mapa Sponsorem serwisu jest firma Active 24
   
Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeWydarzeniaGaleriaWideoTapetyTestySerwisLinkiForumRSS
Konflikty Zbrojne » Artykuły » Militaria » Wojska lądowe

Alternatywne wykorzystanie karabinów przeciwpancernych w trakcie i po II wojnie światowej - przyczynek do tematu

Spis treści
• Strona 1
Strona 2

   Zobacz całą galerię (9)


Siergiej G. Simonow (w środku), konstruktor broni, podczas testów nowej wersji karabinu przeciwpancernego PTRS, sierpień 1943 r.
Siergiej G. Simonow (w środku), konstruktor broni, podczas testów nowej wersji karabinu przeciwpancernego PTRS, sierpień 1943 r.

Szwedzcy ochotnicy podczas Wojny Zimowej niosą karabiny przeciwpancerne Boys Mk.I
Szwedzcy ochotnicy podczas Wojny Zimowej niosą karabiny przeciwpancerne Boys Mk.I

Niemiecki żołnierz z Solothurnem S18-100, południe Rosji
Niemiecki żołnierz z Solothurnem S18-100, południe Rosji

Zdobyczne radzieckie rusznice PTRD, południowa Rosja, lato 1943
Zdobyczne radzieckie rusznice PTRD, południowa Rosja, lato 1943

   Zobacz całą galerię (9)
Działaniom piechoty w pierwszej połowie drugiej wojny światowej często towarzyszył huk różnego rodzaju lekkich lufowych broni przeciwpancernych, przenoszonych i obsługiwanych przez żołnierzy piechoty. Według przedwojennych założeń przyjętych w wielu armiach to na nich miał spoczywać główny ciężar osłony piechoty przed siłami pancernymi przeciwnika. Jednak już po roku wojny okazało się, że większość z nich jako broń przeciwczołgowa jest właściwie bezużyteczna. Konstruktorzy głowili się nad stworzeniem nowych broni, a żołnierze szukali nowych zastosowań do znajdujących się w ich rękach Panzerbüchse, Boysów i innych podobnych konstrukcji.

Odłożyłem karabin, i wycelowałem karabin przeciwpancerny w ścianę, za którą, jak przypuszczałem, krył się strzelec karabinu maszynowego. Wycelowałem za pomocą celownika mechanicznego i wystrzeliłem. Odrzut był potężny. Czułem, jakby muł kopnął mnie w ramię. (...) Długo mi potem dzwoniło w uszach.
Po strzale, odłożyłem karabin przeciwpancerny i spojrzałem przez celownik Zeissa zamontowany na moim karabinie. Zobaczyłem dziurę wielkości drobnej monety przebitą na przestrzał przez mur. Karabin maszynowy przestał strzelać[1].


Powyższy opis jest o tyle interesujący, co fikcyjny. Prawdą jest jednak, że żołnierze wszystkich stron używali karabinów przeciwpancernych nie zawsze zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem[2]. Problem drastycznego spadku efektywności tego uzbrojenia dotknął każdą z konstrukcji stworzonych w czasie wojny[3]. Powstała więc sytuacja, w której na froncie znajdowała się pewna liczba karabinów, dla których nie było w zasadzie zastosowania[4]. Żołnierze jednak szybko docenili wysoką prędkość początkową pocisków wystrzeliwanych z tych broni[5].

Najbogatszą historię zwalczania przeróżnych celów ma, jak mi się wydaje, brytyjski karabin przeciwpancerny Boys. Ta dość złożona konstrukcja okazała się jednym z najmniej skutecznych karabinów przeciwpancernych drugiej wojny, głównie z powodu zastosowania zbyt słabej amunicji, niewiele różniącej się parametrami od stosowanej w Tankgewehr z 1918 roku. Pocisk kalibru 13,9 mm dysponował jednak wystarczająco dużym potencjałem, by żołnierze nie porzucili karabinów przeciwpancernych i poszukali im innych zastosowań.

Podczas walk w Erytrei i Cyrenajce zyskał pewną popularność jako broń przeciwpiechotna. Nie „pracował” jednak jako karabin wyborowy. Obsługi strzelały obok żołnierzy przeciwnika, w ziemię najeżoną kamieniami. Przy trafieniu w grunt rozkruszona skała leciała z dużą prędkością we wszystkie strony, raniąc przeciwnika[6]. Skuteczność pokazał także w walkach w dżungli, gdzie znalazł zastosowanie jako skuteczny środek przeciwko japońskim snajperom ulokowanym na drzewach. W przeciwieństwie do zwykłych karabinów i pistoletów maszynowych Boys nie miał większych kłopotów z przebiciem pnia drzewa na wylot, co znakomicie ułatwiało likwidację zagrożenia[7]. Pomógł także amerykańskim Raiders w zatopieniu (razem z ogniem innych broni) dwóch japońskich łodzi latających podczas rajdu na Makin[8]. Na teatrze europejskim (1944), gdzie był już praktycznie bezużyteczny w roli przeciwpancernej, służył między innymi do zwalczania żołnierzy ukrytych za przeszkodami[9].

Koniec drugiej wojny światowej, nie oznaczał końca kariery karabinu Boys. Znalazł się on bowiem, co nie powinno dziwić, na uzbrojeniu Izraelskich Sił Obronnych, które miały na stanie znaczne ilości pobrytyjskiego sprzętu, nie mówiąc już o imporcie z całej Europy. Znalazł również dalsze zastosowanie na Dalekim Wschodzie. Podczas II wojny do rąk chińskich nacjonalistów trafiały znaczne ilości zachodniego sprzętu, w tym także karabiny przeciwpancerne. Wojna w Korei rozpaliła na nowo płomień wojny domowej w Chinach, co doprowadziło do powrotu na pierwszą linię wielu egzemplarzy rozmaitych broni dostarczonych kilka lat wcześniej. W owym czasie jedyną twierdzą nacjonalistów była Formoza (dzisiejszy Tajwan). Obrońcom problemy sprawiały punkty obserwacyjne, umieszczone na niewielkich wysepkach, z których niektóre znajdowały się w rękach komunistów, inne zaś – nacjonalistów. Amerykański „doradca”, kapitan Walker, znalazł dość osobliwy sposób na pogorszenie życia komunistów na wysepkach. Udało mu się znaleźć w Tajpej kilka Boysów bez amunicji. Mając pod ręką znaczne ilości amunicji 12,7, przekalibrował jeden z karabinów. Testy wykazały, że nowa konstrukcja sprawuje się bez zarzutu. Kolejnym krokiem było dołączenie celownika optycznego. Tę funkcję pełniły celowniki teleskopowe wymontowane z japońskich czołgów. Łącznie przerobiono dwanaście karabinów. Wkrótce strzelcy ogniem na odległość jednego kilometra skutecznie zniechęcali komunistów do niepotrzebnego pokazywania się na wysepce[10].

Trudno uwierzyć, ale nie był to ostatni wypadek zastosowania Boysa w walce. Nieznana ich liczba trafiła do Irlandzkiej Armii Republikańskiej, która albo zakupiła je na czarnym rynku, albo były to karabiny przekazane Irlandii na początku drugiej wojny światowej[11]. Irish Republican Army użyła ich choćby do ostrzału brytyjskich baraków wojskowych w Irlandii na początku lat 60. Dla osób postronnych cała akcja musiała wyglądać dość ciekawe, gdyż po strzale Boys wyskoczył w górę (łamiąc przy okazji obojczyk strzelca), zatoczył w powietrzu piękny łuk i wbił się w ziemię za stanowiskiem IRA. Pocisk minął cel w sporej odległości i przebił ścianę domu lokalnego pastora[12]. Pomimo tak drastycznego przebiegu akcji, nie był to ostatni wypadek wykorzystania tego typu broni przez tę formację. We wrześniu 1965 roku IRA ostrzelała za pomocą karabinu Boys brytyjski kuter torpedowy Brave Borderer wychodzący z portu w Waterford. Okręt otrzymał trafienie w jeden z trzech silników; zaczął silnie przy tym dymić, co doprowadziło strzelców (wkrótce potem aresztowanych) do przekonania, że okręt zatonął.


1  2  

Przypisy

1. T. Erenberger, Grandfather’s tale. The tale of a German Sniper, Bloomington 2000, s. 55.
2. W różnych państwach tego typu konstrukcje nazywano karabinem lub rusznicą przeciwpancerną. Do tej drugiej kategorii zaliczano niemieckie Panzerbüchse i radzieckie PTRD/PTRS oraz szwajcarska Tankbuchse 41. Z racji faktu, że jest to wyłącznie drobna różnica w nazwie, na potrzeby uproszczenia narracji, używam terminu „karabin przeciwpancerny” na określenie całej rodziny broni jako takiej, terminu „rusznica przeciwpancerna” używając tam, gdzie jest to potrzebne.
3. Najszybciej „zestarzały się” karabiny strzelające amunicją 7,62 mm, najwolniej 20 mm. Te ostanie jednak były zbyt ciężkie jak na oferowane osiągi.
4. Nie znaczy to jednak, że żołnierze nie kierowali swych karabinów przeciwpancernych na cele nieopancerzone i siłę żywą już od początku wojny. Kwestią decydującą były tu okoliczności, np. chęć zlikwidowania wyjątkowo dokuczliwego karabinu maszynowego.
5. Żołnierz dysponujący nadmiarem wolnego czasu jest jednym z najgenialniejszych wynalazców wszech czasów. Nie powinno więc dziwić, że karabiny przeciwpancerne znajdowały multum zastosowań nieprzewidzianych w regulaminach. W końcu na pierwszym miejscu zawsze stoi wykonanie zadania, a nie wypełnianie przepisów z książek.
6. P. Chamberlain, T. Gander, Anti - Tank Weapons, London 1974, s. 42.
7. M. Pegler, Out of nowhere. A history of the military sniper, Oxford 2006, s. 225.
8. O. E. Gilbert , US Marine Corps Raider 1942-43, Oxford 2006, s. 31-32.
9. W. Dec, Narwik i Falaise, Warszawa 1958, s. 279. Karabiny przeciwpancerne były już w tym czasie w zasadzie wycofane z uzbrojenia wojsk alianckich, jednak tu i ówdzie najwidoczniej zachowywano je „na wszelki wypadek”.
10. http://search.ebscohost.com/login.aspx?direct=true&db=a9h&AN=6309159&site=ehost-live
11. D. MacCarron, The Irish Defence Forces since 1922, Oxford 2004, s. 15.
12. J. Bowyer Bell, The secret army : the IRA, New Brunswick 1997, s. 318-19.
13. R.W. Whites, Ruairí Ó Brádaigh. The life and politics of an Irish revolutionary, Bloomington 2006, s. 130-1.
14. http://www.btinternet.com/~warship/Postwar/Patrol/brave.htm
15. Nastawlienije po striełkomu diełu. (NSD 42) Protiwotankowoje samozariadnoje rużje obr. 1941 systiemy Simonowa-PTRS. Protiwotankowoje odnozaradnoje rużje obr. 1941 systiemy Diegtariewa-PTRD., Moskwa 1942, s. 76 - 82.
16. M. Juchniewicz , Szlakiem 36 Łużyckiego pułku piechoty, Warszawa 1959, s. 124.
17. S. Glinka, Burza majowa, Warszawa 1967, s. 376.
18. J. Łyżwa, Od Wisłoka do Czarnej Elstery, Warszawa 1959, s. 145, 186.
19. B. Dawydow, Sowietskije PTR: Nieizwiestnoje ob izwiestnom, [w:] Mir orużija 9/2005; il. 19-21.; modyfikacji dokonano w latach 1943-44 na obu typach rusznic. Ciężkie karabiny przeciwpancerne typu Solothurn miały celowniki optyczne, były to jednak obiekty budową przypominające artyleryjskie celowniki, a nie lunety strzelców wyborowych.
20. St. Biskupski, Chłopcy z ostrowieckich lasów, Warszawa 1964, s. 127, W. Grossman, Pisarz na wojnie. Na szlaku bojowym Armii Czerwonej 1941-1945, Warszawa 2006, s. 136.
21. Ch. Madurski, The PTRD & PTRS anti - tank rifles, The Small Arms Review, t. 5, Nr 12, wrzesień 2002, s. 19.
22. http://www.rifletech.com/ptrs41/ptrs-41.htm
23. T. Radwański, Karpatczykami nas zwali, Warszawa 1978, s. 98.
24. http://www.jaegerplatoon.net/AT_RIFLES1.htm, http://www.guns.connect.fi/gow/QA2.html
25. http://www.guns.connect.fi/gow/QA2.html
26. Piotr J. Bochyński, Amunicja do rusznicy przeciwpancernej Lahti L-39, [w:] Acta Militaria. Informator niezrzeszonych kolekcjonerów amunicji strzeleckiej, 1/2004, s. 6.
27. http://www.jaegerplatoon.net/AT_RIFLES1.htm podaje 1986.
28. M. Pegler, Out of nowhere. A history of the military sniper, Oxford 2006, s. 268.
29. Bataliony chłopskie w obronie Zamojszczyzny. Bitwy pod Wojdą, Zaborecznem i Różą, opr. J. Markiewicz, Warszawa 1957, s. 146-7.


Liczba wyświetleń: 20580 · Zmodyfikowano: 19.02.2010 · Data dodania: 17.02.2010
Udostępnij
AutorAutor
Redakcja  
Sponsor serwera


Patronat medialny

Białe noce
Konflikty.pl on Facebook
Na forum 9 komentarzy | Dodaj swój komentarz
Rafał1977 (piątek, 19.02.2010)
Mała rana wlotowa i duża wylotowa oznacza, że pocisk nie koziołkował lecąc. Pewnie zaczął koziołkować w ranie. Poza dużym kanałem trwałym jaki robi taki pocisk to musiał powstać także ogromny (sądząc po hipotetycznej prędkości z jaką uderzył pocisk) kanał chwilowy co pewnie spowodowało natychmiastową śmierć. Musiało to wyglądać widowiskowo i mogło morale złamać. Brak celności Ur-a z moich informacji wynikał raczej z szybkiego zużywania się lufy co powodowało, że trudno było ustalić jakiś trwały punkt trafień. Nie spotkałem nigdy z informacjami o zachowaniu się pocisków na dalszych odległościach. Teoretycznie powinny być chyba stabilne aż do wytracenia prędkości naddźwiękowej?
Meczyk (czwartek, 18.02.2010)
Z pkt. niemieckich żołnierzy sprawa wyglądała zapewne dość prosto - szykują się już do szturmu, nagle rozlega się głośny huk i ich dowódca pada z małą dziurą z przodu, a w olbrzymią wyrwą na plecach. Z tym, że było to użycie "pod przymusem" polemizować nie będę, bo się z tym zgadzam.
chomik101 (czwartek, 18.02.2010)
Przeniosłem się tutaj, bo uważam, że jest to lepsze miejsce do wygłoszenia moich przemyśleń niż wątek konkursowy. Poprosiłem Cię Meczyk o źródło, gdyż Ur niespecjalnie nadawał się do strzelania wyborowego. Tak jak zaznaczył już Rafał, nie był to karabin szczególnie celny. Wierzę w taki strzał, ale był on raczej dziełem przypadku (aktem rozpaczy?), niż planowego wykorzystania. Biorą jeszcze pod uwagę przebieg akcji, to potwierdza to moje przemyślenia. Z jednej strony straty niemieckie były duże (z całą pewnością jednak nie setka zabitych), z drugiej jednak wystrzelano praktycznie wszystko co mieli partyzanci. Ogień był chaotyczny i wbrew pozorom niecelny. Ale to temat na oddzielną historię. Pocisk Ur-a dość szybko wytracał prędkość ( tu raczej Remov coś by wniósł) i wówczas zachowywał sie dosyć nieobliczalnie pod względem balistycznym. Spotkałem się z opinią, że oprócz "tańców" zaczynał też koziołkować. Trafienie człowieka wywołac mogło piorunujące wrażenie. I stąd być może taka reakcja Niemców. A być może specjalnie wyciągnięto ten przykład by major Schweiger mógł zachować twarz.
Zobacz też
Haubica samobieżna M109A6 PaladinHaubica samobieżna M109A6 Paladin
Jarek Mierzejewski
M109A6 Paladin to niewątpliwie jeden z najlepszych systemów artylerii samobieżnej na świecie. Łączy precyzję i siłę ognia z mobilnością, szybkością reakcji i dostosowaniem się do szybko zmieniającej się w warunkach współczesnej wojny sytuacji.


Historia pistoletu Parabellum Model 1908 P 08
Historia pistoletu Parabellum Model 1908 (P 08)
Jakub Radecki
Słabo interesującym się militariami określenie "Parabellum P 08" nie mówi nic konkretnego, lecz wystarczy abyś szeptem rzekł słowo "Luger", a nasi rozmówcy w mig pojmą o co nam chodzi. Legenda tego pistoletu działa na wyobraźnię wszystkich, którzy mieli styczność z historią niemieckiej armii.


kontakt | statystyki
Serwis wspiera blog serial Pacyfik. Hosting oraz wydajne serwery zapewnia Active24.pl. Transport i przeprowadzki realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu