mapa Sponsorem serwisu jest firma Active 24
   
Strona głównaHistoriaMilitariaRecenzjeWydarzeniaGaleriaWideoTapetyTestySerwisLinkiForumRSS
Konflikty Zbrojne » Artykuły » Historia » Wywiady

Wywiad z Andrzejem Jaskułą

Spis treści
• Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5

   Zobacz całą galerię (1)

"Morze, statki i okręty" 03/2009

   Zobacz całą galerię (1)
Andrzej Jaskuła jest zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika „Morze, statki i okręty”.

W 1977 roku ukończył Politechnikę Gdańską jako magister inżynier mechanik budownictwa okrętowego, po czym podjął pracę w Stoczni Gdańskiej. W późniejszych latach nawiązał współpracę z miesięcznikiem „Morze” Jerzego Micińskiego oraz innymi czasopismami branżowymi, trafiając wreszcie do MsiO, które współtworzył i gdzie przez kilka lat był redaktorem naczelnym. Oprócz tego został też nauczycielem w gdańskiej Szkole Podstawowej nr 3. To właśnie tam poznał go autor wywiadu. Miał bowiem przyjemność być uczniem Andrzeja Jaskuły i to dzięki niemu ostatecznie zainteresował się tematyką historyczno-militarną.

Andrzej Jaskuła może się też poszczycić obszerną i obfitującą w białe kruki biblioteką tematyczną. W marcowym numerze MSiO przeczytać można między innymi pierwszą część jego artykułu na temat pancerników typu Radetzky.


Co z tym kryzysem? Gawron to jedna sprawa. Druga, o której media donosiły przez jakiś czas, to nowe okręty podwodne. Do tego armia zawodowa... Czy Marynarka Wojenna przeżyje kryzys?
Marynarka Wojenna jako struktura to przeżyje, szczególnie przeżyje grupa admirałów i wyższych oficerów. Co będzie z okrętami, to nie wiadomo. Wszystkie stare okręty wojenne czy pomocnicze zostały skasowane w kilku ostatnich latach, nawet w dużej liczbie. W tej chwili przychodzi kolejna fala jednostek, która też się starzeje i która w zasadzie także powinna być już skasowana. Jej wycofanie nie wchodzi jednak w rachubę z rozmaitych względów. Po pierwsze: Polacy chcą czy muszą mieć tak zwaną „Eskadrę Dalekowschodnią”, zespół dwóch-trzech okrętów, które można pokazywać na Morzu Śródziemnym czy w Zatoce Perskiej i które to okręty muszą mieć przyzwoite wyposażenie i bardzo dobrze wyszkolone, profesjonalne załogi. I tak jest.

Jeśli chodzi o Gawrona, to w tej chwili wygląda na to, że pieniądze na dalszą budowę zostały „czasowo” wstrzymane. Jak tak będzie, to prawdopodobnie po odblokowaniu finansowania prototyp będzie ukończony. Czy druga jednostka – tego nikt nie wie. Myślę, że w ciągu siedmiu lat się tego dowiemy, bo podobno po siedmiu latach skutki kryzysu, tak jak przy kryzysie naftowym, miną.

Nie boi się Pan, że skończy się tak jak z Irydą?
Wydaje mi się, że w odróżnieniu od Gawrona Iryda była może nie tyle źle zaprojektowana, co po prostu zbyt wiele od niej chciano. Iryda, jak wszyscy wiedzą, miała być samolotem szkoleniowym, który miał zastąpić Iskrę. A w pewnym momencie, już po określeniu wymiarów, udźwigu i innych charakterystyk, decydenci doszli do wniosku, że chcą mieć samolot do wszystkiego. A reklamy mówią, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.

Natomiast z Gawronem jest tak, że generalnie to był dobry okręt na okres, kiedy był projektowany, ponad dziesięć lat temu. Natomiast na teraz to jest chyba zły okręt. W tej chwili nie jest planowany hangar, uzbrojenie miałoby być po części zdjęte jako „odzysk” z innych jednostek i w sumie jako pojedyncza jednostka, ewentualnie jako para jednostek, byłby trochę tak jak we flocie brytyjskiej rozmaite „białe słonie” – czyli rzecz dużej wartości, piękna, którą można pokazać, ale w istocie jej przydatność jest żadna lub słaba. Brytyjczycy mieli w czasie I wojny światowej trzy krążowniki typu Glorious, o których też nie za bardzo było wiadomo, do czego ich użyć. Później przebudowano je na lotniskowce.

Natomiast z okrętami podwodnymi jest zupełnie inna sprawa. Wydaje mi się, że kiedy polski rząd dojdzie do jakichś pieniędzy, oczywiście od podatników, trzeba będzie poczynić radykalne kroki, gdyż te cztery Kobbeny, które mamy, plus jeden stacjonarny, dożywają już naprawdę późnej starości, jako że są zbudowane około połowy lat 60. Dziś mają po czterdzieści kilka lat. Były co prawda modernizowane w latach 90. i właściwie rozebrane całe poza kadłubami, ale mimo wszystko...

Nie odmłodniały.
Doposażono je w elektronikę, ale na poziomie właśnie roku 1994. I ten pomysł, który chodził po mediach, żeby kupić okręt podwodny nieodebrany przez Greków, „dwieście czternastkę”, był – wbrew niektórym osobom – całkiem sensowny. Bo co prawda okręt miał usterki, które wynikały chyba ze zbyt optymistycznego projektowania – miały na przykład poprzeczne kołysania – ale okręty wojenne mają to do siebie, że zawsze są jakieś wady i właściwie na przestrzeni ostatnich siedemdziesięciu lat mało które okręty były na tyle udane, że kontynuowano ich budowę w nieskończoność. Były takie fregaty brytyjskiego typu Leander, które budowano przez dwadzieścia kilka lat, także na eksport oraz licencyjnie w Holandii i Indiach. Były również okręty podwodne brytyjskiego typu Oberon, budowane licznie przez lat trzydzieści!. Słynne U-booty typu XXI, przejęte przez zwycięskie mocarstwa, budowano w postaci klonów i kopii. To były takie okręty, które nie były wynalazkiem samym w sobie. Gromadziły kilka jednak bardzo ważnych cech, z których co prawda każda z osobna była już w okrętownictwie, ale Niemcom udało się to w 1943 roku złożyć do kupy. Na przykład to, że wykorzystywano na dużą skalę produkcję sekcyjną, że dowożono sekcje i bloki z różnych stoczni Niemiec. Były to też pierwsze okręty podwodne przystosowane bardziej do pływania pod wodą niż na wodzie, miały potężną moc akumulatorów, aby można było utrzymywać dość dużą prędkość podwodną i miały system szybkiego przeładowania torped. Potem we flotach zwycięskich – a nawet szwedzkiej, która wydobyła jeden z wraków w latach 40. – do końca lat 50. wszystkie okręty klasyczne były mniejszymi lub większymi klonami tych hitlerowskich U-bootów, a do końca lat 60. wiele z tych elementów było powtarzanych. Właściwie dopiero napęd atomowy i kroplowy kształt kadłuba zmieniły podejście.


1  2  3  4  5  



Liczba wyświetleń: 1271 · Zmodyfikowano: 25.03.2009 · Data dodania: 25.03.2009
Udostępnij
AutorAutor
Redakcja  
Sponsor serwera


Patronat medialny

Warnenczyk
Konflikty.pl on Facebook
Na forum 1 komentarz | Dodaj swój komentarz
zuck (czwartek, 21.05.2009)
Pan redaktor słabi się zna na muzealnictwie morskim, albo na pewno nie był w cytowanych przez siebie muzeach we Sztokholmie czy Bremerhaven gdzie popularna jest również opcja drewniana czego przykładem są wraki średniowiecznej kogi prezentowane w Bremerhaven, czy okręt Waza w Sztohkolmie obok innych drewnianych pozostałości dawnych żaglowców, można zrozumieć że dla kogoś o tak wąskim spojrzeniu, kto uważa chyba że żegluga rozpoczyna się wraz z zastosowaniem stali w budownictwie okrętowym, trudno jest dojrzeć wspomniane obiekty muzealne, które jak np Waza zwiedza rocznie milion turystów
Zobacz też
Wywiad z generałem Stanisławem SkalskimWywiad z generałem Stanisławem Skalskim
Tekst źródłowy
Wywiad z generałem Stanisławem Skalskim


Wywiad z załogą Tornada
Łukasz Golowanow
Wywiad z załogą Tornada


kontakt | statystyki
Serwis wspiera blog serial Pacyfik. Hosting oraz wydajne serwery zapewnia Active24.pl. Transport i przeprowadzki realizuje firma Przeprowadzki Łódź, lider w dziedzinie transportu