Dziś, chwilę po starcie, ok. godziny 14.30 czasu lokalnego, lądował awaryjnie Mi-24W. Maszyna spadła w niewielkim dystansie od bazy Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie (PKW-A) w Ghazni. Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej (DO SZ RP) podaje, iż maszyna miała wykonać misję udzielenia wsparcia Afgańskiej Policji (ANP) w ramach Sił Szybkiego Reagowania (QRF).
Poszkodowani nie odnieśli poważnych ran, jednak uszkodzenia są poważne – maszyna utraciła belkę ogonową i prawdopodobnie już nie nadaje się do służby. Jest to trzeci Mi-24 stracony w tym roku. Jeden ze śmigłowców został wyłączony ze służby po tym jak został ostrzelany w sierpniu w Afganistanie, a w lutym jedna maszyna spadła w Polsce, zostawiając jedną ofiarę śmiertelną.
Od razu po wypadku w kierunku maszyny wysłano lądowy oddział QRF oraz zespół ewakuacji medycznej (tzw. MEDEVAC), który udzielił pierwszej pomocy załodze oraz zabezpieczył, a następnie przetransportował do bazy wrak śmigłowca.
Nie są znane przyczyny wypadku. Z racji bliskości bazy ostrzał wroga raczej nie wchodzi w grę. Bardziej prawdopodobną przyczyną jest utrata siły nośnej przez wirnik główny maszyny. Lot odbywał się w Ghazni, bazie położonej na wysokości ponad 2000 metrów nad poziomem można, dysponującej niewielkim lądowiskiem, co w połączeniu z afgańskim klimatem, stwarza duże problemy w pilotażu śmigłowców.
Nie została ostatecznie potwierdzona liczba rannych. Prawdopodobnie były to jedynie 4 osoby stanowiące standardową załogę Mi-24W. Lecz istnieje możliwość, iż na śmigłowiec załadowano również żołnierzy desantu, co w misji QRF dla Mi-24 nie jest normalną procedurą. Oczywiście to dodatkowe obciążenie byłoby bardzo prawdopodobną przyczyną wypadku.
Jedna z agencji zarzuciła DO SZ RP opieszałość w przekazie informacji. Wedle ich wersji Dowództwo opublikowało komunikat dopiero po publikacji informacji na jednym z portali medialnych. Rzecznik Prasowy DO w bardzo emocjonalny sposób odrzucił te oskarżenia, wskazując, iż do chwili potwierdzenia stanu zdrowia rannych, nie powinno się upubliczniać tego typu newsów.
(Reuters, DO SZ RP, Gazeta Wyborcza)
Napoleoński włos długości 50 mm jest wielką atrakcją prywatnego Muzeum Wojsk Napoleońskich, które mieści się w osiemnastowiecznym dworze w Witaszycach w Wielkopolsce.
Autorka wydanej jesienią 2011 roku książki o wojnie w Czeczenii poprosiła o azyl polityczny w Finlandii oraz zadeklarowała, że zaskarży państwo rosyjskie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.