konflikty
Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeAktualnościWideoTapetyTestyForum
Strona Główna » Recenzje » Książki

Robert Foryś – „Początek nieszczęść królestwa”

Podziel się z innymi:

Weź udział w dyskusji

   Zobacz całą galerię (1)


   Zobacz całą galerię (1)
O tym, że Polacy mają talent do satyry politycznej, wiadomo od dawna. Od dużo dawniej niż mogłoby się z pozoru wydawać. Krąży anegdota o trefnisiu króla Sobieskiego, imć Wesołowskim, który nad tronem monarszym wywiesił napis „KJEP” – a „kiep” był w tamtych czasach niebagatelną zniewagą. Od kary, być może bardzo surowej, uratował się, tłumacząc królowi, iż nie jest to żadna obraza, lecz skrót: „Król Jan, Europy Pan”. Czy anegdota jest prawdziwa, trudno stwierdzić, ale dobrze obrazuje polski talent do tego typu zabaw językowych, nie tylko polszczyzną, ale i łaciną. Oto bowiem z króla Jana Kazimierza – co na łacinę tłumaczy się Ioannes Casimirus rex – uczyniono, wykorzystując pierwsze litery tych trzech słów, Initium Calamitatis Regni, po naszemu: „Początek nieszczęść królestwa”.

Taki właśnie tytuł nosi powieść Roberta Forysia wydana przez Fabrykę Słów. Jest to wszakże tytuł cokolwiek zwodniczy, zdaje się bowiem wskazywać, że fabuła dużo szerzej traktować będzie o tak zwanej „wielkiej polityce”. Tej zaś mamy niewiele i tylko w bardzo dalekim tle, chociaż trzeba uczciwie przyznać, ze to właśnie ona – choć pośrednio – jest spiritusem movensem głównego bohatera.

Cóż zaś można powiedzieć o imć instygatorze, to jest rzeczonym głównym bohaterze? Przede wszystkim to, że bardziej w pamięć zapada nazwa pełnionej przezeń funkcji aniżeli jego imię i nazwisko. W ogóle Joachim Hirsz wydał się jakiś nieprzekonywający. Miał chyba przypominać trochę Jacka Dydyńskiego z powieści Komudy, trochę Janusza z powieści Przechrzty, a trochę Jackopiekarowego inkwizytora. Jeżeli taki był zamiar, to po części się udało, bo faktycznie przypomina, ale po części nie – bo jest od nich wszystkich skonstruowany (jako postać literacka czyli płód warsztatu pisarskiego) zwyczajnie gorzej. Przede wszystkim nie wzbudza mocniejszych uczuć: nie potrafiłem go polubić, nie życzyłem mu nagłej a niespodziewanej śmierci. Nic. Ot, po prostu śledziłem jego losy i tyle.

Główny bohater pozbawiony ikry to oczywiście ciężki grzech w literaturze popularnej. Na szczęście autor lepiej radzi sobie z opisami oraz z prowadzeniem akcji, a że pomysł na fabułę miał niezły, to i czyta się sprawnie. Na korzyść Forysia przemawia tu odmalowanie klimatu ówczesnej – to jest z połowy XVII wieku – Warszawy, podkolrowanego obecnością mrocznych sił. Tu odrobina wulgarności, tam szczypta zgryźliwości, ówdzie ziarnko brutalności… Wróć! Tej ostatniej mamy wcale nie ziarnko, ale całkiem sporo. Czy za dużo, to już każdy musi ocenić sam, bo różne są poziomy wrażliwości, ale na przykład w „Banicie” Komudy było – w przeliczeniu na stronę – i brutalniej, i wulgarniej, a nie wydaje mi się, by ów fakt szczególnie negatywnie wpłynął na lekturę.

Foryś nie prezentuje jeszcze poziomu imć Komudy, ale jest prawdopodobnie na dobrym tropie. Jeżeli ktoś jest fanem powieści tego drugiego, a zna już wszystkie jego dzieła i dziełka, powinien rozważyć sięgnięcie po „Początek nieszczęść królestwa”, jeżeli chce pozostać w tych klimatach. Niemniej jednak, różnicę klas między panem F. a panem K. odczułem dość wyraźnie. Być pisarzem drugoligowym w tym nurcie powieściopisarstwa to oczywiście żaden despekt – a czy jest to „aż”, czy „tylko” druga liga, to już pozostawiam ocenie Czytelników.



Data dodania: 20.11.2010 · Data modyfikacji: 20.11.2010· Liczba wyświetleń: 642

Zobacz inne artykuły w tej kategorii

Paweł Wieczorkiewicz Justyna Błażejowska 8211 8222Przez Polskę Ludową na przełaj i na przekór8221Paweł Wieczorkiewicz, Justyna Błażejowska – „Przez Polskę Ludową na przełaj i na przekór”
Adam Stankiewicz
„Przez Polskę Ludową na przełaj i na przekór” zaczyna się rozdziałem opowiadającym o wielkich ucieczkach z PRL, na przykład o ucieczce Józefa Światły. Kolejne rozdziały poświęcone są: pierwszym sekretarzom KC PZPR, potyczkom polskich i radzieckich sportowców (świetny rozdział), kolejkom w sklepach po najpotrzebniejsze artykuły, łącznie z jedzeniem i papierem toaletowym, drugiemu obiegowi, wydarzeniom Marca ‘68 i Czerwca ‘76 czy okresowi przed wprowadzeniem stanu wojennego (najdłuższy rozdział), modzie w PRL, wszędobylskiemu chamstwu oraz nic nierobieniu („czy się stoi czy się leży”). Słowem: historia PRL w sporej pigułce.
Marcin Wełnicki 8211 8222Testament Damoklesa8221Marcin Wełnicki – „Testament Damoklesa”
Jarosław Machura
Czytając notę, jaką wydawca zamieścił na tylnej okładce, trudno jednoznacznie stwierdzić, o czym traktuje najnowsza książka Marcina Wełnickiego. Opis sugeruje miks kryminału i thrillera. Rzeczywistość jest jednak całkiem inna. Od samego początku Autor rzuca Czytelnika w wir niesamowitych wydarzeń, a dalej jest tylko lepiej. Fabuła podzielona jest na dwie linie czasowe, które śledzimy naprzemiennie. Różne historie, dwie bohaterki i okres 20 lat, które je dzieli.

Skomentuj artykuł i dołącz do dyskusji!

AutorAutor
Redakcja  
Łukasz Golowanow

Liczba artykułów autora: 294
AutorPatronat medialny

Berlińskie Wrota
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl pragnie szerzyć wiedzę o historii Polski i świata, ze szczególnym uwzględnieniem najintensywniejszego i najstraszniejszego z jej przejawów: historii wojen oraz narzędzi używanych do ich prowadzenia. Publikujemy teksty zarówno uznanych badaczy ze stopniami naukowymi, jak i doświadczonych pasjonatów, niemniej jednak na pierwszym miejscu niezmiennie stawiamy jakość.

Zobacz nasze profile:
       
Portal historyczno-militarny Konflikty.pl zarejestrowano w międzynarodowym systemie informacji o wydawnictwach ciągłych i oznaczono symbolem: ISSN 2082-7903.
Transport i przeprowadzki pomocne podczas tworzenia relacji realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu samochodowego.