po chwili buchnęła jasnym płomieniem. Dudniące w uszach eksplozje dochodziły do majora Elfeldta z każdej strony. On sam, nie zastanawiając się długo, wyskoczył z motokosza, dopadł najbliższych krzaków i tam się schował. Obserwował jeszcze przez chwilę chaotyczną walkę swoich ludzi, po czym ostrożnie zaczął się wycofywać. Gałęzie zaczepiały o mundur, raniły twarz, ale major nie zwracał na to uwagi. Chciał jak najszybciej uciec.

A tam, na pobojowisku, ucichły już strzały. Ubrana na czarno postać pochyliła się nad jedną z maszyn, coś z niej wyjęła. „W motocyklu znaleziono jego lornetkę i mapnik z naniesionym planem natarcia. Wartościowa zdobycz” .

Tak skończyło się pierwsze spotkanie Ottona Elfeldta ze strzelcami konnymi 10. Brygady Kawalerii. Po pięciu latach w Normandii niemiecki oficer znów trafił na strzelców konnych i znów przecięły się drogi obu jednostek. Lecz inne już nosiły nazwy. Weterani 4. Dywizji Lekkiej trafili do 21. Dywizji Pancernej, Otto Elfeldt w stopniu generała dywizji dowodził LXXXIV Korpusem. Natomiast 10. Brygada Kawalerii działała w ramach 1. Dywizji Pancernej.
Jej historia zaczęła się dwa lata wcześniej, kiedy wiosną 1937 roku…



Data dodania: 22.05.2011 · Data modyfikacji: 11.06.2011· Liczba wyświetleń: 1147

Zobacz inne artykuły w tej kategorii

Epidemie w dawnej Polsce  Szymon Wrzesiński Fragment"Epidemie w dawnej Polsce" - Szymon Wrzesiński. Fragment
Tekst źródłowy
Dziś z pewną pomocą przychodzi zaawansowana medycyna, ale i ona nie jest w stanie uporać się z siłami natury. Cóż dopiero mógł powiedzieć nasz przodek, który stojąc w obliczu rozmaitych epidemii, najczęściej nie wiedział, z jaką konkretnie chorobą ma do czynienia, nie rozumiał sposobu jej przenoszenia (zarażania) i nie znał możliwości obrony. Pozostawały jedynie domysły.
Snajper Opowieść komandosa SEAL Team Six Howard E Wasdin Stephen Templin Fragment II"Snajper. Opowieść komandosa SEAL Team Six" -Howard E. Wasdin, Stephen Templin. Fragment II
Tekst źródłowy
Na strzelnicy Casanova i ja pracowaliśmy razem, zamieniając się rolami obserwatora i strzelca. Jako karabinów musieliśmy używać M-40 Korpusu Piechoty Morskiej, karabinu powtarzalnego Remington 700 kaliber .308 (7,62 × 51 mm), z ciężką lufą i wewnętrznym magazynkiem na pięć naboi. Na karabinie zamocowany był celownik optyczny Unertla o powiększeniu ×10. Miałem strzelać pierwszy, więc zadbałem o ustawienie ostrości celownika. Potem wyregulowałem kompensator opadu pocisku na celowniku, by zapobiec działaniu siły ciążenia na pocisk.

Skomentuj artykuł i dołącz do dyskusji!

AutorAutor
Redakcja  
Tekst źródłowy

Liczba artykułów autora: 177
AutorPatronat medialny

Katastrofa Zwycięzców
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl pragnie szerzyć wiedzę o historii Polski i świata, ze szczególnym uwzględnieniem najintensywniejszego i najstraszniejszego z jej przejawów: historii wojen oraz narzędzi używanych do ich prowadzenia. Publikujemy teksty zarówno uznanych badaczy ze stopniami naukowymi, jak i doświadczonych pasjonatów, niemniej jednak na pierwszym miejscu niezmiennie stawiamy jakość.

Zobacz nasze profile:
       
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl zarejestrowano w międzynarodowym systemie informacji o wydawnictwach ciągłych i oznaczono symbolem: ISSN 2082-7903.
Transport i przeprowadzki pomocne podczas tworzenia relacji realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu samochodowego.