Operation Wolf został wydany dawno, bardzo dawno temu, może niektórzy wciąż ją pamiętają? W grze chodzi o to, że pokonując kolejne etapy trzeba niszczyć wrogich żołnierzy, ich pojazdy, itp., itd. Etapów jest 10. Na każdym etapie trzeba zabić określoną liczbę żołnierzy, śmigłowców, łodzi, wozów opancerzonych.
Nasza wierna pukawka, karabin M16 z podwieszonym M203, to istne narzędzie zagłady. Można ją podrasować znajdując na planszy trzy przedmioty i po oddaniu w nie strzału. Pierwszy wzmacnia naszą armatę na 30 sekund. Drugi dodaje nam do plecaka 1 granat do granatnika. Trzeci sprawia, że wszyscy wokół wyparowują. Czasem zobaczymy przechadzających się cywilów, sanitariuszy, lub jeńców. Tych należy zostawić w spokoju gdyż nie są do nas wrogo nastawieni.
Gra jest bardzo prosta, co byście chcieli po minutowej długości nagraniu na taśmie magnetofonowej? Grafika jak to grafika u bardzo starych gier. Powiem tylko, ze jest czytelna. Na pewno rozpoznamy do czego strzelać.A dźwięk, no mamy tego trochę wrzaski, jęki wrogów. Szczęk zamka w naszej broni. Wybuchy granatów, strzały z karabinów i odgłosy silników pojazdów.
Tekst, króciutki bo gra jest krótka. Można ją ukończyć najwolniej w godzinę. Dziś można ją znaleźć tylko w Internecie. Na stronach poświęconych C64. Wystarczy sciągnąć emulator i ROM. Warto zagrać, gra wciąga.
[ocena]6[/ocena]
Gracze FPP za klasykę mają Dooma albo Wolfa 3D. TPP-owcy mają za klasykę Tomb Rider'a albo Croca (nie wiem, nie znam się :). A co mamy my, stratedzy? Ja za klasykę w tej dziedzinie uważam SC, C&C: Red Alert oraz... tak, Steel Panthers.
Splinter Cell: Chaos Theory pozamiatał wśród gier - skradanek, bezlitośnie wrzucając na szufelkę całą konkurencję. Na detronizację króla nie ma obecnie co liczyć - może tego dokonać jedynie kolejna część cyklu, ale nie wszyscy zdają się podzielać ten pogląd.