Niewiele wyszło dobrych RTS'ów w realiach II Wojny. Zaraz ktoś wykrzyknie, że przecież był Soldiers (sux!) i C: Panzers i wogóle. Ja mówię: guzik :). Kiedyś było lepiej. Był Sudden Strike, był Steel Panthers a później był Blitzkrieg. Blitzkrieg w swoich dobrych czasach (kiedyś wogóle było lepiej, ale teraz będzie Wartime Command i znów będzie dobrze:D) zbierał bardzo dobre opinie, opisywany jako pewien przełom w swojej dziedzinie. Miał szczegółową grafikę 2D z obiektami w 3D, dynamiczną rozgrywkę, fajną muzykę. Niecały rok póżniej, gdy producent Blitzkriega, Nival Interactive wydał dodatek, było już po "wielkich premierach" co sprawiło, że w tle innych, rzekomo lepszych gier, nowy Blitzkrieg nie sprzedał się. A zresztą, mi też było na niego szkoda kasy :) Teraz nikt (nikt?) o nim nie pamięta, więc warto przypomnieć ten tytuł.
Przed bitwą
Żeby napisać recenzję musiałem zainstalować B jeszcze raz, więc proszę to docenić ;) Jak już wiemy gra jest bardzo podobna do poprzedzających ją tytułów, m. in. Sudden Strike'a. Kolejna gra która nie wnosi nic nowego do fabuły :) Rozgrywka jest podobna do SS, każdą z kampanii poprzedza bardzo ładne interko. Główne menu. Widnieje na nim pięć przycisków: New game; Multiplayer; Load game; Settings oraz opcja z której chyba ani razu nie skorzystałem - Exit. Settings, czyli opcje, pozwalają wybrać jakość tekstur, ilość efektów oraz rozdziałkę - czyli to, co winno być w każdej grze. Tryb single - jeśli chcemy, możemy zagrać misję solową(m.in Bitwę na Łuku Kurskim) lub jedną z trzech kampanii: rosyjską, aliancką oraz niemiecką; każdą w trzech stopniach trudności, ale o tym później.
Każda liczy po 7 misji "głównych" i nieograniczoną ilość pobocznych, generowanych. Rozgrywka przebiega mniej więcej w ten sposób: rozpoczynamy "głowną misją" przechodzimy do następnej scenerii (zazwyczaj innego kraju) by tam poćwiczyć sobie na misjach generowanych, by w dowolnym momencie przystąpić do następnej "głównej". O ile misje główne misje sporo się od siebie różnią , to te generowane są niemalże identyczne. Generowane misje różnią się celami: eskorta ciężarówek, oczyść teren, zdobądź wiochę, zdobądź most i obroń go, zniszcz kolumnę czołgów itd. Nie mamy jednak wyjścia, musimy grać w te misje by zdobyć nowy czołg lub działo - a bez takowego sprzętu nie przejdziemy następnej misji.
Czym?
Główną siłą militarną jaką dysponujemy są czołgi i działa samobieżne (to wyjaśnia mój stosunek do tej gry:D). Są też wozy pancerne, lecz nawet na początku gry są one nieprzydatne. Pozostałą kwestią jest piechota. Cóż... autorzy postąpili o krok do przodu. Ten krok zaczęli stawiać w czasach Red Alerta. Pierwszej części żeby nie było niedomówień :) Piechota jest fajna, fajnie się nią operuje (te okrzyki - "urrrra! wpierod!"), ba! - nawet ją trochę widać! Kiedy gramy w rozdzielczości 640/480 bądź (jeśli ktoś ma dobre oczęta) w 800/600... Jest to największy mankament tej gry. Mało tego, że jej nie widać - jeśli mamy jej mniej niż 5-6 oddziałów to nie mamy jej po co wysyłać! Totalnie nieskuteczna, chyba, że w dużej kupie. Samolociki są już za to piękne i występują w 5 rodzajach - rozpoznawcze, bombowe, szturmowe, myśliwskie oraz transportowe ze spadochroniarzami. Zaletą jest ilość jednostek - jest ich ponad 200! Czołgi, działa samobieżne, działa szturmowe, niszczyciele czołgów, transportery, ciężarówki, artyleria, piechota, awiacja. Każda jednostka ma swoją wartość pancerza (np. pancerz czołowy jest najsilniejszy; a z góry właściwie żaden) i siły ognia, a także penetracji pancerza. Wszystko by zachować pwene realia - taki lekki Pz 38t swoją armatą nie przebije pancerza JoteSa, ale innego lekkiego czołgu, na przykład - T-26 owszem.
Niszczyciele czołgów mają słabszy pancerz, ale lepszą armatę z dużą wartością penetracji pancerza. Działa samobieżne np. Hummel mają ogromną siłę ognia i średnią penetrację, kosztem własnego opancerzenia. Oczywiście jednostki nie mają swoich dokładnie takich samych odpowiedników u wroga, różniąc się wyglądem - nie licząc piechoty. Dlatego grając aliantami na najtrudniejszym poziomie można dokładnie zobaczyć różnicę między Tigerem a Ronsonem.Oraz przekonać się który lepszy :) Odwzorowanie jednostek powoduje, że ZSRS gra się najłatwiej a Aliantami najtrudniej. Liczba jednostek jaką dysponujemy jest zależna od naszej rangi - zaczynamy z 3 jednostkami pancernymi i 3 artylerii, poprzez 6 na 9 kończąc. Nie powiem żeby mieć te 9 jednostek trzeba grać mnóstwo czasu :) Z taką ilością jednostek gra doczekała się własnej encyklopedii. Wadą tej "encyklopedii jest to, że np T-34 posiada bardzo długi opis, a JS-3 skandalicznie krótki (ok. 3 zdania).
Jak?
Każdy pojazd pancerny możemy okopać i kazać czekać w zasadzce na wroga (vide "ambush").
Ciekawym rozwiązaniem za to jest wprowadzenie rozkazu "jedź i atakuj wszystko co napotkasz" (mniej więcej tak to jest po polsku...). Zaznaczamy nasze wozy klikamy "A", kierujemy na cel do którego chcemy się udać i czekamy! Jednostki wykonujące ten rozkaz będą uparcie niszczyć wszelki opór, znajdujący się na drodze do celu. Kolejny minus - AI naszych jednostek. Potrafią obrać sobie drogę naokoło mapy. Najczęściej im się to zdarza przy wyżej opisanej funkcji. Nie liczmy też, że nasze czołgi będą starały się przeżyć - trzeba na nie uważać, bo w tym celu nie uczynią żadnych kroków. Rozgrywka jest dość monotonna - Blitzkrieg zdecydowanie przegrywa z Soldiersem i C:Panzers. Praktycznie większość misji można przejść ostrzeliwując pozycje wroga artylerią, lub wysyłając samoloty szturmowe. Niewiele poprawiają rozgrywkę trzy poziomy trudności. Różnią się one tylko odpornością wroga na nasze pociski. Na najłatwiejszym jesteśmy prawie niezniszczalni a wraże jednostki łatwo zniszczyć. Na najtrudniejszym... na odwrót. Nie znaczy to, że nie można jej przejść.
Następna kwestia to tryb dla wielu graczy. Multiplayer nie chciał działać - nawet po uaktualnieniu gry. Po opiniach wiem że przyjemniej gra się w SuddenStrike'a 2. Autorzy dorzucili również edytor - standardowy, z podobnym interfejsem do tego z W3 czy SC. Ale miałem problemy z zagraniem we własną mapke - mimo iż plik był we właściwym folderze, gra nie znalazła jej.
Po bitwie
Grafika jest jaka jest - słaba, jak na dzisiejsze czasy. Tło w 2D a jednostki w 3D. Moim zdaniem ładniejsza od Sudden Strike'a, gorsza od nowych gier pokroju Codename Panzers. Widać są szczegóły budowli, gałęzie drzew, efektownie prezentyją się wystrzały i wybuchy. Każdy pocisk zostawia krater, którego rozmiar zależy od kalibru. I tak działka Szturmowika pozostawią drobne ślady, a moździerz 600mm ogromny lej. Trafiony wóz może eksplodować, eksplodować oraz postradać wieżę (po trafieniu w amunicję) albo spłonąć. Znioszczony nabiera takiego szarawego koloru, by po chwili zniknąć. Zdemolowany pojazd nie wygląda zbyt pięknie, gorzej niż w innych RTW. Budowle, czyli bunkry, domki oraz kamienice można zniszczyć. Niestety nie można demolować ich w ten sam sposób co w Soldiers, kilkakrotnie trafiony budynek zapada się w całośc (w S można było niszczyć scianę, wybujać okna, spalić dach itp.) Tak to jest, 2D w dzisiejszych czasach to wizytówka większości niskobudżetowych gier (chyba że są to gry od Pewnego Wydawnictwa...). Dzwięki to moim zdaniem najlepsza część gry. Muzyka pasuje do klimatu gry, nie przeszkadza (ja i tak ją wyłączyłem). Pozostałe dzwięki... tutaj twórcy odwalili kawał dobrej roboty. Odgłosy wystrzałów i warkot silników są realistyczne, zbliżone do tamtego okresu. Słyszalna jest różnica między działem 76 mm a haubicą 152mm.
Największe wrażenie robią speeche, czyli zdania wypowiadane przez nasze jednostki. Piechota podczas szturmu krzyczy "urra!", czołgiści meldują się co jakiś czas "zabili njemca!" piloci samolotów meldują swoje nadejście oraz odejście "I'm on the way"; "pawzrasijemsje na bazu!" poszczególne jednostki jak np. snajper mają jeszcze inne "palcik razsadku!". Czołgi lekkie i średnie mówią w miarę normalnym głosem,(słyszymy też trzaskanie radia) gdy ciężkie oraz działa tubalnym głosem. Przypadły mi bardziej do gustu niż spolszczone głosy "Bohaterów II Wojny" w Soldiers. Mimo jakości grafiki, na engine'ie Blitzkriega powstają inne gry np. Stalingrad, World War I, Desert Law. Wszystkie te gry tworzone są na wschodzie.
Nie jest to pozycja słaba, chociaż zginęła już w gąszczu nowych gier (także tych od Pewnego wydawnictwa) typu Chain Of Command, Soldiers, Codename: Panzers albo D-Day. Mi od razu przypadła do gustu, z racji ilości jednostek i grywalności, jaką gra posiada. Także na dzień dzisiejszy wystawiam ocenę 6.
[ocena]6[/ocena]
Dawno nie pisałem do Konfliktów Zbrojnych, więc trzeba to nadrobić. Dopadłem ostatnio nowe,( no kiedy to piszę to gra jest względnie nowa ) Call of Duty.
Oddział SWAT nie ma łatwego życia. Ledwo opadł kurz po bitwie wytoczonej przestępcom, a już na ich miejsce pojawili się nowi. Rodzina Steczkow własnymi działaniami i sprzedażą broni rozmaitym psychopatom aż prosi się o wojnę.