konflikty
Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeAktualnościWideoTapetyTestyForum
Strona Główna » Recenzje » Książki

Piotr Bojarski – „Kryptonim Posen”

Podziel się z innymi:

Weź udział w dyskusji

   Zobacz całą galerię (1)

Piotr Bojarski – „Kryptonim Posen”. Wydawnictwo Media Rodzina 2011. Stron: 312. ISBN 978-83-7278-506-0.
Piotr Bojarski – „Kryptonim Posen”. Wydawnictwo Media Rodzina 2011. Stron: 312. ISBN 978-83-7278-506-0.

   Zobacz całą galerię (1)
Modę na kryminał retro zapoczątkował Marek Krajewski. Wrocławskie perypetie radcy kryminalnego Eberharda Mocka spotkały się ze świetnym przyjęciem czytelników (także poza granicami kraju) oraz odniosły jak najbardziej zasłużony i gigantyczny – jak na polskie warunki – sukces komercyjny. Dlatego też każdy pisarz, który zdecyduje się osadzić intrygę kryminalną gdzieś przed II wojną światową, choćby nie wiem jak się starał, nie ucieknie od porównań z prozą Krajewskiego. W tym starciu pisarz z Wrocławia nigdy nie będzie stał na straconej pozycji. Znalazł się jednak śmiałek, który podniósł rzuconą przez Krajewskiego – i wielbicieli jego powieści – rękawicę. Zaryzykować postanowił Piotr Bojarski, z wykształcenia historyk, a z zawodu reporter poznańskiego wydania „Gazety Wyborczej”. „Kryptonim Posen” to jego debiut literacki.

Już tytuł wyjaśnia nam, do jakiego miasta przenosi nas autor. Poznań, 1 sierpnia 1944 roku. Gdy w okupowanej stolicy padają pierwsze strzały Powstania Warszawskiego… Wróć! Strzały może i padły, ale nie w alternatywnej historii Polski wykreowanej przez Bojarskiego na potrzeby fabuły „Kryptonimu Posen”. W jego autorskiej rzeczywistości nigdy nie doszło do wydarzeń z września 1939 roku, a Polska nie została wymazana z mapy przez dwa sąsiednie totalitaryzmy. Co więcej, „nasi” – ramię w ramię z Wehrmachtem – poszli na Moskwę i przegnali bolszewików za Ural. Gdy w Warszawie trwają przygotowania do defilady zwycięzców, w Poznaniu dochodzi do brutalnego morderstwa na najlepszym agencie polskiego wywiadu wojskowego. Śledztwo w tej sprawie prowadzi komisarz Zbigniew Kaczmarek – as poznańskiej policji – któremu pomaga kuzyn, przebywający na urlopie w rodzinnym mieście oficer polskiej armii kapitan Jan Krzepki. Tak zaczyna się intryga, która może wywrócić do góry nogami sojusznicze stosunki Polski z III Rzeszą.

Za sam pomysł kryminalnego historical fiction Bojarskiemu należą się brawa. Z takim konceptem na półkach rodzimych księgarni jeszcze się nie spotkałem. Alternatywna wersja dziejów naszego kraju nie jest wcale naciągana, jak ma to nierzadko miejsce w innych powieściach z tego gatunku. W końcu – gdyby w polskim rządzie było więcej ugodowców, a polityka zagraniczna ministra Becka zostałaby zmarginalizowana – wiele nie brakowało, by Warszawa stała się wasalem Berlina i członkiem Paktu Antykominternowskiego. Przedwojenny Poznań ukazano z pieczołowitością, a lekko nagięte na potrzeby fabuły fakty Piotr Bojarski prostuje w posłowiu.

Pomysł na książkę dobry, ale z wykonaniem… No cóż… Napisanie dobrego kryminału (nie mylić z kieszonkowymi wydaniami historyjek o mordercach, gwałcicielach i złodziejach ściganych przez bohaterskich stróżów prawa, dostępnych w minionym ustroju w każdym dworcowym kiosku) to prawdziwa sztuka. Im dłużej wprawny Czytelnik męczy się nad rozwiązaniem zaserwowanej przez autora zagadki, tym lepsza książka. W „Kryptonimie…” jest niestety tak, że nad rozwiązaniem tajemnicy zadźganych bagnetem oficerów wojskowej „Dwójki”, najdłużej głowi się… komisarz Kaczmarek. Nie muszę dodawać, że przecież nie o to w tej czytelniczej zabawie chodzi. Króliczka trzeba gonić, a nie złapać, zanim dobrnie się do połowy lektury.

Odnoszę wrażenie, że przy tworzeniu głównych bohaterów autorowi zabrakło konsekwencji. Kaczmarek, początkowo kreowany na antypatycznego miłośnika dobrego jedzenia i jeszcze lepszych alkoholi (w tym momencie Eberhard Mock puszcza Czytelnikom oko), okazuje się zbyt wrażliwym i wielokrotnie przesadnie reagującym Biniem (w taki zdrobniały sposób zwracają się do niego praktycznie wszyscy – rodzina, przełożony, nawet pospolite rzezimieszki). Krzepki z kolei, rozpaczający po utracie najlepszego przyjaciela z gimnazjum, jak gdyby nigdy nic w dniu jego śmierci wybiera się do kina z dziewczyną. Bój się Boga, Janie! Bojarski lepiej sobie radzi w dialogach i opisach atmosfery przedwojennego miasta (choć – jak mawia Stephen King – im mniej w zdaniu przymiotników, tym lepiej). Jest w powieści kilka świetnych fragmentów, które czynią ją bardziej strawną, jak pościg za mordercą czy przesłuchanie przez Kaczmarka dwóch niewyspanych prostytutek.

Na „czwórkę” zasłużył wydawca powieści, poznańskie wydawnictwo Media Rodzina. W książce, oprócz mapy przedwojennego Poznania (trochę mało czytelnej, mogłaby być większa), znajdziemy także zdjęcia stolicy Wielkopolski wykonane przed 1939 rokiem. Postarano się również o wyjaśnienie użytych w powieści typowych dla poznańskiego „slangu” słów, choć można było je umieścić na końcu książki lub w postaci przypisów, a nie dosłownie wciskać między wersy.

Jak już wspomniałem, to debiut literacki Piotra Bojarskiego, więc z każdą kolejną powieścią – czego Autorowi szczerze życzę – jego pióro będzie się „docierało”. „Kryptonim Posen” nie jest z pewnością kryminałem z najwyższej półki, ale miłośnicy gatunku, interesujący się dodatkowo historią (a zwłaszcza nie akademickimi rozważaniami „co by było, gdyby…”), powinni po niego sięgnąć.



Data dodania: 08.03.2011 · Data modyfikacji: 08.03.2011· Liczba wyświetleń: 2001

Zobacz inne artykuły w tej kategorii

Bartosz Rdułtowski 8211 8222Podziemne tajemnice Gór Sowich Część druga8221Bartosz Rdułtowski – „Podziemne tajemnice Gór Sowich. Część druga”
Łukasz Golowanow
Riese. Prawdopodobnie większość zainteresowanych historią II wojny światowej kojarzy to złowieszczo brzmiące słowo. Riese. Przyznacie, że doskonale pasuje do tajemniczego, podziemnego kompleksu wykutego w górskim zboczu. Teraz o tunelach w Górach Sowich wiemy już całkiem sporo, ale gdy po raz pierwszy dowiedziało się o nich szersze grono Polaków, na temat instalacji o nieznanej nazwie i przeznaczeniu powstawały najfantastyczniejsze spekulacje.
Maria Antonina  niebezpieczne związki królowej  Michel de Decker"Maria Antonina - niebezpieczne związki królowej" - Michel de Decker
Krzysiek Pogorzelski
„Maria Antonina – niebezpieczne związki królowej” Michela de Deckera, to kolejna książka z cyklu biografii wielkich ludzi, przedstawiająca losy bohaterki w przystępnej beletrystycznej formie. Książka zaczyna się od krótkiego rozdziału dotyczącego młodości przyszłej królowej Francji i skupia się głównie na jej pobycie na dworze wersalskim.

Skomentuj artykuł i dołącz do dyskusji!

AutorAutor
Redakcja  
Przemysław Zieliński

Liczba artykułów autora: 56
AutorPatronat medialny

Berlińskie Wrota
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl pragnie szerzyć wiedzę o historii Polski i świata, ze szczególnym uwzględnieniem najintensywniejszego i najstraszniejszego z jej przejawów: historii wojen oraz narzędzi używanych do ich prowadzenia. Publikujemy teksty zarówno uznanych badaczy ze stopniami naukowymi, jak i doświadczonych pasjonatów, niemniej jednak na pierwszym miejscu niezmiennie stawiamy jakość.

Zobacz nasze profile:
       
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl zarejestrowano w międzynarodowym systemie informacji o wydawnictwach ciągłych i oznaczono symbolem: ISSN 2082-7903.
Transport i przeprowadzki pomocne podczas tworzenia relacji realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu samochodowego.