Przeczytaj pierwszą część artykułu »
Walki obronne 11. Armii
Po zdobyciu Teodozji i wyparciu sił niemieckich z Kercza wojska sowieckie bez trudu mogły przeciąć linię kolejową Dżankoj-Symferopol, która stanowiła główną arterię zaopatrzeniową 11. Armii. Nawet Manstein przyznawał po latach, że wąska linia zabezpieczająca utworzona naprędce u nasady Półwyspu Kerczeńskiego nie wytrzymałaby silniejszego ataku ze strony Sowietów. Co gorsza, fatalna pogoda częściowo pozbawiła Niemców wsparcia lotniczego. Jakby tego było mało, na zachodnim wybrzeżu Krymu pojawiło się nowe zagrożenie – 5 stycznia 1942 roku Sowieci wysadzili desant w porcie Eupatoria. Rumuński pułk artylerii, który miał strzec portu, sromotnie zrejterował, a w mieście wybuchło powstanie wywołane przez partyzantów, którzy przeniknęli do Eupatorii z kryjówek w górach Jaila.
Na szczęście dla Niemców główne siły sowieckie nie przejawiały w tych krytycznych momentach większej aktywności, co było spowodowane przede wszystkim problemami zaopatrzeniowymi. Porty w Kerczu i Teodozji rychło się zakorkowały (do czego częściowo przyczyniła się Luftwaffe), a typowo sowiecki bałagan i brak doświadczenia w organizowaniu operacji desantowych na wielką skalę tylko pogorszył sytuację. Na półwysep przerzucano bowiem nie tylko rzeczywiście niezbędne ładunki, lecz także rozmaite instytucje frontowe, pułki odwodowe, a nawet szkolne ośrodki frontowe kadry oficerskiej. W tym samym czasie jednostkom na pierwszej linii frontu brakowało żywności i amunicji. W rezultacie generał Fretter Pico, nowy niemiecki dowódca w rejonie Półwyspu Kerczeńskiego, zdołał na zachód od Teodozji powstrzymać pierwsze natarcie sowieckich 44. i 51. Armii do czasu nadejścia posiłków.
Pozwoliło to Mansteinowi wycofać część wojsk spod Sewastopola i rzucić świeże oddziały na najbardziej zagrożone odcinki. Na początku stycznia Pico otrzymał do dyspozycji kolejne dwie dywizje piechoty – niemiecką 132. i rumuńską 18. Niemcom udało się również opanować sytuację w Eupatorii. Ściągnięte pospiesznie siły niemieckie (batalion rozpoznawczy 22. Dywizji Piechoty i 70. batalion saperów) zdołały 7 stycznia zlikwidować sowiecki desant i stłumić powstanie. Siedemsetosobowy batalion piechoty morskiej lejtnanta Buzinowa wybito niemal do nogi, a według Mansteina zabito jeszcze w dodatku 1200 partyzantów. Niemcy zlikwidowali też mniejsze desanty w Ałuszcie i Sudaku (południowo-wschodnie wybrzeże Krymu).
15 stycznia Niemcy niespodziewanie przystąpili do przeciwuderzenia w kierunku wschodnim, atakując na styku sowieckich 44. i 51. Armii. Sowieci – przekonani, że bitwa o Krym jest już właściwie wygrana – zaniedbali przygotowania jakichkolwiek pozycji obronnych, a traf chciał, że podczas pierwszego nalotu Niemcy zniszczyli w dodatku sztab 44. Armii (dowódca, generał Pierwuszyn został ciężko ranny, zginął członek Rady Wojennej Komissarow). 18 stycznia niemiecki 391. pułk piechoty ze 170. Dywizji Piechoty zdobył szturmem Teodozję. Jednocześnie na północ od miasta nacierała niemiecka 132. Dywizja Piechoty która zdołała 19 stycznia zająć kluczową miejscowość Władysławówka. W walkach tych szczególnie odznaczył się jeden z plutonów 190. dywizjonu dział szturmowych (trzy działa StuG III), który w starciu na bliskim dystansie zdołał zniszczyć aż szesnaście czołgów T-26. Dzięki zwycięskiej kontrofensywie wojska niemieckie i rumuńskie zajęły bardzo dogodne pozycje obronne na wschód od Teodozji, w najwęższym punkcie Półwyspu Kerczeńskiego. Zostały nazwane przez Niemców
Parpatsch Stellung. Styczniowe walki pod Teodozją kosztowały Rosjan (według danych Mansteina) 6700 zabitych, 10.000 jeńców, 177 dział i 85 czołgów.
Tymczasem wojska radzieckie na Półwyspie Kerczeńskim systematycznie rosły w siłę, szczodrze wzmacniane przez STAWKĘ. 28 stycznia Moskwa zadecydowała o utworzeniu z działających na Kerczu jednostek nowego Frontu Krymskiego, na którego czele stanął generał D. T. Kozłow. Jednocześnie na półwysep wysłano w charakterze przedstawiciela STAWKI szefa Głównego Zarządu Politycznego Armii Czerwonej, Lwa Mechlisa. Okazało się to, mówiąc oględnie, niezbyt szczęśliwym posunięciem. Na Kerczu zapanowała de facto dwuwładza, a zupełnie nieudolny w sprawach wojskowych Mechlis zaczął energicznie maskować swoje braki intrygami i szpiegomanią, co tylko pogorszyło sprawę.
Dopiero 27 lutego, po zgromadzeniu sił liczących dwanaście dywizji piechoty i jedną dywizję kawalerii (z silnym wsparciem czołgów i artylerii), Front Krymski wznowił ofensywę. Atak przebiegał pod wyjątkowo złą gwiazdą. Z powodu nieustannie padającego deszczu ciężki sprzęt ugrzązł w błocie, a nieudolność dowództwa sprawiła, że współdziałanie pomiędzy rodzajami broni, a nawet sąsiadującymi jednostkami, praktycznie nie istniało. W rezultacie, mimo iż po drugiej stronie frontu stały jedynie cztery dywizje piechoty (trzy niemieckie i jedna rumuńska), Sowietom nie udało się przełamać obrony przeciwnika. Jedynie napółnocnym odcinku frontu zdołali zadać ciężkie straty rumuńskiej 19. Dywizji Piechoty i odepchnąć ją na zachód, przez co linia frontu wygięła się tam dość wyraźnie.