mapa Sponsorem serwisu jest firma Active 24
   
Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeWydarzeniaGaleriaWideoTapetyTestySerwisLinkiForumRSS
Konflikty Zbrojne » Artykuły » Recenzje » Książki

"Bitwy polskiego Września" - Apoloniusz Zawilski


   Zobacz całą galerię (1)

"Bitwy polskiego września" - Apoloniusz Zawilski

   Zobacz całą galerię (1)
Jedną z najważniejszych rocznic Anno Domini 2009 była oczywiście 70. rocznica wybuchu II wojny światowej. Pozwólcie, że teraz, gdy rok rocznicowy dobiegł już końca, opowiemy Wam o jednej z najciekawszych książek, jakie pojawiły się z tej okazji na polskim rynku wydawniczym.

„Bitwy polskiego Września” to licząca sobie dziewięćset stron opowieść o kampanii wrześniowej opowiedziana z perspektywy Wojska Polskiego. Łatwo zgadnąć, że książka o takiej objętości jest niewyobrażalnie szczegółowa. Westerplatte czy Bzura – te nazwy są powszechnie znane i kojarzone z hasłem „bitwy polskiego Września”. Książka Apoloniusza Zawilskiego dowodzi, że tego typu ogólnikowa wiedza nijak się ma do prawdziwej wiedzy o naszej walce w 1939 roku, opowiada bowiem o większych i mniejszych starciach we wszystkich zakątkach Polski, a liczba ich idzie w grube dziesiątki. Pod żadnym względem nie należy sądzić, że mamy tu do czynienia z listą absolutnie wszystkich potyczek stoczonych przez Wojsko Polskie z Wehrmachtem – stworzenie takiego kompendium nie dość, że przekraczałoby możliwości jednego człowieka, to jeszcze wymagałoby wiązałoby się z, lekko licząc, podwojeniem objętości tekstu. A przecież już teraz „Bitwy…” mają, jak wspomnieliśmy, dziewięćset stron.

Łatwo się domyślić, jak wyjątkowa i wartościowa jest ta książka. Nawet nie śmiemy wypowiadać się na temat ewentualnych błędów. Przede wszystkim dlatego, że wielu informacji nie znajdzie Czytelnik nigdzie indziej, nie byłoby więc nawet z czym porównywać i aby móc wypowiadać się o błędach, musielibyśmy powtórzyć badania wykonane przez autora. Tam zaś, gdzie można dokonać porównania z innymi publikacjami, w przypadku rozbieżności bylibyśmy raczej skłonni przyznać rację Zawilskiemu.

Niemcom można po lekturze współczuć tego, jak autor ich potraktował. Zawilski nadał książce tytuł „Bitwy polskiego września” i mocno się starał, aby naprawdę był to polski, tylko polski wrzesień. Do rzadkości należą jakiekolwiek konkretne określenia, gdy autor pisze o Niemcach, takie jak oznaczenia jednostek czy nazwiska oficerów. Niemcy to u Zawilskiego po prostu Niemcy, a czasem nawet nie Niemcy, ale „wróg” albo „nieprzyjaciel”. Za to niemieckie czołgi – o, to już inna sprawa. Choć i te pozbawiono własnego miana i nie trafi tu Czytelnik na coś takiego jak choćby PzKpfw II, ale przynajmniej dla czołgów autor był łaskaw wymyślić barwniejsze określenia, w typie „stalowych bestii”, „metalowych potworów” i „smoków na gąsienicach”. No, trochę fantazjujemy, ale właśnie po tego typu określenia sięgnął Zawilski.

Z jednej strony można to usprawiedliwiać choćby tym, że gdyby autor chciał pisać o Wehrmachcie choćby w połowie tak szczegółowo jak o naszym wojsku, już i tak gruba książka rozrosłaby się do absurdalnych rozmiarów. Z drugiej jednak widać negatywny stosunek Zawilskiego – w końcu uczestnika wojny – do Niemców. Czy to wada, czy nie, niech każdy oceni sam, ale z pewnością jest to ciekawe zjawisko, bo zachodni historycy, nawet brytyjscy czy amerykańscy, ale także większość polskich, odnoszą się do Niemców z profesjonalną, obiektywną obojętnością. Skąd ta różnica? Zapewne stąd, że autor pisał tu o czymś, co sam przeżył, pisał o swoich szeroko pojętych towarzyszach broni oraz o swoich, a nie cudzych wrogach.

W tak tłustej książce nie można było oczywiście uniknąć drobnych wpadek. Tradycyjnie już w przypadku wydawnictwa Znak pojawiły się na polu lotniczym, chociaż trzeba przyznać, że mają naturę raczej literówkową niż merytoryczną, bo oto z bombowca Fairey Battle zrobił się Fairy Batlle (wychodziłoby na to, że „bitwa wróżek”), a z Seversky'ego zrobił się Sivirsky. Ot, drobiazgi.

Nie czyta się tej książki łatwo ani szybko, nawet nie za bardzo nadaje się do czytania w całości od deski do deski. Już raczej należałoby ją czytać fragmentami, zgodnie z tym, co danego Czytelnika interesuje. Ale nie da się zaprzeczyć, że „Bitwy polskiego Września” to pozycja wyjątkowa i niezwykle wartościowa. Jeżeli kogoś nie interesuje nasza wojna obronna, książka Zawilskiego raczej nie zmieni tego stanu rzeczy, ale zainteresowani muszą rozważyć sięgnięcie po nią.


1  



Liczba wyświetleń: 879 · Zmodyfikowano: 25.01.2010 · Data dodania: 24.01.2010
Udostępnij
AutorAutor
Redakcja  
Sponsor serwera


Patronat medialny

Białe noce
Konflikty.pl on Facebook
Na forum 4 komentarze | Dodaj swój komentarz
Airwolf (niedziela, 24.01.2010)
Może i do pewnego stopnia został. Nie wiadomo w końcu, czy naprawdę czegoś tam nie przycięto, co nie wróciło w obecnym wydaniu. Ale nawet jeśli, to stało się to w sposób, nazwijmy go, nieskandaliczny.
kissinger77 (niedziela, 24.01.2010)
Dzięki Airwolf. Pytam bo ten tytuł wydany był pierwotnie w głębokim PRL-u dlatego byłem ciekawy czy nie został skrojony pod cenzurę.
Airwolf (niedziela, 24.01.2010)
Jest także o najeździe ze strony ZSRR. Jest to przede wszystkim Wrzesień polsko-niemiecki ze względu na to, że na zachodzie po prostu więcej się działo, ale nie można zarzucić autorowi, że przemilczał temat napaści sowieckiej.
Zobacz też
Bitwy epoki napoleońskiej  Jonathan Sutherland 
"Bitwy epoki napoleońskiej" - Jonathan Sutherland
Grzesiek Piekalny
Pisanie recenzji książki to, uwierzcie mi, męczarnia.


Meldefahrer X Album przywieziony z wojny  Ryszard Wójcik"Meldefahrer X. Album przywieziony z wojny" - Ryszard Wójcik
Jakub Radecki
Przyznam, że nieczęsto udaje się znaleźć wśród literatury historycznej książki stanowiące de facto reportaż historyczny, będący esencją wieloletniego i wielowątkowego śledztwa przeprowadzonego przez dokumentalistę „z krwi i kości”, jakim jest autor tej właśnie niezwykłej publikacji – powszechnie znany i ceniony dziennikarz Ryszard Wójcik.


kontakt | statystyki
Serwis wspiera blog serial Pacyfik. Hosting oraz wydajne serwery zapewnia Active24.pl. Transport i przeprowadzki realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu