W 1945 roku kiedy Niemcy przegrały już wojnę, a alianci panowali w powietrzu i na morzu miała, miejsce jedna z najbardziej niesławnych akcji II wojny światowej. W styczniu 1945 do Drezna dotarła fala uchodźców ze wschodu. Podwoili oni nieomal populację Drezna. Według szacunkowych danych w mieście w lutym 1945 roku przebywało znacznie więcej niż normalne 650 000 mieszkańców. Według niektórych źródeł liczba ta mogła sięgnąć nawet miliona. Miasto stanowiło centrum kulturalne w średniowieczu, szczyciło się licznymi zabytkami i nie posiadało żadnego znaczenia militarnego.
Obrona przeciwlotnicza Drezna była symboliczna, ponieważ miasto nie było celem nalotów mieszkańcy czuli się stosunkowo bezpiecznie. W mieście znajdowały się setki tysięcy uchodźców, panowało zatem przeludnienie, ludzie byli stłoczeni i przerażeni. W tej sytuacji aliancki marszałek lotnictwa Artur Harris zdecydował o wytypowaniu nowego celu dla nalotów dywanowych. Celem tym było Drezno. W swej autobiografii Artur Harris uzasadniał podjęcie decyzji o nalocie:
-bezpieczny przelot bombowców nad cel i łatwy powrót po wykonanej misji,
-ułatwienie natarcia armiom radzieckim walczącym na froncie wschodnim,
-dezorganizacja komunikacji i łączności,
-zniszczenie przemysłu i osłabienie machiny wojennej państw osi.
Patrząc na te przesłanki, można zauważyć, że stanowiły one jedynie pretekst dla zbombardowania jednego z nielicznych ocalałych do tej pory miast niemieckich. Dla Rosjan zbombardowanie Drezna nie miało żadnego militarnego znaczenia, podobnie jak i argument przemawiający za dezorganizacją komunikacji. Miasto, które przyjęło tylu uchodźców musiało być sparaliżowane. Przemysł niemiecki w tym momencie wojny już nie funkcjonował, w sposób mogący mieć jeszcze jakieś znaczenie dla jej ostatecznego wyniku.
Według mnie nalot na Drezno mogą tłumaczyć tylko przesłanki polityczne. Strategia W. Churchila zakładała powstrzymanie Rosjan jak najdalej na wschodzie, Ponadto zniszczenie miasta praktycznie bez strat własnych było olbrzymim sukcesem propagandowym i odwetem za bombardowania Londynu. Ponadto chciał on pokazać sowietom stojącym pod miastem potęgę alianckiego lotnictwa.
Miało to być ostrzeżenie przed zbliżającymi się negocjacjami w sprawie podziału Europy po wygranej wojnie.
Faktem jednak jest że decyzja o zbombardowaniu Drezna została podjęta i w nocy z 13 na 14 lutego 1945 roku nad miasto w trzech falach nadleciało łącznie ponad 527 ciężkich bombowców zrzucając bomby zapalające na centrum miasta. W wyniku ataku nad miastem rozpętała się burza ogniowa. Dziesiątki tysięcy ludzi spłonęło żywcem lub udusiło się z braku tlenu. Lotnictwo aliantów zanotowało kolejny sukces.
Po nalocie rozpoczęto liczenie ofiar i szacowanie strat. Centrum miasta zostało całkowicie zniszczone, spłonęły setki budynków. Ponadto pożary strawiły infrastrukturę miasta. Co ciekawe, cele wojskowe, czyli stacja kolejowa,oraz koszary na północy miasta, zostały nieuszkodzone. Czyżby wiatr wiał w złą stronę? A może alianci zostawili sobie furtkę na wypadek konieczności powtórzenia nalotu? Wynikiem bombardowania były również olbrzymie straty wśród ludności cywilnej. Wojska radzieckie oceniły je na 35 000 cywilów. Źródła niemieckie podają nawet liczbę 135 000. Rozbieżność jest zatem ogromna. Jednak należy zwrócić uwagę na fakt, że alianci wygrali wojnę, a w nalocie zginęli głównie cywile.
Czy nalot na Drezno spełnił swoje zadanie? Trudno to ocenić, jednak z całą pewnością ukazał potęgę alianckiego lotnictwa oraz fakt, że nie tylko Niemcy łamali prawa człowieka w tej wojnie. Jest to brutalny przykład na to, jaką cenę godzili się płacić politycy dla osiągnięcia swych celów. W tym konkretnym przypadku ceną było życie kilkudziesięciu tysięcy cywilów, a celem mocna pozycja w negocjacjach z ZSRR.
Data dodania: 19.11.2006 · Data modyfikacji: 19.11.2006· Liczba wyświetleń: 11812
Polish Fighting Team dołączył do naszego Skrzydła w Bu Grara w Tunezji w dniu 16 marca 1943 roku i osiągnął gotowość bojową następnego dnia, od 25 zaś marca działał na samolotach Spitfire Mk.
Po spektakularnych zwycięstwach w Libii oddziały niemiecko- włoskie feldmarszałka Erwina Rommla mknęły przez piaski Sahary w pewności rychłej defilady u stóp egipskich piramid.<h4>Sytuacja aliantów</h4>Ocalałe, choć zdeprymowane resztki VIII Armii w pośpiechu wycofały się do Egiptu.